Piknik w ogrodzie.

by Home on the Hill
1 komentarz

Lubię, jak jest klimatycznie. Lubię bardzo. Stwarzać atmosferę, dekorować, a potem cieszyć się tym wszystkim. Oczywiście najczęściej moje wyobrażenia trochę rozmijają się z rzeczywistością, kiedy to tak wszystko szykuję, a potem wpadają dzieciaki i w pięć minut pochłaniają to, co nadaje się do pochłonięcia, a potem zaczynają kłócić się o ulubiony kubek (zawsze to jest ten, którego aktualnie nie trzymają w dłoniach) i o ostatnią borówkę. Już poduszki fruwają, już wymarzona cisza i śpiew ptaków przechodzi w zapomnienie. Z zebranych kwiatów każą pleść wianki, kruszą na potęgę, biegają w kółko i choć jest z nimi radośnie i wesoło, to jednakże o romantycznym klimacie można zapomnieć. O tej chwili z książką, o tym wylegiwaniu się na kocu, o powolnym spożywaniu wszelkich łakoci. Na szczęście bywają weekendy, które spędzają u dziadków a ja wtedy mogę poszaleć i tworzyć scenerię niczym z Pinteresta, a potem cieszyć się tym dłużej niż pięć minut. Dziś zapraszam Was na takie leniwe popołudnie, na sielski piknik w naszym ogrodzie.

Lubię łapać balans w tej zabieganej codzienności. Wyrywać czas taki tylko dla siebie. Nie dać się pochłonąć tym wszystkim obowiązkom, czasem oczyścić głowę, pooddychać głęboko, zapatrzeć się na tę zieleń wokół. Spędzić popołudnie z książką, zjeść aromatyczną szarlotkę i w spokoju napić się kawy. Takie chwile odpoczynku są niezwykle ważne, a mam wrażenie, że często o tym zapominamy. Nawet jeśli usiądziemy na te pięć minut to zaraz atakuje nas tuman myśli, odhaczamy listy do zrobienia, już planujemy, co za chwilę nas czeka, gdzie biec musimy i o czym nie możemy zapomnieć. Ciężko jest się odciąć, być tak po prostu tu i teraz. Zapomnieć o wszystkim i skupić się na jednej czynności naraz. Leżeć na tym kocu i rozkoszować się tym w pełni. Słuchać śpiewu ptaków, dotykać stopami zielonej trawy, dać się pochłonąć ciekawej książce i myśleć tylko i wyłącznie o niej. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach odpoczywanie to sztuka. Zwłaszcza my kobiety mamy z tym problem. Wiecznie wydaje nam się, że musimy więcej, że nie zdążymy z tym, czy z tamtym i nawet siedząc na tym leżaku już w myślach wybiegamy na przód, już mieszamy zupę w garze i przypominamy sobie, że, łazienka nie jest wysprzątana. Wcale nie potrzeba dużo czasu, ale niech to będzie taki moment, kiedy naprawdę odetniemy się od całego świata, kiedy skupimy się tylko na tym odpoczynku, zrelaksowaniu, kiedy wyrzucimy z głowy pęd. Ja również cały czas uczę się tego, wiecznie upominam siebie, żeby złapać ten oddech tak naprawdę, a nie tylko udawać, że to robię. Odpuścić czasem, powiedzieć głośno i wyraźnie, że świat się nie zawali, kiedy po prostu usiądę i oprócz siedzenia nie będę nic robić. I kiedy już zdarza się taka chwila to lubię wcześniej przygotować oprawę. Rozłożyć ten koc, postawić na nim ciepłe ciasto, wyłożyć śliczną porcelanę, tak tylko dla siebie, tak po prostu. Bo życie od razu robi się piękniejsze. Takie detale go kolorują, cieszą, poprawiają humor.

Sprzedaliśmy więc dzieci do dziadków i urządziliśmy sobie piknik we własnym ogrodzie. Na spokojnie, z tym oddechem, z wolną głową i radością. Raz nie dla nich, ale tylko i wyłącznie dla siebie. I matko, było bosko! Słońce muskało skórę, szarlotka smakowała obłędnie, zwykła woda z owocami była pyszna. Tak niewiele do szczęścia potrzeba. Bez ruszania się z domu, bez kombinowania, ot zwykły piknik w ciepły sierpniowy dzień. W ogóle pod tym względem kocham nasz ogród, z jednej strony dodaje pracy, ale z drugiej strony dzięki niemu dużo łatwiej i szybciej można się zrelaksować. Łapać te krótkie chwile dla siebie, usiąść na leżaku z książką i zapomnieć o całym świecie.

No dobra, ale znacie mnie nie od dziś i wiecie, że równie dużą radość, co sam piknik, to sprawiło mi przygotowanie go. To niesamowite, że naprawdę wystarczy kilka ładnych rzeczy i możemy sobie wyczarować zachwycającą scenerię. Mnie w każdym razie zachwyca;) Tym razem było na bogato, a co! Ostatnio mam fazę na złoto. Złoto na pikniku? A kto zabroni;))) Jak się go urządza we własnym ogrodzie to i pół domu można wynieść. Nie było więc żadnych plastików ani jednorazówek, za to moja ulubiona porcelana. Tym razem jest to kolekcja Dream, z pięknym delikatnym kwiatowym wzorem. Do tego złote sztućce, które dodadzą elegancji każdej sytuacji, szklane słoiki do picia i drugie na przetwory, drewniana deska do wyłożenia przekąsek, kilka poduszek, obowiązkowo piknikowy kosz i już właściwie mamy wszystko. Zobaczcie jak niewiele potrzeba, aby wyczarować sobie magiczną atmosferę.

Podczas pikników, wygrzewając się na słońcu, koniecznie trzeba też odpowiednio się nawadniać:) Jako napój mieliśmy więc do dyspozycji wcześniej wspomnianą wodę z borówkami i porzeczkami. Smakuje pysznie, bardzo Wam polecam, jest niezwykle orzeźwiająca. Na świeżym powietrzu świetnie smakują wszelakie konfitury w połączeniu z bagietką, do tego świeże owoce w jak największej ilości i gwóźdź programu, czyli najlepsza na świecie domowa szarlotka, na którą przepis znajdziecie poniżej.

Domowa szarlotka z kratką

Chyba nie ma osoby, która nie lubiłaby szarlotki. Totalnie kojarzy mi się z domem, latem, prostą radością. Jest pyszna, nie za słodka i niesie ze sobą wszystko, co najlepsze. Musicie koniecznie wypróbować!

Składniki na formę 26 cm:

Ciasto kruche

  • 400 g mąki
  • 200 g zimnego masła
  • 80 g cukru
  • 4-5 łyżek wody
  • szczypta soli

Nadzienie

  • 1,5 kg jabłek
  • 110 gr cukru
  • 1 łyżka cynamonu

Wykonanie:

Do większej miski wsypać mąkę, sól i cukier. Na tarce zetrzeć masło. Wymieszać widelcem, dodać wody i zagniatać, aż składniki się połączą. Zawinąć w folię i odłożyć do lodówki na 1 godzinę.

Jabłka obrać i pokroić w kostkę. Przełożyć do garnka, dodać cukier, cynamon i pół szklanki wody. Gotować, aż powstanie mus. W razie potrzeby można lekko pognieść tłuczkiem do ziemniaków.

Ciasto wyjąć z lodówki. Odłożyć 1/3 ciasta na bok. Z pozostałej części należy zacząć wyklejanie formy do pieczenia wysmarowanej wcześniej masłem. Po prostu odrywamy kawałki i przyklejamy je do formy. Wylać nadzienie.

Odłożoną część ciasta rozwałkować na szerokość formy, wyciąć nożem paski i ułożyć na wierzchu.

Wstawić do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na 40-50 minut.

Gdy ostygnie posypać cukrem pudrem.

Odpoczywamy, relaksujemy się nieśpiesznie, oczyszczamy umysł. Chwila oddechu, dobra książka, ładna sceneria wokół i człowiek od razu nabiera energii. Drobne przyjemności tuż na wyciągnięcie ręki, dostępne dla każdego. A niestety za rzadko z tego korzystamy. Kochani lato w pełni, wszystko wokół pachnie obłędnie, czas wakacji, zróbcie sobie takie miłe popołudnie. Takie tylko dla Was. Bez pospiechu, bez obowiązków z tyłu głowy, ze skupieniem tylko na tym odpoczynku, na tej obecnej chwili. Cieszcie się tym, wyrzućcie z głowy bieganinę, zobaczycie jak to dobrze robi i jak długo później procentuje. Wszystkiego dobrego!

Pozostałe na zdjęciach:

Zobacz również

1 komentarz

Renata 20 sierpnia, 2019 - 7:46 am

Cudownie, ja też uwielbiam ten ogrodowy relaks choć faktycznie mało czasu na niego. Z taką oprawą i przygotowaniami. Ale dzięki za przepis na świetną szarlotkę. Właśnie szykuję się do ogrodowego party i z pewnością skorzystam.

Pozdrawiam

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej