fbpx

Błędy w naszym mieszkaniu, których na pewno nie popełnię w nowym domu!

by Home on the Hill

Uwielbiam nasze mieszkanie. Te duże okna, ogródek, to ile pracy i miłości w nie włożyliśmy. Jednak są rzeczy, które ogromnie mnie irytują, które wynikają głównie z naszego złego rozplanowania oraz nieprzemyślenia różnych aspektów do końca, czyli tak zwany efekt różowych okularów. Właśnie dziś chciałabym Wam trochę o tym opowiedzieć, mam już nauczki, których na pewno nie powtórzę w nowym domu. Być może też jesteście na etapie planowania bądź wybierania nowego lokum, więc Kochani uczcie się na naszych błędach!:)

Błędy w naszym mieszkaniu, których na pewno nie popełnię w nowym domu!

Złe rozplanowanie miejsca do przechowywania

Przeprowadzając się tu, mieszkaliśmy wcześniej w maleńkiej kawalerce. Na początku wydawało nam się więc, że mamy tu ogrom miejsca. Nie przywiązywaliśmy uwagi do ilości szaf, stref do przechowywania rzeczy, bo każda opcja, jaką wprowadziliśmy i tak oferowała znacząco więcej niż mieliśmy dotychczas. Na początku i tak nie byłam w stanie zapełnić tych wszystkich szafek, półek. Nie przemyśleliśmy jednak tego, że z czasem dobytku będzie nam przybywać, że na świecie pojawi się kolejny mały człowiek, i że ta jedna, niewielka szafa świetnie pomieści rzeczy jednego dziecka, ale już przy dwójce może być słabo. Nie zastanawiałam się gdzie będę trzymać kolejne sprzęty, gdzie schowam mopa, co zrobię, kiedy przybędzie nam więcej rzeczy. Nie zaplanowaliśmy tego dobrze. I tak przy 70m2 mieszkaniu mamy tylko trzy szafy na czteroosobową rodzinę, gdzie musimy pomieścić wszystkie ubrania, okrycia wierzchnie, buty i inne niezbędne rzeczy. W dodatku przy naszym dzisiejszym układzie, nie ma możliwości, aby wstawić gdziekolwiek kolejną dużą szafę, po prostu musiałabym całkowicie przearanżować przestrzeń, pozbyć się jakiegoś innego mebla, co pewnie niezbyt pozytywnie wpłynęłoby na ogólny wizualny odbiór. Miejsce do przechowywania rzeczy jest ogromnie ważne i koniecznie trzeba je dobrze przemyśleć na etapie planowania przyszłego domu. Nawet, jeżeli na dzień dzisiejszy wydaje nam się, że tyle wystarczy – to uwierzcie mi na słowo, z czasem będzie Wam za mało. Najczęściej przeprowadzamy się w nowe miejsce z dużo mniejszego metrażu i nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić jak to będzie, kiedy na przykład urodzi nam się kolejne dziecko, albo dojdą kolejne przedmioty. Zastanówmy się więc gdzie ewentualnie będziemy mogli wstawić kolejna szafę w razie potrzeby, zaplanujmy dokładnie miejsca na przechowywania rzeczy, weźmy pod uwagę sprzęty, które obecnie mamy i te, które z czasem nam dojdą. Dzieci rosną, też potrzebują coraz więcej miejsca, łatwiej zmieścić niemowlęce ubrania w jednej komodzie, ale już starsze dziecko na pewno będzie potrzebować znacznie większej przestrzeni.

Dlatego też w nowym domu pierwsze co, to właśnie na te przechowywanie kładę nacisk. Na miejsce, gdzie będę mogła wszystko trzymać, szafy, które wstawimy od razu i też możliwości, gdzie ewentualnie je dorobimy, jeśli kiedyś byłaby taka potrzeba. Będziemy mieć jedną naprawdę dużą, własną garderobę, będzie też druga mniejsza dla dzieci, będą szafy gospodarcze i z góry zaplanowane miejsca, gdzie ewentualnie tych szaf będziemy mogli jeszcze dorobić. Jasne, ze w domu z tym wszystkim jest prościej, ale w mieszkaniu też można to mądrze rozplanować, a my niestety dość lekceważąco do tego podeszliśmy.


Brak praktyczności

Zdecydowanie praktyczność to nie jest cecha, którą można mnie opisać. Jeśli mam stawiać na wygląd, bądź funkcjonalność to najczęściej wybieram pierwszą opcję. Ale niestety nie zawsze to się dobrze kończy… I tak nasza piękna, prowansalska łazienka, jest najbardziej znienawidzonym przeze mnie miejscem w naszym domu. Jest mała, dodatkowo stoi w niej kuweta i przy tak jasnych, gładkich kaflach na podłodze, kocie i dwójce dzieci, nie ma szans żeby była czysta przez dłużej niż dziesięć minut. No do szewskiej pasji mnie to doprowadza! Ładnie się też w niej prezentuje ten otwarty regał, ale jeśli byłby zabudowany to dużo więcej rzeczy byłabym w stanie w nim schować. A tak wiecznie wkrada się tam wizualny chaos, widoczny dla wszystkich. Tak samo na przedpokoju – piękna konsolka wydała mi się idealnym wyborem, jednakże zajmuje miejsce, a oprócz wizualnej funkcji nie daje nic więcej. Nasz  przedpokój jest wąski, dużo lepiej więc spisałaby się tam jakoś pojemna komoda, w której mogłabym przechowywać dodatkowe rzeczy. Jasne, że warto stawiać na takie ładne meble, ale najpierw zadbajmy o funkcjonalność, praktyczność, miejsce do przechowywania, a dopiero później wstawiajmy coś, co nam tę przestrzeń będzie jedynie zdobić. Zwłaszcza jeśli to jest jedyne miejsce na kolejny, pojemny mebel.

Dlatego tym razem będę dużo bardziej praktyczna. Nasza przyszła łazienka mam nadzieję, że będzie dużo łatwiejsza do utrzymania czystości. Nadal (mam nadzieję;)) będzie ładna i stylowa, jednak na podłodze zamiast gładkich kafli, będą takie z mocnym wzorem, dzięki któremu mam nadzieję, że nie będzie tak bardzo widać brudu. Pod umywalką nie będzie konsolki, a stylowa, stara komoda z głębokimi szufladami. Zresztą już niedługo pokażę Wam projekt:) Będzie u nas też znacznie więcej wszelkich komód, półek, szafek – po prostu lepiej wykorzystana przestrzeń.


Pójście na łatwiznę

Na samym początku, kiedy urządzaliśmy się, bardzo często wybieraliśmy szybkie i łatwo dostępne opcje. Dziś już wiem, że lepiej jest chwilę dłużej poczekać, poszukać, czy zrobić coś samemu i mieć dużo ładniejszą i oryginalniejszą rzecz. Najprościej jednak było wybrać się do szwedzkiego sklepu i tam nabyć cały swój dobytek. Jasne, dalej bardzo cenię sobie tę sieciówkę, ale jednak, co za dużo to niezdrowo. Zwłaszcza, że często w tej samej cenie możemy dostać coś dużo bardziej nietuzinkowego, albo wykonać to samodzielnie. Na początku nasz salon wyglądał stricte jak z katalogu Ikea. Bardzo mnie to męczyło i wiem już, że w nowym domu, będę urządzać się wolniej i na spokojnie, wybierając rzeczy, które naprawdę mi się podobają, a nie takie, które są od ręki. Lubię wnętrza oryginalne i nietuzinkowe, a decydując się na same gotowce, ciężko jest uzyskać taki efekt.


Za dużo kompromisów

Rzadko kiedy udaje nam się kupić nieruchomość idealną. Często musimy iść na pewne kompromisy, jednakże najważniejsze żeby to były rzeczy, z których naprawdę jesteśmy w stanie zrezygnować, a nie, które będą nas męczyć na co dzień. Musimy określić swoje priorytety, potrzeby i zdecydować, co jesteśmy ewentualnie w stanie nagiąć. I nasz nowy dom ma pewne minusy, tak to jest z kupowaniem gotowych lokali mieszkalnych. Jednakże mądrzejsza o poprzednie doświadczenia, wiedziałam, co jest dla mnie najważniejsze. A mianowicie słonce w ogrodzie. Mamy teraz ten nasz ukochany zielony zakątek, busz za oknem, jednak dobija mnie to, że słońce zachodzi w nim już po trzynastej. Od początku bardzo nas to niepokoiło, ale machnęliśmy na to ręką. I przez te cztery lata chyba na nic tak nie narzekałam, jak właśnie na to. Z rana to ja lubię posprzątać, popracować, a dopiero później wygrzewać się na słońcu. Jednak wtedy w ogródku panuje już cień. Przyjemne są śniadania na tarasie i kawa w południe, ale jednak zdecydowanie wolałabym mieć inny układ stron świata.

Dlatego też pierwsze co w nowym domu sprawdziliśmy jak to słońce operuje. Od razu rozplanowaliśmy dwa tarasy. Jeden narożny od strony wschodniej i południowej i drugi mniejszy – od zachodu. No, ale to tylko przy budynku, bo tu w końcu będę miała kawał ziemi i gdzieś to słońce o każdej porze tam dotrze;)

Nadal jestem wielką zwolenniczką mieszkań na parterze, ale drugi raz kupowałabym zdecydowanie ogródek od strony południowo-zachodniej. Choć i tak smutno mi, że ten nasz mamy opuszczać, pokochałam bardzo to miejsce, ale to już inna historia…

Kolejny taki kompromis, na który bezsensu przystałam i żałowałam, przez cały okres mieszkania tutaj, to prysznic zamiast wanny. Matko, pierwsze co w nowym domu wezmę dłuuugą kąpiel! Uwielbiam to, całe życie uwielbiałam, wszędzie gdzie wcześniej mieszkałam miałam wannę, a tu nagle zmiana na prysznic. Bo układ rur, bo za dużo miejsca, bo coś tam, coś tam… Dziś wiem, ze jeśli naprawdę coś się lubi to nie warto z tego rezygnować, bo później będziemy cały czas żałować tej decyzji.

I to by były takie cztery moje podstawowe punkty, największe błędy, których na pewno już nie powtórzę. Założę się, że i w tym nowym miejscu zdarzą się jakieś wpadki, ale wiem jedno, jeśli tylko będą do naprawienia to zdecydowanie szybciej będę to realizować. Nie ma sensu się męczyć. A jak to wygląda u Was? Czy też macie ze swojego doświadczenia jakieś nauczki na przyszłość? Dajcie znać, może pomoże mi to ich uniknąć:)

Zobacz również

27 komentarzy

Ania 20 lutego, 2018 - 10:25 am

Moje rady:
Sprawdź czy wnęki na szafy będą miały standardowe wymiary. Moja wnęka na 100-metrową szafę ma 97 cm po tynkowaniu, więc tego… No….
Głębokości szaf to temat nr 2. Większość szaf potrzebuje 60 cm gł., może na etapie budowy da się przesunąć o 5 cm drzwi, by zapewnić za drzwiami głębokość dla szafy?
Odsunięcie okien od kąta bliżej środka ściany – nie zawsze projektant uwzględnił możliwość powieszenia w kuchni górnych szafek, u mnie tak było. Architekt przesuwał w projekcie okna…
Na etapie projektu moja kuchnia wydawała się w sam raz, teraz uważam, że brakuje tam zdecydowanie blatu roboczego 🙁

Życzę dobrych wyborów budowlano-wykonczeniowych, by Wam się super mieszkało :)))

Odpowiedz
Home on the Hill 22 lutego, 2018 - 4:45 pm

Dziękuję Aniu:) Z tymi szafami to prawda, też właśnie dodaliśmy kilka zapasowych centymetrów ze względu na tynki. Górnych szafek w kuchni mieć nie będziemy, więc z tym akurat nie mam problemu:) Przesyłam uściski :*

Odpowiedz
Kasia 20 lutego, 2018 - 10:40 am

Zgadzam się z Tobą w 100% 🙂 Wszystko, co opisałaś brałam pod uwagę projektując nasz dom a i tak myślę, że gdy już w nim zamieszkamy wyjdą rzeczy, które warto było zrobić inaczej.
Trzeba uczyć się na własnych błędach, ale warto też zabrać ze sobą dobre i sprawdzone rozwiązania. U Was takich z pewnością było dużo 🙂
Z niecierpliwością czekam na Wasze wnętrza 🙂
Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 22 lutego, 2018 - 4:47 pm

Tak, to prawda. Też jestem pewna, że wszystkiego nie da się przewidzieć .Co do rozwiązań, które u nas się sprawdziły to też mam zamiar o nich napisać post 🙂 Uściski!

Odpowiedz
AnnaMaria 20 lutego, 2018 - 11:17 am

Ja jestem praktyczna do bólu i zawsze, jak widziałam zdjęcia Pani domu i te konsolki i szafę w pięknym kolorze, myślałam sobie, gdzie te wszystkie rzeczy, które ja muszę mieć i muszę gdzieś upchnąć, są upchnięte u Państwa… Zawsze widząc umywalkę na blacie bez szafki pod nim w łazience o standardowych, a więc zwykle niewielkich wymiarach, mam takie poczucie, że forma wygrywa nad treścią. Sama tak miałam przed remontem – poprzednia właścicielka domu nie miała żadnej – ŻADNEJ – szafki w łazience ani w ubikacji. Nawet nie było gdzie wstawić CIF-a i Domestosa, nie powiem o całej reszcie.

Odpowiedz
arleta 20 lutego, 2018 - 9:36 pm

Oby jak najmniej tych wpadek, choć pewnie uniknąć się nie da 😉
A wiesz, że kiedyś się zastanawiałam gdzie macie ukrytą jakaś mega szafę do przechowywania rzeczy, bo na zdjęciach nie mogłam jej znaleźć, a wydawało mi się, że nierealne jest przy tych meblach wszystko pomieścić 😉 Ja mam szaf więcej, a i tak zawsze mało 😉

Odpowiedz
Home on the Hill 22 lutego, 2018 - 4:48 pm

Hahaha, no widzisz jakoś dało radę;) Ja jestem mistrzem kombinowania, ale prawda jest taka, że już mi brakuje miejsca i cieszę się bardzo na tę nową ilość szaf 😀

Odpowiedz
tinynorthhouse 20 lutego, 2018 - 10:22 pm

Dokładnie tym samym kierowałam się w naszym małym domku. Pomieszczenie gospodarcze, pomieszczenie na pralkę, zabudowane schody ze schowkiem, pojemna szafa na kurtki, buty szaliki w przedpokoju, garderoba i wanna 😉 Uwielbiam wszelkie zabudowy i praktyczne rozwiązania. Życzę powodzenia i trafnych decyzji :)!

Odpowiedz
Home on the Hill 22 lutego, 2018 - 4:48 pm

Dziękuję! :*

Odpowiedz
Agafia 20 lutego, 2018 - 10:33 pm

Wybieram właśnie projekt domu i biorę wszystkie punkty pod uwagę. Co prawda pierwszy i drugi raczej są mi obce, bo mamy duże mieszkanie i miejsca do przechowywania tak dużo, że w szafach półki świecą pustkami. Za to dobija mnie ogród od wschodu i pluję sobie w brodę za meble w salonie. Strasznie żałuję, że kupiłam komodę w Ikei. Nie żeby przestała mi się podobać… po prostu wolałabym mieć coś innego, oryginalnego. Dlatego przy wyposażaniu domu, tak jak Ty, nie będę się spieszyła.

Odpowiedz
Kamila 21 lutego, 2018 - 8:57 am

Chciałabym podpytać, gdzie kupiliście ten cudny domek dla lalek?

Odpowiedz
Home on the Hill 21 lutego, 2018 - 9:57 am

Domek jest z Bamboooko:)

Odpowiedz
lilit8 21 lutego, 2018 - 11:09 am

Popełniać błędy to rzecz ludzka. Życie uczy rozsądniejszych rozwiązań i będziesz je mogła zastosować w nowym lokum.
Miło jest u Ciebie, jesteś bardzo kreatywna! Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 22 lutego, 2018 - 4:49 pm

Dziękuję, bardzo mi miło:) Przesyłam uściski!

Odpowiedz
Biała Sowa 21 lutego, 2018 - 5:09 pm

Fajny post 🙂
Z tymi błędami to tak jest, że człowiek się właśnie na nich uczy.
Teraz przynajmniej wiesz co można poprawić i udoskonalić.
Pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedz
Beatrice 21 lutego, 2018 - 6:37 pm

Zapewniam, że po roku mieszkania w nowym domu też znajdziesz kilka rzeczy do zmiany. Przy następnej budowie. Mam nadzieję, że u Ciebie tak nie będzie, ale większość ludzi, w tym ja, dochodzi na budowie do etapu „obojętne, ale zróbcie to już i idźmy dalej”.

Odpowiedz
Home on the Hill 22 lutego, 2018 - 4:50 pm

Ha, no może i tak:) Nawet się nie łudzę, że żadne wpadki się nie zdarzą, ale chociaż mam nadzieję, że już drugi raz nie popełnię tych samych 😛

Odpowiedz
4oze 22 lutego, 2018 - 10:23 am

Największą trudność sprawia chyba brak praktyczności, tak mi się wydaje. Niestety bardzo trudno jest znaleźć złoty środek między funkcjonalnością a fajnym wystrojem :/ Pozdrawiam, super wpis!

Odpowiedz
Home on the Hill 22 lutego, 2018 - 4:50 pm

Oj to prawda, niestety…

Odpowiedz
e-dreams 23 lutego, 2018 - 12:16 pm

Bardzo interesujący post i ładne zdjęcia! Zainspirowałaś mnie swoimi pomysłami 🙂 Spodobało mi się Twoje podejście do urządzania mieszkania 🙂
Przyjemnie spędzam czas na Twoim blogu i będę zaglądać tu częściej. Odnośnie projektowania przestrzeni to ja aktualnie uwielbiam styl skandynawski, jasne wnętrza przełamywane kontrastowymi kolorami, dlatego też zamierzam uszyć dodatki do salonu 🙂 W 2018 r. jest modny kolor fioletowy, więc zamierzam uszyć moje ulubione futrzane poduszki w kolorze pastelowego fioletu. Zapraszam zatem również na mojego bloga, gdzie niebawem ukażą się efekty mojej pracy 🙂

https://edreamsstyle.wordpress.com/

Odpowiedz
. 24 lutego, 2018 - 11:44 am

Moim zdaniem teraz tak piszesz, ponieważ kupujecie nowy dom, gdyby tego domu nowego nie było, nadal byś się zachwycała aktualnym mieszkankiem. Do tej pory słowem nie wspominałaś o minusach czy błędach. Wszystko było oh i ah 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 24 lutego, 2018 - 11:53 am

To akurat całkowita nieprawda, pisałam o tym choćby tu: https://homeonthehill.pl/2017/02/pierwszy-dom-dla-wroga-drugi-dla-przyjaciela-czyli-bledy-ktorych-juz-wiecej-popelnie.html czy tu: https://homeonthehill.pl/2014/08/nasze-najwieksze-wpadki-podczas.html i niejednokrotnie przewijało się to też w innych postach. Radzę następnym razem zanim się oceni i wyda opinię, przejrzeć bloga;) Pozdrawiam.

Odpowiedz
Kasia 25 lutego, 2018 - 4:32 pm

Witaj Olu! Super że możecie uczyc się na błędach. Z jednej strony zazdrości się ludziom, którzy z różnych względów mogą od razu wprowadzić się do domu, ale z drugiej strony- bardzo łatwo tu o błędy i ich dom może nigdy nie stać się tym wymarzonym. Niedługo wychodzę za mąż, na początku chcieliśmy od razu brać kredyt hipoteczny, ale stwierdziliśmy, że lepiej jak trochę pomieszkamy w wynajmowanym- nauczymy się co lubimy a co nie, a potem będziemy decydować na co pójdą oszczędności naszego życia.
Fajnie że piszesz o praktyczności- Wasze mieszkanie jest przecudne, ale cieszę się że szczerze przyznajesz co Wam tu nie wyszło. Sama marzyłam o konsolce w przedpokoju takiej jak Wasza, teraz wiem że zastanowię się nad nią 2 razy;)
Pozdrawiam serdecznie, życzę malo błędów w przyszłości i powodzenia!

Odpowiedz
MonaAlla 26 lutego, 2018 - 7:42 am

Ja również jestem na etapie budowy. Sama zaprojektowałam swój dom i właśnie te zasady które opisujesz wzięłam pod uwagę. Lubię minimalizm więc wszystkie szafy i przechowalnia są pochowane za drzwiami garderoby. Są dwie. Jedna duża u nas w sypialni i jedna mniejsza na dole na buty i kurtki. W kuchni mam dużą spiżarnie dzięki temu ogranicze ilość stojących sprzętów na blacie oraz szafek wiszących. Jest usytuowana zaraz za plecami głównego blatu co zapewni jej funkcjonalność. jest też na górze pomieszczenie gospodarcze które głównie będzie służyło do przechowywania moich skarbów do wszystkich projektów diy. Łazienka choć nieduża pomieści pojemną, zabudowaną robioną na wymiar przez mojego męża szafę na ręczniki i inne rzeczy. Nie chcę by jakiekolwiek kosmetyki były na wierzchu dlatego obok umywalki stanie nieduży słupek. Łazienki są dwie więc w jednej będzie prysznic, w drugiej zaś wanna. Kotłownia od razu jest projektowana nieco większa mimo ogrzewania elektrycznego. Stanie w niej pralka, umywalka oraz pojemny regał na pościel oraz środki czystości. Zaprojektowany jest również pokój który będzie tzw. gabinetem w którym przechowamy wszystkie dokumenty. Będzie tam też biblioteczka. Ach już nie mogę się doczekać kiedy tak o tym piszę. Pamiętaj by nie montować telewizora np na ścianie od zachodu gdy po przeciwnej stronie masz okno od wschodu i odwrotnie. Banalne ale w domu w którym teraz mieszkam nie pomyśleliśmy o tym. To był nasz błąd i strasznie się ogląda rano telewizję. Pozdrawiam

Odpowiedz
Chrabąszczyk 26 lutego, 2018 - 2:57 pm

Ja jestem zdecydowanie praktyczną osobą. Chyba ze względu na dużą powierzchnię do sprzątania. Fugi zawsze wybieram ciemniejsze, farby na ścianach zmywalne, kafle o gładkiej powierzchni, mało pierdołków na wierzchu itd. Remontując pokoje długo zastanawialiśmy się co w nich powinno stać, jakie meble i dodatki wybrać. Przeglądałam internet, a potem udawaliśmy się do wybranych sklepów. Meble wybieraliśmy bardzo skrupulatnie, bo mają służyć na lata. Będziemy jedynie malować ściany i wymieniać dodatki.
Pokój dla dziecka to inna bajka. Z początku chciałam, aby wyglądał tak jak z katalogu. Wybór nieosiągalnej w Polsce tapety sprowadził mnie na ziemię. Po paru miesiącach wiedziałam już jak ma wyglądać efekt końcowy, aby pokój był kolorowy, ładny i praktyczny. I w razie czego, łatwy do przerobienia na drugie dziecko 🙂
Wadą wyżej wymienionego zachowania jest to, że do tej pory nie mamy wyremontowanej garderoby 😉 Chyba za bardzo chcemy być szczegółowi 😛

Odpowiedz
Mama w Duzym Brązowym Domu 28 lutego, 2018 - 3:14 pm

No, kompromisów się nie uniknie raczej nigdy. Nasz dom jest wprost utkany z kompromisów wnętrzarskich, ale te akurat dosyć łatwo stopniowo się eliminuje. Nie uznawaliśmy za to kompromisów przy, że tak powiem, domu jako takim: drewniane jesionowe podłogi, drewniane drzwi, drewniane okna, porządne ocieplenie i stolarka elewacyjna (mamy świdermajera), porządne szafy – drewniane i opasłe, porządne sofy (stoją 10 lat i wygladają jak nowe przy naszej ośmioosobowej rodzinie), porządny trzymetrowy stół na 12 osób. Poszliśmy na kompromis z kuchnią, mamy ikeowski Stat, never again. Za dwa tygodnie wchodzi stolarz z nowymi frontami. Bardzo jestem ciekawa nowego domu Olu, trzymam kciuki.

Odpowiedz
Kasia 1 marca, 2018 - 3:13 pm

Przyznam, że nie wiem czy akurat ogródek w mieszkaniu od południowo-zachodniej to dobry pomysł. Miałam raz tak ułożony spory balkon i koszmarny zaduch popołudniu w lecie 😉 Duży ogród – jasne. Ale mały ogródek, zwłaszcza zabudowany może być niezłą smażalnią 😉

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej