Sypialniane awantury Państwa P.





Z moim mężem tworzymy dość zgrany duet. Oczywiście bywa, że On całkowicie mnie nie rozumie kiedy na przykład ryczę pół wieczora bo odcień farby do włosów wyszedł zupełnie inaczej niż sobie wyobrażałam. I jeszcze to pocieszające; „Pochodzisz tak miesiąc, dwa, to się zmyje”. No jasne!…Pochodzę…Chyba co najwyżej z workiem na głowie! Albo kiedy patrzy na mnie, z tą miną taką pełną politowania, kiedy przez półgodziny układam skorupy w idealnej konfiguracji. Bo przecież co to za różnica czy dwa kubki z prawej czy trzy z lewej. Ech, nawet nie ma co tłumaczyć. Choć i ja nie zawsze tak całkowicie go rozumiem… No bo jak można twierdzić, że nie potrzebuje się kolejnego swetra? No jak?! Przecież to był zupełnie inny sweter. I jak można nosić koszulki jeszcze chyba z czasów liceum?! No po prostu do szału mnie to doprowadza. Jeszcze to głośne słuchanie muzyki w aucie, zwariować można! Ale tak poza tym jest całkiem nieźle. Dogadujemy się świetnie, uwielbiamy razem spędzać czas i mamy mnóstwo wspólnych pasji. Jest tylko taka jedna sprawa, która zarówno nas łączy jak i niestety dzieli okrutnie….

Mianowicie chodzi o spanie. Tak, tak moi drodzy. Największe, najbardziej karczemne, gwałtowne awantury w naszym domu o sen się rozchodzą! Bo my oboje uwielbiamy spać i żadne z nas nawet minuty porannej drzemki nie odda. A przy naszej dwójce maluchów o sen nie jest prosto, o nie! Kłótnie zaczynają się jeszcze spod przymkniętych powiek; „Idź zrobić śniadanie i kakao dla Mai”„Eeee…chrrrr”… „No idź! Ja całą noc Antka karmiłam!!” Na co On obowiązkowo;„.Ja go przewijałem!, Ty idziesz!!!”. W tym czasie oczywiście Majka cały czas po nas skacze krzycząc głośno „WSTAAAWAJCIE, chcę kakao!!” Zaczyna się więc bardzo niepedagogiczne tzw przerzucanie dzieciaka. „Maja skacz po Tacie, trochę go pogilgocz to Ci zrobi”. „Majka idź do Mamy, przecież wiesz, że Ona robi najlepsze kakao” i.t.d Do tego jeszcze dochodzi entliczek-pentliczek gdzie zawsze wypada na tę drugą osobę i cała inna gama perfidnych sposobów, byleby tylko żadne nie wstało. Nieważne, że w tych warunkach i tak już się nie da spać. Ale jest tak ciepło, ta kołdra taka zachęcająca, to łózko wygodne, no jeszcze tak z pięć minutek poleżę… „Naprawdę nie możesz choć raz bez marudzenia wstać?!!” „A TY?! A Ty to co?!!!!” I tak w kółko. No istny kabaret. W skrajnych przypadkach nawet do przepychanek dochodzi, no ale cóż jakoś w końcu trzeba tego współmałżonka z łózka wygonić, wszystkie chwyty dozwolone.
Nie ma co ukrywać, Państwo P. uwielbiają łóżkowe pielesza i choć teoretycznie powinno ich to łączyć, to ech… Szkoda gadać!;p


Akcesoria do sypialni

Przy tych skrajnie małych ilościach snu, chociaż warto zadbać o jakąkolwiek sypialnianą oprawę. Poniżej kilka rzeczy, które sprawiłyby żebym już w ogóle najchętniej z tego łóżka nie wychodziła;)

Te rzeczy, w dodatku w takiej ilości, byłyby zapewne odrobinę zbyt słodkie dla Pana małżonka, ale cóż, może to właśnie jakiś sposób żeby go z tego łóżka wykurzyć… Jak sądzicie?;p

———————————–——————————————————————————————————————-

Jeśli spodobał Ci się ten post, to zajrzyj również tutaj:

Dzień z życia matki z przymrożeniem oka;)
Zdradzamy kulisy pewnej historii miłosnej.

Related posts

Kilka słów o tym dlaczego prawie przeoczyłam, że lato zamieniło się w jesień…

Sofa do salonu – na co warto zwrócić uwagę? Nowości w naszym wnętrzu!

Aranżacja okien i zmiany w salonie.

67 komentarzy

Marta ~ DOMiOWO 10 marca, 2015 - 7:14 pm
Hihi! Ze mnie też równy śpioch :D I nie wyobrażam sobie jeszcze co to będzie, jak się dzieci pojawią. A mój mąż? Jak trzeba to wstaje i to skoro świt, aż go podziwiam. Ale jak twardo przyśpi to spróbuj go obudzić, a zacznie mówić o fakturach, WZ i innych sprawach z pracy - nie wiem co gorsze :D

Nawet mi nie pokazuj tej pięknej pościeli w kwiaty! Ostatnio sobie taką upatrzyłam i poluję. Tylko bym kupowała ciągle... :)

Home on the Hill 15 marca, 2015 - 3:36 pm
Hahaha ja też tak właśnie mam, że coś sobie upatrzę, zaraz szukam i tak bez końca;) Pozdrawiam Cię serdecznie!
Jacquline Jordan 10 marca, 2015 - 7:58 pm
Oj kochana,wesoło tam macie :-)
U nas problemów kto pierwszy,kto z psem idzie,śniadanie i kawę robi brak... mąż wcześnie wstaje,ponoć go krzyże bolą jak za długo leży :-))..wiec ja dosypiam za niego w ciepłych pieleszach
Ale...ale żeby nie było za wesoło, ok 8.30 z dołu słychać śpiewy, trzaskanie drzwiczkami szafek...głośne rozmowy z psem i mruczenie pod nosem,że niby jak długo można spać...a kawa stygnie...
Taki to juz nasz idealny dom :-)))
Pozdrawiam kochana
Jacqueline
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 3:37 pm
Hahaha, chyba bym wolała te rozmowy z psem niż skakanie po mnie z głośnym "wstaaaawaj";) Majka jest mistrzem budzenia;)
An Zulka 10 marca, 2015 - 8:15 pm
Oj mamy wiele wspólnego...my z mężem też kochamy spać :) I musimy się tym nacieszyć, póki bliźniaczki nie przyjdą na świat :) Szkoda tylko,że mąż ostatnimi czasy zaczyna coraz częściej chrapać i ja mam przez to rozregulowany sen :(
Panna Matka 10 marca, 2015 - 8:24 pm
Ehhh jak mnie brak snu...
Panna Nika 10 marca, 2015 - 8:27 pm
Hahahah, to chyba obraz poranków w każdej dzieciatej rodzinie :D
Mama Sokole Oko 10 marca, 2015 - 8:33 pm
Pościel w różyczki moja wymarzona:) Kupiłam podobną w Jysku na prezent i cały czas czekam, żeby móc wrócić po taką dla nas :)
A rozmowy bardzo podobne u nas się toczą. Chociaż ostatnio inaczej, bo choroby Braci rozdzielają nas na różne miejsca spania i takie te noce i poranki...
Ale już za chwilę wiosna i koniec wiruchów wstrętnych.
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 3:38 pm
O widzisz to muszę zajrzeć do Jysk, baaardzo mi się taka marzy:) Dużo zdrowia dla Was:*
Kasmatka 10 marca, 2015 - 8:49 pm
Dobrze, że ja lubię wcześnie wstawać :) Zwłaszcza teraz, kiedy jest tak jasno. Pościel piękna, ciekawe czy funduje bajkowe sny?:)
Pozdrowienia przesyłam!
Kasia
zwyczuciemsmaku.pl 10 marca, 2015 - 8:51 pm
Hahaha ;) Dobrze, że u nas takie poranki są rzadkością ;) U nas to jest tak, że jak mam ochotę pospać dłużej, to śpię. Chłopaki nie mają większego problemu ze wstawaniem, zatem po porannych buziaczkach, zabierają się z całym majdanem zabawek do salonu i tam spędzają męskie poranki ;) Ja w tym czasie mogę śnić i śnić ;) Ale szczerze mówiąc raczej z tych porannych drzemek nie korzystam, bo lubię długie powolne poranki z pysznym śniadaniem i pachnącą kawą. O zgrozo, chyba wychodzi ze mnie jakaś dziwaczka... ;) Pozdrawiam Olu!
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 3:40 pm
Ale masz dobrze, Majce nawet jak se włączy bajkę, da zabawki, to i tak zaraz wraca do sypialni jak bumerang, ech...takie życie;) I zazdroszczę Tobie tej samodyscypliny w stawaniu, ja tak nie potrafię, najlepiej spałabym do oporu;) Uściski!
Filipek 70 10 marca, 2015 - 9:02 pm
no patrz ...jakby tak imiona postaci zmienić ,to wypisz wymaluj moje małżeńskie wyrko przed oczami staje :))))) ale nie martw się czasami się już zdarza że Kubański śniadanko zapoda ...więc nadejdą i dla Was te piękne dni :))))))pozdrówki śpiochy :)
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 3:41 pm
:))) Buziaki wielkie!
Baba Ma Dom 10 marca, 2015 - 9:04 pm
A ja myślałam, ze będzie pikantnie ;-) Rodzice z dziećmi są ciągle nie dospani - i często bywają sprzeczki o wstawanie do porannych obowiązków. Choć i tak pada na mnie bo mi ich żal, że tak bez śniadania siedzą bidule :-)
Uściski!
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 3:41 pm
Hahaha pikantnie, to po 22;p Buziaki Kochana!:))
Anna D. 10 marca, 2015 - 9:04 pm
Skąd ja to znam:) Walka o każda minutkę, sekundeczkę. My też śpiochowe małżeństwo jesteśmy:) Przyznaję, że uwielbiam ładną pościel, narzuty, poduchy i wszystko to co sprawia, że mogę zakopać się pod kołdrę i nie wychylać nosa:)
Young Wife 10 marca, 2015 - 9:10 pm
Piękne zdjęcia! Mój w wystrój sypialni nie ingeruje - niezależnie czy są to kwiatuszki na pościeli, czy jajeczko porcelanowe, czy nowa donica z serduszkiem :)
Mamawszpilkach.pl 11 marca, 2015 - 1:01 am
Ale się uśmiałam!!! Uwielbiam Twój styl pisania, kochana :) Potrafisz mnie rozbawić tak, że potem jeszcze długo wspominam to, co tu u Ciebie przeczytałam :) U nas takie poranki to raczej nie występują - jestem zupełnym rannym ptaszki i weekendy jestem na nogach pierwsza. Przygotowuję śniadanie, wydaję instrukcje i znikam na trzy godziny,bo troszkę już wróciłam do pracy. Potem wracam i reszta weekendu jest już spedzana wspólnie. A w tygodniu mąż wcześnie znika w czarnej otchłani zwanej PRACĄ, a ja o dziwo się wysypiam, bo krasnoludki wstają ok. 9.00. Tyle czasu mi wystarczy. Ściskam Cię, Olu wiosennie. MUA!
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 3:48 pm
Och jak ja bym chciała żeby moje tak o 9. Na początku jak się Antek urodził, to nawet czasami się tak zdarzało ale ostatnio coś się oboje popsuli;)) Ja zdecydowanie jestem jednym wielkim przeciwieństwem rannego ptaszka, hahaha:)) Uściski!
red artist 11 marca, 2015 - 7:55 am
My jak już mamy mieć taki dzień, kiedy można się wyspać, zawczasu zapowiadamy dzieciakom, żeby nas nie budziły ;-) Od małego tak mają, siedzą ciuchutko. Jak były mniejsze to nawet śmiechu było kupę, bo raz syn (wtedy 4 lata) przebrał siostrę (wtedy 2 lata) z piżamy w przypadkowe ciuchy z komody (powiedziałabym że wyjściowe, z kokardkami itp) i siedzieli w pokoju układając lego ;-)
Narzuta piękna, ale cena to przesada :-/
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 3:51 pm
No nieźle, u nas nie ma na to szans;)) My możemy prosić Majkę żeby nas nie budziła, a Ona na to zdziwiona "ale czemu? Przecież jest jasno, możecie wstać";)) Jeśli chodzi o narzutę, to Green Gate może do najtańszych firm nie należy ale uwielbiam ich design. Czasami wolę na coś dłużej pozbierać i kupić dokładnie, to co mi się marzy;)) Uściski!
red artist 21 marca, 2015 - 4:50 pm
Nie zawsze się udaje, ale przynajmniej się starają :-)
No piękne są te narzuty (i nie tylko to tej marki)... Ale jednak mogłoby to być tańsze... :-/
Klimaty Agness 11 marca, 2015 - 8:18 am
Wesołe są te Wasze poranki.... pełne miłości i szczęścia rodzinnego :)
Przepiękna pościel i cudne zdjęcia.
Pozdrawiam cieplutko, Agness:)
Magdalena Beck 11 marca, 2015 - 8:21 am
Ach kochana takie ranki to pewnie w większości polskich domów :)
Ale fajnie się czyta o tych waszych przepychankach hihihi

Pozdrawiam
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 3:51 pm
Oj przepychanki są i to jakie!;p Buziaki wielkie!
Kinga Wójcik 11 marca, 2015 - 8:30 am
U nas jest to samo, wieczorem nikt nie chce iść spać a rano nie ma kto wstać:)
Le Chat Noir 11 marca, 2015 - 10:01 am
ooo, jakbym czytała o nas :)) identyczne potyczki słowne, gdy trzeba zdecydować, kto ma wstać i "oporządzić" rano Zuzię, bo ta już od wczesnego ranka gotowa do zabawy. piękne zdjęcia :)
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 3:54 pm
Może to egoistyczne ale cieszę się, że tak bywa nie tylko u nas;p Dziękuję za komentarz i przesyłam uściski!
Zielonkowy Domek 11 marca, 2015 - 10:25 am
Kochana :-) Samo życie :-) Myślę , że tak jest prawie w większości domów :-) Dorota
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 3:55 pm
To mnie pocieszyłaś;))
domek przy lesie 11 marca, 2015 - 10:38 am
Ale się uśmiałam :))) Samo rodzinne życie!
Pozdrawiam Oluś :)
Marta
pastelowakropka.pl 11 marca, 2015 - 10:57 am
My też kochamy spać, ale nie mamy dzieci, więc budzą nas trzy albo cztery znienawidzone przeze mnie budziki :P Gdyby nie one przespalibyśmy cały weekend, jestem pewna :D
Wspaniałe sypialniane inspiracje i jak zwykle fantastyczne zdjęcia, aż za!... znowu będę musiała sobie zrobić kawę ;)
Miłego dnia
Pastelowa Kropka
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 3:56 pm
Och jak ja bym tak chciała móc cały weekend....ech marzenia;p Buziaki!:)
Pretty Things by Agu 11 marca, 2015 - 1:14 pm
No, no, tytuł dość kontrowersyjny ;-) Fajnie się czyta o takich perypetiach, napisane w żartobliwym tonie, a jednak prawdziwe, bo wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Nas chroni system :-) Od dawien dawna mamy dyżury. Brzmi strasznie, ale gdy jest potrzeba, ten system pozwala się wyspać - w soboty mi, w niedzielę jemu. Teraz już Anka często sama urzęduje z rana, potrafi się i z godzinę bawić u siebie, podczas gdy my jeszcze śpimy. Ale nasz system był wybawieniem, gdy była malutka. Polecam! Pozdrawiam cieplutko :-)
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 3:57 pm
U nas to by sienie sprawdziło bo Maja i tak by pewnie zaraz musiała koniecznie sprawdzić czemu mama nie wstaje, Antek oczywiście chciałby jeść i.t.d ;))) Ale systemu zazdroszczę, oj bardzo...;))
Design or Breakfast 11 marca, 2015 - 2:04 pm
wesoło u Was :) fajnie się Ciebie czyta, u nas poranne sprzeczki o to kto ma pierwszy wstać z łózka i postawić wodę na herbatę/kawę + zrobić śniadanie ;)
caramelandwhite 11 marca, 2015 - 2:08 pm
No to mnie wyturlałaś ze śmiechu:DD a chyba najbardziej do mnie przemówiły te stare koszulki:D och! Ile u nas takich! W dziury i dziurki sprzed 100 lat!i nie wiesz czy to jeszcze napis koszulka na piersi dzierży,czy to może jakiś zaciek zupy :D buziaki Rodzinko:*!
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 3:58 pm
Hahaha:)) No ja nie wiem co Oni mają z tymi koszulkami, masakra jakaś;p
Aginka 11 marca, 2015 - 2:58 pm
Oni wszyscy naprawdę są TACY SAMI!:)
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 3:58 pm
Hahaha, piątka;)
SeeHome .made with passion 11 marca, 2015 - 3:56 pm
Samo życie :) Opowiedziałaś to świetnie...
Natalia D 11 marca, 2015 - 6:31 pm
skad ja to znam....hihihi:)a tak serio to mysle ze ta lakowa slodycz prezentowanych kolder moglaby zadzialac na Pana Malzonka i lozko byloby Twoje:)
sciskam
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 3:59 pm
Obawiam się, że podczas chrapania umiejętnie by tę słodycz zignorował i tylko łaskawie na drugi bok się przewrócił;)
Dandelions Wind Kites 11 marca, 2015 - 6:32 pm
Jestście świetni!, a gdyby tylko imiona zmienić to... ;)))
Ke$ha DIY 11 marca, 2015 - 6:59 pm
Haha xD Pocieszny post xD Też za nic nie jestem w stanie oddać minuty snu ♥
Codzienne przyjemności 12 marca, 2015 - 6:35 am
Właśnie mi uswiadomilas, że mam święte dzieci. Nie dość, że długo śpią to jeżeli obudza się za wcześnie to wpelzaja pod mają koldre i potrafią się tam przykleic jeszcze na pół godziny. Ale zazwyczaj to ja wstaje pierwsza i spokojnie piję w ciszy pierwszą herbatę.
Fajne modele mi się udały. :-)
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 4:02 pm
Oj fajne.... Chociaż moje też świetne, tylko akurat w tej kwestii jakieś popsute, hahaha;))) Uściski!
Agata Murawska 12 marca, 2015 - 7:03 am
Samo życie...ale tak ma być !!! To też jest potrzebne:))) W końcu dzieci nakarmione, uspane, przewinięte...itd. A "akcesoria" do łóżka piękne i wcale nie jestem pewna czy wykurzą męża z niego...:)))
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Gosia Skrajna 12 marca, 2015 - 2:42 pm
Przyznam szczerze, że przy jednym dziecku takiego cierpienia nie było...przy dwóch zaczyna się u nas robić pomału wyliczanka, kto więcej przy kim zrobił...i nie ma żeby odpuścił...ehh...takie życie z "dwójką " w pakiecie :)
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 4:04 pm
U nas jakoś tak chyba to się nasiliło dopiero przy dwójce... Matko, to co to by było, jakby dołożyć jeszcze trzecie?!...;p
Agnieszka Sokół 12 marca, 2015 - 5:21 pm
Takie sypialniane awantury dopiero przede mną, już się boję :) Piękny blog, dzisiaj tu trafiłam i zostaję na dłużej :)
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 4:05 pm
Mogę Cię zapewnić, że będzie wesoło:))) Miło mi bardzo, że Ci się tu u nas podoba, rozgość się wygodnie:)
Agnieszka F. 12 marca, 2015 - 7:27 pm
Mój mężul nawet by nie zwrócił uwagi, ze ma pościel w słodkie róże :))
Plachaart Agnieszka 13 marca, 2015 - 12:15 pm
Ha, ha i u nas bywa podobnie ;)
Polowanie na zdrowie 13 marca, 2015 - 12:42 pm
Z tymi włosami to ja też nie kumam, przesadzasz jak dla mnie :-).
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 4:06 pm
Jaaasne;p Pozdrawiam ciepło;)
paula pearls 13 marca, 2015 - 8:49 pm
Musisz wypróbować :) a nóż widelec te pastele spowodują ze szybciej będzie wstawał :)
ale rzeczy które zaproponowalas są cudowne!!!! Szkoda ze muszą tyle kosztować :(
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 4:07 pm
No niestety, najczęściej jest tak, że to cudne i stylowe ma swoją cenę:/ Buziaki Kochana!
pastelowa karusia 13 marca, 2015 - 10:55 pm
Tytuł zabrzmiał bardzo pikantnie;) A takie domowe awanturki są w gruncie rzeczy urocze:) U nas ciągłe przekomarzanie o zmywanie;)
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 4:08 pm
Hahaha cieszę się w takim razie, że taki "interesujący" tytuł udało mi się wymyślić;))
codzienne przyjemności 14 marca, 2015 - 5:47 am
Czy ta pościel na pierwszych zdjęciach to zara home? Ależ piękna jest! Ja, frakcja "biała pościel ponad wszystko" z przyjemnością przygarnelabym ją do siebie.
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 4:09 pm
Pościel jest z Ikei;)) Baaaardzo ją lubię:) Pozdrawiam ciepło.
Kitty 15 marca, 2015 - 10:42 am
Mój mąż jeśli chodzi o ciuchy ma tak samo! Nigdy nic nie potrzebuje. A spodnie nowe kupuje, gdy się dziura zrobi w starych :D Niesamowicie mnie tym denerwuje. Tym bardziej, że uwielbiam zakupy, a on idzie do centrum handlowego, gdy jest zmuszony. Fajne te Wasze łóżkowe przekomarzanki :)
Home on the Hill 15 marca, 2015 - 4:09 pm
Ech Ci faceci, nie do pojęcia czasami;) Dziękuję za komentarz i pozdrawiam Cię radośnie:)
Ania z osobiedlamnie 15 marca, 2015 - 7:37 pm
:) ja niestety przyzwyczaiłam nasze pociechy do tego, że rano mogą liczyć tylko na mnie, szkoda mi dnia na zbyt długie wylegiwanie się w łóżku...buntuje się tylko mój organizm, bo potrzeba snu jest przecież taka sama, jak u pozostałych...ale i tak, jak tylko otworzę oczy, już rozmyślam, od czego by zacząć nowy dzień:)
The ghost in my home 16 marca, 2015 - 7:43 pm
To jest moje OGROMNE I NIEMOŻLIWE do spełnienia marzenie!
Ileż ja bym dała, żeby z sowy pewnego pięknego poranka przeistoczyć się w świergoczącego skowronka! ;)))
Dodaj komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Czytaj więcej