fbpx

Sprawdź, jak zmieniał się nasz dom w 2020!

by Home on the Hill

Dziś zapraszam Was na małą sentymentalną wycieczkę. Pokażę Wam, jak przez ostatnie dwanaście miesięcy zmieniał się nasz dom i przy okazji trochę też ogród. Sporo się u nas działo, mieszkamy tu ponad dwa lata i dalej jesteśmy na etapie wykańczania naszych wnętrz. Lubię takie podsumowania, bo dzięki nim widać, jak wiele serca i pracy włożyliśmy w te nasze cztery ściany, jak sporo się u nas zmienia i że z każdym miesiącem nasz dom staje się coraz bardziej dopracowany i taki wymarzony. To kto ma ochotę podejrzeć nasze wnętrzarskie zmiany? Zaczynamy!

Jesień i zima to u nas miesiące, kiedy najwięcej dzieje się w środku, kiedy to wykańczamy te nasze cztery kąty. Robimy mniejsze i większe remonty, szybkie metamorfozy, budujemy meble, dopieszczamy te kąty. Zaś wiosną i latem zdecydowanie przenosimy się na zewnątrz i wtedy najwięcej tam działamy. Doskonale widać to w poniższym zestawieniu. Pokażę Wam miesiąc po miesiącu, jak zmieniał się w ubiegłym roku nasz dom i strefa zewnętrzna.

Sprawdź, jak zmieniał się nasz dom w 2020!

Styczeń

W styczniu trochę kosmetycznych zmian zaszło w pokoju Antka. Doszły nowe zabawki, ozdoby, tekstylia i czuć, że rządzi tu przedszkolak. Wnętrza potrzebują czasu. Kiedy zaprojektowałam jego pokój, wiedziałam, że z miesiąca na miesiąc będzie nabierał większej wyrazistości, charakteru, stanie się bardziej dziecinny, może mniej katalogowy, za to na pewno zyska duszę. Wokół dziecięce rysunki, ulubione zabawki, wielkie auto na środku, to wszystko dodaje mu klimatu.

 

Największą zmianą w styczniu był nowy stół w salonie, który własnoręcznie zbudował mój Mąż. Duży, ciężki, porządny w moim ukochanym stylu rustykalnym. Totalnie odmienił naszą jadalnię, pięknie skomponował się z całością wnętrza, no kocham go całym sercem! Zresztą wiem, że i Wam przypadł do gustu, bo w 2020 roku bardzo często o niego pytaliście.

DIY ZBUDUJ SOBIE STÓŁ! – STÓŁ W STYLU RUSTYKALNYM

Luty

W lutym sporo dekorowałam, dopieszczałam ten nasz domek. Wprowadziłam kolor granatowy do salonu, dużo też gotowaliśmy, więc często tworzyłam różne aranżacje na stole. Doszły również nowe rośliny oraz kuchenne detale. Ogólnie nie były to jakieś znaczące zmiany, ale jak doskonale wiecie, każde tego typu dodatki, dekoracje stanowią taką kropeczkę nad i, sprawiają, że wnętrze jest bardziej dopracowane. Podsumowując — robiło się coraz piękniejsze:)

Marzec

W marcu nasz wiatrołap przeszedł całkowitą metamorfozę. A raczej w końcu został skończony. Jakaż to była radość! Dwa lata na to czekałam, to maleńkie pomieszczenie od dawna wołało o uwagę, wcześniej było totalnie niewykończone. Stanowiło najgorsza wizytówkę z możliwych. Ale postanowiliśmy to zmienić! Stanęła tu przepiękna garderoba zrobiona na wymiar przez moją ukochaną Meblarnię. Z cudowną ławeczką, szufladami w totalnie farmhousowym stylu. Mój Mąż zrobił mi tu piękną tabliczkę szatnia, oprócz tego znalazło się miejsce na duże czarne lustro, podręczny stołek i kilka dekoracji. W końcu całość nabrała odpowiedniego kształtu i przestałam się wstydzić otwierając drzwi do domu;)

NASZA SIEŃ – CZYLI O TYM, JAK UDAŁO NAM SIĘ URZĄDZIĆ NAJMNIEJSZE POMIESZCZENIE W DOMU.

Kwiecień

W kwietniu w końcu można było zacząć trochę działać na zewnątrz, wyrosły tulipany, które posadziłam na jesień, kolorowały mi tę przestrzeń. Obsadziłam donice bratkami, słońce tańczyło po podłodze w domu i było pięknie. W środku zajęłam się też roślinami domowymi, dałam im nową ziemię, nawozy, zakupiłam kilku nowych zielonych przyjaciół. Takie drobiazgi, ale dodawały uśmiechy w tej trudnej rzeczywistości, z jaką wtedy przyszło nam się po raz pierwszy mierzyć.

Maj

W maju zajęłam się naszą sypialnią, która przeszła małą, ale za to znaczącą metamorfozę. Ciągle czegoś mi w niej brakowało, nie mogłam do końca trafić z kolorami, tekstyliami. Aż postanowiłam na biel, jasność, naturalne elementy, duuuużą ilość zielonych roślin, kroplę szarości i cynamonu, i zadziałało. Wydaje mi się, że w tej odsłonie wygląda najpiękniej.

 

Na zewnątrz obsadziliśmy część naszej działki tujami, oprócz tego zakwitł nasz kącik z hamakiem, dosadziłam tam trochę roślin. Było słonecznie i pięknie.

Czerwiec

Czerwiec był niesamowicie intensywnym miesiącem. Mimo że był bardzo pracowity, a ponad dwa tygodnie spędziliśmy na akcji urlop w kraju, to i tak udało się masę rzeczy zrobić w domu. Przede wszystkim w końcu udało się skończyć pergolę nad tarasem, która totalnie odmieniła jego wygląd. Nabrał odpowiednich proporcji, i zaczął wyglądać naprawdę pięknie, choć to był dopiero pierwszy etap. Mogłam w końcu powiesić tu moją wymarzoną huśtawkę, zawisły też firanki.  Oprócz tego mój Mąż zbudował kolejny stół;) No ma chłopak talent:) Również w takim typowo farmhousowym klimacie, ciężki, duży porządny stół do biesiadowania na taras. Matko, nawet sobie nie wyobrażacie, ile posiadówek przy nim urządziliśmy. Taras nabrał zdecydowanie nowego charakteru, w końcu zaczęł przypominać to, co od początku miałam w głowie. Donice wypełniły się kwieciem, zakwitły rabaty wokół, no było pięknie.

 

Dom zaś zapełniłam piwoniami, zmieniłam tekstylia, jak zwykle poszalałam z ozdobami. Oprócz tego okna wiecznie na szerokość otwarte, ogród wchodził wręcz do środka, jak patrzę na te zdjęcia, to totalnie mam ochotę przenieść się w czasie. A Wy?:)

Lipiec

W lipcu głównie odpoczywałam, dopieszczałam taras i sadziłam nowe rośliny. W sumie cały miesiąc na tym mi upłynął, rzadko wchodziłam do środka domu, totalnie przenieśliśmy się na zewnątrz:) Nie było wielu wnętrzarskich szaleństw, za to dużo błogiego lenistwa. Ale udało się też nam skończyć drugi etap pergoli, którą mój Mąż zadaszył. To była najlepsza decyzja z możliwych! Zdecydowaliśmy się na płytę falistą, która skutecznie chroni nas przed deszczem. Taras zamienił się w prawdziwy pokój na zewnątrz, to nasz drugi salon. Komfort użytkowania polepszył się nieprawdopodobnie, takie zadaszenie to wspaniała rzecz.

Sierpień

W sierpniu trochę zatęskniłam za domem i wprowadziłam w nim garść zmian. Przede wszystkim w salonie powstał nowy kącik wypoczynkowy, obok bujanego fotelu postawiłam piękną lapę, dywan i stało się to idealne miejsce do czytania książek. Oprócz tego szalałam z kwiatami, tworzyłam miliony bukietów, które ustawiałam w każdym kącie.

 

W łazience doszło kilka detali, piękna decha na wannie, małe szczegóły, które sprawiły, że to pomieszczenie prezentowało się jeszcze ładniej. Zaprosiłam tu więcej drewna, stanął mały pieniek jako podstawka pod doniczkę, oprócz tego drewniane świeczniki, trochę zmieniłam aranżacje na parapecie no i była radość:)

 

A na zewnątrz powstała wielka rabata. Przebudowaliśmy poprzednią, powiększyliśmy, zasadziliśmy nowe rośliny i ileż ja miałam z tego radochy. To jest fajne w takim niewielkim ogrodzie, że wystarczy garść roślin, a od razu efekt jest spektakularny.

Wrzesień

We wrześniu w końcu spełniło się moje wnętrzarskie marzenie i w salonie stanęła koza. Nie było to łatwe, bo najpierw musieliśmy przyciąć deski na ścianie i wymyślić, jak fajnie to wszystko połączyć, jak sprawić, żeby ta ściana nadal dobrze się prezentowała. Trochę się pobawiliśmy i zrobiliśmy ten fragment ściany inspirując się wabi sabi. Wykorzystaliśmy do tego tynk dekoracyjny przypominający beton. Użyliśmy różnych pigmentów, żeby wyszły ciekawe cieniowania i myślę, że efekt jest naprawdę dobry. A wszystkie te wieczory przy kozie sprawiły mi masę radości. Przez dwa lata w naszym salonie smętnie zwisały rury, wyraźnie akcentując, że tego pomieszczenia nie można nazwać wykończonym, więc to naprawdę była dla mnie ogromna radość. Krok za kroczkiem i nasz domek stawał się coraz bardziej dopracowany i skończony.

 

Oprócz tego urządziłam przestrzeń na zewnątrz, nasz taras przybrał jesienną odsłonę. Zamieszkało tu sporo dyni, wrzosów, ciepłych grubych koców i dekoracyjnych poduszek. Postanowiliśmy to miejsce wykorzystać na maksa i cieszyć się nim jak najdłużej. Jesień była ciepła, łagodna i słoneczna, więc nadal spędzaliśmy sporo czasu na tym naszym salonie pod chmurką.

Październik

Październik to chyba jedyny miesiąc, kiedy właściwie nic nowego się u nas nie działo. Skupiliśmy się na pracy w ogrodzie, cieszyliśmy jesienną rabatą, sadziłam cebulki tulipanów i tworzyłam kolejne bukiety do domu. Było spokojnie, jesiennie, ale pod względem wnętrzarskim kompletna nuda;)

Listopad

Oczywiście nie potrafimy żyć bez zmian, więc w listopadzie znów zaszaleliśmy. Tym razem postanowiliśmy wykończyć naszą klatkę schodową, na której zawisła ogromna galeria. To wystarczyło, aby całkowicie zmienił się tu klimat, idealnie ożywiła ten kąt domu, dodała charakteru. Do tego dobrze dobrane lampy, dekoracje na stopniach i zrobiło się tak, jak to sobie wymarzyłam.

 

W salonie też zaszły kosmetyczne zmiany. Dodałam więcej elementów boho, doszły nowe tekstylia oraz dywan. W tych dodatkach i kolorach chyba najbardziej lubię to pomieszczenie. Zrobiło się tak przytulnie i po mojemu.

 

Na zewnątrz w końcu udekorowałam jesiennie ganek. Jakoś długo zbierałam się do tego i szkoda, bo nim się porządnie tym nacieszyłam, to już musiałam zmieniać wystrój pod święta. W przyszłym roku na pewno zrobię to z większym wyprzedzeniem. Zwłaszcza że bardzo podoba mi się ta przestrzeń w takim jesiennym wydaniu.

Grudzień

Grudzień jak to grudzień — motywem przewodnim oczywiście były święta. Nie robiliśmy żadnych remontów, nie budowaliśmy mebli, za to oddałam się szaleństwu dekorowania. Chociaż muszę przyznać, że w tym roku jakoś mniej niż zwykle, nie wiem, wszystko ostatnio było takie intensywne, że nie mogłam wczuć się w tę atmosferę. Ale jak już w końcu zaczęłam działać, to miałam z tego mnóstwo radości. Nasz salon zamienił się w bożonarodzeniową krainę, gdzie królowała czerwień i zieleń. Lubię w święta stawiać na tradycyjne kolory, takie dekoracje jakoś najbardziej mi pasują. Zrobiłam najróżniejsze stroiki własnoręcznie, przeróżne wianki, w każdym kącie porozstawiałam sosnowe gałązki i w końcu zaczęłam wczuwać się w klimat.

Jak widzicie całkiem sporo się u nas działo, mimo że nie było żadnego większego remontu. Teraz nasze główne zadanie to dopieszczanie czterech kątów, dokończanie wszystkiego, co zostawiliśmy na później. Cieszę się ogromnie, że w ubiegłym roku urządziliśmy w końcu nasz wiatrołap i że zrobiliśmy zadaszenie nad tarasem, to były chyba dwie największe zmiany. A i jeszcze koza! Kozę kocham całym sercem. A co w Nowym Roku? Oj sporo planów i pomysłów chodzi mi po głowie. Ale o nich opowiem Wam, kiedy indziej, mogę jednak zapewnić, że będzie się działo!:) Do napisania Kochani moi!

Zobacz również

5 komentarzy

Fabian Wójcik 5 stycznia, 2021 - 2:29 pm

Świetne zdjęcia, bardzo przyjemnie czytało mi się Pani wpis. Piękny dom, pozdrawiam serdecznie i wszystkiego dobrego w nowym roku.

Odpowiedz
Kobieca Strona Dietetyki 5 stycznia, 2021 - 6:03 pm

Przepiękne wnętrza, bardzo przytulne 🙂 Nawet na zdjęciach czuć taką domową atmosferę 🙂

Odpowiedz
Zofia Studińska 7 stycznia, 2021 - 10:57 am

Przemiana kapitalna, bardzo ładne zdjęcia i aranż pierwsza klasa! Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz
Fabian Grymel 8 stycznia, 2021 - 1:53 pm

Jaka fantastyczna przemiana! Bardzo mi się podoba.

Odpowiedz
Fabian Grymel 8 stycznia, 2021 - 2:21 pm

Bardzo ładne wnętrze, takie kameralne, rodzinne, pozdrawiam 🙂

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej