Domowe migawki i lutowe umilacze.

by Home on the Hill
4 komentarze

Ten rok zaczął się dla mnie bardzo intensywnie. Dzieje się mnóstwo ciekawych rzeczy, dużo się uczę i ostatnio  słowo rozwój mocno chodzi mi głowie. A oprócz tego codzienność wypełniają mi przeziębione dzieci, sprzątanie, dom, blog, książki, no wszystko jak zwykle i zapewne jak u każdego. Stawiam sobie nowe wyzwania, sięgam po marzenia i jest dobrze, tak po prostu. Zapraszam Was na domowe migawki i lutowe umilacze.

Na początku lutego rozpoczęłam taki dłuższy, stacjonarny kurs urządzania wnętrz. Postanowiłam porządnie zabrać się za to, co kocham, zwłaszcza że już od jakiegoś czasu mocno to się wiąże z moją drogą zawodową i na pewno jest to ścieżka, którą chcę podążać. Postanowiłam usystematyzować swoją wiedzę, uporządkować to wszystko, całe doświadczenie, jakie zebrałam w ciągu ostatnich lat. Niejeden projekt już za mną, każdy z nich dodaje mi skrzydeł i praktyki. Zrobiłam też już trochę warsztatów, coraz częściej zgłaszają się do mnie osoby z prośbą o pomoc przy urządzaniu wnętrz, dłubię te różne projekty, jestem totalnym samoukiem i stąd kolejnym punktem na mojej liście był właśnie ten kurs. Jest bardzo intensywny, uczę się rysunku, przygotowuję do testów, jest sporo wiedzy, choć muszę przyznać, że większość rzeczy już dobrze znam, nic mnie nie zaskoczyło, ale te zajęcia sprawiają, że jeszcze mocniej w siebie uwierzyłam, dodały mi takich skrzydeł, bo okazuje się, że już naprawdę dużo wiem, sporo umiem i może nadszedł czas, żeby te wszystkie niepewności i kompleksy schować do kieszeni i zająć się tym wszystkim w pełnym wymiarze czasu. Oj zdecydowanie mnie to kręci;)


W domu słońce mi tańczy, promienie co drugi dzień budzą, wszystko wydaje się takie bardziej pozytywne. Zaczęłam mocno wyczekiwać wiosny i właściwie czuję ją już w powietrzu, ostatnio było tak ciepło, że przez godzinę uczyłam się na tarasie, przy okazji wygrzewając się w słońcu. Ależ mi endorfiny szalały! Z ziemi zaczęły wychodzić tulipany i mam ochotę umyć okna;) No wiosna zbliża się jak nic;)) Dom najpiękniej wygląda otulony ciepłymi promieniami, lubię to, że nasze wnętrze jest tak jasne i słoneczne.

Przybył też nowy, zielony mieszkaniec. Jestem uzależniona od kupowania nowych roślin, no uwielbiam. Nic tak nie ożywia i nie ociepla domu jak one.


Nie ma lepszego umilacza niż dobra książka, tu moje najnowsze lektury. Nowa Moyes zachwyciła mnie totalnie, no majstersztyk, nie mogłam się oderwać. Bardzo, ale to bardzo wam polecam, co za klimat, co za pióro, mam wrażenie, że z każdą kolejną książką ta Autorka staje się coraz lepsza. Jeśli zaś chodzi o książkę Revel „Przeżyć. Moja tragedia na Nanga Parbat” to to jest to jedno wielkie rozczarowanie, no powiem Wam, że normalne naciągactwo. Książka ma jakąś mega wielką czcionkę, a tak naprawdę samej, zbitej treści może się uzbiera jakieś sto stron, moim zdaniem jest to słabe, że takie coś jest sprzedawane w cenie normalnej książki. Napisana nudno, przeciągnięta. Oczywiście bardzo współczuję przeżyć Autorce, ale jednak, jako pozycja do czytania to oceniam bardzo słabo, a uwielbiam książki o górach.

Książka Donalda Tuska jeszcze przede mną, więc na jej temat, póki co się nie wypowiem;)


W lutym spełniło się moje marzenie, w końcu Mąż mi kupił irobot roomba;))) Śmieje się oczywiście trochę, ale rzeczywiście ciężko już mi było z tym wiecznym odkurzaniem. Jest teraz dużo czyściej, puszczam ją codziennie, ale trochę też mnie wkurza, no zachowuje się jak taki mały szczeniak;)) Trzeba dobrze przygotować powierzchnię, zanim się puści robota, bo zjada wszystko, co napotka na drodze, łącznie z zasłonami, mniejszymi dywanikami itd., i potem się momentalnie zacina i przestaje sprzątać. Wchodzi też do domku dla lalek, a potem nie potrafi wyjść, blokuje się pod mniejszymi meblami, no nie jest tak różowo, jak sobie wyobrażałam. Na dole gdzie jest otwarta przestrzeń, radzi sobie świetnie, ale na górze gdzie jest więcej zakamarków, wygląda to znacznie gorzej i co chwilę muszę lecieć i ją „ratować”. Ale jakby nie było to i tak dzięki temu urządzeniu mam dużo mniej do sprzątania, a przecież właśnie o to chodziło.


Jeszcze pozostając w temacie zakupów, to przez moją Siostrę zaczęłam odkrywać aliexpress…. I cóż mogę powiedzieć oprócz tego, że uważajcie, bo to uzależniania;)) Zamawiam tam same drobiazgi, jakieś spinki, gumki, opaski, kolczyki, sznurki itd., i powiem Wam, że jestem naprawdę zaskoczona, bo kosztuje to grosze, a jest fajnej jakości. Na razie na nic się nie nacięłam. A Wy robicie zakupy na tym portalu? Co najczęściej zamawiacie?


Muszę Wam się jeszcze pochwalić, że mój ukochany Altom wydał kolejny trendbook i znów są tam nasze zdjęcia oraz wypowiedzi, no jest mi niezmiernie miło z tego powodu. Trendbook jest super, masa inspiracji, na dniach będzie go można sobie obejrzeć online na stronie www.pieknowdomu.pl, więc bardzo zachęcam:)


I na koniec filmowe polecenie. Ostatnio z moimi ulubionymi Dziewczynami wybrałam się do kina na „Małe Kobietki”, wszystkie wyszłyśmy zachwycone:) Cudowny klimat, atmosfera, taki bardzo ciepły film, piękna historia. Jeśli lubicie filmy kostiumowe, to ogromnie Wam polecam.

I kolejny miesiąc właściwie za nami. Marzec to u nas czas rodzinnych imprez, połowa rodziny ma w tym miesiącu urodziny, łącznie ze mną, więc znów minie w sekundę… A potem już prawdziwa wiosna i pewnie kolejne umilacze będą głównie pochodzić z ogrodu, już się tego doczekać nie mogę. A co tam u Was słychać? Co Was zajmuje ostatnio? Dajcie znać, uściski wielkie!

Zobacz również

4 komentarze

kathreen1979 1 marca, 2020 - 12:53 am

Witam,
od jakiegoś już czasu zaglądam na Pani blog i w końcu postanowiłam napisać:-).
Uwielbiam tu zaglądać, zawsze z ciekawością patrzę, czy jest jakiś nowy wpis. Pani blog bardzo poprawia mi nastrój.. Z wielkim zainteresowaniem oglądam migawki z Waszego pięknego domu. My z mężem mieszkamy w kawalerce w bloku i nie mamy aż takich możliwości lokalowych. Od zawsze marzyła mi się huśtawka. Gdy ją zobaczyłam u Pani jeszcze bardziej jej zapragnęłam i w końcu w tym roku będzie zainstalowana, ale na balkonie. W mieszkaniu niestety za mało jest na to miejsca.
Bardzo serdecznie Panią pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy 🙂
Katarzyna
P.S. Jeśli chodzi o aliexpress, to mój mąż tam bardzo często robi zakupy z elektroniki i mnie też nimi „”zaraził””. Kilka razy kupiłam poszewki na poduszki, a ostatnio torebkę – bardzo stylową hand made, wykonaną z włóczki. Uwielbiam wszystko co jest hand made.

Odpowiedz
Home on the Hill 2 marca, 2020 - 9:29 am

Dziękuję, aż mi się ciepło na serduchu zrobiło! Takie słowa zdecydowanie skrzydeł dodają:))) A opcja z huśtawką na balkonie to super sprawa, też bym chętnie powiesiła u nas na tarasie, no ale najpierw musimy zadaszenie sobie sprawić;) Przesyłam wielkie uściski:***

Odpowiedz
Mateusz 11 marca, 2020 - 12:14 am

Ja również stale czytam Pani blog… Powodzenia na kursie! 🙂

Odpowiedz
Agnieszka 19 kwietnia, 2020 - 11:40 pm

Witam, przepiekna roslina. Jak sie nazywa? Wyglada przeslicznie. Choruje obecnie na to samo i kupuje rosliny. Kocham je i pieknie otulaja wnętrze.

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej