Tuż naprzeciw jeziora.

by Home on the Hill
2 komentarze

Pewne jezioro znajdowało się tuż naprzeciw. I ileż trzeba było metrów pokonać żeby, choć po kolana się w nim zanurzyć. Pamiętam jarzące słońce, nie wiem czemu, ale w mojej głowie w tym miejscu zawsze słońce świeciło. I smak agrestu, co aż się w buzi rozpływał grzechocząc trochę pomiędzy zębami, bo zjadałam go z toną piasku, którymi ręce miałam zawsze oblepione. Namiot wróżek pośrodku i trawa po pas, która zawsze witała nas po przyjeździe. Mój Tata bądź Dziadek łapali za kosiarkę, taką z długim kablem i robili porządek w tych chaszczach. Obok przepływał strumień łączący się z jeziorem, przeskakiwałam tam po kamieniach niedbale. Wiecznie mieliśmy tam gości, dzieciaki ganiały wokół. Babcia w termosie parzyła herbatę, Mama opalała się na metalowym leżaku. Wieczorami ogniska, śpiewy. Od rana zaś graliśmy w badmintona, a później na przełaj przez pole, szłam z Dziadkiem po świeże mleko od krowy. Z Tatą pokonywaliśmy kilometry pomarańczowym pontonem, z którego wiecznie wypychał mnie do wody. Byliśmy wielkimi odkrywcami. Zwiedzaliśmy wszystkie wysepki, tworzyliśmy historie o piratach i zdobywcach. Jakbym miała wymienić najbardziej beztroskie chwile mojego dzieciństwa, to byłoby właśnie tam, na tej niewielkiej działce, na kaszubskiej wsi.

Działka od dawna ma nowych Właścicieli, ale my wszyscy do dziś z wielkim rozrzewnieniem ją wspominamy, z upływem lat coraz bardziej kolorując obrazki tam stworzone. Jak tam pachniało obłędnie! Na wjeździe przy polnej drodze, roztaczało się wielkie, złote pole kukurydzy, zrywaliśmy te kolby po kryjomy, obgryzając od razu, takie jeszcze surowe, słodkie, najlepsze na świecie. Do dzisiaj ten  smak przenosi mnie w tamto miejsce.

Lubię pielęgnować te różne wspomnienia. Mam szczęście wielkie, że Ci wszyscy ludzie, którzy mnie tam otaczali do dziś są ze mną. Nigdy nie mieszkałam na wsi, nie miałam z nią nic wspólnego, ale tamta niewielka działka zaszczepiła we mnie uwielbienie do takich klimatów. Do tego koguta, co piał od rana, do  zapachu trawy zroszonej deszczem, do wyplatania wianków ze stokrotek, w którym biegałam każdego dnia. Zawsze w dwóch kitkach, albo warkoczach, o które dbała moja Mama z wielką czułością. Pięknie tam było, spędzaliśmy tam praktycznie każdy weekend lata, urlopy, wolne popołudnia. Na środku stał stary, biały drewniany domek, który mój Tato z Dziadkiem razem zbudowali. Były dwa niewielkie pokoje, myliśmy się w kolorowych miskach, żeby zaraz znów położyć się na zakurzonej drodze i chmury na niebie obserwować.

Myślę sobie, że nie mogło być idealniejszego miejsca do spędzenia dzieciństwa. Bardziej beztroskiego, magicznego, przepełnionego dobrymi chwilami. Nawet już ze śmiechem wspominam i tę pijawkę, co mi się do stopy przyssała i Mama biegła jak oszalała do kuchni po sól. A ja stałam w tych dwóch kitkach i darłam się na całe gardło, że ratujcie moją krew, bo mi robal wypija.

Tak mi się teraz te wszystkie wspomnienia przypominają, pewnie z uwagi trochę na naszą przeprowadzkę. Nie będzie to, co prawda żadna kaszubska wieś z jeziorem naprzeciwko, za kilka lat pewnie to miejsce będzie przypominać typowe przedmieścia, ale póki co kiedy tam jestem, kiedy zerkam na te pola wokół, kiedy moje dzieci przez płot zaglądają do sąsiadki przy drodze, bo na podwórzu kury biegają, tak mi się bardzo te moje klimaty z dzieciństwa przypominają. I tak się serce raduje, że teraz, choć przez chwilę, te moje maluchy pewnie też tam takiej beztroski zaznają, że nim się te pola wokół zabudują, nim porządne drogi zrobią, zobaczą ile beztroski i radości daje natura wokół.

Jesteśmy teraz w stanie takiego kompletnego zawieszenia. Jeszcze tu, a myślami już ciągle tam. Oczywiście wchodzę już w tryb, że teraz to mi się już nie chce tego czy tamtego, bo się nie opłaca, ale tam to na pewno mi się zachce;) Jasne, że tak to nie działa, ale już na tej ostatniej prostej ciężko jest nie snuć marzeń i powoli nie odgradzać się od tego obecnego miejsca. Już powoli kartony zaczynam zbierać, już coraz więcej rzeczy pałęta mi się pod nogami do tego nowego domu. Jeszcze ponad dwa miesiące i w końcu będę mogła je wszystkie na półkach poukładać.

Panikara ze mnie straszna, pewnie odetchnę dopiero głęboko, kiedy w końcu naprawdę te pudła tam wniesiemy, kiedy rozejrzymy się wokół, usiądziemy i dojdzie do nas, że naprawdę się udało.

Są różne etapy w życiu. Nieraz miałam słabsze okresy. Wiele spraw mi się nie udało, wiele chwil w życiu nie wyglądało tak beztrosko jak na tej działce towarzyszącej mi przez pierwsze lata dzieciństwa. Ale teraz jest taki okres, że to szczęście aż rozpiera. I choć czarnowidztwo dopada mnie średnio, co pięć minut, choć nadal nie wiem, jakim cudem my ten dom wykończymy, to jednak nie mogę przestać się uśmiechać na tę myśl, że to się dzieje naprawdę.

Powoli tak, po cichu zaczynam żegnać się z tym naszym mieszkaniem, z tym kawałem historii, jakie przez te cztery lata tu zbudowaliśmy, z tymi kątami ukochanymi. Pewnie bez łez się nie obejdzie, ale to, co ma nadejść jest tak kuszące, że już nie mogę się tego doczekać. Pewnie sobie trochę idealizuję, dopieszczam, ale z drugiej strony, czemu nie? Jeśli są powody do radości to warto je w dłoniach obracać, na cząsteczki rozbierać, uśmiechając się szeroko. Nawet, jeśli życie później to wszystko zweryfikuje, to tej radości obecnie przeżywanej nic mi nie odbierze.

Tak jak tamtych lat, w tym miejscu naprzeciwko jeziora. W tym hamaku, w którym długie godziny przespałam i z agrestem rozpływającym się w buzi, z grzechoczącym piaskiem pomiędzy zębami.

Lubię to życie. Lubię tak bardzo. Z tymi chwilami wszystkimi. Nawet z tymi gorszymi dniami, które prowadzą zawsze ku lepszym.

Zobacz również

2 komentarze

Ela - themomentsbyela.pl 13 kwietnia, 2018 - 11:44 am

Fajne są takie wspomnienia z dzieciństwa. Miejsca w których nam było dobrze zawsze będą budzić nostalgię, ale nowe jest potrzebne. Nowy dom rozpoczyna kolejną historię, piękną historię.

Odpowiedz
Bea 14 kwietnia, 2018 - 4:13 pm

Ja lubię zmieniać domy. Nowe zawsze jest lepsze. A ile rzeczy u nas się magazynowało, nierozpakowane, bo to już do nowego domu. Wszystko co byśmy chcieli, ale się nie dało albo nie było kiedy to na pewno „będzie w nowym domu” 🙂

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej