Sztuka odpuszczania i domowo-świąteczne migawki.

20

W tym roku nie będę mieć na święta umytych okien. Nie będę spinać się ze wszystkim nadto i zapominać, co w tym wszystkim jest dla mnie najważniejsze. Czy nie macie wrażenia, że z roku na rok nakładamy na siebie coraz więcej obowiązków, że musimy jeszcze mocniej, jeszcze bardziej? A potem wszyscy umęczeni, rozdrażnieni, wykończeni. Mam wrażenie, że gdzieś w tym wszystkim umyka ten świąteczny duch, ta radość. Zamiast cieszyć się tym czasem z bliskimi, zamartwiamy się, że w szafach jeszcze nieposprzątane. Biegamy po tych sklepach jak nakręceni, robimy niekończące się listy zadań do wykonania. Ileż razy sama dawałam się temu ponieść wmawiając sobie, że tak trzeba, że inaczej święta nie wyjdą. Ale w tym roku zdecydowanie stawiam na odpuszczanie, na zwyczajną radość, na nieprzejmowanie się drobiazgami.

Dużo się teraz u nas dzieje, czekamy na pewną decyzję, przez którą po nocach spać nie mogę. I przez to jakoś te świąteczne przygotowania poszły na drugi tor, nie skupiam na nich tyle uwagi, co zawsze. I nagle odkryłam, ze mimo wszystko w tym roku jest jakoś lepiej. Prawdziwiej, bez stresu, a jedynie z przyjemnością. Kiedy te dni grudniowe płyną niedbale, kiedy nie zamartwiam się ile jeszcze rzeczy do zrobienia przede mną. Zdecydowanie w moim domu nie jest perfekcyjnie posprzątane, nie mam przygotowanych tysiąca rodzajów ciastek na wigilię jak to bywało w ubiegłych latach. Nie spędzam długich godzin na dekorowaniu domu, tworzeniu kolejnych stroików DIY, głównie wyciągnęłam na wierzch to, co mamy od kilku lat w szafach pochowane. Nie mam wokół przesytu czerwieni, z każdego kąta nie krzyczą do mnie Bożonarodzeniowe akcenty. Wokół za to migoczą przyjazne lampki, otulam się ciepłym światłem i parującą herbatą, w koszach zielone gałęzie praktycznie niczym nieprzystrojone, a i tak wyglądają pięknie. I jakoś mi nawet lepiej w takim otoczeniu. Z tymi kocami na wyciągniecie ręki, z tymi świecami pozapalanymi, z delikatnymi ozdobami gdzieniegdzie, z dużo większą prostotą niż zazwyczaj. Łapię jakąś taką równowagę. Przez to, że co innego zaprząta mi teraz głowę nie skupiłam się aż tak bardzo na porządkach, przygotowaniach i nagle mimochodem odkryłam, że tak jest lepiej. Bo nagle wybieram z tego wszystkiego to, na czym naprawdę mi zależy. Pieczemy więc pierniczki z dziećmi, oglądamy świąteczne filmy, piszemy listy do mikołaja nie przejmując się, że wokół daleko jest do perfekcyjności. Spędzamy czas razem, tu i teraz. Bez zbędnej bieganiny, stresu, wyliczania wszystkiego, co jeszcze muszę. W tym roku nagle mam czas. I może na wigilię będzie trochę mniej słodkości niż zazwyczaj, może i prezenty dla dzieci mniej wyszukane, a jedynie to, co naprawdę sobie zażyczyli, może i w domu średnio czysto, ale chociaż jest czas na radość. Na odpoczynek, na kontemplację chwil. Na to grudniowe bycie tu i teraz, i cieszenie się tym przedświątecznym okresem tak po prostu, bez gorączkowych myśli z tyłu głowy.

Ostatnio odkryłam fajny artykuł w moim ukochanym Zwierciadle o świętach w stylu lagom. Zdecydowanie zachęcam Was do przeczytania go. Bo choć z rezerwą podchodzę do tych wszystkich skandynawskich filozofii, które najczęściej nie mówią niczego odkrywczego, to jednak całkowicie zgadzam się z taką wizją równowagi. Skupiania się na tym, co naprawdę jest dla nas ważne, a nie, że powinno być.

Dla mnie przede wszystkim to spokój, bliskość, brak zbędnej nerwowości i pośpiechu. Uśmiechy dzieci i spędzany czas z nimi zamiast na kolejnych porządkach. Niewymyślanie na siłę sobie kolejnych obowiązków, a za to wspólne piernikowanie z Mamą i Siostra. Bycie tu i teraz. Coś czuję, że te święta w tym roku będą wyjątkowe… I wcale nie przez tysiące przygotowań, przez genialne prezenty, dekoracje i kulinarne szaleństwa. Ale przez sztukę odpuszczania, przez to, że właśnie tak na spokojnie i o ile wtedy łatwiej cieszyć się tym wszystkim.

Related posts

Kilka słów o tym dlaczego prawie przeoczyłam, że lato zamieniło się w jesień…

Projekt ogród – sezon 2021 czas start!

Nasz dom w świątecznej odsłonie.

9 komentarzy

Marta (Pani Sowa) 20 grudnia, 2017 - 11:15 am
Jak pięknie! Cudnie u Ciebie! <3
Asia 21 grudnia, 2017 - 1:28 pm
Witam co to za kwiat choineczka w tej zlotej doniczce jak sie nazywa zawsze mi sie pidobal. Od jakiegos czasu przegladam blog bardzo mily dla oka przyjemnie mozna spedzic czas w jego towarzystwie :) Dobrych Swiat zycze. Asia
Home on the Hill 21 grudnia, 2017 - 5:52 pm
Asiu kupiłam tę roślinkę w Ikea, ale nazwy Ci nie podam, bo nie pamiętam...
Ann 1 stycznia, 2018 - 11:14 pm
Witam :-) Ta roślinka nazywa się araukaria ;-)
Małgosia domwkadrze 21 grudnia, 2017 - 5:49 pm
Olu w tym roku tak bardzo się utożsamiam z tymi słowami. Bardzo się staram odpuścić i nawet mi to wychodzi:-) Nie ganiam z siatami po centrach handlowych, nie stoję od rana do nocy w kuchni. Bez zbędnej spiny, przygotowuje się powolnie do świąt. I tak mi jest dobrze. Pozdrawiam Cię Olu i życzę wszystkiego dobrego na święta:-*
Biała Sowa 22 grudnia, 2017 - 3:13 pm
Piękne świąteczne kadry :) Sztuka odpuszczania jest bardzo ważna i wymaga lat praktyki :) A u Ciebie wcale nie wygląda jakby coś było odpuszczone. Pozdrawiam przedświątecznie.
Kasia 24 grudnia, 2017 - 9:50 am
Sztuka odpuszczania brzmi baardzo dobrze... I kawusia z kocykiem najlepsza :) Jest nas więcej, Olu :)
gallerystore.pl 27 grudnia, 2017 - 8:38 am
Piękne zdjęcia, wspaniałe wnętrze! :) Kawał dobrej roboty.
Lady Raspberry 31 grudnia, 2017 - 2:51 pm
Uwielbiam ten czas. Kiedy minie już 1 grudnia zaczynam dekorować dom. Piękne wnętrza, super! Zapraszam do siebie może coś Cię zainspiruje :)
Dodaj komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Czytaj więcej