Małe zmiany, duży efekt – metamorfoza ściany w salonie i pierwsze świąteczne migawki.

by Home on the Hill
12 komentarzy

Najpierw kazałam wdrapać się Mężowi na strych. A odkąd zepsuło nam się wejście do niego, to wcale nie jest taka prosta sprawa, jakby mogło się wydawać. Na szczęście w końcu udało się spuścić chybotliwą drabinkę prowadzącą w jego ciemne czeluści i ostatecznie nawet i ja się na ten strych odważyłam zajrzeć. W tych tonach kurzu, na świeżo odkrytym cmentarzysku much, w półmroku, na prowizorycznej podłodze z trudem udało nam się zlokalizować pewien karton. Dość cenny dodajmy, wypchany po brzegi. Ciężki taki, nie było szans, żeby w całości go znieść, więc wyciągaliśmy przedmiot po przedmiocie i ostrożnie, z dozą odpowiedniej czułości i troski znosiliśmy na dół. Potem zaczęłam tradycyjnie rozplątywać wszystkie lampki i sprawdzać, czy działają, w panice przypominać sobie, czego to mi jeszcze tu brakuje, z chirurgiczną precyzją i ostrożnością rozwijać opatulone gazetą kolejne skarby, równiutko układać lampiony na stole. Chyba właśnie wtedy, jakby jakaś iskra się zapaliła i powoli, powolutku, zaczęłam czuć ten cały grudniowy klimat, tę świąteczną atmosferę.

Trochę mi te dekoracje kalendarz kazał już powyciągać, a trochę też kolejne pragnienie zmian. Kolejne? Zapytacie więc, co było pierwsze, co już wcześniej się zmieniło? Spokojnie, zaraz Wam opowiem. U nas wszystko bowiem idzie kaskadowo. Wiecie jak to jest, najpierw człowiek postanawia sobie kupić małą szafkę, potem kiedy ją stawia w docelowym miejscu, okazuje się, że wszystko super, ale taka ładna szafka, więc przydałby się do niej odpowiedniejszy kolor ścian. A jak już te ściany pomalujemy, to wtedy nagle zapala się potrzeba nowego dywanu, bo jakoś ten stary kompletnie przestał pasować. No a ta szafka taka piękna, ale też taka samotna, może by postawić na niej jakąś lampkę? A nad nią plakat zawiesić? A jak już tak wszystko robimy i wymieniamy, to może przy okazji tę szafę na wymiar zbudować? Tylko kawałek ściany trzeba by było zburzyć… No trudno, jak robić to robić… Ekhm, znacie to? Cóż, skłamałabym, gdybym napisała, że u nas to nigdy tak nie wygląda. Gdybyście mogli teraz zobaczyć minę mojego Męża… Zdecydowanie mogłaby Wam wiele dopowiedzieć;) Tym razem jednak odbyło się bez aż tak wielkich ekscesów, wizja zbliżających się świąt mnie powstrzymała. Ale, że na jednej zmianie skończyć się nie mogło, to chociaż sobie te wszystkie dekoracje na wierzch wyciągnęłam, zmieniłam przewodni kolor, wymieniłam tekstylia, rozłożyłam nowe poduszki, na stole ułożyłam szary bieżnik. Dodałam wnętrzu złota i szarości, rozświetliłam lampkami, i jak w końcu o dwudziestej skończyłam to dekorowanie, to byłam całkiem, ale że całkiem usatysfakcjonowana.

Ale ja właściwie tę historię od końca opowiadam, choć co uważniejsza osoba, oglądając zdjęcia, doskonale wie, gdzie tkwi meritum i główny gwóźdź programu. Na ścianie oczywiście, bowiem to właśnie ona przeszła u nas metamorfozę. Nie wiem, czy pamiętacie, ale jakiś czas temu urządziłam sobie na niej galerię, dość spontanicznie, a to oznacza, że powiesiłam wszystko, co miałam pod ręką. Kilka plakatów, jakieś zdjęcia, makramę, no bez jakiegoś większego planu, tak po prostu, żeby zapełnić pustkę. I ten patent z galerią spodobał mi się bardzo, jakże ta ściana dopełniła wnętrza, dodała całości charakteru, no prezentowała się naprawdę świetnie! Tylko problem polegał na tym, że to, co na niej wisiało, to był zbiór przypadkowych elementów, taka zbitka rzeczy pod tytułem Mam to wyciągnę. A ja chciałam no wiecie, tak może trochę rodem z piteresta, tak na pełnej petardzie, taką prawdziwą, ale to prawdziwą galerię w tym punkcie centralnym salonu mieć. Spójną, kolorystycznie skomponowaną, z jakimiś ciekawymi grafikami, rzeczami, które mnie zachwycą, na które będę miała ochotę codziennie patrzeć i się nimi cieszyć. I w końcu nastał ten dzień. Spontanicznie, jak zwykle. Wszystko dzięki Desenio ich propozycji współpracy. No powiem Wam, że aż zatarłam ręce z radości, kiedy zaczęłam przeglądać ich asortyment. W tym roku gwiazdka przyszła zdecydowanie szybciej, a Mikołaj nie zapomniał o mnie, ale wcale mnie to nie dziwi, bo wyjątkowo grzeczna byłam w tym roku. Powtarzam to od dawna wszystkim wokół, a oni mi wierzyć nie chcieli i proszę bardzo! Ale teraz to już tak na poważnie — weszłam na tę stronę i przepadłam. Zresztą zajrzyjcie sami i od razu mnie zrozumiecie. Tysiące wzorów, cudowna estetyka. Desenio to szwedzka firma, znajdziemy tam plakaty w pięknej skandynawskiej stylistyce. Oprócz tego możemy od razu zakupić tam pasujące do nich ramki, zawieszki, półki, klipsy. Wszystko jest najwyższej jakości, wiele plakatów przez nasz dom się przewinęło, ale uwierzcie mi, te są najpiękniejsze. Przede wszystkim genialna jakość druku, idealne kolory, no i te wzory do wyboru! Jakże oryginalne, inne, i też ile ich tam! Matko, tydzień siedziałam i wybierałam, no już myślałam, że nie dam rady. Naprawdę, tyle plakatów mi się podobało, że zwariować szło. Ale w końcu, po przetestowaniu w planerze różnych konfiguracji, po ciągłych zmianach, że może jednak ten, a nie, wróćmy do wersji sto dwudziestej czwartej, a może to ta druga była najlepsza..? No w każdym razie, w końcu kliknęłam przycisk zamów. A potem czekałam. I czekałam… Czekałam z godnością, a jak! Tylko pół tygodnia spędziłam przyklejona do szyby w oknie, czy czasem kurier nie nadchodzi. I przyjechał. Trochę się zdziwił jak mu się z tej radości na szyję rzuciłam;) A potem czyste szczęście i satysfakcja, ufff wybrałam dobrze, hurra, jest dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam!

Moja galeria idealnie spięła wnętrze w całość, dodała mu artystycznej duszy, elegancji. Galeria przykuwa wzrok, jest wspaniałym punktem centralnym, moim wymarzonym świątecznym prezentem, no naprawdę bardzo się nią cieszę. To niesamowite jak takie zmiany wpływają na odbiór całego wnętrza, jak dodają charakteru, pazura, ale też ocieplają pomieszczenie, sprawiają, że robi się bardziej domowe, zadbane, po prostu piękne. Zdecydowałam się na galerię naprawdę sporą, dość odważną, a na pewno przyciągającą wzrok. Każdy z tych plakatów daje mi inne wrażenie, wprawia w fantastyczny nastrój. Uwielbiam tego amerykańskiego flaminga, te dłonie, które właśnie mają zamiar zapleść się w całość, tę małą abstrakcję, na której osobiście widzę matkę przytulającą niemowlę… Zachód słońca nad drzewem, które tak bardzo przypomina mi nasze sady, te boho koła, no każdy z tych z obrazków, jakąś własną historię ze sobą niesie, taką, która ma dla nas znaczenie.

Jak tylko ta galeria zawisła, jak minęły chwile wpatrywania się w nią z zachwytem totalnym, który, jak sobie nieśmiało wyobrażam, rozświetlił mi twarz, tak wiecie pięknie i romantycznie, a za oknem skrzypce grały… No dobra, dobra już wracam na ziemię. No w każdym razie po tych długich chwilach gapienia się na nią z wielkim zadowoleniem i podziwem jakże to teraz już w ogóle jest tu pięknie, i matko, jaka ja mądra, że na to wpadłam, to w końcu rozejrzałam się uważnie wokół. I wtedy mnie natchnęło: karton – strych – święta. No działamy! I już te koce zmieniałam, poduszki trzepałam, z lampionami jak głupia wokół biegałam, co by jeszcze tak piękniej, tak inaczej było. Wokół girlandy ulubionych lampek, zapachowe świece w każdym kącie porozstawiane, stroiki, zielona girlanda na drewnianej ścianie i już. Jest pięknie, świątecznie, grudniowo. Jest tak, jak być powinno. Mała zmiana, a jak duży efekt. No powiem Wam, całkiem zadowolona jestem, jakby ktoś jeszcze się nie zorientował:)

Kochani, takie plakaty to idealny pomysł na prezent. Jestem pewna, że z takiego podarunku ucieszy się każda Wasza bliska osoba. W dodatku możecie zamówić plakat od razu z ramą, a nawet całą gotową galerię, co byście nie musieli się tyle głowić, co ja. Na stronie znajdziecie mnóstwo wspaniałych kompletów. A ja ma dla Was niespodziankę:) Niosę kod rabatowy, ale Kochani koniecznie musicie się pośpieszyć, bo jest ważny tylko do czwartku! 

Kod to HOMEONTHEHILL na 30% zniżki na plakaty* do końca czwartku 12 grudnia.

*nie obowiązuje na ramki i plakaty z kategorii handpicked/ personalizowane

I jak Wam się moja galeria podoba? Uwielbiam takie zmiany. Dodają wnętrzu świeżości, oddechu, sprawiają, że człowiek ma w sobie tyle radości. Takie to proste, żadnych większych remontów, żadnego kucia ścian, a momentalnie całość nabiera nowego wyrazu. I jeszcze do tego garść tych świątecznych akcentów, zmiana kolorystyki i jest tak inaczej, jakże ja to lubię. Mogłabym się tak bawić tym moim domem bez końca! Uśmiechu dla Was i radości z małych rzeczy, w końcu to właśnie to jest w życiu najważniejsze.

*Wpis powstał przy współpracy z firmą Desenio.

Zobacz również

12 komentarzy

Marta Dąbrowska 10 grudnia, 2019 - 10:54 am

Uwielbiam umieszczanie pierwszych ozdób świątecznych w domu, wtedy powoli rodzi się ten klimat świąt i wszystko jest jakby „cieplejsze”, bardziej klimatyczne i nawet w tym zakupowym szaleństwie można się odnaleźć, kiedy wraca się do pięknie, urządzonego po swojemu mieszkania! Ah 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 13 grudnia, 2019 - 10:14 am

Oj tak, idealnie to podsumowałaś. Jak najwięcej świątecznej magii dla Ciebie Martuś!:***

Odpowiedz
Dorota 10 grudnia, 2019 - 7:29 pm

Piękny salon, plakaty całkiem ciekawe 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 13 grudnia, 2019 - 10:15 am

Dziękuję Dorotko, jak zwykle ogromnie miła jesteś :***

Odpowiedz
Piotr 11 grudnia, 2019 - 10:00 am

Hmm ciekawi mnie kolor tych scian bardzo fajny.mozna prosic o nazwe I palete z jakiej byla wybierana?

Odpowiedz
Home on the Hill 13 grudnia, 2019 - 10:15 am

To biały, tylko światło takie, że wygląda na inny odcień. Ale to zwykła biel;)

Odpowiedz
Ewa 11 grudnia, 2019 - 10:46 am

Ale klimacik 😀 Idealny czas dla mnie, bo na święta czekam cały rok! 🙂 Teraz do woli mogę rozkoszować się świątecznymi hitami, piernikami i innymi dobrociami 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 13 grudnia, 2019 - 10:16 am

Super Ewa, to możemy sobie przybić piątkę! Fajnie, że nas świątecznych maniaków jest tak wielu:))))

Odpowiedz
Decorre 11 grudnia, 2019 - 1:38 pm

Przepiękny salon 🙂 nie mogę się napatrzeć

Odpowiedz
Home on the Hill 13 grudnia, 2019 - 10:16 am

:))))) Dziękuję, miło mi ogromnie!!

Odpowiedz
Elmar 13 grudnia, 2019 - 8:48 pm

Akurat okres świąteczny uwielbiam i zawsze tez lubię takie dodatki, bo sprawdzają się rewelacyjnie w domu.

Odpowiedz
z-dusza.pl 29 stycznia, 2020 - 8:25 pm

Jakie ciepłe i klimatyczne wnętrze! Uwielbiam <3 Grafiki są cudne, podobają mi się zwłaszcza te abstrakcyjne 😉

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej