Jak urządzić niewielką kuchnię?
Kiedy projektujemy wnętrze na kartce, wszystko wydaje nam się doskonale zorganizowane, świetnie urządzone, ale to dopiero czas i prawdziwe użytkowanie weryfikuje te wszystkie nasze pomysły. Z naszą kuchnią było wręcz na odwrót, wcale nie byłam przekonana do projektu, do tego, czy będzie funkcjonalna. Wydawała mi się za mała, za skomplikowana, nie miałam jak stworzyć prawidłowego trójkąta roboczego i ogólnie wszystko było na nie. Aż mijały dni, tygodnie, a ja coraz bardziej ją dopieszczałam, powoli akceptowałam, aż doszłam do fazy, kiedy naprawdę jest mi w niej dobrze. Niewielka kuchnia może stanowić wyzwanie, ale jeśli odpowiednio ją zagospodarujemy, to okazuje się, że jej nieduży rozmiar ma wiele plusów. Tak w każdym razie jest w naszym przypadku. Dziś opowiem Wam o 6 rzeczach, za które najbardziej ją polubiłam. Porozmawiamy też o organizacji, zapraszam!
Jak urządzić niewielką kuchnię? – 6 rzeczy, za które polubiłam naszą. [Kuchenna organizacja]
Jak urządzić niewielką kuchnię?
Ergonomiczny kształt
Nasz dom jest wąski, jak to bliźniak, co niestety najbardziej odbiło się na kuchni. Inne pomieszczenia są naprawdę duże, ustawne, a ona taka wagonowa, no ciasna, co ja będę Wam kręcić, że jest inaczej. Ma jakieś niecałe 10m2, i o ile z długością nie jest tak źle, to z szerokością już dużo gorzej. Długo myślałam nad tym, jak sprawić, żeby dobrze się w niej funkcjonowało, żeby optycznie trochę ją poszerzyć i sprawić, że będzie po prostu wygodna. Jakby wszystkiego było mało, to jeszcze przez to, że jest w niej okno, nie było kompletnie jak zrobić tu prawidłowego trójkąta roboczego, czyli lodówka – zlew – kuchenka. W naszej poprzedniej kuchni miałam naprawdę duży aneks, ustawiony w literę L, bardzo długi. I wiecie, co się okazało? Że tam się musiałam dużo więcej nabiegać niż tu;) Okazuje się, że tu mam wszystko pod ręką, gotując, jest dużo łatwiej sięgać do lodówki, nie muszę biegać przez pół kuchni po kolejny produkt. Wszystko znajduje się na odległość maksymalnie dwóch-trzech kroków. Meble mamy ustawione w literę U, szafki oplatają mnie z każdej strony i do wszystkiego jest szybki dostęp. Matko, jakie to jest wygodne! Dużo łatwiej taką kuchnię zagospodarować, a, mimo że wizualnie jest mniejsza niż poprzednia, to dużo więcej mi się tu mieści, przez to, że mam dwie narożne szafki. Ależ ja jestem ich fanką! Są naprawdę genialne i pomieszczą wszystko. W jednej z nich mamy tzw. karuzelę, jest to super rozwiązanie, bo nie muszę głęboko „nurkować”, wysuwam wszystko na wierzch i bez problemu znajduję garnek, który właśnie potrzebowałam. Jedyny minus to taki, że taka karuzela, kradnie trochę miejsca. Dlatego w drugiej szafce narożnej mam po prostu półki i wiecie, tam jest wszystko:)) Szafka nie ma końca, ale tu znów minus jest taki, że aby dostać się do jakieś rzeczy z tyłu, muszę sporo sprzętów powyjmować, cóż coś za coś. W każdym razie okazuje się, że wcale nie najważniejsza jest wielkość, ale kształt ustawienia mebli. Kuchnia w literę U jest bardzo funkcjonalna, łatwo się niej gotuje, wypakowuje zmywarkę, rzeczy są na odległość ręki, ze stanowiska pracy jest dostęp do wszystkiego. Mocno przejmowałam się tym trójkątem roboczym, a wyszło na to, że w takim układzie jak ma nasza kuchnia, nie ma to wcale większego znaczenia. Dla mnie ogromnie wygodna jest ta lodówka blisko kuchenki, a przez to, że kuchnia jest niewielka, to i zlew jest w bliskim zasięgu. W poprzedniej kuchni zlew i lodówka znajdowały się w dużej odległości od płyty i ileż razy mi się coś przypaliło, jak na szybko biegłam do lodówki po kolejny produkt i go opłukiwałam pod wodą. Tu zdecydowanie nie ma takich problemów.
Półwysep
O wyspie już ostatnio Wam pisałam, to był zdecydowanie strzał w dziesiątkę! Przy niewielkiej kuchni, najważniejsze jest to, żeby zagospodarować ją tak, aby było jak najwięcej blatów roboczych. U nas wyszło ich naprawdę sporo, a uzyskaliśmy to między innymi właśnie dzięki półwyspie. To na nim piekę ciasta, wykładam wszystkie składniki, rozpakowuję zakupy. To też taki łącznik z resztą pomieszczenia, wizualnie oddziela kuchnię od salonu i, mimo że nasza kuchnia to aneks, to dzięki wyspie jest bardziej schowana, odizolowana. Bardzo to lubię, bo nie chciałam mieć kuchni, jako całkowicie osobnego pomieszczenia, ale tak na wpół otwarta jest dla mnie idealnym rozwiązaniem. W poprzednim mieszkaniu kuchnia zajmowała całą ścianę i średnio było przyjemne, kiedy siedziałam na kanapie i widziałam gary w zlewie. Tu nie ma tego problemu, a z drugiej strony, kiedy któreś z nas gotuje, to nie znika w osobnym pomieszczeniu, możemy nadal razem przebywać, kiedy przychodzą goście to mam z nimi kontakt, pichcąc coś naprędce. Półwysep to też świetne miejsce do wspólnego gotowania, przez to, że w środku kuchni jest ciasno, druga osoba może sobie zasiąść przy nim od strony salonu i coś przygotowywać. Przydaje nam się to zwłaszcza podczas świąt.
Otwarta kuchnia
O tym właściwie pisałam Wam już przed chwilą, otwarta kuchnia to dla mnie duży plus. Ale już nawet nie chodzi o to, że nie muszę nigdzie znikać, ale dzięki temu, że łączy się ona z resztą domu, mogę wykorzystywać przestrzeń wokół niej na kuchenne potrzeby. Przy niewielkiej kuchni to naprawdę super rozwiązanie. Bo choć wizualnie kończy się w wyznaczonym miejscu, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby meble w pobliżu zaadoptować na jej potrzeby. My mamy tuż obok ustawioną olbrzymią biblioteczkę, którą w rzeczywistości wykorzystuję, jako kredens. Trzymam tu porcelanę, serwisy obiadowe i kawowe, jakieś kuchenne naczynia, książki z przepisami, wszystko to, co ładniejsze i co nie mieści mi się w kuchni. Jest to super patent, dzięki temu rozszerzyłam kuchenne rejony, wizualnie wszystko ładnie się łączy, a dla mnie jest to bardzo wygodne i nie mam problemu z przechowywaniem.
Okno
Okno w kuchni to skarb, nawet najmniejsze. Uwielbiam je! Tradycyjnie jest u nas nad zlewem i to fantastyczna przyjemność móc zmywać i zerkać przez nie. Widok wychodzi na przód domu, widzę przez nie zbliżających się do nas gości, mogę obserwować bawiące się dzieciaki, w oddali podziwiać las i machać do sąsiadów. Okno dodaje lekkości, na parapecie ustawiam zioła i rośliny, nie wyobrażam sobie bez niego naszej kuchni.
Oświetlenie
Planując kuchnię, ważną sprawą jest zadbanie o oświetlenie. To ono ma duży wpływ na to, jak nam się tam będzie gotowało. Ważne, aby miejsce robocze było dobrze doświetlone, aby było kilka punktów, tak, aby nie tworzyły się żadne ciemne zakamarki. My mamy wbudowane lampki pod sufitem na całej długości, a oprócz tego wiszącą lampę nad wyspą. Dla mnie ważny jest też klimat, dlatego dodatkowo mam tam jeszcze sznur lampek zamieszczony pod półkami, pięknie wyglądają wieczorem.
Otwarte półki
O nich też już Wam pisałam, ale to naprawdę był strzał w dziesiątkę i dzięki nim, dużo bardziej lubię to pomieszczenie. Po pierwsze dodają charakteru całości, zdobią kuchnię, sprawiają, że wygląda bardziej klimatycznie. Ale przede wszystkim są też bardzo funkcjonalne. Ja lubię mieć wszystko pod ręką, gotując nie musieć przeszukiwać szafek, potrzebując jakiejś przyprawy. Tu stoi wszystko to, po co najczęściej sięgamy. Są przyprawy, czosnek, herbata, kuchenna waga, podręczne akcesoria, drewniane łyżki, łopatki, a na wieszaczkach kubki. To wszystko razem tworzy ładną dekorację i bardzo przydaje się na co dzień. W małej kuchni otwarte półki dodają też lekkości, wiszące szafki zbyt mocno obciążyłyby ją wizualnie.
W naszej kuchni zastosowaliśmy kilka patentów, które sprawiły, że jest wygodna, funkcjonalna, że fajnie się tu gotuje, a to najważniejsze. Choć niewielka, to dzięki dobremu rozplanowaniu niczego jej nie brakuje. Jest przytulna, domowa i taka moja. Uwielbiam też w niej ekspres do kawy, odkąd go mam, zaglądam tu jeszcze chętniej:))) Ale zobaczcie, niby rozmiarowo mała, a jednak blatów jest tyle, że i spokojnie może stanąć w niej duży ekspres, radio, koszyk z podręcznymi rzeczami, deski do krojenia. Na wszystko jest miejsce, grunt to tylko dobra organizacja.
Te sześć rzeczy, o których dziś głownie wspomniałam, sprawiają, że naprawdę bardzo lubię to pomieszczenie i choć trochę się go bałam, to na szczęście okazało się, że kompletnie niepotrzebnie. Często zastanawiamy się jak urządzić niewielką kuchnię, a okazuje się, że bez problemu może być bardzo przytulna i wygodna. No i zawsze jest mniej do sprzątania;) A jak to wygląda u was? Jakie macie sprawdzone patenty na kuchenną organizację? Dajcie znać!
14 komentarzy