Nie zabierajmy dzieciom wyobraźni.

by Home on the Hill
4 komentarze

Kiedy byłam małą dziewczynką moją ulubioną porą była ta tuż przed snem. Uwielbiałam kłaść się w ciepłej pościeli, otoczona miękkimi poduszkami i przenosić się w inny świat. Codziennie wyobrażałam sobie, co innego. Tworzyłam w głowie jakieś opowieści, postacie, budowałam domy, wprowadzałam do nich rodziny, stwarzałam dla nich całe scenariusze. To była moja ulubiona zabawa, spokój, gwiazdy za oknem i moja wyobraźnia, nic więcej do szczęścia nie potrzebowałam. Rzadko, kiedy bawiłam się zabawkami, tak jak należy, dla mnie wszystko było idealnym polem do fantazjowania. Pamiętam jak kiedyś wyjechałam do rodziny na wieś i tam w małym, drewnianym domku znalazłam stary monopol. Bawiłam się nim przez tydzień i wcale nie służył mi do grania. Ja na nim całe miasta budowałam, sprowadzałam kataklizmy, zarządzałam budżetem, tworzyłam historie mieszkańców. Lubiłam się bawić z innymi dziećmi, ale to wcale nie było dla mnie konieczne, z równą radością przenosiłam się w swój świat fantazji. I ta wyobraźnia została mi do dzisiaj. Ileż to razy gdzieś się zawieszam i słyszę, że bujam w chmurach, gdzieś mnie te myśli ponoszą, oczy kadrują różne obrazy niekoniecznie wcale te, które mam właśnie przed sobą.

Wydaje mi się, że często z wiekiem, gdzieś gubimy tę umiejętność snucia niekończących się marzeń, coraz realniej na wszystko patrzymy, twardo stąpamy po ziemi. Nie fantazjujemy, nie wyobrażamy sobie tyle, po prostu żyjemy. A mi się wydaje, że jednak warto dbać o to swoje wewnętrzne dziecko, dać się czasem ponieść myślami w niebyt, okryć różowym pyłem, przywołać abstrakcyjne wizje, otulić się czymś nierealnym. To pomaga, wzbogaca. I wtedy łatwiej nam też zrozumieć dzieci, zbliżyć się do ich odczuwania, uczestniczyć w tym ich polu rozwijającej się wyobraźni.

W naszym domu dużo się śmiejemy, wspólnie fantazjujemy. Tworzymy przeróżne opowieści. Mój Mąż uwielbia się z dziećmi wygłupiać, zachęcać ich do kreatywnych zabaw, wymyślać niestworzone historie, w które się wspólnie wcielają. Razem czarują, mieszają fikcję z rzeczywistością, wyobraźnia szybuje. Nie potrzeba do tego żadnych akcesoriów, strojów, pomysł goni pomysł. Zwykła zabawa w starego niedźwiedzia nigdy nie kończy się tak samo, za każdym razem jest nowa wariacja, nikt nie udaje, każdy się wręcz staje tym złym misiem. A ile przy tym śmiechu, bliskości. Majka lubi przeistaczać się w różne postacie, oczywiście nie sprawia to, że jest oderwana od rzeczywistości, ale po prostu potrafi stwarzać sobie różne światy i bawić się wyśmienicie tylko i wyłącznie za pomocą swojej fantazji. Pamiętam, jak kiedyś mój Mąż gonił dzieciaki, znów tam coś wymyślał, kim to on nie jest, bodajże wtedy duchem ze znikającą głową, One piszczały ze szczęścia, od razu podchwytując zabawę. Na co moja znajoma stwierdziła, że tak nie można, że będą mieć później koszmary i zaczęła każdemu dziecku tłumaczyć, że to tylko na niby, że duchów nie ma, a wujek się tylko wygłupia. Nasze dzieciaki spojrzały ze zdziwieniem, tamte drugie się zawahały, zabawa się skończyła. Po czym znajoma jak zwykle wręczyła swoim dzieciom tablety, mówiąc, że tam pograją w edukacyjne rzeczy. Na tak. Przecież to najważniejsze.

Mamy w domu wróżkę zębuszkę, mamy alarm na potwory, piszemy listy do Mikołaja, wypatrujemy na łące zajączka wielkanocnego. Bawimy się w duchy i księżniczki, czarujemy z dziećmi, szukamy ukrytych skarbów przez piratów. Nadajemy różne nazwy otoczeniu, rozmawiamy ze zwierzętami, wyobrażamy sobie, co widziały ptaki, które przelatują nad naszym domem, gdzie wcześniej były. Pozwalamy się dzieciom przebierać w różne postacie, kiedy tylko mają na to ochotę, zamieniamy wannę wielki statek, albo rwącą rzekę. Moje dzieci „piszą” książki, tworzą komiksy, Majka godzinami potrafi snuć jakieś niesamowite historie, które opowiadamy sobie przy ognisku. Codziennie wieczorem, kiedy układam ją do snu, prosi żebym dała jej jakiś temat dla wyobraźni. I jakże mnie to cieszy. Bo jeszcze tyle życia przed nimi, kiedy będą musieli twardo stać na ziemi, kiedy codzienność przyćmi to całe fantazjowanie, niech więc teraz czerpią ze swojej wyobraźni jak najwięcej, to ona jest drogą do najlepszych zabaw, do pięknych chwil, do sprawiania, że wszystko wydaje się lepsze i ładniejsze.

A jeśli zdarzy się tak, że dorosną, a ta wyobraźnia w nich pozostanie, kiedy będą statecznymi ludźmi, ale z tym błyskiem w oku, z gotowością do tego, by dodać światu koloru, posnuć abstrakcje, to tym lepiej. Tylko im to pomoże, bo dzięki wyobraźni, czasem dużo prościej jest obrać kreatywniejszą ścieżkę, a kiedy trzeba, iść pod prąd.

Zasmucają mnie niektórzy dorośli. Tak jeszcze przecież młodzi, a gdzieś tego błysku brakuje, tej wewnętrznej radości. Wszystko biorą tak dosłownie, tak jakby zapomnieli o tym swoim wewnętrznym dziecku, zadusili je powagą. Czasem tę powagę przerzucają też na swoje dzieci, odbierają im tej lekkości bytu, tego przekonania, że wszystko jest możliwe. I po co? Przecież na tę całą realność jest jeszcze czas. A niech póki co szybują, niech wyostrzają drobiazgi, cieszą się fantazją, niech tworzą kolorowe myśli, bujają w obłokach, niech robią to wszystko choćby na zaś. Niech po prostu żyją niesieni magiczną łódką po niezmierzonych morzach wyobraźni. Ona może zanieść niezwykle daleko i przynieść wiele dobrego.

Czytamy im też różne książki, właściwie nie patrzymy na wiek od jakiego są rekomendowane, a raczej na to, co nam się wydaje, że im się spodoba, że ich zainteresuje. Najczęściej każda kolejna książka to furtka do wspaniałych zabaw, Oni potem siedzą i sobie wyobrażają to wszystko. Odkąd Jasiek przeczytał Mai pierwszą część Harrego Pottera, jest Hermioną, nawet z dziewczynkami w szkole wiecznie szuka oznak, że ta ich szkoła to jednak taka zwyczajna nie jest, i czy czasem tam kiedyś nie był Hogwart;) A ostatnio czytamy Anię z Zielonego Wzgórza, to dopiero inspiracja dla wyobraźni! I Maja wiecznie szybuje w tych marzeniach, w tych myślach różowych, a z drugiej strony uczy się niesamowitej wrażliwości. Bardzo poruszyły ją tułaczki Ani po sierocińcach. – Mamusiu ja na szczęście zawsze miałam dom. Bo mój dom jest tam, gdzie Ty.

Wzrusza mnie Jej myślenie, wzrusza mnie wszystko. Wyobraźnia uczy wrażliwości, tolerancji, nieobawiania się inności. Nic nas nie ogranicza, byle tylko nadać temu odpowiedni tor. Mądrymi książkami, śmiesznymi zabawami, akceptacją.

Bo czym byłoby to życie bez polotu? I z tych głupiutkich zabaw, z tych beztroskich chwil ileż mądrych myśli powstaje.

Zobacz również

4 komentarze

Paweł 4 października, 2019 - 11:41 am

Świat wyobraźni mam do dzisiaj pomimo prawie 40-stu lat życia. Pamiętam do dziś co wyobrażałem sobie przed snem będąc dzieckiem. Niestety to tylko wyobraźnia, która nie przełożyła się na sytuację w życiu pozostając nadal tylko wyobraźnia. Światem idealnym i przyjaznym.

Reply
Gabriela Wasilewska 4 października, 2019 - 1:24 pm

Bardzo cenny wpis. Chciałabym, aby każdy rodzic mógł to przeczytać i wziąć sobie te słowa do serca, aby zrozumiał, że dzieciom ta wyobraźnia jest bardzo potrzebna 🙂

Reply
Kasia 7 października, 2019 - 10:42 am

Pięknie napisane, zgadzam się w stu procentach ❤

Reply
z-dusza.pl 7 października, 2019 - 6:38 pm

Cudnie napisane <3 W moim życiu wyobraźnia gra wciąż bardzo dużą role i wyobrażanie sobie różnych historii, np. związanych z miejscem, w którym jestem, jest moją ulubioną rozrywką. Tak było od dzieciństwa – nie potrzebowałam żądnych zabawek – potrafiłam godzinami siedzieć utkwiona w jakiś widok i marzyć, marzyć, marzyć…

Reply

Zostaw komentarz