Jakież to łatwe!

by Home on the Hill
6 komentarzy

Jakież to się łatwe wydaje! Jeszcze tego trzydziestego pierwszego grudnia takie realne! Tuż na wyciągniecie ręki! Osiągalne ot tak. Już w nas radość buzuje na samą myśl, już dumnie głowę zadzieramy, już wizje snujemy, jacy to się jutro obudzimy odmienieni. Postanowień tysiące, Nowy Rok obietnicą się jawi. Tam wszystko będzie łatwiejsze. Będziemy jadać regularnie, zapomnimy o istnieniu czekolady, będziemy mniej na dzieci krzyczeć, sprzątać dokładniej, na siłownię się zapiszemy, dziś już ostatni papieros, już zaraz nie będziemy przeklinać, więcej na konto odłożymy, o świat bardziej zadbamy, nasz dom eko się stanie. Od jutra będziemy czytać więcej mądrych książek i wcześniej kłaść się spać. Posprzątamy we wszystkich szafach i ten porządek na zawsze utrzymamy. Zadbamy bardziej o siebie, będziemy więcej się uśmiechać. Zmienimy pracę, dostaniemy awans, zjemy więcej zieleniny i regularniej będziemy przyjmować witaminy. Od jutra mniej będziemy się z Mężem kłócić, na dłuższe spacery z psem wychodzić, realniej to życie w garście złapiemy, no od jutra wszystko, no bo kto jak nie my! Snujemy więc te wizje, już się kieliszkiem szampana stukamy, już dumni z siebie jesteśmy, ach jakże dobrze, że sobie to wszystko postanowiliśmy. Zmiany, zmiany drodzy państwo nadchodzą, idą szturmem, nasze życie już nigdy nie będzie takie jak wcześniej. My piękniejsi, mądrzejsi, bez nałogów, już nadchodzimy, już jesteśmy tu, już od jutra, od jutra wszystko. Jeszcze dziś ostatni papierosek, szybka sprzeczka z mężem, pięć przekleństw pod nosem, jeszcze dziś tego CV nie wyślę, bo mi odwagi brak i zignoruję ten bałagan pod zlewem, ale od jutra… Juhuuu, od jutra działamy na pełnej petardzie.

Budzimy się rano. Niepewnie otwieramy oczy. O czymś mieliśmy pamiętać, coś się nam z tyłu głowy kołacze… Wstajemy, robimy te pierwsze kroki ku przyszłości, oswajamy się z nową datą na kalendarzu. Ileż możliwości, perspektyw, ten nowy rok wielkie obietnice nam daje. No tak, wiemy co mamy robić, przecież wszystko postanowione. Nasza motywacja sięga zenitu, czym prędzej wykupujemy ten karnet na siłownię, gryziemy się w język, gdy przy okazji na klawiaturę wylewa nam się kawa, no ale przecież nie będziemy klnąc, nie tak się ze sobą umówiliśmy. Tylko czy ta rozlana kawa to dobry znak?… No zawsze pod górkę! Ale spokojnie, żadnego pesymizmu, przecież teraz to już przez życie tylko z uśmiechem. Jest dobrze. To jest Twój rok. Oddech, oddech głęboki. Matko, jaki bałagan wokół… Naprawdę mam teraz sprzątać? Wiadomo, w roku 2020 to już będę najlepszą panią domu z możliwych, mistrzem organizacji i tak dalej, ale czy na pewno muszę już teraz? Głowa trochę boli… Posprzątam, oczywiście, że posprzątam! Ale może za chwilę?.. Ważne, że na tę siłownię się zapisałam, aż do trzech koleżanek napisałam, żeby wiedziały, że będę chodzić. Monika pyta, czy jutro idziemy. Idziemy, no pewnie, że idziemy! Ale może jednak w następnym tygodniu, bo jutro ten nowy serial na netflixie wychodzi..?

Jasne, że to wszystko przerysowane, że i nieraz te noworoczne postanowienia udaje się spełniać. Dobrze jest pracować nad sobą, obiecywać sobie różne rzeczy i dążyć do ich spełnienia. Tylko do wszystkiego trzeba podchodzić realnie. Bo mam wrażenie, że te magiczne daty jawią się jak takie obietnice, które wszystko za nas załatwią, sprawią, że będzie łatwiej, że tym razem wszystko pójdzie bezproblemowo i jakoś tak samo się zrobi… A tu nic z tego. Nieważne, jaka data w kalendarzu, jaki rok, miesiąc, wszystko zaczyna się i kończy w naszej głowie. Uwielbiamy snuć te wszystkie wizje, obietnice, czy to na Nowy rok, czy też na nowe miejsce. Ileż razy sobie myślimy, że w tym mieszkaniu to mi się już nic nie chce, ale jak kupimy nowy dom, to wtedy, o matulu, wtedy to będzie się działo! Będę tam zawsze sprzątać, gotować, tam to nigdy niewyprasowane pranie nie będzie stało tydzień, aż nabierze terminu ważności. W nowym domu, będzie zupełnie inaczej. A potem ten nowy dom po chwili staje się starym, nowy rok w zwyczajny przechodzi i nawet jeśli na początku nakręcała nas jakaś motywacja, to najczęściej znika zbyt szybko. I znów tylko na obietnicach się kończy, że no trudno, ale może w przyszłym miesiącu, może w kolejnym roku i na następnym domu, może kiedyś, no kiedyś chyba się uda?.. I tak czas mija. A nam humor się psuje, czujemy się mniej wartościowi, no beznadziejni tacy, nic mi w tym życiu nie wychodzi i nawet cholera jasna, kilograma schudnąć nie mogę! I na te dzieci drzeć się przestać i matko, gdzie jest ta tabliczka czekolady, bo umówmy się, że co, jak co, ale tylko ona mi w tym życiu pozostała.

Nauczyłam się już dawno temu nie robić żadnych postanowień. Nie zmieniać swojego życie w zależności od daty i przypadku. Nie obiecywać, nie prorokować i przede wszystkim nie odkładać na później. Mam wrażenie, że nie ma niczego bardziej zdradliwego niż tego „od jutra”. Zmiany? Tak, koniecznie, jak najbardziej! Ale już teraz, już dzisiaj! Bez wielkich planów, rozmów, wizji. Uwiera cię coś? To momentalnie spróbuj temu zaradzić. Żadna nowa data ani miejsce nam w tym nie pomoże, musimy sami się z tym uporać. I każda zmiana, nawet najmniejsza jest trudna, bo trzeba się do czegoś przyzwyczaić, nauczyć na nowo. Ale jest możliwa, jak najbardziej, tylko podejdźmy do tego realistycznie. Zakasujmy rękawy, miejmy świadomość, że może być trudno i nie czekajmy, na jutro, na zaś, na nowy rok, wprowadzajmy to wszystko od zaraz. Ot tak, bez wielkiej pompy i obietnic, a wtedy stanie się to dużo łatwiejsze do osiągnięcia. Wkurza nas bałagan? No to marsz do kuchni i po kolei sobie te szafki posprzątaj. Za dużo klniemy, denerwujemy się? Zastanówmy się nad przyczyną, popracujmy nad sobą, stawiając drobne kroczki, nie poddając się przy pierwszej porażce, w każdej kolejnej minucie możemy zacząć od nowa, to tylko nasza decyzja.

Czasami lepsze są takie proste zmiany, nie jakieś górnolotne, wielkie, bo rzadko komu udaje się ot tak zmienić swoje życie i siebie samego w stu procentach, w jeden moment. Ale jeśli wyznaczymy sobie proste cele, popracujemy nad nowymi nawykami, to nim się obejrzymy, zmiana sama nadejdzie, dojdziemy do niej drogą naszej rzetelnej pracy.

Najgorzej jest odpuszczać, ach ileż razy machałam ręką, że no trudno, no znów się nie udało, no może jednak innym razem. Ale wiem, że to najgorsze co można zrobić, bo potem człowiek zapamiętuje te wszystkie porażki i sam sobie skrzydła podcina. Moim zdaniem najłatwiej z tymi porządkami, czy z pracą nad sobą, czy nałogami podchodzić do tego na spokojnie, wyrabiając sobie nowe nawyki. Dzień po dniu, wtedy po prostu naturalnie zaczyna nam to wchodzić w krew i nim się obejrzymy, staje się to dla nas czymś kompletnie naturalnym. Kiedyś nienawidziłam sprzątać, nie potrafiłam, wiecznie obiecywałam sobie, że się zmienię, że mój dom będzie błyszczał i wyglądał jak z katalogu, ale guzik mi z tego wychodziło. A potem nauczyłam się systematyczności, przestałam łudzić się, że kiedykolwiek będzie wszędzie czysto i idealnie, nie jestem pedantką, ale wyuczyłam się pewnych nawyków, dzięki którym jest wokół ład. Nawet polubiłam te porządki, bo odkąd przestałam robić to od wielkiego zrywu, a dbam o ten porządek codziennie, to sprzątania jest dużo mniej. Cały czas pracuję nad tym, żeby odkładać rzeczy na miejsce, żeby jeszcze regularniej wszystko segregować, ale i tak jest o niebo lepiej niż kiedyś, a doszłam do tego metodą małych kroczków. Wielkie, nagłe zmiany, nigdy nie trwały u mnie za długo.

Oczywiście, jeśli ktoś lubi i potrzebuje takiego dodatkowego motywatora w postaci nowej daty, wielkiej zmiany, to czemu nie. Tylko grunt to podchodzić do tego z głową, nie liczyć na wielki zryw, który najczęściej kończy się po kilku dniach, tylko zadbać o systematyczność swoich zmian, tylko w ten sposób wprowadzimy je na stałe. Nie czekajmy na jutro, na wiosnę, na lepszą pogodę. Nie wypisujmy naszych obietnic na kominie. Chcesz ćwiczyć? To po prostu zacznij. Już teraz. Włącz sobie filmik na YouTube, wciągnij dresy na tyłek i już. I jutro to samo, i za tydzień. Za miesiąc. Za rok nawet nie będziesz pamiętać, że musiałaś się kiedyś do tego zmuszać. Chcesz zdrowiej się odżywiać? Nie wyrzucaj szumnie wszystkich niezdrowych zapasów z domu, ale na spokojnie zaplanuj kolejne zakupy, zrób menu na tydzień do przodu, trzymaj się tego konsekwentnie. Po kilku tygodniach to znów wszystko wejdzie w nawyk. Niezdrowe rzeczy przestaną aż tak kusić, bo nie będą już smakować. Wiem po sobie. Ileż razy, gdy zaczynaliśmy dbać bardziej o zdrową dietę, to nim się obejrzałam, smak mi się zmieniał i tłuste, kaloryczne produkty momentalnie przestawały mi smakować. Tak jest ze wszystkim. Grunt to tylko samozaparcie i realne podchodzenie do sprawy.

Zmiany są dobre, potrzebne, rozwijają nas, sprawiają, że stajemy się lepsi. Dlatego warto pracować nad sobą dzień po dniu. Bez wielkiego dzwonu i zrywu. Małymi kroczkami do celu. A jak to wygląda u Was? Robicie sobie postanowienia noworoczne? Udaje Wam się w nich wytrwać? Jakie macie sposoby na to, żeby pracować nad sobą?

Zobacz również

6 komentarzy

Ja Optymistyczna 9 stycznia, 2020 - 10:59 am

Nowy Rok przynosi nowe siły i myślę, że warto z nich korzystać. Kiedyś trochę się śmiałam z tych postanowień noworocznych, ale teraz myślę, że to w sumie spoko sprawa- żeby wykorzystać tę nową energię 🙂

Odpowiedz
Monika Branicka 9 stycznia, 2020 - 1:36 pm

Jestem dokładnie tego samego zdania – zmiana potrzebuje czasu, to nie jest jeden dzień, gdzie wszystko można oddzielić grubą kreską i zapomnieć o swoich przyzwyczajeniach. Zmiany zachodzą w nas tak naprawdę cały czas, tylko my to wolniej zauważamy. Jeśli dla kogoś Nowy Rok jest momentem przełomowym i wtedy chce podjąć się jakiegoś wyzwania i w tym wytrwa to trzymam kciuki! Ale wielkie rzeczy dla siebie samego można robić tak naprawdę codziennie i codziennie próbować być jeszcze lepszą wersją siebie.

Odpowiedz
Decorating Trends To Avoid | Decoholic 10 stycznia, 2020 - 10:02 pm

[…] Image: home on the hill […]

Odpowiedz
Decorating Trends To Avoid | Decoholic – Home Decoration 11 stycznia, 2020 - 5:46 am

[…] Image: home on the hill […]

Odpowiedz
Aleksandra 13 stycznia, 2020 - 3:49 pm

Najlepsze postanowienia „noworoczne” to takie bez nowego roku i bez jakiejkolwiek innej okazji, u mnie trzymają się one najmocniej.

Odpowiedz
z-dusza.pl 31 stycznia, 2020 - 6:44 pm

Ja do zmian muszę dojrzeć i wprowadzam je powoli, etapami. Nie dla mnie nagłei często zbyt ambitne wyzwania…

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej