Domowe detale, czyli rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie naszego domu.

by Home on the Hill
12 komentarzy

Każdy dom ma swoją duszę, przejmuje charaktery i zainteresowania jego mieszkańców. Ma specyficzną aurę, którą zawdzięcza swoim właścicielom. Są wnętrza bardzo poukładane, czyściutkie, są też takie gdzie „kreatywny bałagan” wystaje z każdego kąta. Domy pełne rzeczy, bibelotów, pasji, oraz takie z oddechem, minimalistyczne, harmonijne. Kolorowe, artystyczne, czasem lekko zaniedbane, pełne osobistych detali, albo takie, w których ewidentnie czuć, że przydałoby się więcej pracy i miłości. Domy są jak ludzie, niektóre wesołe, pozytywne, w innych niby wszystko jest w porządku, teoretycznie na swoim miejscu, a tak jakby czegoś brakowało, powiewa tam lekkim chłodem, czasem samotnością, innym razem rozpaczą, zgorzknieniem. Są takie, które mają tyle rys, że ciężko je posklejać, naprawić potrzebny jest generalny remont, aby temu zaradzić, a czasem i to za mało… Bywają takie, które mamy ochotę natychmiast opuścić i te, które otulają nas ciepłem od progu, w których mamy ochotę wyjąć swoje ulubione kapcie, zatopić się w fotelu i właściwie czujemy się tam tak samo dobrze, jak u siebie, a czasem nawet i lepiej. Nasze mieszkania w niektórych chwilach płaczą, innym razem się z nami śmieją. Przejmują nasze emocje, w końcu wypełniamy ściany tym, co obecnie w głowie nam gra. Składają się z rzeczy, detali, uczuć i marzeń. Są niekończącą się historią naszych przeżyć. Domy żyją tak długo, jak i my w nich mieszkamy, te wszystkie mury niejedną ciekawą historię mogłyby opowiedzieć.

Czasami zastanawiam się, co czują inni, kiedy przekraczają nasz próg, co dokładnie wtedy myślą, jakie jest ich pierwsze wrażenie? Lubię, kiedy widzę, że zachowują się u nas swobodnie, że otwierają szafki w kuchni, łapią za swój ulubiony kubek, zapadają się w kanapie. Ale to są najczęściej Ci, którzy są już z nami od dłuższego czasu, którzy kupują ten nasz dom, tak samo jak nas samych. Moja Przyjaciółka twierdzi, że w życiu nie byłoby opcji, żeby nie poznała, że to nasze miejsce, bo podobno jest jak na wymiar szyte, nierozerwalne z tym, jacy jesteśmy. I mam ogromną nadzieję, że tak właśnie jest, bo przecież po co jakąś wydmuszkę tworzyć. Wiem, że ten nasz dom bywa chaotyczny, głośny, czasem nieposprzątany, zmęczony, ale wierzę, że najczęściej czuć, że po prostu jest szczęśliwy, rodzinny, że tu panuje dobra atmosfera i wypełniają go całkiem fajni ludzie;)

Wypełniamy te kąty muzyką, książkami, wspólnymi chwilami. Przyjaciółmi, winem, śmiechem, zabawami z dziećmi. Czasem kłótniami, zniecierpliwieniem, złością. Bywa, że płaczem, często dużą ilością rozmów i miłością. Mam nadzieję, że właśnie miłością najwięcej.

Nasz dom składa się z różnych rzeczy, detali. Wspomnień. W obecnym miejscu tworzymy go dość krótko, ale mam wrażenie, że każdy dzień dopieszcza go, dodaje mu charakteru, rys, historii. Mój dom jest jak taki ciepły pled, którym można otulić się w chłodny dzień. A dokładnie mówiąc, tym jest właśnie dla mnie.

Ale strasznie filozoficznie się zrobiło, a ja naprawdę chciałam napisać tak bardziej na temat, bez górnolotnych wstawek, a tylko powiedzieć Wam, czego nigdy nie może tu u mnie zabraknąć. O rzeczach miało być, o detalach, ulubionych przedmiotach, a wyszło jak zwykle… No dobra, to najpierw zróbmy pewne ćwiczenie. Zamknijcie oczy, wyobraźcie sobie swoje wnętrze, udajcie się w myślach do kuchni, zróbcie krok w stronę kanapy, przeskoczcie do sypialni, obejrzyjcie wszystkie ściany. I teraz na spokojnie wymieńcie pięć pierwszych rzeczy, bez których tych swoich kątów sobie nie wyobrażacie. Co to będzie? Co je tworzy? Co dodaje im klimatu? Co koniecznie w Waszym domu musi się znaleźć?

Ja jestem totalnym chomikiem, więc tych pięć rzeczy to strasznie mało. Ale rzeczywiście są takie stałe, które wpływają na charakter całości, bez których pusto i smutno by tu było, których za nic w świecie bym się nie pozbyła.

Przede wszystkim są to rośliny, mam wrażenie, że z miesiąca na miesiąc mam coraz większego hopla na ich punkcie, ciągle nowi zieloni mieszkańcy do nas przybywają i wiecznie mi ich mało. Mam oczywiście wśród nich swoich ulubieńców, jak choćby palma, która prawie pięć lat już skończyła. Ale o tych moich zielonych przyjaciołach innym razem Wam dokładniej i więcej opowiem, bo to jest dłuższy temat, a często się mnie o nich wypytujecie. Nie wyobrażam sobie domu bez roślin, nic go tak pięknie nie ociepla i nie wypełnia jak one. Zielona roślinka to najlepsze, co możemy do tych naszych czterech kątów zaprosić.

Kolejna rzecz to tekstylia. No matko, już nawet dzieci od tych wszystkich koców i pledów uzależniłam. Każdy z nas ma z co najmniej trzy swoje ulubione. Nie potrafię oglądać filmów albo czytać książek bez przykrycia, muszę się zawsze czymś opatulić i tu nawet nie chodzi o zimno, a bardziej o przyzwyczajenie. Moje dzieciaki mają identycznie. A po drugie kolorowe poduszki, narzuty, koce, to najlepszy sposób na szybkie odmienianie wnętrza, dzięki nim możemy w sekundę stworzyć metamorfozę. Dodają przytulności, wprowadzają ciepły klimat, no bez nich pusto by tu było.

Zdjęcia i plakaty. O tak, to zdecydowanie kolejny punkt na mojej liście muszętomiećwswoimdomu. Wypełniam ściany ciekawymi grafikami, starymi rycinami, naszymi zdjęciami, fotografiami dziadków, obrazkami dzieci. Nasze ściany są nałogowo obwieszane. Rzadko też bywa, żeby to były jakieś przemyślane decyzje, najczęściej te nowe plakaty, zdjęcia, obrazy jakoś tak same nas znajdują, trafiają całkiem przypadkiem i idealnie dopełniają wnętrze, jakby były tu od zawsze. Uwielbiam abstrakcję stworzoną przez Magdę Głodek, kocham te wszystkie plakaty namalowane przez Kasię Stróżyńską Goraj, tę jej bajkową kreskę, kolory. Lubię starą tablicę szkolną, która wisi na deskach w salonie i tę makatkę obok niej, którą stworzyła niezwykle zdolna Iza. Uwielbiam wszystkie zdjęcia, plakaty, no wszystko co u nas jest, opowiada jakąś historię.

Kolejna rzecz to meble zbudowane przez mojego Męża. Te to dopiero historie mogłyby opowiedzieć! Niejednokrotnie powstawały w pocie czoła, w moim marudzeniu, że ma być tak i tak, a przede wszystkim to teraz i natychmiast. Kocham nasz stół i tę ławeczkę, na której stoi monstera, uwielbiam te wszystkie stołki, kwietniki, Mai biurko, mój sekretarzyk, no sporo tego wszystkiego się zebrało. Ale mam też ulubione meble, które gdzieś tam kupiliśmy bądź zostały zrobione dla nas na zamówienie. Jak choćby szafka pod telewizor z ukochanej meblarni, w życiu mi się chyba nie znudzi.

A piąta rzecz będzie taka bardzo zbiorcza, bo nie umiem się zdecydować:), Bo to są te wszystkie moje drobiazgi, bibeloty, porcelana w kredensie, książki, drewniana ściana w salonie. Kuchenne dodatki, akcesoria, moja kolekcja desek, lampiony, świeczki, pieniek, no właściwie wszystko, na czym właśnie mój wzrok spoczął;) Ale każda z tych rzeczy mogłaby swoją historię opowiedzieć i jest tu niezbędna, bo tworzy klimat, bo mówi o tym, jacy jesteśmy, bo są pamiątkami z podróży, prezentami od bliskich, drobiazgami, które bardzo chciałam mieć. O choćby jak moja tabliczka farm house, no jakże wcześniej kuchnia mogła bez niej istnieć? No nie wyglądała kompletnie! Te rzeczy codziennie wędrują, czasem się gubią na chwilę, by znaleźć w odpowiednim momencie, czasem niszczą i mój Mąż je reperuje, no rzadko czegokolwiek się pozbywam. Bo najczęściej każdy z tych detali jakiś skrawek wspomnień niesie.

Mój dom to my. To pobrudzone ściany przez łapki dzieci, to okruchy na stole, to zielone rośliny, z którymi rozmawiam, książki przeczytane po kilka razy, meble nieidealne, ale najbardziej wyjątkowe z możliwych. Mój dom to biały kubek w czerwone kropeczki, z którego najbardziej lubię pić herbatę, to ekspres, do którego o poranku kieruję pierwsze kroki, to wszędzie walające się rysunki dzieci, które wiecznie robią ich nadprodukcję, to owoce w kuchennym koszyku, ciasto na stole, które jakże często przynosi do tego domu ktoś z naszych bliskich, to drewniane litery, wazony, zieleń wchodząca przez okno, wymarzony taras. Mój dom to emocje, to miłość, to moje miejsce. Z tymi detalami, bez których nie mógłby istnieć. A jaki jest Wasz? Opowiedzcie proszę.

Zobacz również

12 komentarzy

Dorota 24 marca, 2020 - 1:07 pm

Piękne zdjęcia i wnętrza. Dla mnie dom bez kotów nie jest prawdziwym domem 😀

Odpowiedz
Home on the Hill 26 marca, 2020 - 12:16 pm

Dziękuję Dorotko:) I w naszym domu kot się wiecznie wyleguje, więc coś w tym jest;))

Odpowiedz
puch ze słów 24 marca, 2020 - 2:21 pm

Ja też niedawno stworzyłam podobny wpis tzn to co tworzy moją najbliższą przestrzeń 🙂 Są to zapewne obrazy, świece i książki… A u Ciebie pięknie. Bardzo ważne są przedmioty tworzone ręcznie tzw handmade tak jak właśnie meble które robi Twój mąż to są cenne przedmioty. Pozdrawiam

Odpowiedz
Home on the Hill 26 marca, 2020 - 12:16 pm

No to się zgrałyśmy tematycznie:) I tak, masz rację, kocham rzeczy ręcznie robione, zdecydowanie mają dusze. Ściskam ciepło:***

Odpowiedz
Joanna 25 marca, 2020 - 1:24 pm

Świetny tekst. Moim zdaniem najważniejsze jest to, by urządzić dom tak, by w żadnym innym miejscu nie czuć się tak dobrze, jak własnie tam 😀

Odpowiedz
Home on the Hill 26 marca, 2020 - 12:17 pm

Idealnie Joasiu to podsumowałaś, muszę zapamiętać to zdanie :*

Odpowiedz
Jarosław Gawlik 26 marca, 2020 - 7:46 am

U nas to na pewno kolekcja kubków, każdy z nas ma swój ulubiony zarówno do kawy, jak i do herbaty. A inne szklaneczki do soków, a inne do wody 😀 Wariactwo, ale u nas to już chyba przyzwyczajenie do takiego stanu rzeczy 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 26 marca, 2020 - 12:17 pm

Ja to totalnie rozumiem, normalnie bratnia dusza :))))

Odpowiedz
cookking 26 marca, 2020 - 11:20 am

tez posiadam przedmioty bez których nie wyobrażam sobie własnego kąta. Mój kat to niebieski kubek i kwiaty doniczkowe bez których wnętrze nie byłoby tak żywe.

Odpowiedz
Home on the Hill 26 marca, 2020 - 12:18 pm

Kwiaty muszą być, obowiązkowo!:)
Cudnego dnia dla Ciebie!:)))

Odpowiedz
Agu Agula 9 kwietnia, 2020 - 11:48 am

Wspaniałe wnętrze i cudowne zdjęcia, aż nie mogę się napatrzeć Gratuluję dobrego smaku i pomysłowości. W zupełności się z Tobą zgadzam, kwiaty muszą być i to obowiązkowo! Pozdrawiam

Odpowiedz
Katarzyna 15 kwietnia, 2020 - 11:11 am

Ale przytulnie urządzone i udekorowane wnętrze – pozazdrościć 🙂

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej