Podziel ogród na strefy! Czyli nasza nowa baza do relaksu.

by Home on the Hill
3 komentarze

Urządzając dom, mocno skupiłam się na tym, aby wyraźnie podzielić go na strefy. Lubię otwarte przestrzenie, ale takie, gdzie wizualnie są zarysowane granice, gdzie widoczny jest jasny podział wnętrza na funkcje. Nie potrzeba do tego ścian, wystarczy odpowiednio ustawić meble, wykorzystać dywany, zaznaczyć daną strefę mocniejszymi akcentami. W ogrodzie staram się wykorzystywać ten sam patent, dzielę go na mniejsze pomieszczenia, urządzam kawałek po kawałku. Dziś pokażę Wam naszą nową bazę, idealne miejsce do relaksu.

Praktycznie w każdym poradniku na temat urządzania ogrodu możemy przeczytać, że najważniejsze to na początku określić, jakie on ma pełnić funkcje. U nas ma być to przede wszystkim miejsce do relaksu. Ma być kolorowo, kwieciście, pachnąco, ale też w każdej jego strefie ma być miejsce, gdzie można usiąść, popatrzeć na całość i odpocząć. Mamy duży taras ze stołem i kanapą, z tyłu ogrodu rosną dwie jabłonki, a pomiędzy nimi stoi wygodna huśtawka, na której uwielbiam zaszyć się z książką. Kolejna taka wyraźnie zarysowana strefa to część ogrodu przed domem. Tu również jest wiele roślin, donice z pięknymi surfiniami, a na ganku stoją wygodne fotele i stolik, przy którym uwielbiamy pić kawę. Nasz ogród nie jest duży, ale chciałabym, żeby w każdym jego zakątku znajdowało się coś ciekawego i żeby można było tam przysiąść na dłużej i cieszyć się tą zielenią. Dzieląc ogród na strefy sprawiamy, że jest ciekawszy, że więcej się w nim dzieje, jest co odkrywać. My oczywiście jesteśmy dopiero na początku tej przygody, na razie nasze rośliny są małe, jeszcze wielu rzeczy brakuje i właściwie bez problemu można całość ogarnąć jednym spojrzeniem. Ale mamy swój plan i krok po kroku go realizujemy. Mam nadzieję, że za pięć lat to miejsce będzie wyglądać zupełnie inaczej. Drzewa wyrosną, dopracujemy ogrodzenie, zielone pnącza pokryją płoty, powstanie mały warzywnik, a całość nabierze sielskiego i trochę bardziej tajemniczego klimatu.

Na razie staramy się wypełniać go większymi roślinami, tworzymy tło, wymyślamy kolejne rabaty i kompozycje. Od początku próbuję dzielić go wizualnie na mniejsze pomieszczenia, obmyślam te wcześniej wspomniane funkcje i przyporządkowuję je danemu miejscu. Mamy już różany zakątek i to nawet w dwóch miejscach, będzie też strefa z warzywnikiem tam, gdzie rosną jabłonie, koło placu zabaw stanie domek na narzędzia, tak, aby to było takie bardziej gospodarcze miejsce ogrodu. Ale mimo tych ról, jakie nadaję danemu kącikowi, chcę, żeby całość zachęcała do odpoczynku. Tak jak wcześniej pisałam, to ma być ogród do relaksu, do łapania oddechu, w każdej niewielkiej strefie ma być coś, co zachęci, aby zostać tam na dłużej, usiąść i zapatrzeć się na całość.

Teraz zabraliśmy się za nasz bok ogrodu. To wąska przestrzeń, szerokość to trochę ponad cztery metry, ale bardzo lubię to miejsce. Drewniany płot daje przyjemny cień w upalne dni, zasadziłam tu bluszcz, który ma się po nim piąć, a pod spodem rosną hortensje. Rośnie tu też bez, jest bramka z ażurowej pergoli, która zaprasza do środku i po której pnie się róża. Jedno z okien z salonu wychodzi na tę przestrzeń, staram się, żeby była ona spójna z tym, co jest w środku. Takie mniejsze strefy dużo łatwiej mi się urządza, wymyślam sobie, co chciałabym tu mieć i krok po kroku to realizuję. Z wnętrzami jest o tyle łatwiej, że można od razu pokazać efekt końcowy, w ogrodzie zaś to wszystko kwestia wyobraźni i cierpliwości. Póki co jest ładnie i przyzwoicie, ale prawdziwy efekt będzie dopiero wtedy, gdy to wszystko wyrośnie. Gdy zamiast płotu będzie zielona ściana z bluszczu, gdy hortensje i funkie zawładną większą część tego miejsca, gdy lilaki wyrosną i to one będą dominować, a nie te dwa smętne słupy, które tworzą konstrukcję pod nasz hamak.

No właśnie hamak… Moje kolejne małe marzenie. Stanął tu, w tym naszym małym zaułku, w tym półcieniu, zapraszając do odpoczynku w tym miejscu. Można leżeć i patrzeć w błękitne niebo albo spoglądać w okno i widzieć, co dzieje się w środku domu;) Lubię tu na chwilę się położyć, odetchnąć, to idealna baza do relaksu. Na razie, kiedy to wszystko takie niewyrośnięte, dekoruję całość donicami, lampionami, łapaczem snów zawieszonym na płocie, przytulnymi tekstyliami. Tak niewiele potrzeba, by stworzyć sobie klimatyczną atmosferę. Ja jednak zamykam oczy i wyobrażam sobie jak tu będzie za kilka lat… Wtedy to dopiero będzie bajka.

Ten bok ogrodu oczywiście nie jest jeszcze całkowicie skończony. Muszę popracować nad rabatą pod oknem, na ścianie przy tarasie będzie drewutnia, staną tu też kolejne płoty, ale już lżejsze z kratki, po których będą mogły piąć się kolejne pnącza. Mój Mąż właśnie kończy budować furtkę, którą odgrodzimy się od przodu, zostanie umieszczona w pergoli. Kocham to miejsce, uwielbiam tworzyć ten nasz niewielki ogród, wyobraźnia szybuje, jest pięknie.

Warto w ogrodzie stawiać na takie strefy relaksu, tworzyć sobie przytulne bazy zachęcające do wypoczynku. Łapać w ciągu dnia te krótkie chwile wytchnienia, przysiąść na moment, odetchnąć głęboko. Ogród powinien zachęcać nas do tego, zapraszać, kusić obietnicą relaksu i piękna. Niech czaruje zapachami, widokami, niech rośnie to wszystko, abyśmy mogli po cichu i z wdzięcznością sobie to podziwiać. A co tam słychać w Waszych zakątkach zieleni? Co ostatnio tam zmalowaliście?:)

Zobacz również

3 komentarze

Kasia 27 sierpnia, 2019 - 12:54 pm

Pieknie Ci to wyszło, bardzo ładna przestrzeń. Chętnie bym tam wypoczęła:)

Reply
Ania 27 sierpnia, 2019 - 8:19 pm

Pięknie! Mnie również marzy się taki ogród, Twoj dom i jego otoczenie będą inspiracją, gdy mój dom będzie gotowy, na razie są tylko fundamenty, więc już się nie mogę doczekać, gdy zacznę to wszystko urządzać i dekorować

Reply
Milena 3 września, 2019 - 11:02 pm

Ładny ogród 🙂

Reply

Zostaw komentarz