Dzisiaj tak trochę jak przez dziurkę od klucza. Mam dla Was mało słów, za to dużo zdjęć. Codzienność wciągnęła nas bez granic, tak że czasu napisanie aż braknie. Mój mąż wziął kilka dni wolnego i robimy wymarzony taras. Zresztą w następnym poście pokażę Wam co i jak krok po kroku, bo mnóstwo od Was pytań na ten temat dostaję.
Są takie dni kiedy jest ze wszech miar intensywnie. Od rana do wieczora chaos, ale i tez śmiech. Kiedy twarz się do słońca wystawia, wiertarka w uszach huczy, dzieciom katar z nosa cieknie i mimo, że tyle na raz to i tak wszyscy uśmiechnięci. Maja zaliczyła weekend u Babci, a tak poza tym to całe dnie na dworze spędza. Od rana do wieczora z dzieciakami biega. Budują wspólnie bazę, karmią króliczka sąsiadów co się na trawie wygrzewa, gonią naszego kota. Antek zaś ciągle gaworzy, włazi wszędzie tam gdzie nie wolno, śmieje się w głos wiecznie. Umorusane te moje dzieciaki takie, poczochrane, wszędzie włażące, biegające, ale przede wszystkim szczęśliwe.
49 komentarzy
Pozdrawiam i zapraszam w moje skromne, artystyczne progi: kopytkowa.blogspot.com
P.s. taras genialny :)
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie <3
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie <3
A tarasik już jak pięknie wygląda, oj zazdroszczę tych deseczek !!!, ściskam cieplutko i czekam na więcej :):):)
Czekam z niecierpliwością na Twoje tarasowe aranżacje :D
P. S. Juz teraz mozna zobaczyc, ze taras bedzie przepiekny!
Nareszcie się doczekałaś :)
Wspaniała domowa atmosfera !
Pozdrawiam Agnieszka
Tarasik zapowiada się obłędnie!!!
pozdrowienia cieplutkie ślę :D
Zazdroszczę tarasu na takim etapie, mój mąż właśnie dzisiaj zaczął nasz budować! :D
Uwielbiam dzieciaki umorusane, troszkę niepokorne takie z charakterem.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie
Też nie mogę doczekać się odsłony Waszego tarasu ;) Buziaki :*
cudnego weekendu dla Was:)