2018 rok spełniających się marzeń, czyli kupiliśmy dom!

by Home on the Hill
33 komentarze

Zawsze na koniec roku robi się jakieś podsumowania, dziękuję za to, co było i z ciekawością zerka na to, co ma nadejść. Jestem wdzięczna za wszystko, co się zdarzyło, ostatni rok był naprawdę cudownym czasem. Blog się rozwinął, udało mi się nawiązać współpracę z różnymi wydawnictwami, zostałam współautorką książki, byliśmy na fantastycznych wakacjach, a moja Siostra się zaręczyła. Nie chorowaliśmy za dużo, dni były przeważnie wypełnione uśmiechem, dzieci pięknie się rozwijają. Ale już z niecierpliwością przekładam kartki kalendarza, już z radości nie mogę wytrzymać na to, co ma się wkrótce wydarzyć. Wchodzę w ten nowy rok z tak wielką ekscytacją, lekką ręką żegnając poprzedni. Bowiem…

2018 rok będzie wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju, będzie tym rokiem, kiedy rozpoczniemy nowy rozdział, w naszym wymarzonym miejscu na ziemi…w nowym domu! Tak bardzo nie mogłam doczekać się tego, kiedy będę mogła oficjalnie o tym wszystkim zacząć pisać, kiedy będę mogła podzielić się tym z Wami! Ostatnie trzy miesiące to był prawdziwy emocjonalny rollercoaster, nieprzespane noce, stres, przeplatający się z marzeniami, ale w końcu chyba mogę zacząć w to wszystko wierzyć, bo wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią, że będziemy mieć nowy dom! Sama jeszcze do końca nie mogę w to uwierzyć, za ramię się wiecznie oglądam, jakby to był jakiś nierealny sen.

Postawiliśmy całe życie na głowie. Przewróciliśmy wszystko do góry nogami, pożegnaliśmy bezpieczne progi komfortu i odważnie wyszliśmy marzeniom naprzeciw, wierząc po prostu, że jakoś się uda… I chyba tak jest;) Oczywiście marzyliśmy od dawna, snuliśmy plany i wizje, ale to wszystko tak odległe, w żaden sposób na daną chwilę nieosiągalne.

Jakiś czas temu pisałam Wam, że kilka kilometrów dalej od naszego obecnego mieszkania powstaje na typowych przedmieściach osiedle bliźniaków. Pięknych takich w otulinie lasu i pól. Byliśmy tam kilka razy, wzdychaliśmy mocno. Ale to wszystko było nie dla nas. Po pierwsze za drogo, nie na ten czas, po drugie wszystkie wyprzedały się jak świeże bułeczki. No, ale w sumie to i co z tego, przecież i tak nie stać nas, dopiero co kupiliśmy mieszkanie, ledwo cztery lata w nim mieszkamy, dopiero właściwie skończyliśmy się urządzać.

Potem minęło lato, zapomniałam o tych domach, mówiąc sobie po cichu, że może kiedyś, może za kilka lat będzie podobna inwestycja, może wtedy nam się uda. W październiku właśnie kończyłam pewien artykuł, kiedy mąż wysłał mi z pracy maila. „Patrz te domy, które kiedyś oglądaliśmy, to postanowili jeszcze jeden obok wybudować” i link.  Spojrzałam na zdjęcia, przypomniałam sobie to miejsce magiczne i poczułam, ze to jakiś znak. Zadzwoniłam cała zaaferowana do Męża, że kupujemy! On tylko roześmiał się, że niby jak, że co ja znowu sobie wymyśliłam, że przecież nie ma szans i tak dalej. W końcu żeby chyba mieć mnie z głowy, powiedział żebym zadzwoniła do dewelopera, bo znając życie to już też nieaktualne. Dwa razy nie trzeba było mi powtarzać;) Okazało się, że aktualne jak najbardziej. Jeszcze tego samego dnia zaciągnęłam Męża na oględziny.

Zakochałam się po raz drugi. Tak na zawsze, na amen i te sprawy. Zjeżdżasz z głównej drogi, gdzie są szkoły, sklepy, centra handlowe i pięć minut później znajdujesz się na wsi. Wśród stawów, pól i lasów. Nasz bliźniak jest na samym końcu inwestycji, dalej droga zamienia się w mały lasek. Co najlepsze jest to wzgórze, te pagórki chyba są nam w życiu pisane;) Obok nic się na pewno nie wybuduje, jedynie może naprzeciwko, ale póki co jest tam piękne pole i rosną owocowe drzewka.

Nie jest to samodzielny budynek, ale za to działka jest spora, bo będziemy mieć do dyspozycji 600m2, więc patrząc na standardy innych inwestycji to naprawdę sporo, już się boję kto to będzie wszystko kosił;) No jest idealnie, w dodatku blisko miasta, obwodnicy, do centrum jakieś piętnaście minut. Niedaleko mieszkają nasi przyjaciele, nawet do Siostry będę miała bliżej. Jednym słowem jesteśmy zakochani, przeszczęśliwi i na etapie różowych okularów:))

Ale wróćmy do historii. Pojechaliśmy więc, obejrzeliśmy i ja już wiedziałam, że to nasze wymarzone miejsce,   mój wyśniony dom. Z tym ogrodem wielkim, poddaszem pięknym, no i wszystko dokładnie takie, jakie miało być. W tym samym tygodniu podpisaliśmy umowę rezerwacyjną, co mojego Męża prawie zawał kosztowało, no, bo jak my niby mamy to wszystko zrobić? No szaleństwo totalne. Chyba najbardziej spontaniczna decyzja w naszym życiu. Zaczęliśmy nakreślać plan, który miał tyle niewiadomych, że aż od tego mogło się w głowie zakręcić. Ale trudno, kto nie ryzykuje ten nie ma. Krok po kroku, więc zaczęliśmy go realizować. Wystawiliśmy mieszkanie, zaczęliśmy starać się o kredyt, negocjować z deweloperem i mocno zaciskać kciuki, żeby to szaleństwo się udało.

Nawet nie umiem opisać tego stresu, tych wszystkich niewiadomych, strachu żeby w końcu nie okazało się, że zostaniemy z niczym. Ale chyba w końcu mogę odetchnąć, chyba w końcu po tym całym wariactwie przyszedł czas na radość. Udało nam się pozałatwiać wszystkie formalności i wychodzi na to, ze ten dom naprawdę jest już nasz:))

Nadal nie potrafię w to uwierzyć. Nadal nie sypiam po nocach. Przecież to czyste szaleństwo. A jednak… Marzenia się spełniają, trzeba tylko mocno tego chcieć.

Teraz przed nami okres czekania, planowania. Dom odbieramy na przełomie maja/czerwca będzie więc czas na to żeby wszystko dobrze rozplanować. Choć ja już mam całą gotową wizję w głowie:) Oczywiście przez to, że to wszystko dzieje się tak nagle, nawet nie łudzę się, że uda nam się od razu wszystko wykończyć, pewnie minie kilka dobrych lat, zanim ten dom będzie wyglądać dokładnie tak jak pragnę. Ale cóż, przecież zawsze twierdziłam, że uwielbiam być w stanie permanentnego remontu;)) Mamy po dwie zdrowe ręce, mamy przyjaciół, mamy mojego kochanego Tatę, który jest złotą rączka i remontowym mistrzem, w końcu jest mój Mąż, który potrafi wszystko, więc jakoś to będzie. Najważniejsze, że jest to wymarzone miejsce, ten dom, o którym już od dzieciństwa śniłam.

Niedługo opowiem Wam o wszystkich szczegółach, teraz jesteśmy na etapie, kiedy musimy przedstawić plan ścian działowych, więc też poproszę Was na pewno o rady, ale dziś tylko chciałam móc w końcu podzielić się tym z Wami. Tą radością, co aż mnie rozpiera, tym szczęściem wielkim. Oczywiście gdzieś z tyłu głowy mam, nie zapeszaj, ale cóż, będzie dobrze, czuję to całą sobą. Najważniejsze już zrobiliśmy, odważyliśmy się wyjść marzeniom i okazji naprzeciw. I choć to  było czyste szaleństwo, to zdecydowanie było warto. Jestem tego pewna.

Zobacz również

33 komentarze

Agula Luna 2 stycznia, 2018 - 6:52 pm

Piękny czas przed Wami, gratuluję!

Odpowiedz
Filipek70 2 stycznia, 2018 - 7:02 pm

wiem co czujecie :)))) gratuluję decyzji 🙂

Odpowiedz
Sabi 2 stycznia, 2018 - 7:12 pm

Przeczytane. No gratuluje. Trzymam kciuki i z niecierpliwoscia czekam na zdjecia…choćby tych ścianek działowych:-)

Odpowiedz
Emi 2 stycznia, 2018 - 7:34 pm

Ojej serdecznie gratuluję 🙂 ja mam swój dom w stanie surowym zamkniętym 150 m2+garaz 20 m2, działka 1000 m2. Na dzień dzisiejszy mamy rozprowadzana cała elektryka a doslownie dziś rozpoczęte tynki wewnątrz. Jeszcze dużo pracy, ale mam nadzieję,ze jesienią już będę mogła urządzać swój dom i najbliższe Boże Narodzenie już spędzimy na swoim, tym bardziej że mam 15miesieczna corcie 🙂 Marzenia się spełniają!!! Życzę powodzenia 🙂 I będę śledzić na blogu Państwa dalsze kroki (czyt urządzanie domu) 🙂 jaki metraż?

Odpowiedz
Home on the Hill 2 stycznia, 2018 - 7:48 pm

Dziękuję pięknie:) Jesteśmy naprawdę przeszczęśliwi:)) Dom ma 145m2 plus poddasze użytkowe ok 36m2:)

Odpowiedz
Edyta 2 stycznia, 2018 - 7:49 pm

Gratuluję i trzymam kciuki, żeby wszystko się udało

Odpowiedz
Anua 2 stycznia, 2018 - 8:10 pm

Gratulacje! 🙂

Odpowiedz
Cienka 2 stycznia, 2018 - 8:13 pm

Kochana gratuluje z całego serca 🙂 To będziesz teraz bliżej czy dalej ode mnie mieszkać?

Odpowiedz
Home on the Hill 2 stycznia, 2018 - 8:23 pm

Wydaje mi się, że bliżej 🙂 Ale ja jeszcze nie do końca ogarniam w tych rejonach :p

Odpowiedz
Cienka 3 stycznia, 2018 - 9:06 am

No to jak zobaczysz taką dwójkę z dwoma rudymi psami i wózkiem to będziesz wiedzieć, że mieszkami blisko 🙂

Odpowiedz
Monika ¦ Wikilistka 2 stycznia, 2018 - 8:23 pm

Nie masz pojęcia jak się cieszę ! ♡ może kiedyś będzie mi dane zostać Twoja sasiadka raz jeszcze – na razie to wręcz nierealne ale jak sama piszesz , marzenia sie przecież spełniają ♡

Odpowiedz
Home on the Hill 3 stycznia, 2018 - 5:09 pm

Monika i z całego serca Ci tego życzę, naprawdę warto łapać te swoje marzenia, w końcu chcieć to móc! :***

Odpowiedz
Kasiula 2 stycznia, 2018 - 8:37 pm

Gratuluję Kochani marzenia są po to, aby je spełniać…

Odpowiedz
krokoska 2 stycznia, 2018 - 9:10 pm

Ale super!!! to będzie rok pełen inspiracji na blogu 🙂 Gratulacje!!!

Odpowiedz
Anna 2 stycznia, 2018 - 9:30 pm

Cudownie :)))

Odpowiedz
Projekt Dom 2 stycznia, 2018 - 9:40 pm

Wspaniale! Gratuluję Wam mocno! My mieszkamy w bliźniaku i jesteśmy bardzo zadowoleni. Działkę rzeczywiście będziecie mieć sporą. Nasza ma jakieś 370m jeżeli pamięć mnie nie myli i już z koszeniem bywa czasem różnie:P Pozdrawiam serdecznie

Odpowiedz
Home on the Hill 3 stycznia, 2018 - 5:16 pm

To koszenie właśnie najbardziej mnie przeraża, dobrze, że to będzie obowiązek Męża ;)))

Odpowiedz
Kasia 2 stycznia, 2018 - 9:52 pm

Cudownie! To będzie piękny i intensywny rok Kochana:-) Ściskam

Odpowiedz
maria 2 stycznia, 2018 - 10:31 pm

Ogromne Gratulacje Olu & Rodzinko. Tak czułam, że chodzi właśnie o dom, kiedy wspominałaś o zawrocie głowy. Bardzo się cieszę i już czekam na posty z kolejnych etapów 😉 Serdeczne pozdrowienia ze słonecznej Hiszpanii
M

Odpowiedz
Monika 2 stycznia, 2018 - 10:52 pm

Brawo!!gratuleję.Dużo metrów do urządzania,ale też dużo do sprzątania.Czekam na pierwsze kadry z budowy

Odpowiedz
Monika P. 2 stycznia, 2018 - 11:25 pm

Gratulacje! Świetna spontaniczna decyzja, będzie co dzieciom w przyszłości opowiadać 🙂 . My też dopiero co kupiliśmy dom, ale w mieście, działka ma 530m2 i jest to takie akurat. Obecnie mamy prawie 900m2 działki i to jest koszmar, koszenie na kilka tur, bo co chwilę musisz trawę wysypać do kompostownika a i tak się przepełnia . Zabrzmiało jakbyśmy zmieniali dom bo za dużo koszenia 😀

Odpowiedz
Małgosia 3 stycznia, 2018 - 1:29 pm

Super! Do odważnych świat należy! Brawo Wy 🙂
Oj będzie się działo na blogu 🙂 🙂
Szczęśliwego Nowego Roku! 🙂 MM

Odpowiedz
Małgosia domwkadrze 3 stycznia, 2018 - 1:57 pm

Wielkie gratulacje Ola:-) życzę Wam aby wszystko poszło sprawnie:-)

Odpowiedz
Dekolo 3 stycznia, 2018 - 2:20 pm

Bardzo miła wiadomość na początku roku 🙂 Życzę wytrwałości i ciekawych pomysłów! Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz
Magda 3 stycznia, 2018 - 4:02 pm

To jest prawda kto nie ryzykuje ten nie ma i pomimo tego ze tez kupilismy rok temu dom i ciagle cos robimy- urzadzamy i nie zawsze jest super lekko to gdybym miala jeszcze raz wybierac miedzy domem a mieszkaniem w bloku to wybralabym dom! Życze powodzenia i spełnienia marzeń! Trzymam kciuki za Panstwa!

Odpowiedz
katalog inspiracji 3 stycznia, 2018 - 4:03 pm

Gratuluję i życzę powodzenia w realizacji tego marzenia:)

Odpowiedz
Jola 3 stycznia, 2018 - 7:21 pm

Cudowna wiadomość. Gratuluję serdecznie!!!

Odpowiedz
Marta 3 stycznia, 2018 - 10:49 pm

Jak ostatnio czytalam Twoj wpis, czulam to w kosciach ♥
Gratuluje
Mama dwojki wspanialych i fajnego meza zona

P.S. Ja mam dzialke 3500 metrow, to dopiero harkord, ale oddycham na niej pelna piersia, kiedy to schodze z tarasu i chodze po miekkiej zielonej trawie.

Odpowiedz
Aginka 4 stycznia, 2018 - 4:41 pm

Czytam tego posta i szeroko się uśmiecham 😀 Bo ta radość Twoja aż mi się wylewa z monitora, gratulacje, fajnie 🙂

Odpowiedz
Aga 4 stycznia, 2018 - 8:19 pm

No to zaczęliście Nowy Rok z prawdziwym przytupem, wyobrażam sobie jak musisz być tym Olu podekscytowana i dzieci pewnie też. Ależ będziesz miała pole do wnętrzarskiego popisu – nowy etap dla Was, ale i dla bloga 😉 A co do trawnika to się nie martw. Ja mam miejsca, których w ogóle nie koszę. I to jest raj dla motyli, owadów i innych żyjatek no i raj dla naszych oczu 😉 Zresztą nie rozumiem tej obsesji strzyżenia trawników pod linijkę i przy ziemi, no gdzie trzeba to trzeba, ale też bez przesady. Bo prawda jest też taka, że tam gdzie kosiarka spalinowa przejedzie zabija wszystko co się pod nią znajdzie. No a my mamy też domki dla owadów, a na jesień robimy „sypialnie” dla jeży – można je kupić, ale równie dobrze zrobić z patyków, liści, jakiejś słomy – instrukcji w necie pełno. Można też kupić mieszanki trawy np. Polska Łąka czy Łaka Kwietna. Ja mam posianą przy części płotu i na końcu działki. A jaka to frajda dla dzieci buszować w takiej trawie, obserwować te wszystkie motylki i inne bzyczki 😉 A szykowanie domków na jesień dla jeży to już w ogóle przeżycie hehe…. I taką fajną i naturalną wrażliwość to kształtuje w dzieciach, na naturę, przyrodę, na to co żyje. I żeby nie było, tę „sielankę” nie na wsi mamy, ale w Wawie na obrzeżach i strasznie się cieszę, że uciekliśmy tam ze śródmieścia. To się rozpisałam o trawie w środku zimy i rozpisałam w ogóle 🙂 Ale ostatnio jakoś rzadziej blogosferę odwiedzam i komentarzy też nie zostawiałam, to teraz nadrabiam 😉

P.S. Cieszę się, że czarnuszka przypadła Ci Olu do gustu tak jak mnie. Mogę polecić Ci jeszcze mój hit ostatnich miesięcy – tonik domowej roboty z korzenia żywokostu lub kozieradki (stosuję je na przemian, a ostatnio zaszalałam i zrobiłam mieszankę). W ogóle zrezygnowałam z toników kupnych. Przepisów w necie wiele, a ja po prostu zalewam czubatą łyżeczkę lub dwie (im więcej większa moc, najlepiej na sobie przetestować) żywokostu/kozieradki szklanką wrzątku, przykrywam i zaparzam co najmniej godzinę (jak zapomnę to i kilka godzin). Cedzę, przelewam do kubka czy jakiejś szklanej buteleczki, dodaję jeszcze zakrętkę eco octu jabłkowego i przechowuję w lodówce. No dla mnie to super mikstura na buzię i problemy skórne. Może i Tobie się sprawdzi.

Pozdrawiam serdecznie, to na pewno będzie dla Was cudny rok :*
Aga

Odpowiedz
lavinka 5 stycznia, 2018 - 2:09 pm

Gratuluję odważnej decyzji , ale jako człowiek_z branży podpowiem, że 600m2 to nieduża działka na rynku domów jednorodzinnych budowanych w polu, a pagórki i lasek można bardzo ładnie zniwelować. Kwestia kilku koparek. Więc cieszcie się zielenią i módlcie, by na okolicę nie było mody, bo takie laski i górki znikają momentalnie, gdy developer poczuje zew krwi. 🙁

Odpowiedz
Asia 6 stycznia, 2018 - 7:40 pm

Eee tam, jakies czarnowidztwo! Gratuluje i zazdroszcze, powodzenia:)))

Odpowiedz
Karolina 2 lutego, 2018 - 1:52 pm

Rozumiem tą Pani radość w maju zeszłego roku też nieoczekiwanie stanął na naszej drodze zupełnie przypadkiem dom w którym się zakochaliśmy no może w domu trochę mniej (bo wymagał i nadal wymaga wiele pracy) ale w okolicy i ogrodzie pełnym wieloletnich magnolii…… Tak jak u Pani realizacja wydawała się niemożliwa bo jak? skąd? kiedy? ale udało się wbrew wszystkiemu szkoda tylko ze nie potrafię tak pięknie jak Pani ocieplić domu tymi niby drobiazgami a jakże ważnymi przedmiotami. Jestem urzeczona Pani wnętrzami. Pozdrawiam i uda się, wszystko się uda tylko trzeba w to wierzyć!!!!!

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej