fbpx

Bo jutro może przynieść wszystko.

by Home on the Hill

Płatki śniegu wirują w powietrzu, unoszą się w górę, tańczą do jakiejś tylko sobie znanej melodii. Świat tonie w bieli, maluje zapierające dech w piersi pejzaże. Cudownie jest podziwiać to przez okno, otulać się domem, chować w jego ciepłych grubych murach, gdy wiatr tak głośno szumi, uderzając w komin. Zwolnić na chwilę, oczyścić myśli. Choć mam wrażenie, że one tak pędzą u mnie nieprzerwanie, z takim stukotem obijają się po moim mózgu, że nawet na moment nie potrafię ich wyciszyć. Tyle spraw, ekscytacji, emocji, codziennych zadań. Dzień pędzi za kolejnym, człowiek odhacza kolejne sprawy, snuje niekończące się plany, zaklnie pod nosem na to tempo, a z drugiej strony to życie tak wciąga, te wszystkie rzeczy tak cieszą, nawet te listy spraw do załatwienia.

Dużo rzeczy sobie ostatnio układam w głowie. Wartościuję. Ten ostatni rok był bardzo trudny dla naszej rodziny. Tyle rzeczy się działo, tyle spraw, które od lat nas omijały, działy się wszędzie tylko nie u nas. Ta nasza codzienność spokojna, nieśpieszna rozpieściła nas, ukoiła, ale gdzieś tam z tyłu głowy zawsze czaił się strach, który mówił, że to wszystko może łatwo się odmienić.

I przyszły te gorsze dni, te trudne momenty. Te, z którymi nie chciałam się mierzyć. Utrata bliskiej Osoby, choroby, strach, dużo stresu. Nadal sobie to wszystko układam w głowie. Oddycham głęboko. Jeszcze bardziej się boję, widzę, jak ulotne jest to wszystko. Jak jeden dzień może zmienić tak wiele. Jak kolejne miesiące nie niosą żadnych limitów na stres i gorsze dni. A ja się tak bardzo obawiam, że to i tak wszystko było dość mało, że może być jeszcze gorzej. Znacznie gorzej. I ten strach tak zatyka, sprawia, że ciężko się oddycha, a serce bije zbyt szybko. Tyle historii w głowie mi przelatuje, tyle złych wizji, które odpędzam jak natrętną muchę, ale one i tak co chwilę wracają.

Tak łatwo się mówi o pozytywnym nastawieniu, o łapaniu chwil, wdzięczności. Takie te wszystkie zdania górnolotne i piękne. Te filozofie cudowne, którymi wszyscy się karmimy. Tylko że są takie sytuacje, które wartościują wszystko, które pokazują, że nie zawsze mamy wpływ, nie każde pozytywne nastawienie może cokolwiek zmienić. A mimo to trzeba się otrząsnąć, wyjść silniejszym i znów z nadzieją zerkać na to jutro. Podziwiać wirujący śnieg, oczekiwać wiosny. Póki te problemy są do udźwignięcia, póki niektóre sprawy można wyprostować, zadbać o zdrowie, pogodzić się z koleją losu, to nie ma co się w nich zanurzać, rozmieniać na drobne, poddawać lękom, bo tylko odbieramy sobie kolejne chwile i proste radości.

Mam ostatnio potrzebę wszystkiego, co pozytywne, co dobre. Odrzucam złe informacje, przestaję śledzić wiadomości, nie słucham plotek, staram się szukać jaśniejszych stron, nawet tam, gdzie ciężko je znaleźć. Czasami zatracamy się w tych złych emocjach, nakręcamy i w ten sposób tylko siebie krzywdzimy. Tak samo jest z niektórymi osobami, które nas zawiodły, o których wiemy różne rzeczy niezbyt przychylne dla nas i niezbyt dobrze o nich świadczące. I możemy się tym ciągle karmić, przeżywać, albo możemy machnąć ręką i pójść dalej. Zacząć odpuszczać, zapominać, szukać w tym wszystkim lepszych stron, nawet im dodawać pozytywniejszych cech, zauważać je. Bo nie zawsze wszystko jest czarno-białe. I nigdy też nie wiemy, co ta druga osoba doświadczyła, co przeżyła, co sprawiło, że zachowuje się tak, a nie inaczej. Czasem gdzieś za złośliwością i frustracją czają się wielkie tragedie. I jeśli w ten sposób na to spojrzymy, to dużo łatwiej jest odpuszczać, nie karmić się tym, przywoływać do siebie wszystko, co dobre.

Wymieniam sobie więc te wszystkie pozytywne rzeczy. Otaczam się cudownymi ludźmi. Patrzę na nich z większą pobłażliwością. Mam wrażenie, że z wiekiem człowiek dojrzewa do większej tolerancyjności, nagle jakoś tak łatwiej jest dogadać się ze światem i z sobą samym. A czym mocniej pozytywniej patrzymy na innych, tym oni jakby lepsi się stają. I koło się zamyka. Jest tyle prawdziwych problemów, że nie warto szukać kolejnych tam, gdzie sami je sobie stwarzamy.

Robię sobie długie listy wdzięczności. Dokładnie tak, jak z tych tandetnych poradników o łapaniu szczęścia;) Ale ja po prostu chcę jeszcze więcej uważności. Niby człowiek wie, co jest ważne, a potem okazuje się, że łatwo zapomina, przyzwyczaja się, nie pracuje nad sobą i tą codziennością. Nie łapie tych chwil odpowiednio, choćby najgłośniej zapewniał o tym, że tak jest. A wystarczy zapatrzeć się na te wirujące płatki, wypić gorącą herbatę, pocałować dzieci, wtulić w ramiona Męża i odkryć, że nasz cały wymarzony świat nie jest niczym odległym, niczym, po co musimy biec bez tchu, ale czymś najspokojniejszym na świecie, zwyczajnym i zarazem najpiękniejszym. Bo gdy cokolwiek złego będzie się dziać, to właśnie w tych codziennych chwilach będziemy szukać schronienia. To one dadzą nam wytchnienie. I nadzieję.

Zatapiam się w pracy, którą kocham całym sercem. Jakie to szczęście, jakże to cudownie smakuje, jak ja to lubię, jak mnie to nakręca! Zatracam się w moich bliskich, w Rodzinie, w moje Siostrze ulubionej, Mamie, Tacie, Babci. Odnajduję szczęście w oczach Dzieci, w pocałunkach Męża. Otulam się Przyjaciółmi. Tymi sprawdzonymi od lat, którzy cały czas ze mną podążają. Te moje Przyjaciółki wszystkie ulubione, każda po kolei skrzydeł mi dodaje. Buduję sobie tę codzienność z uporem. W tych dobrych i tych gorszych dniach.

Nie wiem, co przyniesie jutro. Nie mam już w sobie tak dużo odwagi jak kiedyś. Za to mam znacznie więcej pokory. Ale biorę w ramiona wszystko, co jestem w stanie udźwignąć i dziś cieszę się tą zamiecią za oknem i ciepłą kawą w kubku. Bo wiem, że takie zwykłe chwile mogą czasem znaczyć bardzo wiele. Tworzyć najcieplejsze wspomnienia w najzimniejszy dzień. Być nadzieją, utęsknioną normalnością. Być wszystkim tym, co w tym życiu ważne.

Spokoju, zdrowia i nadziei dla Was.

Reszta sama się ułoży.

Zobacz również

5 komentarzy

Ania 10 lutego, 2021 - 8:04 pm

Pięknie napisane:)

Odpowiedz
Home on the Hill 12 lutego, 2021 - 11:38 am

Dziękuję Aniu… prosto z serca 🙂

Odpowiedz
Anonim 10 lutego, 2021 - 9:46 pm

Pięknie i tak prawdziwie

Odpowiedz
puch ze słów 11 lutego, 2021 - 3:35 pm

Teraźniejszość przyszłość i przeszłość to trzy filary życia. By grało, one muszą grać razem, wspierać się i uzupełniać. I mimo że wcziraj nie wróci, jutra nie znamy, a mamy tylko dziś- to one się przenikają. Dobra życzę.

Odpowiedz
Home on the Hill 12 lutego, 2021 - 11:38 am

Pięknie to napisałaś, jak zwykle :****

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej