Gdybym słowa miała…

by Home on the Hill
2 komentarze

Słów mi brakuje. Gdzieś mi się plączą z tyłu głowy, echem odbijają, ale gdy próbuję je uchwycić, to ulatują, rozsypują się jak pył. Niby są, a tak odległe, umykają, wyślizgują się jedno po drugim, rozsypują na moim stole. I za nic poskładać ich nie potrafię, w całość ułożyć. Jak wieża z klocków, której nikt nie potrafi skończyć. Niby brakuje tylko kilku klocków, niby już prawie stoi. Ale chybocze się. Chybocze coraz mocniej. Na lewo i na prawo. Znów w którąś stronę przechyla. I bach… Lecą jeden za drugim, bezwładnie opadają ze stukotem głośnym. Wieża rozsypana u moich stóp. To nic, że tylko z klocków się składała.

Kiedyś tańczyłam wśród tych słów, lawirowałam. Lekkość bytu odczuwałam, aż mnie opuszki placów świerzbiły, nim głowa pomyślała, już serce w rytm zdania wprawiało. Żyłam tymi słowami, tymi liter zlepkami, unosiłam się nad nimi, opatulałam, pajęczynę plotłam misterną, dusze przelewałam. Wzniosłe to było bardzo. Oczyszczające. Jak deszcz, który spłukuje wszystko to, co zbędne. Oczyszcza ciało i przede wszystkim dusze. Nawet jak się już zapomniało, że się ją posiada. Mimo że jedyne niebo, w jakie wierzę, to te błękitne tuż nad nami. I jeszcze to w sercu, które misternie sama próbuję sobie stworzyć.

I gdybym znów te słowa miała, gdybym nimi sprawnie perorowała, gdybym mogła tak sprytnie, tak mądrze, elokwentnie to bym kilka lekkich porównań stworzyła, metaforę mądrą i puentę. Zawiłą i prostą zarazem. Taką, co się rozplątuje jak supełek. A jak już się wie, z której strony ten sznurek pociągnąć, to jakże się to jasne od samego początku się wydaje!

Powiedziałabym wtedy o tym poranku. Wcześnie było, choć słońce już wysoko świeciło. Strzepywałam resztki snu, przez okno wyglądając. A tam dwie sarny, nad nimi błękitne niebo. Promienie, które twarz mi muskały, choć szybą były ode mnie oddzielone. I te sarny, co z radością moją trawę skubały. Pognieciona pościel, zapach początku dnia, który zawsze słodkie obietnice niesie. Później różne rzeczy mogą pójść nie tak. Wiele zawiłych ścieżek ten dzień może przybrać. Ale o słonecznym poranku wszystko wydaje się osiągalne. Głowa się oczyszcza, zapełnia uśmiechem, świat na różowo maluje. O poranku pocałunek najlepiej smakuje. I marzenia bardziej uchwytne się zdają. Nim znów jak wiatr się rozmyją, tylko podmuchami przypominając o swoim istnieniu.

Gdyby słowa płynęły ze mnie jak dawniej, gdybym potrafiła nimi swój świat kreślić i zapełniać, pewnie wspomniałabym o tej nieuchwytnej chwili. O tej tuż przed i chwilę po. Gdy już wiesz, że się zbliża, gdy płynie do Ciebie powoli. Gdy zatrzymujesz się nagle, oddech wstrzymujesz i po prostu to wiesz. Wiesz, że właśnie najczystsze szczęście Cię dopadło. Tak nagle, znienacka. W biegu dnia, w szybkiej chwili. W tej rutynie, w codzienności, w obowiązkach, zniecierpliwieniu, czasem w krzyku. Szczęście przybiera różne postacie, obiera niezliczone drogi. Człowiek sadzi kwiaty, wiatr usilnie próbuje wsypać mu ziemię w oczy, przy okazji niosąc ze sobą dziecięcy śmiech, co jak echo odbija się w obu komorach serca, ptak usilnie próbuje go przebić swoim śpiewem, osa już poluje na te jeszcze nieposadzone kwiaty, a Ty to nagle czujesz. Stop-klatka w głowie. I jest. Aż mrowi. Szczęście. Ta chwila. To słońce. Te dzieci. Zachłysnąć się można, zauroczyć. A potem bez przerwy wspominać. I czekać, gdy znów przyjdzie ten moment, ten czas. Gdy jakby nigdy nic zapuka, rozgości się wyraźnie, podkreśli atuty życia, uśmiechem zaczaruje, najprostsze prawdy wypowie. Choćby największy to był banał. W niebieskie banialuki się zmieni. Bo gdy tylko to szczęście wpuszczamy, gdy wokół niego zawiłe sieci plączemy, słońcem okraszamy, to mamy już kieszenie po brzegi wypełnione. Czym więcej takich chwil, czym więcej ciepłych wspomnień, zatrzymań, przyśpieszonego bicia serca, co najpiękniejszy rytm wybrzmiewa, tym mocniej je czuć. Tym częściej. Szczęście nie trwa wiecznie, nie trwa ciągle. Ale potrafi przysiadać na dłużej, malować różowe poranki, podarować piękne wieczory, porywać, unosić, tańczyć szaleńczo w tych chwilach zwykłych i niezwykłych, w tych słowach i zdaniach, co w głowie na zawsze osiadają. Nawet jak czasem tylko ich echo słyszymy, to one są tam gdzieś głęboko, postać obrazów przybierają. Najcenniejszy album z możliwych. Ten w sercu zapisany. Ten osobisty, własny, nie na pokaz. Najcenniejszy. Gdy noc ciemna przytłacza, gdy tumany złych myśli się wzbijają, gdy uśmiech zanika, wtedy on zawsze jest tuż na wyciągnięcie. Czasem brakuje sił, by go przejrzeć. Innym razem kilka stron by się chętnie podarło. Czasem niektóre blakną, choć wcale tego nie chcemy. Choć ból wręcz fizyczne postacie przybiera, to za nic nie możemy sprawić, by znów na tych stronach kolory powstały. Czasem to tylko zapachy, innym razem barwy. Urywki. Migawki. Chwile. Odczucie. Różne to szczęście przybiera rozmiary.

Nieraz opuszcza na dłużej. Śmieje się w twarz, tyle że nie naszą. Aż by człowiek się chętnie zaczął szarpać z tym życiem. A tu wiecznie sam chodzi poturbowany. I szuka szczęścia. Szuka przecież uważnie. Pod kamieniem na drodze i w domu sąsiada. Na zielonej trawie, który zawsze ładniej wygląda na cudzym podwórku i w miłości, tej, co na tylu stronach mądrych książek jest pokazana. Szuka człowiek. Szuka wszędzie. Ramiona zawiesza. Brnie pod wiatr. Szuka, ale już coraz nie chętniej, coraz rzadziej… Jeszcze tu zerknę, jeszcze spojrzę za tym zakrętem… Ale to chyba nie dla mnie, nie wiem, gdzie to całe szczęście… A zapomina, żeby zajrzeć w głąb siebie. Okazuje się, że tam straszny nieporządek. Bałagan po kieszeniach upchany. A pod tym wszystkim ono całe pogniecione. Zapomniane. Ale jest i czeka. Aż je się w końcu dostrzeże. W prostym dniu, w zwykłych chwilach. W swoich oczach. A wtedy… Wtedy jak morze się otwiera, unosi falami, brzeg zalewa. Nie każdego dnia, nie w każdej chwili. Ale jednak jest tuż na wyciągnięcie ręki. Tylko od nas zależy, jak często będziemy je chwytać, a nie zakopywać w złocistym piasku. Bo choćby najpiękniejszy, może zakryć je zbyt głęboko. Dusza ulatuje. Myśli ciążą. A szczęście pod tym piaskiem czeka, aż ktoś w końcu z niego zamek zbuduje.

I gdybym te słowa wciąż w sobie miała, to bym się w nich nie gubiła, sprytnie pomiędzy nimi lawirowała. Tworzyła labirynty, tunele, na końcu wodospady ze skał wylewające. Tryskałabym nimi, oszczędzając rzadko. W końcu tyle by ich było. A może bym pomyślała, żeby zachować choć trochę na potem, na zaś, na ten dzień, kiedy z trudem się składają?

Trochę górnolotnych bym dodała. W końcu nadal ukochane powieści to te Montgomery. I przymiotników dużo jak najwięcej. Jakby to one mogły cały tekst mi pokolorować. Tylko czasem jedna kropka znaczy dużo więcej. A przerwa pomiędzy słowami jest bardziej wymowna niż tysiące z nich. Chyba tego właśnie nauczyło mnie życie. I dlatego one z takim trudem mi przychodzą. Bo wkładam w nie znaczenie, nie rozkoszuję się tylko ich brzmieniem, nie tworzę lekkiej poezji. Czasem przerażam się ich ciężarem, innym razem życie tak mnie wciąga, że czasu na nie brakuje. Tak po prostu. Bez zbędnych filozofii i różnych znaczeń. Bez obracania ich w głowie, patrzenia pod światło. Ja pędzę. Pędzę, żyję, oddycham i się śmieję. Bez słów, a z dużo większym zrozumieniem. Ach życie… Gdyby mi tych słów nie zabrakło…

Dziękowałabym Ci codziennie.

W pas się kłaniała.

Tę zieloną trawę pod niebiosa wychwalała.

Tańczyłabym ciągle, śpiesznie wirowała…

Gdybym te słowa w sobie miała.

Może jeszcze wrócą kiedyś. Usiądę na bujanym fotelu. W stronę gwiazd ulecę, na kolanach ciepły pled ułożę. W błękitne oczy się zapatrzę, z nich nasze historie wyczytam…

Może kiedyś.

A dziś. Dziś je zbieram na zaś, kolekcjonuje. Już nimi tak nie szarżuję, nie rozdaję gorliwie. Dziś je smakuję. Szukam.

Ale przede wszystkim dziś żyję.

Z tym szczęściem po kieszeniach upchanym. Niech mi tak ciąży, jak najwięcej.

Zobacz również

2 komentarze

Ewa 28 maja, 2020 - 10:58 am

Pięknie, prosto z serca. Uwielbiam❤

Odpowiedz
Maria 29 maja, 2020 - 3:10 pm

Olu! Piękny tekst! Akurat leżę sobie na tarasie i Twoje słowa dopełniły mi chwilę relaksu. Fajnie, że są jeszcze ludzie, którzy umieją tak pięknie pisać… Zaczarowałas mi popołudnie. Dziękuję i pozdrawiam M

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej