Odsłona tarasu – finał!

by Home on the Hill
24 komentarze

Jak my sobie coś wymyślimy, to już zawsze tak, że musi być wielkie kombinowanie i tysiące technicznych problemów. Inni to jakoś tak na spokojnie, krok po kroku, budują niewielkie tarasy z kostki, drewna, kładą dwa dni i skończone. A ja jak zwykle snuję jakieś wizje niedoścignione i później mój biedny Mąż musi się z tym mierzyć. No bo zamiast zrobić coś klasycznie, to nie, najpierw wymyślanie, że taras ma za budynek zachodzić, żeby ładnie go okalał, koniecznie być równo z oknami, a dookoła drewniane barierki, które trzeba oczywiście samemu zrobić, bo nic na wymiar nie pasuje i jeszcze do tego ścianę drewnem obłóżmy, a wokół niech się wiją róże, i niech będzie naturalne, koniecznie gładkie drewno, ale jednak rozbielone i… No końca nie ma. Już w chmurach szybuję, już sobie banialuki tworzę, odę do radości podśpiewuję, aby za chwilę spojrzeć na udręczoną twarz Męża i twardo spaść na ziemię. No nie ma chłopak ze mną lekko, ale w końcu widziały gały co brały;) Chociaż uczciwie mówiąc i On daje się porwać tym wszystkim szalonym wizjom, tym krzywym rysunkom na papierze, już widzę jak mu tam te trybiki w głowie szybko pracują i co chwilę coś dorzuca od siebie. I zamiast tak raz po ludzku odpuścić, zrobić coś normalnie, to my oczywiście wiecznie tylko na kolejny pomysł wpadaliśmy, a co jeden to coraz więcej roboty. Ale kiedy zerkam teraz przez okno, kiedy wyleguję się na leżaku, ogarniając wzrokiem ten nasz salon pod chmurką, to wiem, że było warto. Bo choć koszty wyższe, pracy więcej, to jest dokładnie tak jak sobie wymarzyłam, i matko, nawet nie wiecie jak to cieszy! Zapraszam Was na finał naszej tarasowej sagi, w końcu mogę napisać, że jest właściwie skończony.

Oczywiście nie jest to do końca prawdą, bo brakuje jeszcze kilku detali, ale jakbym miała na to wszystko czekać, to pewnie mogłabym Wam go pokazać dopiero w okolicy jesieni. A pewnie do tego czasu, to jeszcze kolejnych sto pomysłów do głowy mi wpadnie, nie chcąc więc już tego mojego chłopa do załamania nerwowego doprowadzić, oficjalnie ogłaszam, że taras jest skończony i niech się cieszy przez pięć minut, niech sobie odsapnie. A tak między nami, to jeszcze musimy kupić lampy, dlatego tak smętnie kable zwisają z tej drewnianej ściany (co nic a nic mnie nie denerwuje, po prostu w tamtą stronę nie patrzę), te dechy na budynku trzeba też zaolejować, jeszcze wokół barierek będą wić się powojniki i będą wisieć na nich skrzynki z kwiatami. Kiedyś też pewnie dorobimy się innych mebli tarasowych i pomyślimy o jakimś zadaszeniu albo chociaż dużym parasolu. Ale już tak serio mówiąc, to to wszystko jest kompletnie nieistotne, bo najważniejsze, że już można z niego korzystać, cieszyć się tą przestrzenią, która jakże pięknie dom powiększyła, spójnie łączy się z salonem, i właściwie to się tam przeprowadziliśmy. Wyciągamy się na leżakach jak miło, łapiemy witaminę D w nieprzyzwoitych ilościach, pijemy chłodne płyny i w końcu czujemy się tu jak na wakacjach. Co prawda częściej robimy za obsługę niżeli gości, ale za to w jakich urokliwych warunkach przyrody. To tu teraz jadamy posiłki, wylegujemy się do godzin nocnych, przyjmujemy znajomych, to tu dzieciaki się bawią, a ja zasiadam popołudniami z książką.

Uwielbiam to miejsce, cieszę się nim jak głupia, wygląda dokładnie tak jak sobie wymarzyłam. Muszę pochwalić mojego Męża, bo jak się już pewnie uważniejsi Czytelnicy ze wstępu domyślili, to wszystko jak zwykle Jego dzieło. Sam całość budował, często w strugach deszczu, do godzin nocnych, klnąc ile wlezie, po raz kolejny spełnił moje małe marzenie. Chciałam, żeby ten taras przypominał trochę taką werandę w amerykańskim stylu, żeby było sielsko i romantycznie z tymi białymi barierkami (tu macie instrukcje jak je zbudować) i różami wokół. Chciałam bardzo, a czym dłużej przez zimowe wieczory wizje snułam, czym mocniej na wczesną wiosnę strugi deszczu z nieba się lały, tym to pragnienie tylko się potęgowało. I w końcu się doczekałam i już nawet mi nie żal tych wakacji, które sobie odpuściliśmy, by mógł on powstać, bo wakacje drodzy Państwo to ja mam teraz we własnych czterech ścianach. A raczej zaraz za nimi;) Nasz taras jest spory, ma ponad 30 m2. Chcieliśmy mieć dużą przestrzeń do wypoczynku, do biesiadowania i spędzania czasu z bliskimi. Tak, żeby tu nam się wszystko zmieściło, żeby nikt nie musiał w kolejce do niego czekać, żeby żadna noga poza nie wystawała i żeby kolejne krzesła nie trzeba było na trawie dostawiać. Wymarzyłam sobie też gładkie deski, bo jakże inaczej i trochę się ich naszukaliśmy, to znaczy ja szukanie zarekomendowałam, a reszta to już jak zawsze, nie trzeba w końcu aż tak w szczegóły wnikać. Ostatecznie zamówiliśmy je z woodmarket.pl. Bardzo polecam Wam to miejsce, bo obsługa i jakość świetna! Kupiliśmy modrzew syberyjski, jest to drewno, które bardzo dobrze nadaje się na zewnątrz, jest niezwykle wytrzymałe i piękne samo w sobie. Deski impregnowaliśmy, a następnie zabezpieczyliśmy olejem, z niego niestety nie jestem zbyt zadowolona, bo choć kolor jest idealny, to olej bardzo słaby i mocno się przebarwia, więc obawiam się, że zaraz będziemy musieli wykombinować jakiś inny. Do tej pory zawsze olejowaliśmy wszystko Fluggerem, tym razem postawiłam na inną firmę, bo spodobał mi się odcień, no i niestety to nie była dobra decyzja, ale na szczęście można to jeszcze naprawić. W końcu nie wszystko może być idealne, bo by nudno było. Ale ostatecznie efekt całości jest dokładnie taki, o jaki mi chodziło.

Nasz taras jest podzielony na trzy strefy: jedna to typowa do biesiadowania z dużym stołem, gdzie pałaszujemy wszystko aż miło, o czym zresztą już ostatnio Wam pisałam, druga to strefa wypoczynkowa z kanapą i fotelem do leżenia w najrozmaitszych konfiguracjach, tudzież picia kawy z nóżką na nóżce, a trzecia z fotelem bujanym i leżakami do opalania, gdyby komuś tego lenistwa było jeszcze za mało. Brakuje tu jeszcze kilku rzeczy, przede wszystkim na tarasie staną dodatkowo duże donice z zimozielonymi roślinami (niech tylko chłopak trochę odpocznie), w trzeciej strefie zawiśnie hamak, no i pewnie kiedyś wymienimy „wypoczynek”, ale to już wszystko w końcu na spokojnie, chociaż znając mnie, z tym „na spokojnie” rożnie może być;) W przyszłości pewnie pomyślimy też o jakimś częściowym zadaszeniu, ale żeby nie było, to na razie cieszę się tym co mam i to ogromnie!

To miejsce ma w sobie niesamowicie pozytywny klimat, człowiek wychodzi na zewnątrz, patrzy na zieleń, układa się wygodnie na kanapie i momentalnie czuje się zrelaksowany. Całe nasze domowe życie przenieśliśmy obecnie na zewnątrz i jakże dobrze nam z tym! Ptaki wiecznie śpiewają, owady bzyczą, moje róże niesamowicie pachną. Idealnie się tu je, pracuje i relaksuje w gronie przyjaciół. W końcu każdy się tu mieści;) Wyciągnęłam też moją starą drabinkę na kwiaty i w ogóle przeniosłam tu połowę domu, ale to już chyba nikogo nie dziwi. Chciałam bardzo żeby był taki przytulny efekt, żeby to miejsce przypominało pokój, było przedłużeniem tego, co jest w środku. Stąd te wszystkie tekstylia, poduszki, dywaniki, wazony z kwiatami, lampiony, które palimy wieczorami, to właśnie te detale tworzą tu największy klimat. Przed deszczem wszystko zbieram i wrzucam do kosza, który znoszę do salonu, więc z tym też nie ma większego kłopotu, w końcu po tym całym wylegiwaniu można czasem też coś zrobić;) No uwielbiam dekorować tę naszą zewnętrzną przestrzeń, dbać żeby było ładnie i sielsko.

Bardzo jestem ciekawa, co sądzicie o naszym tarasie, jak Wam się podoba? Czekam aż te wszystkie rośliny wokół wyrosną, aż porobimy jeszcze kolejne rabaty i wtedy to już w ogóle będzie dokładnie tak jak sobie wymarzyłam. Ściskam Was ciepło i do napisania!

Zobacz również

24 komentarze

Basia 13 czerwca, 2019 - 9:31 am

A jak leje to chowacie stół i krzesła? Myślisz o jakimś zadaszeniu przy afrykańskich upałach? Taras przepiękny, wymarzony, barierki fantastyczne i to obłożenie domu drewnem we fragmencie dopełnia całości wspaniale. Super!!!

Odpowiedz
Home on the Hill 13 czerwca, 2019 - 9:35 am

Nie chowamy, stół jest zabezpieczony mocnym lakierem, chowam tylko tekstylia. Na razie kupimy duży parasol, a za jakiś czas na pewno pomyślimy o tym żeby częściowo go zadaszyć. Dziękuję pięknie i uściski przesyłam :*

Odpowiedz
Dorota 13 czerwca, 2019 - 10:57 am

Przepiękny taras, pozazdrościć 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2019 - 11:29 am

Dziękuję Dorotko :*

Odpowiedz
Magda 13 czerwca, 2019 - 11:40 am

Jak Państwo dbają o trawę, że jest taka piękna? U nas tylko ok 100 m2 trawy, nawozy, podlewana codziennie a i tak w upalne dni zeschła na wiór 🙁

Odpowiedz
Małgosia 14 czerwca, 2019 - 9:15 am

Magdo,
pierwszy rok jest zawsze łatwy. Potem – coraz trudniej 🙂
U nas kiedyś sprawdził się humus (kupiliśmy z oczyszczalni). Soczysta zieleń, chwasty nie miały miejsca, bo trawa rozkrzewiła się jak szalona. Tylko mąż się trochę namęczył, bo trzeba było często (2 razy w tygodniu) kosić. Ale trawa jak marzenie 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2019 - 11:30 am

My często kosimy, podlewamy i używamy nawóz taki trzy tygodniowy. Ale pewnie to prawda, że łatwiej jest pierwszym roku niż kolejnych latach. Życzę powodzenia 🙂

Odpowiedz
Magda 13 czerwca, 2019 - 11:41 am

A taras jest prześliczny 🙂 Też marzę o takim!

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2019 - 11:30 am

Dziękuję! <3

Odpowiedz
My little piece of heaven 13 czerwca, 2019 - 11:46 am

Wyszedł przepiękny! Brawo za samodzielne wykonanie! Też mam taras w L, co początkowo uważałam za minus, ale dokładnie jak u Ciebie bardzo to ułatwiło aranżację stref. Boskie barierki i to drewno na ścianie super ociepla całość. Stół tarasowy mam też podobny, też DIY, tylko na białych kozłach, a blat z odzyskanych dech, no i na razie robi za stół w jadalni 😉
No i najważniejsze, że doceniasz to, co masz tu i teraz, a nowe meble, czy zadaszenie to będą improvementy na przyszłość. 😉

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2019 - 11:32 am

O tak cieszy to wszystko ogromnie, w końcu gdzie wypoczywać 🙂 Fajnie, że również masz swoje ulubione miejsce relaksu 🙂 Buziaki wielkie i dużo słońca dla Ciebie :*

Odpowiedz
Aga 14 czerwca, 2019 - 3:17 pm

Brawo dla męża, brawo dla Ciebie. 🙂 Fantastyczny taras, idealny. Wszystko tak pięknie do siebie pasuje, jest taki radosny klimat. Wspaniale, że taras masz taki, jaki sobie wymarzyłaś. 🙂 Niech służy Wam jak najlepiej, pozdrawiam serdecznie. 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2019 - 11:32 am

Dziękuję Aguś, jakże miło to od Ciebie usłyszeć :*

Odpowiedz
puch ze słów 15 czerwca, 2019 - 10:59 am

Wiem wiem już to chyba pisałam ale idziecie jak burza! Wspaniale, miłe dla oka. Wyszedł kawał tarasu z tego tarasu 😉 Będzie zadaszenie? Zdjęcia robione z góry wyszły bardzo fajnie. No moja droga teraz możesz odpoczywać z kubkiem pysznej kawy. Pozdrawiam

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2019 - 11:33 am

Pewnie będzie częściowe, ale to dopiero za jakiś (pewnie dłuższy niż krótszy;)) czas. Buziaki <3

Odpowiedz
Karmelowa 15 czerwca, 2019 - 1:55 pm

Wspaniałe miejsce na wypoczynek!!!
Takie drewniane fotele bujane zawsze kojarzą mi się z werandą w amerykańskich domach 🙂 Uwielbiam!!!!

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2019 - 11:33 am

Mi też się dokładnie tak kojarzą :))))

Odpowiedz
Maria 16 czerwca, 2019 - 10:03 pm

Olu, przepięknie! Super podłoga, śliczne barierki. Gratuluję. Nacieszcie się nim tego lata!!! Po Was widać, że marzenia warto spełniać i że są one osiągalne 🙂
Pozdrawiam serdecznie
M

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2019 - 11:34 am

Dziękuję Marysiu, miło, że tak piszesz. Spełnione marzenia smakują wybornie, nic tylko doceniać to wszystko 🙂

Odpowiedz
Edyta 20 czerwca, 2019 - 9:28 pm

Jakiej farby używaliscie do malowania balustrad i krzeseł?

Odpowiedz
Modesto 21 czerwca, 2019 - 4:41 pm

Taras marzenie 🙂 Czy jest on usytuowany od strony południowej/zachodniej? Jeśli tak, to czy po ostatnich upałach nie myślała Pani nad zadaszeniem tarasu albo pergolą? – my tak mamy i w lecie praktycznie nie da się z niego korzystać 🙁

Odpowiedz
Home on the Hill 24 czerwca, 2019 - 9:57 am

U nas strony świata są po przekątnej, dzięki czemu taras jest na trzy strony – wschód, południe i zachód. Mamy więc popołudniu na połowie cień;)

Odpowiedz
Deko 27 czerwca, 2019 - 2:11 pm

Super inspiracja, taras wygląda przepięknie 🙂

Odpowiedz
Oleńka 6 sierpnia, 2019 - 11:38 pm

Piękny taras. Czy można wiedzieć w jaki sposób zostały zamocowane na elewacji deski? jakie to drewno i czym było impregnowane? zauważyłam, że na wcześniejszych zdjęciach ich nie było.

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej