Moja Ona.

by Home on the Hill
0 komentarz

Lubię jak promienie słońca z samego rana wpadają przez okno, zwiastując piękny dzień. Lubię zapach trawy zaraz po deszczu, uwielbiam też bosymi stopami ścieżki na niej wytaczać. Tyle w tym życiu takich chwil pełnego szczęścia, w których można się zatracać. W tych drobiazgach, w codzienności. W tej parującej kawie, w tych błękitnych oczach mojego Męża, w mruczeniu kota, który o rękę się ociera żeby go głaskać. Detale najzwyklejsze budujące każdy mój dzień, dające uśmiech, sprawiające, że tak mocno kocham to życie.

Tak dobrze jest budować je po swojemu, mozolnie, z uporem. Zatapiać się w tych dobrych chwilach, w tych prostych rzeczach, wiedząc, że to właśnie one są najważniejsze. Jak ten spacer za rękę i ciepły posiłek, co dzień. Jak ta piosenka, co cały czas w uszach rozbrzmiewa i piękny wiersz, który sobie recytuję po cichu. Jak ciepły dom i piękna pościel, naleśniki na śniadanie, satysfakcja z wykonanej pracy, obserwowanie jak spełniają się kolejne marzenia.

Ale tym co daje mi największe, bezgraniczne szczęście, co żadne ze słów nie jest w stanie opisać, bo jakże ubogo brzmią, są moje dzieci. Już nie pamiętam jak to nasze życie dokładnie przed nimi wyglądało, ale jestem przekonana, że nigdy nie było tak uśmiechnięte i piękne jak teraz.

Jakiś czas temu Maja poprosiła, abym napisała coś o niej… Tak naprawdę mogłabym zacząć i nigdy nie kończyć. A z drugiej strony, jakże ciężko jest Ją w kilka zdań włożyć, słowami określić, tak aby nie pominąć niczego, pokazać w pełnej palecie. Maja jest wyczekana, ukochana, idealna. Pewnie każda z nas matek myśli podobnie o swoim dziecku. I piękne to. Mnie codziennie zachwyca wyjątkowość mojej dziewczynki, to taki olbrzymi zaszczyt i przywilej móc być jej mamą.

Jest tak delikatna, mądra, przepełniona empatią do całego świata. Kocha ludzi, a swoją wrażliwością jest w stanie każde mosty pokonać, choć pewnie i  nieraz w życiu będzie przez to cierpieć. Mam wrażenie, że Ona dostrzega jakoś tak więcej, mocniej, właściwiej, a ja na nowo uczę się tego świata dzięki niej. Jest niezwykle opiekuńcza, uśmiechnięta, przejmuje się drugim człowiekiem. Przejmuje się bardzo, od maleńkości i dba żeby każdy wokół czuł się dobrze.

Bywa emocjonalna, zdecydowanie ma to po mnie. Już teraz w wieku sześciu lat potrafi wszystko rozbierać na czynniki pierwsze, analizować, dopowiadać sobie, przeżywać za mocno. A z drugiej strony dzięki temu potrafi się też jeszcze mocniej cieszyć, zwracać uwagę na detale, kolorować to życie po swojemu. Cieszy się z każdego drobiazgu, z codziennych wizyt koleżanek, z tego że słonce dziś tak pięknie świeci, że po raz setny zrobimy piknik w ogródku, i że biedronka usiadła Jej na rączce. Z daleka do każdego woła dzień dobry, zagaduje wszystkich wokół, uśmiechem częstuje. Ludziom w sklepie potrafi pół naszego życia streścić. Ma niesamowitą wyobraźnię, sama wymyśla bajki dla Antka, przeróżne historie, które i ja mogę z chęcią godzinami słuchać.

Jest najlepszą, najukochańszą Siostrą, jaką tylko Antoś mógł sobie wymarzyć. Ma niezmierzone pokłady cierpliwości do niego, kocham tak bardzo tę nutę czułości w Jej głosie, gdy zwraca się do Antka, taką zarezerwowaną tylko dla Niego. Daje mu masę czułości, wyrozumiałości, niesamowicie potrafi się nim opiekować.

Uwielbia tańczyć, wiruje wiecznie, jest w tym taka delikatna, zwiewna i piękna.

Jest perfekcjonistką, nie lubi nie mieć kontroli nad sytuacja, boi się nieznanych rzeczy, lubi czuć zawsze duży komfort bezpieczeństwa. Wspaniale jest ją tak obserwować, wiecznie odkrywać w niej coś nowego. Podglądam, notuję, zapamiętuję wszystko z fascynacją wielką. Codziennie się stroi, kocha sukienki, kolor różowy, swoje złote włosy i owocowe błyszczyki. Godzinami może dekorować swój pokój, sama z siebie go sprząta, dba, wiecznie coś przestawia, aranżuje, tworzy stylizacje.

Jest doskonała, idealna, jest pięknym człowiekiem. I żadna w tym moja zasługa. Kiedy Jej słucham moje serce się śmieje, jest tak mocno wyczulona na drugiego człowieka, tak pełna pozytywnych emocji, tak przejmująca się i cudownie postrzegająca świat. Wszystko potrafi obrócić w najlepszy prezent, jej słownictwa nie powstydziłby się dobry pisarz. Koloruje nam to życie co dzień, uczy wrażliwości, sprawia, że przy Niej i dla Niej człowieczek chce być jeszcze lepszy, mądrzejszy, bardziej uśmiechnięty. Boję się czasami, aby nie zawieść, nie sprawić, że się zmieni… Chciałabym móc dać Jej wszystko, co najlepsze, każdy dzień na jej drodze tęczą wymalować, ukoić lęki, myśli niechciane, obronić przed gorszymi chwilami, ludzkimi słowami. Sprawić, że zawsze będzie potrafiła trzymać wysoko głowę, wierzyć w swoją wyjątkowość, że nigdy nie zatraci tej miłości do ludzi, że ten cudowny, najpiękniejszy uśmiech świata zawsze będzie na jej buzi gościł.

Boję się, boję się czasem, szepczę do siebie po cichu, jakieś własne mantry zaklinam… Może nawet łatwiej by było jakby nie była taka doskonała, mniej by się człowiek martwił, że złym przykładem coś w niej zmieni. A z drugiej strony Ona sprawia, że wszystko wokół jest lepsze. Jakże ja kocham to swoje odbicie w Jej oczach, to jak mnie widzi, postrzega…

Jest moim cudem, światem.

Moja maleńka, wyśniona.

Córeczko mogłabym tak pisać o Tobie do rana, ubierać Cię w najpiękniejsze słowa, jakie znam, ale to nawet w małym stopniu nie odda prawdziwej Ciebie, bo jest w Tobie tak wiele pięknego i nieuchwytnego zarazem, że trzeba to samemu odkryć dzień po dniu. A jak się tylko zacznie, to nigdy nie ma się dosyć…

Moja ona. W życiu bym sobie jej idealniejszej nie wymyśliła.

Zobacz również

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej