Grudzień zdecydowanie należy do jednych z moich ulubionych miesięcy. Ciągle coś się dzieje, dni wypełniają drobne radości, za oknem śnieg czaruje okolicę, w domu tak ciepło, przytulnie, wokół wszystko ozdobione. To taki miesiąc, kiedy naprawdę nietrudno o to szczęście, o wewnętrzny uśmiech, o to, by znów poczuć się jak dziecko. Dziś niosę Wam nasze domowe migawki oraz umilacze z ostatniego miesiąca, rzeczy, które mnie zachwyciły i chciałam się nimi z Wami podzielić.
Ostatnio przyczepiły się do nas różne choróbska, co sprawiło, że trochę zwolniłam, nabrałam oddechu. Miałam więcej czasu na książki, na robienie dekoracji, razem z Mężem urządziliśmy sobie domowy szpital, i choć w głowie huczało, z nosa siorbało to i tak miło było razem pospędzać czas, poszlajać się w piżamie po domu, kiedy to dzieci grzecznie siedziały w przedszkolu;) Ale i z tymi naszymi Maluchami zdążyliśmy zaliczyć robienie świątecznych kartek, pisanie listów do Mikołaja, odwiedzenie świątecznego jarmarku w Gdańsku i wspólny wypad do kina na „Grinch” (bardzo Wam tę bajkę polecam, bo sama na niej świetnie się bawiłam). Jest więc u nas z jednej strony tak na spokojnie, a z drugiej rodzinnie, wypełniamy sobie czas przyjemnościami.
Już kilkakrotnie pokazywałam Wam jak przyozdobiłam nasz salon na święta, ale prawda jest taka, że codziennie dochodzi coś nowego. Teraz już nie mogę się doczekać choinki i wtedy zapewne zaprezentuję Wam efekt finalny:) Ale oprócz świątecznych ozdób, dochodzą też kolejne stałe elementy, w końcu nadal jesteśmy na etapie urządzania się. To, co podbiło moje serce totalnie, to prace Magdy Głodek. Zawisła u nas Jej abstrakcja na płótnie, stworzona specjalnie dla mnie, w wybranej przeze mnie kolorystyce. No cudo! Na początku wybrałam ją z myślą o sypialni, ale kiedy przyszła, tak mnie zachwyciła, że zdecydowałam, iż powieszę ja w salonie, co by była jeszcze lepiej wyeksponowana. To taka rzecz, która dodaje wnętrzu charakteru, piękna sztuka, na którą z przyjemnością spoglądam i za każdym razem widzę na niej coś innego, dostrzegam kolejny detal, odcień, kreskę. Przypomina mi lawę, góry, a czasem po prostu dom i miłość.
Oprócz tego wybrałam sobie od Magdy autorską ilustrację In the Jungle III przeniesioną na druk cyfrowy. W glodekdesign.com znajdziecie wiele pięknych prac, pełnych kobiecych emocji. Ten plakat z monsterą idealnie mi się tu do nas wpasował, cały czas brakowało mi czegoś, przy tym naszym bujanym fotelu, wydaje mi się, że teraz wszystkie elementy świetnie ze sobą współgrają.
Chyba jeszcze Wam nie pokazywałam również kolejnej grafiki, która zawisła na naszej drewnianej ścianie. Tym razem to bardzo stara tablica szkolna z 1932 roku. U Sabinki ze Śmietankowego domu, można znaleźć wiele takich perełek, wyszukanych z sercem staroci, skarbów przeróżnych. Między innymi mam jeszcze od Niej cudną, niebieską, starą kankę na mleko, ją też uwielbiam!
A jak już jesteśmy przy tym moim salonie, to muszę Wam bardzo podziękować. Pamiętacie, kiedy byłam na etapie projektowania domu, zastanawiałam się czy nie zostawić przedpokoju otwartego na resztę domu i szybko mi to wybiliście z głowy. Cóż tu dużo mówić, przyszła zima, chłód i zdecydowanie przyznaję Wam rację. Dziękuję! Gdyby nie Wy, to byśmy chyba zamarzli. Drzwi oddzielające przedsionek od salonu sprawdzają nam się rewelacyjnie, zatrzymują chłód, sprawiają, że w środku jest ciepło. Jak wiecie wszystkie nasze modele mamy z firmy Porta, często pytacie mnie jak się nam sprawdzają. Użytkujemy je już kilka miesięcy i są naprawdę bardzo solidne, jestem z nich ogromnie zadowolona i nadal z ręką na sercu Wam je polecam. Model K.3 z kolekcji Porta KONCEPT z przeszkleniem, świetnie wpuszcza światło do wiatrołapu, sprawdza się to rewelacyjnie rano, kiedy jest tam ciemno i ponuro. Drzwi są grube, solidne, dzięki nim mamy w środku ciepło.
Chciałam się Wam jeszcze przy okazji pochwalić, że na stronie Porta został zamieszczony wywiad ze mną, jeśli mielibyście ochotę przeczytać to zapraszam serdecznie. Znajdziecie tam kilka porad dotyczących urządzania wnętrz, trendów i moich sposobów na szybkie ozdobienie przestrzeni.
Ostatnio jestem na topie, hahaha:))) W grudniowej Olivii ukazał się nasz pomysł na pakowanie prezentów z wykorzystaniem pieczątek z ziemniaka:) Już tyle razy widziałam to moje nazwisko w gazecie, a i tak za każdym razem cieszy tak samo.
Grudzień to czas prezentów, ale również dla siebie samej, a co! Doszły mi biżuteryjne nowości, matko jak ja kocham te wszystkie świecidełka. Bardzo polecam Wam SOTHO. Mają mnóstwo przepięknych wzorów, w najróżniejszym stylu, przeglądając ich stronę czuję się jak dziecko w sklepie z zabawkami. Tym razem zdecydowałam się na piękne kolczyki z chwostami i naszyjnik z księżycem. Delikatne, stylowe i takie moje, uwielbiam!
Ostatnio moim największym umilaczem jest czytanie. Jak wiecie, od książek jestem wręcz uzależniona. Długo się wzbraniałam, ale w końcu mój Mąż postawił na swoim i kupił mi czytnik do e-booków. I cóż… Dla mnie jednak ważny jest papier, lubię te wszystkie książki kolekcjonować, odkładać na półkę, czuć ten specyficzny zapach druku. Ale z drugiej strony rzeczywiście, gdzie to wszystko pomieścić? Są też takie książki, które umówmy się, czyta się tylko raz, na przykład kryminały. A ja je uwielbiam, ale nie są to książki, które muszę mieć u siebie na zawsze. Kiedy zobaczyłam, że mogę mieć na wyciągnięcie ręki każdą pozycję, jaka mi się zamarzy, że wszystko, co sobie wymyśliłam jest dostępne bez żadnych limitów, to uległam. I bardzo sobie to cenię. Przeczytałam już na tym urządzeniu ponad dziesięć książek w niecałe półtora miesiąca i wiem, że to była dobra inwestycja. Jest to zdecydowanie rzecz dla tych, co czytają naprawdę dużo, jeśli to kwestia jednej-dwóch książek miesięcznie to wtedy jednak zostałabym przy wersji papierowej.
To, na co najpierw się rzuciłam to na wszystkie książki Jodi Picoult, wysunęła się u mnie na prowadzenie w mojej osobistej liście ulubionych autorów:) Polecam Wam szczególnie: To, co zostało, Dziewiętnaście minut, Krucha jak lód, Tam gdzie Ty.
Z innych książek, które ostatnio przeczytałam i zrobiły na mnie wielkie wrażenie to: Sześć lat Charlotte Link, Tatuażysta z Auschwitz Heather Morris.
Oczywiście to nie oznacza, że w naszym domu nie będą już się od tej chwili pojawiały książki w tradycyjnym wydaniu, co to, to nie. Po prostu będę kupować takie najukochańsze, te, które będę chcieć mieć na zawsze. Moja nowością jest Zemsta i Przebaczenie Eric-Emmanuel Schmitt. Książka składająca się z kilku opowiadań, a każde daje do myślenia, zostaje gdzieś tam na dłużej. Ogromnie polecam!
W grudniu zawsze staram się zebrać ten nasz rok w jeden album i drukuję go najczęściej w formie fotoksiążki. Tym razem zostałam wyręczona przez Printu, no naprawdę cudowna niespodzianka! Aż się wzruszyłam… To niesamowite, że komuś się tak chciało, przejrzeć dokładnie blog, Instagram, wszystko pogrupować, wybrać najlepsze i stworzyć dla mnie osobistą fotoksiążkę. To jeden z najlepszych prezentów z możliwych! A dla Was też coś mam – zniżka 40 zł na hasło HomeOnTheHill do 31/01/2019r.
I jeszcze na koniec muszę się Wam pochwalić przodem naszego domku, nawet nie wiecie jak mi się serce cieszy na ten widok!:) Ten dom to było takie moje wielkie marzenie, a na jego części składały się właśnie takie rzeczy, jak możliwość dekorowania sobie przestrzeni wokół, ozdabiania frontu światełkami, tworzenia magii. Uwielbiam to!
I tak nam mija ten grudzień na dekorowaniu i prostych radościach. A jakie są Wasze ulubione umilacze, co Was ostatnio zachwyciło? Ściskam Was ciepło i mnóstwo pozytywnych emocji przesyłam. Do napisania!
13 komentarzy