Tu rządzi pasja, czyli inspirujace manufaktury handmade tworzące rzeczy dla dzieci – rozmowy.

by Home on the Hill
3 komentarze

Nie ma nic piękniejszego niż świat dzieci, utkany z różowych marzeń, cały z wyobraźni zbudowany. Lubię ich spojrzenie na rzeczywistość, tę niekończącą się radość z najprostszych rzeczy. Bardzo dbam o to, aby rozwijać w moich maluchach kreatywność, otaczać rzeczami wpływającymi na wyobraźnię. Są tacy, którzy idealnie rozumieją tę dziecięcą krainę, którzy tworzą rzeczy z wielką pasją i miłością, podbijając tym serca dzieci i ich rodziców. Są małe manufaktury, gdzie dzieją się prawdziwe czary. Powstają rzeczy ręcznie robione, które są w stanie odmienić każdy pokój i dać godziny świetnej zabawy. Produkty, które wpływają na inwencję najmłodszych, dodają odrobiny magii, pomagają tworzyć pomysłową przestrzeń. Dziś chciałabym przedstawić Wam trzy moje ulubione firmy handmade, do których słowo pasja, pasuje idealnie.

Są takie miejsca, w których czuć miłość do tego, co się robi. Gdzie pomysł goni pomysł i powstają prawdziwe perełki. Myślę sobie, że w dzisiejszym świecie nie jest wcale łatwo tworzyć oryginalne rzeczy dla dzieci, gdzie rynek jest cały zalany produktami dla nich dedykowanymi.  Powstaje tysiące plastikowych, głośno grających cudowianek, które za dwie minuty są w kąt rzucane, dekoracji tworzonych taśmowo, rzeczy bez polotu.  I u nas pewnie można je odnaleźć, w naszym domu też są zabawki z ulubionymi postaciami z bajek, czy rożnymi gotowcami z sieciówek. Jednak staram się uczyć moje Maluchy od samego początku pewnej estetyki i przede wszystkim chcę otaczać ich rzeczami, które są naturalne, piękne, z duszą i historią. Powstające z drewna bądź z pięknych materiałów, takie, które nie są oczywiste, banalne, które dają niesamowite pole do popisu kreatywności, do wymyślania z nimi tysiąca zabaw. Takie, które też zdobią ten ich pokój i sprawiają, że jest tam bajkowo, że ta przestrzeń żyje, że panuje w niej dobra atmosfera, fantazja, idealne miejsce dla dziecięcej wyobraźni. Poznajcie trzy miejsca, gdzie możecie właśnie tego typu rzeczy odnaleźć, gdzie nie ma pośpiechu, a jest dbałość i uważność o każdy szczegół.

Tu rządzi pasja, czyli inspirujące manufaktury handmade tworzące rzeczy dla dzieci – rozmowy.


Magia książki

Staram się tworzyć rzeczy takie, które mi się po prostu podobają i są zgodne z moim gustem. Wiem, że będą wtedy autentyczne i spodobają się innym. 

To miejsce bajkowe.  Iza tworzy rzeczy z duszą, które są w stanie zaczarować każdy dziecięcy pokoik. Tu powstają piękne baldachimy, poduchy z szydełkowymi ozdobami, gwiazdki, księżyce, łapacze snów, lniane pościele, błyszczce korony dla prawdziwych księżniczek, ręcznie szyte skrzydełka dla wróżek, opaski z rzemyków i pastelowych kwiatów. Tu wszystko jest dopracowane z największą perfekcją, tworzone godzinami ciężkiej pracy, a w każdej rzeczy drzemie szczypta miłości. Poznajcie Właścicielkę tego cudownego miejsca i Jej historię.

Iza u Ciebie powstają prawdziwe czary, skąd w ogóle pomysł na tworzenie takich rzeczy?

Moja firma jest dziełem przypadku i szczęścia. Chciałam kupić łapacz dla córki, a mąż wtedy powiedział, że równie dobrze mogę zrobić go sama… Zrobiłam, wrzuciłam na instagram, a teraz mogę się pochwalić ponad tysiącem wykonanych. Więc pomysł chyba zrodził się w głowie męża, ja go tylko podchwyciłam;)

A co było dla Ciebie największym wyzwaniem?

Największym wyzwaniem było dla mnie nauczyć się szyć. Konkurencja mnie goniła i musiałam wymyślić coś jeszcze… Dostałam od teściowej maszynę i uszyłam poduszki gwiazdki… a później kolejne rzeczy. I tutaj jestem z siebie naprawdę dumna, bo nie licząc kilku cennych rad teściowej, jestem samoukiem.

Aż ciężko w to uwierzyć, patrząc na rzeczy, które powstają spod Twoich rąk:) Powiedz mi proszę, skąd czerpiesz pomysły, inspiracje?

Największą inspiracją (po moim dziecku) są klienci. Wiele rzeczy powstało z pomysłów osób, które pisały z prośbą o uszycie czegoś konkretnego, co później na stałe zostawało w ofercie. Do dziś jestem bardzo wdzięczna klientkę, która namówiła mnie na uszycie pierwszego baldachimu:)

O tak, w tych twoich baldachimach, jak sama doskonale wiesz, ja również jestem bardzo zakochana. Myślę, że siłą Twoich produktów są też te cudne wzory, tkaniny. Gdzie znajdujesz te wszystkie piękne materiały i jak wygląda proces twórczy projektowania nowych rzeczy?

Poszukiwanie materiałów to chyba najtrudniejszy etap tworzenia. Czasami odpowiedni materiał jest już inspiracją:) Zdarza się, że po kilka godzin przekopuję internet i nic nie znajduję, a czasami coś samo na mnie „wpadnie”. Co do procesu tworzenia nowych rzeczy, nie ma schematu. Najczęściej rysuję to, co mi przychodzi do głowy, jeżeli uznam, że na kartce wygląda dobrze to próbuję szyć. Staram się tworzyć rzeczy takie, które mi się po prostu podobają i są zgodne z moim gustem, wiem, że będą wtedy autentyczne i spodobają się innym. Podobnie jest zresztą z tkaninami. Od jakiegoś czasu nie zastanawiam się co też komuś mogłoby się spodobać, bo co człowiek, to inny gust, styl, wyczucie smaku, a nie da się zadowolić wszystkich. Wybieram wiec zgodnie z sobą i ze zdziwieniem jakiś czas temu odkryłam, że to się sprawdza i te moje wybory podobają się innym:)

I tak chyba jest właśnie najlepiej, bo w tym wszystkim czuć cząstkę Ciebie. Dziękuję Ci pięknie za rozmowę i życzę niekończących się pomysłów i realizacji.


Bambooko

Zawsze ciągnęło mnie do rękodzieła, choć w najjaśniejszych snach nie przypuszczałam, że kiedykolwiek uda mi się zrealizować, choć setną część moich pomysłów.

Zapach drewna, pastelowe kolory i wyobraźnia, która nie zna granic to zdecydowanie znak rozpoznawczy tej manufaktury. Krzesła z króliczymi uszami, domki, skrzynie na kółkach, półki, które nie tylko służą przechowywaniu rzeczy, ale również zachęcają do zabawy, piękne biblioteczki, a wszystko to tworzone z wielką pasją. Rzeczy niebanalne, niezwykle pomysłowe, idealnie pasujące do niekończącej się krainy dziecięcej wyobraźni. A jak to wszystko się zaczęło?..

Żaneta, jaka filozofia przyświeca Waszej firmie, skąd pomysł na jej założenie? Jakie były Wasze początki i kto za tym wszystkim stoi?

Pomysł na firmę przyszedł po narodzinach pierwszego syna. Pisałam wtedy blog, typowo parentingowy, miałam wokół siebie spore grono innych mam. Zarówno na blogu jak i na instagramie dzieliłam się historiami z naszego życia, tym co dawało mi radość i czym się akurat pasjonowałam. Któregoś dnia przytachałam do domu skrzynkę po jabłkach, pomalowałam i oczywiście pochwaliłam się swoją pracą na instagramie. Oprócz serduszek pojawiło się kilka pytań o możliwość wykonania podobnej. Później powstały pierwsze drewniane domki półeczki dla synka, które również doczekały się publikacji w sieci. Nagle okazało się, że mamy które zebrałam wokół siebie chciałyby być moimi klientkami. Nie miałam nic do stracenia. Byłam na urlopie wychowawczym. Wiedziałam też, że nie chcę wracać do korporacji i spędzać życia przy biurku. Zawsze ciągnęło mnie do rękodzieła, choć w najjaśniejszych snach nie przypuszczałam, że kiedykolwiek uda mi się zrealizować, choć setną część moich pomysłów. W dniu drugich urodzin synka pojechaliśmy do punktu przedsiębiorcy i zarejestrowaliśmy działalność.

 I to zdecydowanie była dobra decyzja:) Wasze produkty są bardzo nietuzinkowe, jak wygląda proces ich powstawania? 

 Na początku pracowaliśmy z mężem, on jeszcze wtedy był na etacie. Z biegiem czasu dołączyło do nas dwóch stolarzy i jedna osoba do malowania. Gdy się okazało, że nasze produkty skradły serca wielu mam i dzieciaków postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Mąż zrezygnował z etatu i wyprowadziliśmy się z miasta na wieś, gdzie powstało całe zaplecze dla Bambooko. Gdzieś po drodze pojawiło się doświadczenie wraz z uzyskaniem funduszy unijnych na naszą działalność. I drugi syn:)

 Skąd czerpiecie pomysły, inspiracje?

 Pomysły na produkty to tak na prawdę rzeczy, które zawsze chciałam mieć dla swoich synów. Najczęściej wygląda to tak, że akurat potrzebuję czegoś do „zapełnienia kąta” w domu. Powstaje pomysł, który przerzucam na kartkę, by potem nabrał kształtu w rękach męża lub któregoś ze stolarzy. Czasem za sprawą chłopaków produkty ewoluują. Np domki dla lalek, które pierwotnie miały służyć za regały na książeczki. U nas zresztą większość produktów była tworzona z myślą o przechowywaniu książek. To moja pasja, którą próbuję zaszczepić dzieciakom. Nazwa Bambooko też nie jest przypadkowa. Wprawne oko szybciutko dojrzy w niej kluczowe słowo BOOK.

Czyli znowu sprawdza się zasada, że najlepiej tworzyć coś, co podoba się nam samym, co powstaje z własnych potrzeb i pomysłów. Bardzo gratuluję Wam odwagi i życzę kolejnych sukcesów.


Little Lights

To nam przyświeca – chcemy przesuwać granicę.  Jeśli choć przez chwilę pomyślimy – ‚nie… to się nie uda…’ –  zaraz będziemy wymyślać jak to zrobić, żeby jednak się udało.

W żadnym pokoju dziecięcym nie może zabraknąć lampki. Wieczorem czyta się przy niej książeczki, młodsze dzieci najczęściej też chcą zasypiać przy świetle. Okazuje się jednak, że taka lampka to może być też prawdziwe dzieło sztuki. Coś, co oprócz typowej funkcji oświetlenia, będzie stanowiło piękną ozdobę, wprowadzało niesamowity klimat. Lampki wzbudzające radość, wyglądające jak najpiękniejszy obraz. W dodatku robione z drewna, przybierające najróżniejsze kształty i wymiary. Tu rządzi słodki lisek, puszyste chmurki, nietuzinkowe pojazdy, zielony kaktus, tu nie ma żadnych granic, jest za to olbrzymia szczypta fantazji i wielka dbałość o najdrobniejszy szczegół.

Skąd pomysł na powstanie Little Lights? Jak wyglądały Wasze początki?

Pomysł pojawił się w trakcie urządzania pokoju naszych córek. Wymyśliłam sobie lampkę literę wykonaną całkowicie z naturalnego drewna. Przeszukałam kilka sklepów, ale nie było tam tego czego szukałam. Ponieważ był to okres, kiedy wiele rzeczy do domu robiłam sama np. nauczyłam się dziergać szydełkiem żeby wydziergać sobie dywan ze sznurka – po prostu postanowiłam,  że taką literkę lampkę też zrobię sama. Byłam na urlopie macierzyńskim – a jak wiadomo kreatywność u kobiet w tym czasie się podwaja;) Pomyślałam, że jeśli się uda stworzyć taką lampkę jak sobie wymyśliłam, powstanie z tego coś więcej – mała manufaktura. Nasze początki były totalnie szalone. Kupiłam wyrzynarkę stołową wielkości maszyny do szycia, po nocach wymyślałam jak zbudować lampkę z kawałka deski i święcących diod. Śniły mi się szlifierki, śrubki i wiertarki- dość osobliwe jak na kogoś, kto do tej pory miał niewiele wspólnego ze stolarstwem. Do tego – wszystko to działo się w małym mieszkaniu na drugim piętrze w bloku. Żal mi było naszych sąsiadów, którzy pewnie czuli się jak w nigdy niekończącym się remoncie, ale przez pierwszy okres musieliśmy sprawdzić czy jest sens wynająć dla tego projektu specjalną pracownię. Po wykonaniu pierwszej lampki dostaliśmy wiatru w żagle i próbowaliśmy innych wzorów. Po pierwszych podstawowych – chmurkach, gwiazdkach, serduszkach i literach – powstała pierwsza lampka zwierzątko- lisek. I lisek to było coś szczególnego, co zapoczątkowało, już teraz mogę to powiedzieć, sukces Little Lights. Wynajęliśmy pracownię, rzuciliśmy pracę na etacie i poświęciliśmy się naszej małej manufakturze.

Wszystkie Wasze projekty mają w sobie cząstkę magii, jak wygląda proces ich powstawania, skąd czerpiecie pomysły?

Pomysły czerpiemy ze wszystkiego, co nas otacza. Wiele projektów powstało również we współpracy z naszymi klientami – punktem wyjścia było śpiące zwierzątko, klient określał jakie, dobieraliśmy kolory, przestawialiśmy projekt i tworzyliśmy lampkę. Inspiruje nas przyroda, nasze córki które uwielbiają zwierzęta. Lubimy vintage w pokojach dziecięcych i nutkę tego  przemycamy w naszych projektach.

Zdecydowanie czuć to w Waszych projektach:) A czemu akurat drewno?

Wybraliśmy drewno, ponieważ to materiał, który daje naszym lampkom długowieczność. Lampka Little Lights to nie tylko produkt, nie tylko dekoracja – to przede wszystkim pamiątka, która pozostaje w rodzinie na lata. Drewno ma w sobie historie, i to także nadaje magii naszym lampkom. Klienci często piszą do nas wiadomości, że pierwsze co wywarło na nich wrażenie kiedy otworzyli pudełko, to zapach drewna.

Powiedz mi jeszcze proszę, co jest dla Was największym wyzwaniem?

Jak do tej pory największe wyzwanie to była lampka statek. Uważamy ją ze jeden z naszych najlepszych projektów, ale zarazem najtrudniejszy w wykonaniu. Ma wiele małych elementów trudnych w wycinaniu, szlifowaniu, a potem składaniu. Każda lampka składa się z dwóch części a w środku znajdują się kabelki, wszystko musi się ładnie złożyć, schować w środku. Lampa statek ma cienkie maszty, złożenie wymaga wiele trudu, ale nie jest niemożliwe. To nam przyświeca- chcemy przesuwać granicę. Jeśli choć przez chwilę pomyślimy- ‚nie… to się nie uda…’ – zaraz będziemy wymyślać jak to zrobić, żeby jednak się udało:)

Jaki wzór Waszych lampek jest najpopularniejszy, którą z lampek dzieci i ich rodzice pokochali najbardziej?:)

Najpopularniejsza jest cała kolekcja zwierzątek a na jej czele lisek- czyli nasz pierwszy wzór z serii zwierzaków, zaraz potem zajączek i sarna. Także bardzo popularna jest nasza lampka Van, którego kochają dzieciaki, ale także dorośli i z tego co wiemy wiele Vanów było już wręczonych jako prezenty na okrągłe 30 i 40 urodziny:)

Wcale mnie to nie dziwi:) Wasze lampki są ponadczasowe, oryginalne i wprowadzają nutę fantazji. Jestem zachwycona Waszymi pomysłami i ogromnie Wam kibicuję. Życzę samych dalszych sukcesów i kolejnych twórczych wyzwań.

Urządzając pokoje dziecięce warto sięgać po produkty, które sprawią, że otoczenie będzie pobudzać wyobraźnię, że przestrzeń wokół nabierze odrobiny magii. Rzeczy handmade uczą estetyki, są tworzone z miłością, pasją, czuć tam czyjąś włożoną pracę i serce. I właśnie chyba to jest w tym wszystkim najważniejsze. Te rzeczy niosą czyjś uśmiech i dobrą energię. Dziękuję pięknie naszym wszystkim dzisiejszym Bohaterom za rozmowę i pozytywne fluidy, które aż wirują mi w powietrzu. A jak to wygląda u Was? Często sięgacie po rzeczy z małych manufaktur, w których czuć czyjąś pasję?:)

Zobacz również

3 komentarze

Alicja s 12 lutego, 2018 - 9:01 pm

Ja też bardzo cenię sobie rękodzieło. Piękne te rzeczy, rzeczywiście mogą ozdobić niejeden pokój dziecięcy i wprowadzić dobrą atmosferę.

Odpowiedz
tinynorthhouse 12 lutego, 2018 - 9:14 pm

Piękne rzeczy. Uwielbiam rękodzieła ❤️ Lampek jeszcze nie znałam, a właśnie poszukuje ….Fajny post. Dzięki

Odpowiedz
Biała Sowa 13 lutego, 2018 - 9:43 am

Faktycznie widać pasję 🙂
Ale i kreatywność i pomysłowość.
Super.
Pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej