Miłosne pasje i walentynkowe inspiracje.

by Home on the Hill
4 komentarze

Poszliśmy na plażę. Tę moją ukochaną. Śmiałam się i biegałam, patrzyłam beztrosko w niebo, odczuwając lekkość w sercu, jak to zwykle bywa na samym początku. Różowe myśli, morze w odcieniu kobaltu, powietrze ciepłe, słońce niedbale muskające skórę. Szliśmy, trzymając się za ręce. Trzymaliśmy się już za nie od jakiegoś czasu, ale to były jeszcze te dni, kiedy się liczyło od ilu dokładnie. W godzinach, w chwilach, w uśmiechach. We wszystkim, co pierwsze. Bardziej w emocjach niż wspomnieniach, bo je dopiero mieliśmy wspólnie zbudować. Wtedy nawet nie mieliśmy pojęcia ile ich jeszcze przed nami, jakże ten wspólny bagaż wypchamy do granic, jak mozolnie wspólną ścieżkę wydepczemy, i ileż beczek soli razem zjemy. Póki co zerkałam w to niebo, cieszyłam się dźwiękiem mew i z pobłażaniem patrzyłam na tego chłopaka obok, co znów aparat wyciągnął i pstrykał zdjęcie za zdjęciem jak natchniony. Śmiałam się, pozowałam i nie miałam bladego pojęcia o tym, że za kilka dobrych lat, ja sama przez ten obiektyw będę wiecznie chętnie zerkać, dostrzegać znacznie więcej, pasją swój świat wypełniać, a to wszystko trzymając go dalej za rękę.

Pasje dodają życiu koloru. Uśmiechu, natchnienia, sprawiają, że często tętno przyśpiesza, dodają iskry i radości w tej codzienności, czasem słonecznej, a czasem szarej, deszczowej, takiej, gdy nawet kawa nie pomaga. Pasje wypełniają dzień po dniu i dodają jakiejś głębi, czasem skrzydeł, a czasem po prostu poprawę humoru i to wystarcza.

Pamiętam jak wtedy ten mój jeszcze nie-mąż wywołał te zdjęcia z plaży. Znałam to miejsce na pamięć, zamykając oczy, mogłabym opowiedzieć Wam o każdym kamieniu jaki tam leży, godzinami rozwodzić się o falach uderzających o brzeg i o alejkach obok. O przypływających łabędziach i widoku mola w oddali. O tym, jak pachnie piasek latem a jak zimą, jakie odcienie woda potrafi przybrać tuż przed burzą, i jak połyskuje, odbijając jaskrawe promienia słońca. Mogłabym… Ale gdy spojrzałam na te zdjęcia, to odkryłam to miejsce jakby na nowo. Zobaczyłam tysiące szczegółów, które wcześniej moje oczy pomijały, poczułam emocje tamtego dnia, nowe barwy, inną perspektywę. Zobaczyłam też siebie, swoją twarz. Uśmiech. Oczy. Zobaczyłam na tych zdjęciach to, jak On na mnie patrzy. I zapragnęłam, żeby nigdy nie przestawał. Żeby ten jego aparat mnie tak ukazywał, żeby obiektyw czarował, żeby te chochliki w oczach nigdy nie zgasły. Żebyśmy tak razem przez ten świat i niech On go łapie na tych zdjęciach, koloruje, ukazuje naszą wspólną perspektywę. Najpiękniejszą z możliwych.

Przez te ponad dwanaście lat razem przeszliśmy wiele burz, wiele zawahań. Były cudowne momenty i gorsze chwile. Rodziły się dzieci, tworzyliśmy dom, przeprowadzaliśmy się, kłóciliśmy zawzięcie przez całe noce, wypełnialiśmy dni śmiechem, a czasem nie mogliśmy patrzeć w swoim kierunku. Ale to, co zawsze nas łączyło, zbliżało, pomagało znaleźć wspólną drogę do siebie z powrotem, to właśnie wspólne pasje, radości, to one sprawiają, że tematy nigdy nam się nie kończą, że szybujemy wysoko, wiecznie mamy wspólne cele. Wydaje mi się, że cudowne w związku jest to, kiedy ma się wspólne pasje, hobby, zainteresowania, coś, co lubi się robić razem, co spaja. To bardzo pomaga w szarej codzienności, urozmaica ją, dodaje koloru, pomaga w gorszych chwilach. Kiedy patrzymy w tym samym kierunku, kiedy cieszą nas podobne rzeczy, to jest to duży sukces, który ogromnie procentuje w budowaniu szczęśliwego związku. U nas jest to właśnie fotografia, którą zaraził mnie mój Mąż, nauczył jej od podstaw, ukazał, jak inaczej można zerkać na świat. Dzięki niemu moje perspektywa bardzo się rozszerzyła. Ale oprócz tego są to też podróże, ja mojego Męża zaraziłam miłością do urządzania wnętrz, i to wszystko tak się razem miesza, łączy, uzupełnia. Tworzę tysiące aranżacji, On je później łapie w obiektywie, albo ja pstrykam zdjęcia, a On je obrabia i nadaje dokładnie takiej magii, jakiej chciałam i tylko On jeden na świecie wie, o co mi chodziło. Nikt inny by nie zrozumiał.

Niedługo walentynki. My z moim Mężem staramy się celebrować tę naszą miłość na co dzień, ale i takie święta są fajne, jeśli można zrobić coś razem, każda okazja jest ku temu dobra:) Walentynki to fajny okres, aby skupić się na tych pozytywnych emocjach, na zainteresowaniach. Zamiast obdarowywać się nawzajem niczym nieznaczącym, możemy sobie sprawić jakiś wspólny prezent, którym będziemy cieszyć się oboje, który umili chwile, pomoże rozwijać wspólne hobby. To mogą być na przykład jakieś gadżety do fotografii albo, jeśli ktoś kocha podróże to coś z tym związanego na przykład torba, albo nawigacja do samochodu. Rzeczy, które na pozór nie wydają się romantyczne, a sprawiają, że tych romantycznych, wspólnych chwil może być jeszcze więcej;) Bo najważniejsze są wspólne przeżycia. Ten czas, kiedy oboje mamy wielki uśmiech na twarzy. Te nasze zainteresowania, które razem celebrujemy, podarujmy więc sobie coś, co je nam pomoże rozwinąć, urozmaicić, co po prostu sprawi wspólną radość. Wydaje mi się, że właśnie takie prezenty są najważniejsze, zamiast jakiś górnolotnych gestów, skupmy się na tym, co będzie cieszyć nas oboje. To mogą być drobiazgi, wstęp do wielkich planów. My czasami dajemy sobie nawzajem jakieś gadżety, które dla innych mogłyby wydawać się mało zrozumiałe, ale dla nas mają olbrzymi sens, bo są wstępem do kolejnych wspólnych chwil. Ot choćby nowy filtr na obiektyw i od razu jedziemy nad te nasze jezioro blisko domu, aby go wypróbować. Przy okazji urządzamy tam piknik, robimy tysiące zdjęć, budujemy kolejne wspomnienia. Śmiejemy się beztrosko. Przeglądamy później te zdjęcia godzinami. Wybieramy najlepsze. Już w samochodzie lustruję sobie efekty:) Zresztą te wszystkie zdjęcia, które powstały tamtego dnia, możecie zobaczyć w dzisiejszym wpisie.

Warto na co dzień kolekcjonować chwile, wspomnienia, cieszyć się nimi. Na walentynki idealnym prezentem będzie również piękny album na zdjęcia, gdzie zbierzemy wszystkie wspomnienia w jednym miejscu, chwile spędzone na tych naszych pasjach, czy po prostu wspólnym czasie, to taki prezent, który znaczy więcej niż milion słów. Podejdźmy do sprawy indywidualnie, pomyślmy, co może sprawić radość tej naszej drugiej połówce, co da wstęp do nowych wspomnień, co się nam po prostu przyda i będziemy mieli radość ze wspólnego wypróbowywania tego. Moja koleżanka dostała od Męża zestaw głośnomówiący do samochodu, z liścikiem, że ją kocha, żeby była bezpieczna i żeby mogli dalej odbywać te niekończące się rozmowy, kiedy On wyjeżdża. I Ona twierdzi, że żadne kwiaty w życiu ją tak nie wzruszyły, jak ten liścik i ten zestaw:)) Można? Można, grunt to tylko pomysł i mnóstwo miłości.

Poniżej propozycje walentynkowych prezentów, które wspierają wspólne pasje. Partnerem dzisiejszego wpisu jest firma Hama, która ma w swojej ofercie mnóstwo akcesoriów fotograficznych i elektronicznych, niektóre z nich mogliście już dojrzeć na wcześniejszych zdjęciach.  Ta firma to przede wszystkim specjalista od urządzeń i akcesoriów mobilnych, z których możecie korzystać w domu, ale z powodzeniem zabrać je także w podróż służbową czy na rodzinny wyjazd. Mój osobisty Tata ma ich produkty przetestowane od lat, więc tym razem rekomendacja jest typowo rodzinna:) Wybrałam dla Was mnóstwo ciekawych gadżetów, które mam nadzieję, że posłużą Wam jako prezentowa inspiracja. Znajdziecie tu słuchawki dla Niej i dla Niego, głośniki do wspólnego słuchania muzyki, ładowarka by nigdy nie padł nam telefon i byśmy zawsze mogli zadzwonić do drugiej połówki, stojak do TV na wspólne seanse dla kinomaniaków, gramofon dla kolekcjonerów płyt. Jak widzicie wiele oryginalnych rzeczy, niekoniecznie kojarzących się z walentynkami, ale chociaż nie są banalne. Uwielbiam podchodzić do tego święta z dystansem. Dbajmy o te nasze związki, dbajmy w takich drobiazgach i w każdym dniu.

1/głośnik mobilny 2/power pack 3/słuchawki 4/zestaw uchwytów car-mobile 5/selfie stick 6/radio cyfrowe 7/album na zdjęcia 8/gramofon 9/pady do wspólnego grania;) 10/ładowarka indukcyjna 11/szybka ładowarka 12/statyw 13/stojak pod TV w industrialnym stylu

Jakie macie wspólne pasje ze swoją drugą połówką? Co Was łączy, najbardziej cieszy? Warto dbać o te swoje związki, celebrować wspólne chwile, pielęgnować zainteresowania, sprawiać, że cały czas łącza nas i cieszą te same rzeczy. Dla mnie w związku najważniejsza jest przyjaźń, to, żebyśmy naprawdę lubili spędzać ze sobą czas, cieszyli się tymi samymi rzeczami, wiecznie jak dzieciaki ekscytowali. Nic tak nie spaja i nie dodaje radości. Mam nadzieję, że znajdziecie w dzisiejszym wpisie jakąś inspiracje i że spodoba się Wam moje podejście do walentynkowych prezentów:)) Uściski!

Na zdjęciach:

*Wpis powstał przy współpracy z Firmą Hama.

Zobacz również

4 komentarze

Kasia 12 lutego, 2020 - 9:09 am

O tak, wspólne hobby to zdecydowanie coś, co łączy ludzi. Piekne zdjęcia 😉 Dużo miłosci dla Was.

Odpowiedz
Emila K. 12 lutego, 2020 - 9:17 am

Mieszkacie w naprawdę pięknej części Polski:) Zazdroszczę.. jak nie nad morze to nad kaszubskie jeziora:) BAJKA!

Odpowiedz
Wiseław 12 lutego, 2020 - 10:11 am

Gadżety fotograficzne zawsze odświeżają taką pasję do robienia zdjęć, aż człowiek chce wyjść i tylko pstrykać 🙂

Odpowiedz
Aleksandra 13 lutego, 2020 - 12:28 am

Dołącz jeszcze do propozycji teleskop 😀 To wręcz magiczna rzecz która może wspomóc pasję fotografowania i dać nowe horyzonty 😀 u nas nam obojgu dały dużo frajdy zdjęcia nieba 😀

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej