Sześć miesięcy z wnętrzarskiego życia naszego domu.

by Home on the Hill
18 komentarzy

Ostatnie pół roku było chyba jednym z najbardziej intensywnych okresów w moim życiu. Przebrnęliśmy przez remont, przeprowadzkę i dopieszczanie naszych czterech kątów. Bywało ciężko, a z drugiej strony to wszystko sprawiło mi wiele radości. Jesteście ciekawi jak krok po kroku powstawały nasze wnętrza? Dziś takie małe podsumowanie, zobaczcie ostatnie sześć miesięcy z wnętrzarskiego życia naszego domu.

Dalej jeszcze wiele pracy przed nami. Ale teraz głównie zostało to, co najprzyjemniejsze, czyli wykańczanie, dokładanie detali, tworzenie atmosfery. Musimy jeszcze wykończyć przedsionek, skończyć finalnie schody, zadbać o przedpokój na górze, ale to już same przyjemności w porównaniu z tym, przez co przebrnęliśmy.

Z samym początkiem remontu głównie kojarzy mi się beton… Beton wszędzie. Na ścianach, podłodze, zimny i czekający na wykończenie. Ale żeby nie było zbyt prosto, to oczywiście jeszcze w dodatku tynki były mokre, osuszacze chodziły całą dobę w dzień w dzień, a nas czas gonił niemiłosiernie.

Zaczęliśmy od góry. Plan zakładał błyskawiczną przeprowadzkę, skupiliśmy się więc na piętrze, bo nie było mowy o tym żeby w miesiąc wykończyć cały dom. Najszybciej doprowadziliśmy do stanu używalności łazienkę, choć na jej finalny efekt musiałam jeszcze trochę poczekać. Położyliśmy podłogi, urządziłam pokoje dzieci, tak żeby przeprowadzka dla nich była jak najmniej bolesna, a w naszej sypialni oprócz materaca, zorganizowaliśmy tymczasową kuchnię, składającą się z mikrofalówki, czajnika i suchego prowiantu:)) Dół nadal przypominał jeden, wielki plac boju, ale cóż, nie mieliśmy wyjścia, musieliśmy się już tu przeprowadzić.

Nie jest łatwo robić generalny remont przy dwójce małych dzieci zamieszkując piętro bez kuchni, pralki, w tym całym pyle i kurzu, ale na szczęście nie trwało to długo. Wcześniej mieliśmy przygotowaną już solidną bazę, więc remont dołu na szczęście poszedł naprawdę sprawnie. Moją największą radością była ukończona kuchnia, matko jak cudownie było w końcu móc przygotować posiłki samodzielnie jak człowiek, a nie cały czas liczyć na pyszności przywożone przez Mamę, zresztą tylko dzięki Niej nie umarliśmy z głodu:))

Pod koniec sierpnia dom zaczął przypominać prawdziwe wnętrze, a nie jeden wielki armagedon. Co prawda nadal garaż był od góry do dołu zapełniony kartonami, w każdym kącie krzyczało coś, co trzeba było jeszcze zrobić, ale mieliśmy podłogi, kanapę, ciepłą wodę w łazience i kiełkującą trawę za oknem, czego chcieć więcej?;) Zaczęłam dopieszczać salon, stanęły tu prawie wszystkie docelowe meble, korzystaliśmy też z uroków ogrodu. Kuchnia została finalnie wykończona. I jakaż to była radość!

W październiku doczekaliśmy się drzwi. W pewnym momencie człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do każdej niedogodności, ale kiedy w końcu odzyskuje się podstawowe aspekty, takie jak intymności w łazience, to dopiero wtedy odkrywa jak mu tego brakowało. Ależ dobrze było w końcu zerwać tę folię malarską, która robiła nam za tymczasową przysłonę! No radość w pełni. Nagle za sprawą tych drzwi wnętrza w końcu naprawdę zaczęły wyglądać na wykończone, dom zyskał zupełnie inny charakter, a my poczuliśmy, że jesteśmy na finiszu tych remontowych wyzwań. W tym czasie dopieszczałam też te moje cztery kąty, co chwilę dochodziły jakieś kolejne elementy, salon robił się co raz bardziej przytulny, udało nam się postawiać moją wymarzoną bibliotekę robioną na wymiar, gdzie przez błąd dewelopera musieliśmy burzyć ścianę, aby ją wcisnąć… Oj tak, komplikacji ze wszystkim było co chwilę masa.

Na początku listopada skończyliśmy też naszą oazę relaksu, czyli sypialnię. Dotarło nasze wymarzone łózko, ścianom dodaliśmy koloru, powstała własnoręcznie zbudowana biblioteczka, a wokół zawisły ulubione grafiki. Pomieszczenie, które do tej pory tworzyło zbitek przypadkowych rzeczy z materacem na środku, przemieniło się w mój ulubiony pokój w domu, z którego najchętniej bym nie wychodziła. W salonie zaś zawisła mała galeria z ramek, doszły kolejne dodatki, tekstylia, dopieszczanie ruszyło pełną parą!:)

Grudzień to już było typowe stylistyczne szaleństwo, mogłam w końcu na spokojnie cieszyć się tym naszym domem, dekorować go zarówno w środku jak i na zewnątrz, wyciągnąć wszystkie ulubione świąteczne bibeloty i kontemplować pierwsze Boże Narodzenie w nowym domu. W tym miesiącu mój Maż również skończył toaletę na dole, co sprawiło, że już każde pomieszczenie w naszym domu jest praktycznie całkowicie wykończone.

Co jeszcze przed nami? Głównie detale – dokończenie schodów, jeszcze raz pomalowanie klatki schodowej, budowa kilku mebli. Tak jak wcześniej pisałam, urządzenie przedsionka, wykorzystanie jakoś przestrzeni na górze, bo mamy tam naprawdę spory przedpokój i fajnie byłoby go jakoś mądrze zagospodarować, dokończenie szafy gospodarczej, urządzanie spiżarki. Ale to już są szczegóły patrząc na to wszystko, co za nami. Teraz więc głównie laba i cieszenie się tym wszystkim, co udało nam się zrobić:)

Cały dom mój Mąż wykańczał sam z pomocą Taty. Jestem z Niego ogromnie dumna i sama nawet nie przypuszczałam, że ma aż takie umiejętności. Na budowie spędzał całe dnie od rana do nocy, a potem, kiedy musiał wrócić do pracy, to każdą, dosłownie każdą, wolną chwilę. To właśnie dzięki Niemu możemy cieszyć się tym domem, tymi wnętrzami, to On dokonał niemożliwego w tak krótkim czasie. I co sądzicie o zmianach w naszym domu? Jak Wam się podoba nasz tymczasowy efekt?:) A może też jesteście właśnie w trakcie remontu? Jeśli dopada Was właśnie zmęczenie i zniechęcenie to nie przejmujcie się, to normalne. Ale jeszcze chwila, jeszcze moment i zapomnicie o tym, a radość pozostanie na długo. Ściskam Was ciepło i do napisania!

PS. TUTAJ znajdziecie wszystkie wpisy z działu nowy dom, zobaczcie jak to po kolei przebiegało.

Zobacz również

18 komentarzy

Marta Dąbrowska 7 stycznia, 2019 - 11:40 am

Przyznam szczerze, że jakoś mnie podbudował ten post! Obecnie przykładamy się do zakupu działki z domem, w którym wszystko będziemy musieli zrobić od początku. Z jeden strony jest ogromna radość, ale z drugiej strach – przed nie uwinięciem się w czasie, przed dodatkowymi, niekontrolowanymi wydatkami…

Odpowiedz
Home on the Hill 9 stycznia, 2019 - 12:09 pm

Dobrze pamiętam ten strach, ale zobaczysz, wszystko będzie dobrze, grunt to odpowiednia organizacja!:) Trzymam kciuki i życzę powodzenia.

Odpowiedz
Paulina 7 stycznia, 2019 - 12:47 pm

Cudny dom urządzony ze smakiem:)

Odpowiedz
Home on the Hill 9 stycznia, 2019 - 12:09 pm

Dziękuję Paulina, bardzo mi miło! 🙂

Odpowiedz
Kasia 7 stycznia, 2019 - 1:49 pm

Ogromnie zazdroszcze i czekam na wiecej zdjęć. Z czasem bedzie juz tylko lepiej:) macie piekna podloge w przedpokoju!
Zastanawia mnie jedynie ostatnie zdecie przed domem- chowacie fotele na noc? Nie szkodzi im zimowa aura? Skrzynka na losty funkcjonuje czy to tylko ozdoba?

Odpowiedz
Home on the Hill 9 stycznia, 2019 - 12:10 pm

Kasiu fotele są obite specjalnym materiałem na zewnątrz, w dodatku stoją pod zadaszeniem ,więc nic się z nimi złego nie dzieje. Nie chowamy ich na noc. Dziękuje za komentarz i pozdrawiam ciepło 🙂

Odpowiedz
KAMILA 7 stycznia, 2019 - 5:35 pm

Pięknie to wszystko wyszło, gratulacje ogromne. Też przymierzamy się do kupna domu i najbardziej martwią mnie schody, a właściwie cena ich wykonania. Proszę wrzuć trochę zdjęć, pisałaś że sami zamawialiscie nastopnice i też myślę o takim rozwiązaniu. Nasze klatki schodowe wyglądają podobnie, nawet nie potrzeba barierki. Plis krok po kroku jak samodzielnie wykończyć schody

Odpowiedz
Home on the Hill 9 stycznia, 2019 - 12:11 pm

Kamila nasze schody są jeszcze nieskończone, ale mamy nadzieję, że uda to się w tym miesiącu nadrobić, i jeśli tak się stanie to na pewno przygotuję o nich posta:)

Odpowiedz
Asia 7 stycznia, 2019 - 7:57 pm

Hej! Jestem pod ogromnym wrażeniem nie tylko włożonej pracy, ale przede wszystkim efektu, jaki osiągnęliście w domku, na który nie mieliście aż tyle wpływu, jak przy budowie od początku do końca.. patrząc na domy blogerek, wydawało mi się, że tylko piękne, stylowe, drewniane mają w sobie to „coś”… jednak wy udowodniliście, że w każdym miejscu można stworzyć niesamowity klimat! I nie warto aż tak patrzeć na innych, bojąc się swoich ograniczeń 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 9 stycznia, 2019 - 12:12 pm

Asiu nawet nie wiesz jak mi miło!:) I masz rację – najważniejsze to nie bać się swoich ograniczeń tylko odważnie działać i sięgać po marzenia. Ściskam ciepło :*

Odpowiedz
Paulina 8 stycznia, 2019 - 12:03 am

Salon wygląda przepięknie! I ta kuchnia, ta ściana z drewna w salonie! Jestem pod wrażeniem <3

Odpowiedz
Home on the Hill 9 stycznia, 2019 - 12:13 pm

Muszę nieskromnie napisać, że uwielbiam tę ścianę;))) Ściskam ciepło!

Odpowiedz
Marysia 8 stycznia, 2019 - 9:30 am

Wspaniały dom i kawał dobrej roboty wykonany.

Odpowiedz
Home on the Hill 9 stycznia, 2019 - 12:13 pm

Dziękuję Marysiu, miło to usłyszeć :*

Odpowiedz
puch ze słów 8 stycznia, 2019 - 11:12 am

Cześć. Przejrzałam i muszę przyznać że bardzo szybko to wszystko ogarnęliście. aż trudno w to uwierzyć 😉 Efekt wyszedł bardzo apetycznie, jest co oglądać i wielu rzeczą biję brawo. Przede wszystkim jasność w tym domu jest zauważalna a to zawsze dobrze. Trzymajcie się dzielnie w Nowym Roku i dopoczytania 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 9 stycznia, 2019 - 12:14 pm

No tempo mieliśmy, ale życie je na nas wymusiło, ja bym wolała jednak trochę na spokojniej 😉 Ale to już na szczęście za nami. Pozdrawiam serdecznie 🙂

Odpowiedz
Italmeble.pl 8 stycznia, 2019 - 9:30 pm

Trzeba przyznać, że dom jest naprawdę urządzony z klasą i duszą. Podwieszony fotel oraz światełka na drewnianej ścianie w salonie to już totalna rewelacja. Wielkie gratulacje co do wytrwałości i pokonywania przeciwności losu – warto było! Pozdrowienia!

Odpowiedz
Home on the Hill 9 stycznia, 2019 - 12:14 pm

Dziękuję pięknie! Uściski ślę :*

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej