Miłość.

Powiedział mi ostatnio, że mój dziadek żyje teraz wspomnieniami, że wciąż wraca do dawnych lat. Odpowiedziałam, że to dobrze, cudownie jest móc przeżyć życie, a potem je wspominać. I mieć co wspominać. I to mieć co, jest najważniejsze. Tak lubię te wszystkie chwile sobie kolekcjonować, odkładać na półkę jak przeczytaną książkę i sięgać, kiedy tylko najdzie mnie ochota. Ale teraz nie czas na to, teraz jest czas na tworzenie pięknej treści, tak by na starość usiąść i móc żyć tą przeszłością, nie żałować.

                         

Lubię wieczory, kiedy dzieci już śpią, a my w końcu mamy chwilę dla siebie. Gdy siadam z kieliszkiem wina w ręku i okazuje się, że tyle lat minęło, a nam tematy wciąż się nie kończą. Niedawno mieliśmy rocznicę, w końcu mieliśmy czas tylko dla siebie. Poszliśmy na kolacje, na długi spacer i do klimatycznej knajpki. Rozmawiałam później z przyjaciółką i stwierdziłam, że w ciągu całego wieczoru w ogóle nie myślałam o dzieciach, nie rozmawialiśmy o nich… Ona spytała czy mieliśmy wtedy o czym mówić, bo przecież tak często w biegu dnia, kiedy dzieci takie małe, codzienność wiecznie czymś zapełniona, ludzie nie mają dla siebie czasu. A później jak już ten czas jest, to okazuje się, że tematów braknie… Strasznie to dla mnie przerażające, bo przecież teraz to dopiero początek. Początek tej drogi, początek wspomnień. I jeśli już teraz tych tematów miałoby zabraknąć, to gdzie tu całe życie?… 

Tak bardzo mnie denerwuje! Och, ile razy tygodniowo mam ochotę go udusić! Kłócimy się, drę się jak wariatka, On najczęściej milczy, a we mnie wszystko jeszcze bardziej się gotuje. Sprzeczamy się o bzdury, o niezaładowaną zmywarkę, o wieczorny film i kto ma teraz mleko dać Antkowi.

Przynosi mi sukienkę. Najpiękniejszą, idealną, sama bym lepszej nie znalazła…. On znalazł. Wieczorem podczas filmu jak zwykle kładę się na Nim, On marudzi, że jak poduszkę Go traktuję, ale już sam to ramie nadstawia. Na czole pryszcz mi wyskakuje, wielki, okropny taki, no najokropniejszy! Oczywiście nie może udać, że go nie widzi… Co to, to nie. Śmieje się ze mnie, że co tu za diodę masz, a później bezpośrednio w to czoło całuje…

Trzymamy się za ręce, kłócimy ile wlezie, całujemy beztrosko… Rozmawiamy, godzinami rozmawiamy, wymieniamy się książkami, częstujemy wzajemnymi problemami, snujemy plany. Bo przecież jak już uda nam się tej starości dożyć, jak już tylko te wspomnienia w nas będą, to my będziemy razem te chwile z półki wyciągać, bo jaki miałoby to inny sens?

I wtedy o tych dzieciach będziemy mówić. O Antku, co czarną kredką wysmarował siebie i wszystko wokół, o Mai, co się wiecznie w strażaków bawi i spódniczkę na dresy zakłada, dumna, że Jej przedszkolna przyjaciółka ma taką samą. O moim Tacie będziemy mówić, do którego moja Majka zadzwoniła i powiedziała, że Go kocha, a On natychmiast pobiegł i Jej różowy rowerek kupił. O mojej pięknej Mamie, która odbiera młodą z przedszkola i Panie nie chcą Jej uwierzyć, że jest Babcią, bo za młodo wygląda. I o tej mojej Siostrze, co wiecznie jak tornado wpada do naszego domu, z którą najlepiej mi się pije wino w środku nocy i na telefonie wiecznie wisi. Wspominać będziemy wszystkich ludzi, którzy w życiu bliscy nam byli. I wszystkie magiczne sytuacje, jak ta, kiedy nasz przyjaciel tyle kilometrów pokonał, żeby tylko na sekundę wpaść przebrany za Świętego Mikołaja i małej Mai prezent wręczyć. Albo, kiedy w środku nocy dźwięki gitar w naszym domu rozbrzmiewały, a my jak głupki z przyjaciółmi darliśmy się, śpiewaliśmy i tańczyliśmy. 

Te wszystkie nasze podróże i wspólne pasje. I te gorsze chwile, o których też będziemy pamiętać. O dniach, kiedy ze łzami w oczach zasypialiśmy, bo przecież i takie jest życie. O ludziach, z którymi gdzieś się minęliśmy, o rozczarowaniach. 

Usiądę na moim bujanym fotelu, okryję się pledem. On pewnie, choć już przygarbiony, ze zmarszczek utkany, będzie coś robił, bo przecież praca w rękach Mu się pali. I wtedy tak sobie będziemy o tym wszystkim rozmawiać. Mam nadzieję, że z dumą będziemy mogli stwierdzić, że całe to życie, jakie by nie było, to w miłości przeżyliśmy. W tych radościach  małych, w śmiechu, a czasem i w kłótniach i rozterkach. Ale razem.

A póki, co… Póki, co zbieram sobie te chwile, kolekcjonuje i wszystkie na półkę odkładam, na potem. Na później… Na wspólną starość.


 

Related posts

Kilka słów o tym dlaczego prawie przeoczyłam, że lato zamieniło się w jesień…

Bo jutro może przynieść wszystko.

Migawki z telefonu.

44 komentarze

Ania z osobiedlamnie 26 października, 2015 - 7:21 pm
I pomyśleć, że w poprzednim życiu nie wierzyłam, że można taką Miłość spotkać, że istnieje i jest najnormalniejsza pod słońcem:)
Spotkałam, trzymam ją i dbam, jak Wy, o tę najdrobniejsze chwilki, razem budujemy przyszłe wspomnienia. A przy niej wszystko jest możliwe:)
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:13 am
To właśnie w tym wszystkim najpiękniejsze, że jest, że istnieje ot tak sobie, jakby to była najnormalniejsza rzecz na świecie:) Uściski Aniu i dużo miłości!:)
Mada 26 października, 2015 - 7:40 pm
Fajna z Was rodzinka:) Wzruszyłam się bo...chyba też spotkałam taką miłość a czytając Twój wpis i odnosząc go do swojego życia nieśmiało stwierdzam, że nareszcie jestem szczęśliwa:)
Pozdrawiam i miłego kolekcjonowania mnóstwa wspaniałych wspomnien
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:15 am
Cieszę się bardzo, nie ma nic ważniejszego w życiu niż szczęście, miłość, no i jeszcze zdrowie... Pozdrawiam Cię najserdeczniej jak się da, ogromnie miło mi, że tu zaglądasz:*
Anonimowy 26 października, 2015 - 7:44 pm
Az sie wzruszylam, pięknie napisane! Musze bardziej o tym pamiętać, pozdrawiam
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:15 am
Miło mi bardzo i również przesyłam serdeczne pozdrowienie:)
Kasia 26 października, 2015 - 7:49 pm
Jak dobrze czytać takie słowa :)
Gratuluję pięknej miłości i bardzo się cieszę, że są jeszcze takie pary, które po prostu się kochają :)
Mojemu małżeństwu za chwilę stuknie 17 lat a prawie 20 lat jesteśmy razem..... sama nie wierzę w te liczby :))) Miło mieć świadomość, że żyje się u boku fajnego człowieka, którego czasami ma się ochotę zamordować :D :D
Dużo miłości i radości Wam życzę !!!!!
Pozdrawiam ;)
Anonimowy 27 października, 2015 - 11:21 am
Przebijam.
37 lat. Dzieci już poza domem od dawna i nie było dnia, w którym nie mielibyśmy sobie nic do powiedzenia.
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:17 am
Ależ cudownie!:)) Obu Wam najserdeczniej gratuluję!:) My jesteśmy ze sobą osiem lat, a mnie się wydaje, że to wieki, a co dopiero 37!!! no fantastycznie:) Uściski wielkie!
Natalia K 26 października, 2015 - 7:51 pm
Jesteście super rodzinka :):):) i tak trzymać. Kochajcie się nadal tak jak się kochacie!!! Ściskam
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:18 am
:)))) Dziękuję Natalko, buziaki dla Ciebie!:)
paula pearls 26 października, 2015 - 8:06 pm
Piękne fotografie i ujmujący tekst!!! Każdy może Wam zazdrościć!
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:18 am
:))))Pozdrawiam Cię najserdeczniej:)
Baba Ma Dom 26 października, 2015 - 8:33 pm
Olu jak zwykle wzruszająco, pięknie, namiętnie i romantycznie! Wiesz co przy okazji takich postów mówię?? Ty wiesz!
To kiedy wyjmiesz z szuflady swoje teksty??? I do tego cudne zdjęcia Twojego Męża - będzie bestseller :-*
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:19 am
Oj Babo, Babo...:*** Fajna jesteś wiesz?;) Dziękuję!!!:)
Koza domowa 26 października, 2015 - 9:11 pm
Pięknie napisana i pokazana miłość. Mój Małż mówi, że rogi mi rosną, gdy na czole wyskoczy mi krosta. A potem całuje i powtarza, że przecież każda koza ma rogi. ;) Uściski! :-)
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:20 am
Hahahaha, no tak, jakże by mogła być koza bez rogów:)) Uwielbiam takie przekomarzania:) Uściski wielkie!
o chlopcu I 26 października, 2015 - 9:48 pm
Pamietam Maje w tym czerwonym płaszczyku :) jak zawsze pięknie ubrane w słowa ... I piękna miłość !
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:21 am
To zdjęcie gdzie my na tym moście, to moje ukochane:) Szkoda, że Antek tego płaszczyku nie może odziedziczyć;))) Uściski Kochana!:)
Dorota na przedmieściach 27 października, 2015 - 7:27 am
I właśnie to jest najważniejsze w życiu :-) Szczęściarze z Was i dbajcie o to ;-)
Mówię to ja Szczęściara też
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:22 am
To prawda, szczęściarze bez granic:) Buziaki Dorotko:)
Fajne Wnętrze 27 października, 2015 - 7:40 am
Cudownie, aż mi się łza w oku zakręciła:)
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:22 am
:))) Uściski przesyłam:)
The Natural Minimalism 27 października, 2015 - 8:47 am
Po prostu pięknie to ubrałaś w słowa, to właśnie jest miłość :)
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:22 am
Miło mi bardzo, dziękuję:)
rodzinna 27 października, 2015 - 9:00 am
czerp garściami z waszej miłości, niestety rzadko się taka zdarza :o( a szkoda, nic tak jak miłość nie upiększa kobiety :P
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:36 am
To prawda, ale ja sądzę, że miłość każdemu jest pisana, jeden po prostu musi szukać trochę dłużej, a inni krócej... Uściski!
Marta | DOMiOWO 27 października, 2015 - 9:13 am
I to jest sens wszystkiego. Taka Miłość, która nigdy się nie starzeje tylko gromadzi wspólne wspomnienia :)
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:37 am
Właśnie tak, pięknie to napisałaś!:** Buziaki wielkie i dużo miłości dla Ciebie:)
Anita M 27 października, 2015 - 10:22 am
Gratuluję:) tak rzadkie zjawisko w obecnym czasach. Sama się zraziłam wiele lat temu i już tak nie potrafię. Jednak bardzo cieszy mnie, że takie związki istnieją:)
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:37 am
Anitko to ja Ci z całej siły życzę żebyś odnalazła swoją drugą polówkę, taką miłość co skrzydeł i wiary dodaje:) Buziaki wielkie!
Lussi 27 października, 2015 - 10:22 am
Piekna miłość, piękni Wy i pięknie napisane. Jesteście tacy prawdziwi i naturalni...uwielbiam Cię słuchać i oglądać Waszą familję:-) Ściskam serdecznie i prawdziwie CMOK
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:38 am
Dziękuję Ci ogromnie, skrzydła mi właśnie wyrosły;)) Uściski wielkie!
Nefertari 27 października, 2015 - 10:44 am
Jakie to piękne!
Łzy ze mnie wycisnęłaś, nieznośna Ty! (Się przekomarzam - Kochana Ty, wspaniała... Dziękuję!)
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:38 am
:))) Jak coś to u mnie zapas chusteczek czeka;p Buziaki Kochana!
Gender Gosposia 27 października, 2015 - 11:36 am
Otworzyłem fejsbooka. I trafiłem na szczęście. W czystej postaci.
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:39 am
Aż nie wiem co napisać, dziękuję! Wzruszyły mnie Twoje słowa... Wszystkiego dobrego!
Sylwia 27 października, 2015 - 11:57 am
Och, piękne słowa... Jak tylko mąż wróci z pracy, to go wyściskam. :)
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:39 am
Ściskajcie się ile wlezie;) Buziaki wielkie!
Izabela Krężel 27 października, 2015 - 12:21 pm
Cudowny wpis :) skądś to znam - łza w oku się zakręciła , pozdrawiam
Home on the Hill 28 października, 2015 - 7:23 am
Dziękuję Izo, ogromnie miło mi to słyszeć:) Uściski wielkie!
Anka 28 października, 2015 - 9:11 am
Pięknie napisane, piękne zdjęcia :) Były chwile kiedy myślałam, że mnie taka wielka wzajemna miłość nie dotknęła, ale potem dotarło do mnie, że przecież PRAWDZIWA miłość trwa mimo wichur i niepowodzeń. Tylko prawdziwa miłość znosi wszystko w milczeniu i czeka na lepsze jutro...ta słodka i zawsze wygodna nie przetrwa burz.....
aldia arcadia 29 października, 2015 - 9:02 am
Pięknie ;) duzo miłosci dla Was.
Susan 7 lutego, 2016 - 12:59 pm
Od jutra rozpoczynam odchudzanie, kto sie odchudza ze mna? Wyszperalam w google dobry sposób na odchudzanie, wygoglujcie sobie - xxally radzi jak szybko schudnac
Dodaj komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Czytaj więcej