Jeden dzień. Drugi. Trzeci. Czwarty.
Nie każdy znaczący. Nie każdy najistotniejszy. Wspomnienia gdzieś tam zarysowujące się delikatnie. Najważniejsze momenty i różne daty. Te, o których nie pamiętam i te o których pamiętać będę już wiecznie.
Pomiędzy palcami przelewam doświadczenia. Miętosze je sobie w dłoniach, czasami mam ochotę wykrochmalić, innym razem głęboko do szuflady schować. To co ważne i co mniej ważne gdzieś wiecznie tańczy ze sobą.
I tak te dni lecą. Jeden. Drugi. Trzeci. Czwarty….
Pomiędzy nimi coś więcej. Ludzie.
Różne drogi.
Pomysły.
Wartości.
My.
I ja.
To co istotne w międzyczasie nabiera treści. Bywały chwile buntu, bywały chwile z marzeń zbudowane i te wypełnione rozpaczą po brzegi. Były nauki po nic, i te, z których do dzisiaj czerpię.
Życie. Najczęściej krzykiem rozpoczęte i niejednokrotnie w krzyku się przewijające. Z różnymi ścieżkami, zawijasami. Z nieścisłościami i głową w chmurach.
Jeden dzień. Drugi. Trzeci. Czwarty.
Różne przeżycia. Różne sukienki.
Z wiecznym spojrzeniem na przyszłości. Z niekończącymi się pragnieniami.
Z wiedzą gdzie leży szczęście i gdzie nie warto po nie sięgać.
Buduję sobie je jak każdy.
Raz lepiej, raz gorzej.
Z dniami co mają znaczenie i tymi, o których jutro nie będę pamiętać.
Ale będę pamiętać o Tobie. I o niej. O nim. I o Was.
Życie.
W całości do wypełnienia przez nas samych.
Z pudełkiem kredek w dłoniach, koloruję je po swojemu.
Jak każdy.
I jak każdy, zupełnie inaczej.
19 komentarzy