Dziś znów jak przez dziurkę od klucza… Oprowadzę Was po najmniejszym pomieszczeniu w naszym domu. Już kiedyś Wam tą naszą łazienkę pokazywałam, ale skoro chcieliście więcej kadrów to proszę bardzo. Jest to najrzadziej zmieniająca się przestrzeń u nas. Dla mnie to taka moja osobista strefa relaksu. I choć jest maleńka, bo ma niecałe pięć metrów kwadratowych, to i tak ogromnie ją lubię. Jest też zupełnie inna niż reszta domu. Wszędzie mamy chłodniejsze barwy; biel, szarość, pastele. Tu rządzi ciemna oliwka i waniliowe odcienie.
Kiedy ją urządzaliśmy postanowiłam troszkę zaszaleć i to właśnie tu wprowadzić najciemniejszy kolor w domu. Bałam się czy tak ciemne ściany nie zmniejszą jej optycznie jeszcze bardziej, ale dzięki zastosowaniu jasnej podłogi i częściowo pokryciu ścian kafelkami w identycznym odcieniu, wydaje mi się, że jest wręcz przeciwnie. Przestrzeń jakby magicznie się powiększyła. Choć uczciwie muszę przyznać, ze ta podłoga to moja zmora. Wiecznie się brudzi! Widać każdy pyłek i dziś jakbym urządzała ją jeszcze raz, na pewno zdecydowałabym się na inną glazurę.
Za to najbardziej dumna jestem z tego naszego pomysłu z konsolką, która przerobiliśmy pod umywalkę, wycinając w niej po prostu dziurę, środkowa szufladka to atrapa. Myślę, że wpasowała się idealnie. Jeśli chodzi o minusy łazienki, to żałuję bardzo, że przez wystające rury nie mogłam mieć wanny. Prysznic z deszczownicą na co dzień jest okey, jednak za relaksem w wannie tęsknię ogromnie. Ale jak to mówią, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Czy jakoś tak;)
Nie mogło oczywiście zabraknąć tu tysięcy dodatków, jak to w całej reszcie domu. Praktyczne to to nie jest w ogóle, ale zapewniam, że tak właśnie wygląda u nas na co dzień. Te wszystkie świeczki, wazoniki, kosze, no ja po prostu inaczej nie potrafię. To dodaje zdecydowanie przytulności, takie totalne domowe spa. Z jedynych nowości jakie tu się pojawiły na przestrzeni kilkunastu miesięcy to wieszak z kawałka drewna, który pokazywałam Wam już jak zrobić. W takich maleńkich przestrzeniach fajne jest to, że nawet mały drobiazg niezwykle wpływa na całe wnętrze.
Nie mamy tu pralki, w naszym domu udało nam się na szczęście wygospodarować maleńką pralnię, takie stricte gospodarcze pomieszczenie, i dobrze, bo nie mam zielonego pojęcia gdzie bym ją tu wcisnęła;) Muszę Wam zresztą kiedyś to pomieszczenie pokazać, bo to jest naprawdę niezwykle wygodne. Taka jakby szafa gdzie stoi pralka, gdzie mogę trzymać suszarkę, ubrania do prania, płyny, proszki itd. Nie wyobrażam już sobie co ja bym z tym wszystkim zrobiła, gdyby nie ta cudem wygospodarowana przestrzeń. Ale wróćmy do łazienki. Marzy mi się jeszcze tutaj szafa, zamiast tego czarnego Ikeowego regału, mam nadzieję, że za jakiś czas mąż mi zbuduje;) Fajnie jakby była drewniana z przecierkami, taka w trochę wiejskim stylu. Może też kiedyś wymienimy tą nieszczęsną podłogę, a tak poza tym może w końcu dorobimy się… lampy;)) Tak, tak Kochani u nas naprawdę nie jest idealnie. Mieszkamy tu już ponad dwa i pół roku, a nadal zarówno tu jak i na przedpokoju wisi goła żarówka. Ekhm…chyba nie warto tego komentować;)
I to by było tak naprawdę tyle. Sądzę, że z uwagi na tak mały metraż i tak udało nam się całkiem wiele z niego wycisnąć. Jest dość stylowo i tak po mojemu. Miło było mi dziś Was gościć w tej naszej łazieneczce. Jak Wam się podoba ta część naszego domu? Co sądzicie o takich kolorach? I koniecznie napiszcie mi jak to wygląda u Was, jakie barwy i dodatki rządzą w Waszych łazienkach. Jestem tego ogromnie ciekawa. Uściski Kochani moi!
52 komentarze