Jesienna odsłona salonu i aranżacja stołu.

by Home on the Hill
16 komentarzy

Myślę, że mogłabym mieć spokojne z pięć domów. Tylko po to, by je wiecznie remontować, aranżować, zmieniać, ulepszać. Jak taka mała dziewczynka bawiąca się domkami dla lalek. Tyle pomysłów mi w głowie huczy, tyle wizji, stylów, zestawień dodatków. Wiecznie upycham je w tych naszych czterech kątach, spełniam swoje dekoratorskie zapędy. Tu coś przestawię, tam dołożę, tu udekoruję i już czuję się całkiem zrelaksowana;) Idealnym pretekstem do wszelkich wnętrzarskich nowości są zmieniające się pory roku. Dostosowuję dom do tego, co za oknem, przenoszę do środka nastrój panujący na dworze. Dziś zapraszam Was na odsłonę naszego salonu, dawno nie pokazywałam go Wam w takich szerszych kadrach. Przygotowałam też jesienną aranżację stołu i muszę przyznać, że jak zwykle sprawiło mi to ogrom radości.

Lubię, kiedy wokół mnie jest przytulnie. Kiedy wiatr huczy, liście z drzew spadają, a ja otulam się tym wnętrzem, ulubionym kocem, rozglądam wokół i po prostu cieszę się tym widokiem. Zdecydowanie funkcjonalność to nie jest mój priorytet, do czego nieraz już Wam się przyznawałam. Ja wiem, że te wszystkie poduszki, koce, świeczki, latarenki, to rzeczy, bez których śmiało można się obejść. Tylko że to właśnie one nadają nastrój, tworzą klimat, sprawiają, że dom nabiera indywidualnego charakteru. To te wszystkie książki, dekoracje, tak wiele o nas mówią. Ich brak zresztą również;) Pewnie łatwiej byłoby utrzymać porządek w tych naszych czterech ścianach bez tych ozdób, roślin, ławeczek, stołków, tekstyliów, tylko że ja wtedy w ogóle nie czułabym się tu jak u siebie. Kocham wnętrza z duszą, opowiadające historie, zapraszające do tego, żeby w nich usiąść, odpocząć i poczuć się dobrze.

Jesień to dla mnie czas ciepłego światła, parującej herbaty, jak największej ilości koców tuż na wyciągnięcie ręki. Na regale stanęła w końcu lampka, która idealnie wieczorami dodaje nastroju, obok ramka ze zdjęciem, wrzos w doniczce i kolejny kącik jest dopieszczony. Urządzam ten nasz dom strefami, niby już wszystko jest tak, jak być powinno, ale właśnie dzięki temu, mam czas popracować nad detalami. Gdy już osiągnęłam ten etap, że właściwie wykończeniówka jest za nami, gdy wszystkie meble stanęły tam, gdzie ich miejsce, gdy całość nabrała ostatecznego szlifu, to teraz w końcu mogę dopracowywać te szczegóły, które są tak dla mnie ważne, które wyróżniają nasz dom od innych, bo są czymś indywidualnym.

Przy tym moim całym zamiłowaniu do dekorowania bardzo pomaga mi też w tym „artystycznym wyżyciu” moja praca. Gdyby nie ona, pewnie naprawdę musiałabym kupić te pięć domów, a tak póki co wystarcza mi nasz jeden;)) Tworzenie stylizacji pod zdjęcia to chyba moje ulubione zajęcie. Bardzo lubię sprawdzać, jak dane przedmioty na siebie oddziałują, jak kilka prostych patentów ożywia całą scenerię, kocham wymyślać dekoracje, patrzeć, w jaki sposób uchwyci je aparat, czarować świat przez obiektyw, zatrzymywać te ładne obrazki w kadrze. W takich aranżacjach nie wszystko musi być na serio, sesje rządzą się swoimi prawami, tu można dać szerokie pole dla szybującej wyobraźni. Zaczarować całość migoczącymi lampkami, które na zdjęciu rozmywają się i tworzą złociste kropeczki, nadawać przedmiotom nowych funkcji, talerze ozdabiać dyniami, tworzyć rożne zestawienia. I wszystko to później łapać na zdjęciach, robić je pod różnym kątem, a każde ujęcie pokazuję tę samą rzecz w zupełnie inny sposób. Często później urządzając przyjęcia, wykorzystuję te patenty wcześniej przećwiczone na sesjach, już wiem, co będzie ładnie wyglądać, co sprawi, że stół nabierze magii. Wystarczą proste rzeczy, jak zwykle sięgamy do natury, to właśnie tam jest najwięcej inspiracji. Ładne serwetki ozdobione liściem i szarym sznurkiem będą bardziej efektowne niż niejedna kupna dekoracja. Ale jakby nie było, to na stole pierwsze skrzypce zawsze gra porcelana i dziś chciałam Wam o niej trochę opowiedzieć.

To ona była inspiracją do dzisiejszej aranżacji, punktem wyjścia, próbą pokazania jej w jak najpiękniejszy sposób. To porcelana MariaPaula kolekcja Moderna Gold, która właśnie ma swoją premierę. Oryginalna, nieprzewidywalna forma, opływowe kształty, połączenie elementów okrągłych z kwadratowymi. Bardzo elegancka i idealnie wyważona. Klasyczna biel w połączeniu ze złotym paseczkiem sprawi, że każda stołowa aranżacja będzie wyglądać pięknie. Idealna na odświętny stół, jak i na mniej formalny rodzinny obiad. Ja postanowiłam umieścić ją w jesiennym klimacie, tym razem zrezygnowałam z obrusu, drewniane deski idealnie komponują się z ciepłymi elementami stylizacji. Złote sztućce, podkładki pod talerze w tym samym kolorze, liście, białe dynie i świetliste girlandy sprawiają, że całość nabiera niepowtarzalnego charakteru, a w każdym razie taką mam nadzieję. W tego typu stylizacjach najważniejsza jest dbałość o szczegóły, to te detale, tak samo jak i we wnętrzu, decydują o klimacie, są taką kropeczką na i, spinającą całość. Tym razem wykorzystałam szklane wazoniki, drewniane świeczniki, kieliszki pasujące idealnie do zastawy. Ważne jest też to, co wokół stołu. Miękki koc spływający z krzesła, futrzane poduszki, duże, czarne lampiony i dynie podkreślają klimat całości. Z jednej strony jest tak nieformalnie, dość swobodnie, a z drugiej, całość i tak sprawia eleganckie wrażenie. Ten stół idealnie wpisał się w nasz salon, zostało przeniesione na niego wszystko to, co wokół. Chciałam, żeby tworzyło to jedność, przenikało się wzajemnie, a że zaraz na tym stole wylądowało pyszne ciasto, to i jeszcze przez całe popołudnie cieszyliśmy się tym widokiem. W końcu każdemu po sesji coś się należy, my postanowiliśmy sobie wspólnie pobiesiadować.

W salonie wylądowała też drabina z sypialni, drewniany stołek, który mój Mąż ostatnio zbudował i jeszcze więcej tekstyliów. Jakiś czas temu przestawiłam stół i mam wrażenie, że całość nabrała teraz lepszych proporcji. Pisałam Wam już o nowej lampce, jak zwykle o tej porze roku porozwieszałam też wokół mnóstwo migoczących lampek. Są też proste dekoracje takie jak wrzosy w koszyku, czy małe dynie gdzieniegdzie porozstawiane. Myślę, że jest klimatycznie i całość pasuje do tego, co za oknem. Dobrze mi tu. Pewnie jeszcze przez miesiąc tak będzie wyglądać to wnętrze, a później…przygotowanie do świąt i dekorowanie od nowa:)

Sernik dyniowy na spodzie brownie

Pisałam Wam o tym naszym cieście na stole i muszę nieskromnie przyznać, że jest obłędne. Aksamitny sernik w połączeniu z czekoladowym spodem i śliwkową polewą smakuje pysznie. To takie ciasto, którym podbijecie serca każdego. Koniecznie musicie ten przepis wypróbować!

Składniki

Na spód

  • 100 g czekolady gorzkiej
  • 100 g cukru
  • 100 g masła
  • 2 jajka
  • 1 łyżka mąki
  • 1 łyżka kakao
  • Na masę sernikową:
  • 300 g puree z dyni Hokkaido
  • 1 kg twarogu sernikowego
  • 250 g mascarpone
  • 1 budyń śmietankowy
  • 200 g cukru
  • 3 jajka
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • Polewa:
  • 200 g powideł śliwkowych
  • 1 tabliczka czekolady mlecznej

Wykonanie

Spód:

Czekoladę rozpuścić wraz z masłem w ciepłej kąpieli. W misce zmiksować jajka z cukrem. Dodać mąkę, kakao i rozpuszczoną czekoladę z masłem. Przelać do tortownicy 24 cm wyłożonej papierem do pieczenia.

Masa sernikowa:

Dynię pokroić w ćwiartki i wydrążyć miąższ. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec przez 40 minut. Gdy się upiecze zmiksować blenderem na gładkie puree. Do miski rozbić jajka, wsypać cukier i zmiksować. Następnie dodać pozostałe składniki i wymieszać dokładnie na wolnych obrotach lub łyżką. Przelać do tortownicy na spód brownie.

Piec przez 60-70 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

Gdy sernik przestygnie, przełożyć powidła śliwkowe do garnka i podgrzać na średnim ogniu. Dodać czekoladę i mieszać do połączenia składników. Przelać na wierzch sernika. Odstawić do lodówki na 2-3 godziny.

I gotowe!

Wiele osób nie przepada za jesienią, a ja bardzo lubię tę porę roku. Zachwycają mnie kolory wokół, ten czas, który jakby zwolnił po intensywnym lecie, te wszystkie ciepłe aranżacje, które można tworzyć w domu. A jak to wygląda u Was, lubicie ją, czy niekoniecznie? Dekorujecie swoje cztery kąty jesiennie? Dajcie znać i uściski wielkie!

Pozostałe na zdjęciach:

Zobacz również

16 komentarzy

Dorota 28 października, 2019 - 10:54 am

Miło się ogląda Twoje wnętrza 🙂

Odpowiedz
Magdalena 28 października, 2019 - 2:16 pm

Niesamowita aranżacja! Świetne jesienne wnętrze, naprawdę rzadko można zobaczyć tak dobrze urządzony dom!

Odpowiedz
Oliwia 28 października, 2019 - 10:06 pm

ale pięknie to wygląda!

Odpowiedz
Edyta 28 października, 2019 - 11:59 pm

Po prostu pieknie

Odpowiedz
Piękny stół 30 października, 2019 - 12:16 pm

A czy można wiedzieć gdzie kupić taki piękny stół? 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 31 października, 2019 - 9:19 am

Stół jest stąd https://meblarnia.com.pl/

Odpowiedz
Małgorzata 30 października, 2019 - 10:31 pm

Olu,
polecasz na swoim blogu wiele różnych rzeczy. Czy sprawdzasz je dobrze, zanim zarekomendujesz swoim czytelnikom?
Pytam, bowiem kupilam polecone przez Ciebie garnki i…to byl najgorszy zakup w moim życiu.
„Wyrzucilam” ponad 250 zl. Od tamtej pory z dużą rezerwą podchodzę do Twoich rekomendacji.
Psujesz swoją markę niesprawdzonymi pomyslami….
Pozdrawiam Cię serdecznie,
Małgosia

Odpowiedz
Home on the Hill 31 października, 2019 - 9:19 am

Małgosiu, zawsze, ale to zawsze wszystkie moje rekomendacje są bardzo dobrze sprawdzone. Przykro mi, że garnki nie zdały u Ciebie egzaminu, o których konkretnie piszesz? My w swoim domu od ponad trzech lat, mamy tylko i wyłącznie naczynia i porcelanę firmę Altom (czyli MariaPaula, Valdinox, Silesia) i sprawdza mi się rewelacyjnie! Ba, nawet moja Mama i Siostra używają ich produktów i też są bardzo zadowolone, więc śmiało mogę napisać, że rekomendacje są rodzinne, przetestowane przez kilka osób, w dodatku na przestrzeni lat. Przykro mi więc, że piszesz o niesprawdzonych pomysłach. Zawsze może zdarzyć się tak, że coś, co odpowiada mi, niekoniecznie musi Tobie, ale na pewno w życiu nie polecałam czegoś, czego wcześniej nie sprawdziłam.

Odpowiedz
Maria 28 października, 2019 - 10:59 pm

Aż chce się zasiąść do tego stołu. super klimaty. Lubię jesień właśnie za te światełka, świeczki, dynie, wrzosy, liście…

Odpowiedz
Marcin 30 października, 2019 - 12:11 am

Pięknie komponują się elementy drewna i wikliny z bielą, jest tak jasno i przytulnie!

Odpowiedz
Maj 30 października, 2019 - 9:17 am

Czy myjesz swoje zestawy porcelanowe w zmywarce?

Odpowiedz
Home on the Hill 30 października, 2019 - 10:46 am

Tak, jak najbardziej nadają się do mycia w zmywarce.

Odpowiedz
Moleda 31 października, 2019 - 12:04 pm

Jesienna aranżacja jest świetna. Na jesienne chłody dobry jest kardigan. Jako mężczyzna sam mam kardigan wełniany bardzo ciepły.

Odpowiedz
Monika 1 listopada, 2019 - 9:44 pm

Wow jak pięknie 🙂 Piękne jesienne kolorki i świetna aranżacja. Wszystko jest idealne
Pozdrawiam cieplutko 🙂

Odpowiedz
Aleksandra 4 listopada, 2019 - 9:22 pm

Piękne wnętrze, bardzo mi się podoba jesienna odsłona Twojego salonu. A jak wrzosy? Trzymają się? Bo u mnie słabo… Może masz na nie jakiś patent…? Podobno najlepiej im na dworze.

Odpowiedz
Marcin 3 stycznia, 2020 - 3:11 pm

Rewelacyjny klimat! Lubie połączenie naturalnych dekoracji wnętrz z ciepłym światłem świecy – moim zdaniem żadna żarówka ani lampka nie ma szans tego oddać. Dużo w tym wszystkim jest dobrego smaku – gratuluję.

Odpowiedz

Zostaw komentarz