fbpx

Kilka słów o tym dlaczego prawie przeoczyłam, że lato zamieniło się w jesień…

by Home on the Hill

Nie wiadomo kiedy lato przeszło w jesień, dodatkowo tak zimną, wietrzną i deszczową. Drzewa, jak chluśnięte farbą, prezentują niebywałe kolory. Oranże, żółcie i brązy przyciągają mój wzrok, wiatr rozwiewa te barwne liście, z których obiecuję sobie, zrobić wielki bukiet, tylko jakoś ciągle mi z tym nie po drodze. I tu dochodzimy do tego, co ostatnio doskwiera mi najbardziej – do czasu moi Drodzy. Czasu, który przecieka między palcami, który kurczy się w oczach, przemija tak szybko, że aż ma się ochotę krzyknąć poczekaj, poczekaj, choć trochę! Ale on nic sobie z tego nie robi.

I tak mijają dni, tygodnie, zmienia się pora roku. Lecą miesiące, a ja łapię te wszystkie różne chwile, niektóre z nich dopieszczam, przeżywam jakże mocno, innym pozwalam odpłynąć, macham niedbale, odpuszczam, bo moja doba w swojej całej intensywności skupia się na wyborach. Czasem prostych, ot czy to popołudnie spędzić na kanapie z wciągającą książką, czy może jednak posprzątać w tej garderobie, gdzie swetry aż się z szafy wysypują? Wtedy to do nich energicznie macham, to je olewam i moszczę się wygodnie z wciągającą powieścią. Ale czasem te wybory są trudne, okraszone jakąś tam tęsknotą, kiedy na przykład słów mi brakuje, tych na papier przelanych, co myśli tak ładnie obrazują. I tych wpisów na blogu przeróżnych, lżejszych, czasem intymniejszych. Tych poranków, kiedy tworzyłam przeróżne aranżacje, na zdjęciach czule je upamiętniałam, a później pisałam skwapliwie poradniki przelewając swoją pasję i wiedzę w zdania, co by się tym wszystkim z Wami podzielić.

Brakuje mi dopieszczania wnętrz, tworzenia kolejnych projektów, bo i z tym ostatnio mi jakoś nie po drodze. Choć to droga, którą lubię ogromnie, ale cóż, życie daje ich tak wiele do wyboru.

I ja kilka miesiącu temu nową podjęłam. I choć jest barwna, choć stawia mi masę wyzwań, a ja się spełniam nieprawdopodobnie, to z tego czasu jednak trochę mnie okrada, albo ja nie bardzo potrafię go na wszystko równomiernie podzielić. Przez długi czas pracowałam tylko i wyłącznie na swoim podwórku, tworzyłam jakże wolną zawodową ścieżkę, co mnie uskrzydlało przez lata. Ale w pewnym momencie zatęskniło mi się za ludźmi, za nowymi przeżyciami i nie myśląc za wiele, postanowiłam podjąć nowe wyzwanie. Takie wiecie od 8 do 16, z całym kalejdoskopem spotkań, biegu, współpracowników, z zapełnionym kalendarzem, z codzienną listą obowiązków. Z dużo szybszym tempem niż wcześniej, chociaż przecież, gdy pracowałam na swoim, też sporo tych różnych zadań bywało.

Ale teraz jest jeszcze szybciej, doba krótsza, a te wolne chwile, bezkarnie poświęcam na relaks, na sprzątanie, na bycie z bliskimi, na przyziemne sprawy i jakoś tak kreatywnie w tej nowej pracy się wyżywam, że mi na chwilę miejsca na ten blog zabrakło.

Dostałam od Was piękne maile, wiadomości, pytania, gdzie to moje pisanie, gdzie te posty kolejne – stąd te kilka zdań wyjaśnienia.

Dobrze wszystko u mnie. Żyjemy. Cieszymy się kolorami jesieni, marudzimy na zbyt niskie temperatury. Wieczorami palimy w kominku, w weekendy spotykamy się z Przyjaciółmi, w wolnych chwilach pracuję w ogrodzie.

Wrócę tu jeszcze do Was. Mam mnóstwo zdjęć, które chcę Wam pokazać, kilka rzeczy opowiedzieć, choćby o tym filmie, na który trafiłyśmy z Anią przypadkiem w zeszły czwartek i który jakże nam się spodobał. Albo o książce, która tak mocno mnie wzruszyła i o alpakach, które ostatnio odwiedziliśmy i teraz ja oraz moje dzieci marzymy, żeby mieć własną tylko jakoś mój Mąż nie chce się zgodzić;) Opowiem Wam o wygłuszaniu ściany w salonie, który obecnie przypomina wielkie pole walki, a wełna aż szczypie w oczy i o pięknym jesiennym swetrze, który sobie z Przyjaciółką kupiłyśmy. To znaczy kupiłyśmy dwa, ale takie same i jaką radość nam to sprawiło.

Może też o tej nowej pracy Wam opowiem i o wnętrzarskich planach, bo przecież one dalej we mnie się kotłują, ale to wszystko na spokojnie. I wiecie – to też daje mi radość. Takie pisanie i prowadzenie bloga, dlatego, że mam ochotę, a nie, że muszę. Znów tylko i wyłącznie ze względu na pasję, a nie obraną ścieżkę zawodową. Może to przyda się temu miejscu?..

Póki co lecę dalej świat zdobywać. Jak zwykle. Jak rok temu, wczoraj i pewnie jutro. Ściskam Was najcieplej i do napisania. Ależ fajnie tu po tych ponad dwóch miesiącach wrócić!

Zobacz również

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej