Bo czasem nawet nadzieja umiera.

by Home on the Hill
7 komentarzy

Płynęliśmy jachtem. Pięknym, luksusowym. A w każdym razie tak mi się wydaje, bo nieczęsto w życiu miałam okazję bywać w takich miejscach. Była tam duża, drewniana kuchnia, kajuta z wygodnym łóżkiem i piękne ławy do siedzenia. Wiatr rozwiewał mi włosy, słońce lekko przypiekało plecy, morze migotało tysiącem odcieni. Nad nami skrzeczące mewy i ani jednej chmury. Jacht nazywał się Oleńka, dokładnie tak jak ja. Jego Właściciel co chwilę zwracał się do mnie po imieniu, wtrącał je jakoś tak nadmiernie w każdym zdaniu, wypowiadał z dziwnym zadowoleniem i smutkiem zarazem… Okazało się, że łódź została tak nazwana na cześć jego córki Aleksandry. Tylko że Ola już od dawna nie żyła. Na osiemnaste urodziny rodzice kupili jej samochód, zginęła, rozbijając się na drzewie.

Nad głową skrzeczące mewy, słońce jaskrawo świecące, uśmiechający się Właściciel jachtu, ale ten uśmiech nigdy nie dochodził do oczu. W nich już na dobre rozgościła się zaduma i rozpacz. Oleńka…zwracał się do mnie co chwilę, smakując to słowo na nowo, tęskniąc, a zarazem z przyjemnością je wypowiadając. Bo imiona nie należą tylko do nas, czasem noszą skrawki wspomnień, radości i tragedii.


Chyba miałam siedem lat, On tyle samo. Chodził wokół pokoju, nawet na sekundkę się nie zatrzymał. Pamiętam górną lampę słabo oświetlającą przestrzeń, moją Mamę siedzącą przy stoliku i ja gdzieś w kącie, nie potrafiąc do końca ogarnąć, co się dzieje. A On tak chodził w kółko, coraz szybciej i szybciej, chodził i powtarzał, „dlaczego moja Mamusia?..” Nikt mu nie odpowiedział. Bo życie to czasem okrutny żart.

Raz w roku odwiedzam jej grób. Za każdym razem liczę ile lat dzieli mnie od wieku, w którym Ona umarła. Tym razem, kiedy tam pójdę, będę od Niej starsza.


Wielka łąka, trawa wysoka, bzyczące owady. Na moich rękach mała, śliczna, ruda dziewczynka. Zaczęła płakać i się awanturować, postawiłam więc ją na ziemi. A Ona w tej złości, nawet nie wiedząc co robi, zaczęła chodzić. Pierwsze w jej życiu kroczki. Noga za nogą. Stałam jak oniemiała, dumna, a Ona dalej nie pojmując co robi, na tych chwiejnych nóżkach podeszła do mnie płacząc. Dziś jest już dorosła. Jednej z tych nóg nie ma. Pozostała za to w Niej wielka siła i wygrana najważniejsza walka. Zdobyła najcenniejszą nagrodę — życie.


Siedzę na bujanej huśtawce, patrzę na ukwiecone drzewa za płotem i czytam książkę. Mój Mąż grilluje, Antek z radością biega wokół Niego. Co chwilę coś tam dorzucają, tak żeby dla każdego było to, co lubi najbardziej. Kiełbaski, ziemniaki, szparagi, stek dla Jaśka. Wokół unosi się smakowita woń. Ptaki śpiewają, chłopaki wyjmują talerze. A ja czytam. Czytam o II wojnie światowej, o małej dziewczynce, która zamarzła. O dzieciach, które przez trzy dni jedyne, co w buzi miały to garść ziarna. O matkach, które padają z wycieńczenia, oddając ostatnią kroplę mleka swoim niemowlętom. O wysiedleńcach, którzy jak bydło ściśnięci w wagonie, w upiornym smrodzie, walczą o to, by przetrwać, choćby tylko do jutra. Przetrwać tylko dla przetrwania, bo nadzieja już dawno umarła. Rozglądam się wokół, łapię ten zapach jedzenia i myślę sobie, że to za dużo, to szczęście, to bezpieczeństwo, te pełne brzuchy, to nasze codzienne rozpieszczenie. Ot tak nam dane, a my bez żadnej pokory, zamyślenia, przyjmujemy je jako normę, coś, co się należy. A mogłam jak te matki, jednego ziemniaka dzielić na cztery części i dziękować wszechświatu, że chociaż będzie dziś kolacja.

Te wszystkie historie uczą mnie pokory. Dodają w głowie refleksji, sprawiają, że człowiek nagle opamiętuje się. Tyle tych problemów wydumanych, pragnień niepotrzebnych, dążeń do nie wiadomo czego. Tyle się ciągle niby należy, tyle się żąda. A życie jest proste — tu i teraz. Póki nie ma choroby, wojny, wypadku, póki jest jedzenie, uśmiechnięte dzieci, ich beztroskie twarze, słońce, możliwość chodzenia gołymi stopami po trawie, to to jest osobisty raj. I nigdy nie możemy mieć pewności, że dany na zawsze. Warto więc się tym cieszyć, dziękować, w głowie sobie poukładać co jest naprawdę ważne i czym jest szczęście.

Mogę być mamą moich dzieci. Codziennie patrzeć jak się zmieniają, dorastają, ogrzewać się ich uśmiechami. Bez szpitali, bez rozpaczy, bez tragedii, po których człowiek już nie ma jak się podnieść.

Boję się czasem, boję się cholernie. Takiej chwili, która zmienia wszystko. Ale staram się by ten strach nie zawładnął mną, a jedynie wskazywał codziennie jak wiele mam. Jak dużo jest mi dane. I kiedy mam gorszy dzień, kiedy te moje zdrowe, cudowne dzieci denerwują mnie tak cholernie, gdy mam ochotę na oczy Męża nie widzieć i gdy po raz kolejny boli mnie ucho, bo przecież zawsze ten cholerny katar do ucha musi mi spłynąć, to wtedy sobie myślę Ty Głupia i przypominam sobie te różne historie. Odpalam maila a tam kolejna wiadomość z siepomagam, że jakieś dziecko umiera, że matka błaga o ratunek, że ojciec rodzinny walczy z rakiem. Wracam na odpowiednie tory. Zamiast przeklinać, zaczynam dziękować.

Słońce, beztroska, zdrowie, jedzenie. Mam wszystko. Mam w sobie całe morze nadziei.

Zobacz również

7 komentarzy

Barbara 27 maja, 2019 - 8:52 am

Pięknie napisane, że aż dech w piersi zapiera i otwiera oczy. Mnie się otworzyły. Bardzo dziękuję.

Odpowiedz
Dorota 27 maja, 2019 - 11:28 am

Piękny tekst. Nie doceniamy tego co mamy , to prawda, chociaż staram dzielić się z innymi, pomagać jak potrafię.

Odpowiedz
Marta 27 maja, 2019 - 4:37 pm

<3

Odpowiedz
Ewa 27 maja, 2019 - 6:40 pm

Miałam wszystko. I nagle, przypadkowo odkryta została u mnie choroba. Mam raka. Jestem przed operacją A potem długim leczeniem. Nie doceniamy gdy mamy szczęście pod ręką. Dopiero teraz widzę ile mam i będę o to walczyć

Odpowiedz
iza 27 maja, 2019 - 7:24 pm

aż się popłakałam… pięknie napisane .
sama czasem muszę się zatrzymać i docenić to co już mam a to jest najważniejsze- cudowna rodzina !

Odpowiedz
Ewa 27 maja, 2019 - 11:26 pm

Mało kto ma dziś pokorę..Pozdrawiam Cię z szacunkiem.

Odpowiedz
Iza 30 maja, 2019 - 10:17 am

Wzruszyłaś mnie. Potrzebny był mi ten tekst. Dziękuję bardzo i serdecznie pozdrawiam:)

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej