Nieidealna.

by Home on the Hill
7 komentarzy

Siedzę w sypialni i zerkam za okno, chmury na niebie piętrzą się niedbale. Widzę jak bawią się w piaskownicy na pobliskim placu zabaw, przez ścianę słyszę krzyczącą Maję: „babo, babo udaj się…”, Antek ze śmiechem ją obserwuje, mój Mąż wprawnym ruchem przewraca wiaderko. W domu cisza, ciepły koc na nogach, książka obok. Zwyczajny dzień jakich wiele. Wypełniony po brzegi śmiechem przeplatającym się z płaczem, z wiecznie lawirującymi dziecięcymi emocjami, zmieniającymi się z minuty na minutę. Kiedyś obiecywałam sobie, że będę idealna, w swoim idealnym domu, z idealnymi dziećmi, z perfekcyjną rodziną. Dziś uśmiecham się na to pod nosem, bo doskonale wiem, że takie coś nie istnieje, nie jest nawet możliwe. Dziś nawet w żaden sposób tego nie pragnę, nie składam sobie górnolotnych obietnic i postanowień. Nie wyobrażam już sobie macierzyństwa przepełnionego samymi chwałami, nie staram się wzbijać na jakieś szczytne wyżyny, nie wiadomo przez kogo ustawione. Dziś już nie. Po tych ponad pięciu latach odkąd zostałam mamą, daję sobie przyzwolenie na błędy, na gorsze chwile. Na to żeby ta codzienność płynęła sobie tak po prostu, ze wszystkimi drobnymi radościami i potknięciami.

Nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania, nie mam żadnej sekretnej recepty na to jak być doskonałą mamą. Jestem jaka jestem, tak po prostu. Codziennie obserwuję ich uśmiechy, ich entuzjazm, cudowną wyobraźnię i myślę sobie, że i tak chyba idzie nam całkiem nieźle. Mimo tego, że zaraz któreś z nich znów zacznie płakać, że Maja ze złością wykrzyknie, że w ogóle się z nią nie bawimy, choć od ostatnich ponad trzech godzin, nie robiliśmy niczego innego. Już mnie przechodzą ciarki na myśl o tym, co to będzie jak będą nastolatkami. Ta burza hormonów, te wszystkie złości… Pamiętam samą siebie dokładnie z tamtego okresu i wcale a wcale te wspomnienia mnie nie uspokajają. Cóż, przeżyjemy.

Pod paznokciami mam jeszcze mąkę, przed chwilą skończyliśmy piec czekoladowe ciasteczka. Wycinali te wszystkie wzory, kłócili się o wałek, rozsypywali wszystko, co było do rozsypania. Teraz zdążyli już całą blachę zjeść i z Jaśkiem dyskutują, o zasadności kąpieli, po czym negocjują, żeby chociaż była bez piany. I bez mydła. I bez wody najlepiej. Zachwycają mnie każdego dnia, rozczulają i złoszczą najmocniej na świecie.

Wydaje mi się, że jednak w tym całym macierzyństwie najważniejsze jest to, żeby nie zapominać o sobie samym. Dzieci tak mocno uczą się przez obserwację, wyczuwają więcej niż nam się zdaje.  Zapamiętują pasje, radość i wszelkie frustracje. Kiedy my sami o siebie się nie troszczymy, kiedy nie dajemy sobie przyzwolenia na to, aby czerpać z tego życia garściami, to oni to widzą, widzą aż nazbyt wyraźnie i wyciągają wnioski. Może jeszcze nie dziś i nie jutro, ale kiedyś, kiedyś na pewno, nie mam co do tego złudzeń.

Dlatego co dzień rozbudzam ciekawość świata w sobie i w nich. Pielęgnuję zainteresowania, podejmuję nowe wyzwania. Wypełniam dzień bliskimi ludźmi, dbam o przyjaźnie. Wychodzę z domu a Oni urządzają sobie wieczory filmowe. Jeśli to tylko możliwe, staramy się z Mężem, choć raz w miesiącu wybrać się na wspólną randkę, na taki czas tylko dla nas. I to wszystko procentuje, nagle te własne sprawy, pragnienia, przekładają się też na nich. Głośno marzymy, a Oni dzięki temu wiedzą, że każdy ma do tego w życiu prawo. Zarażamy pasjami, pokazujemy co nas wzrusza, żyjemy po swojemu. I często bywa tak, że muszą się sami sobą zająć, bo mama pracuje, a wieczory spędzają tylko i wyłącznie w swoich łózkach, bo ta pora należy do nas. Na spacerze zatrzymują się co chwilę, bo tata robi zdjęcia, cichną kiedy ja załatwiam jakieś zlecenie przez telefon. Ale przez to, też sami się rozwijają, szukają zainteresowań, naśladują nas. Wiedzą, że w życiu ogromnie ważne jest robić to co sprawia szczęście, szukać swojej drogi.  Dlatego pozwalam się Mai zapisywać na wszystkie dodatkowe zajęcia jakie zapragnie i równie szybko jej się z nich wypisywać, jeśli jej się nie podobają. Chcę żeby uczyła się próbować różnych rzeczy, chcemy pokazać jej, że jest wiele możliwości, które mogą sprawiać radość. Podróżujemy z nimi, czytamy książki, uczymy fotografii, dajemy im wspólny czas i miłość, największą z możliwych. Ale przy tym nie zapominamy o sobie, mamy też gorsze dni. Nieraz pewnie ich rozczarowujemy, nieraz rozczarowuję siebie samą. Są chwile bez sił, tygodnie wypełnione nerwowością, są godziny, kiedy najchętniej człowiek by nic nie widział i nie słyszał. Są emocje, które choć nie powinniśmy, czasem przenosimy na nich. Słowa pełne złości, grymasy zniecierpliwienia, brak sił na zrozumienie. Drę się z całych sił modląc o ciszę, aby już za chwilę wziąć te trzy spokojne oddechy, zresetować się i znów być dla nich taka, na jaką zasługują.

Antek zasiada na kanapie ze swoją dziecięcą gitarą obok swojego Taty i naśladuje jego ruchy. Maja lata z moją komórką  – chcę zrobić zdjęcia tylko najpierw muszę przygotować aranżację – oznajmia wesoło. Potem siada przy stole i „pisze” książkę opowiadając głośno fabułę i zamiast słów rysując obrazki. Co dzień nie może zdecydować się jaki będzie miała zawód, planuje być dentystka, ogrodniczką, fotografką, pisarką i urządzać domki.  Rozczula mnie do granic.

Nie chcę być idealna, perfekcyjna, dziś już nie. Dziś chcę się tak po prostu cieszyć tą naszą codziennością, czerpać z niej każdego dnia. Dziś macham ręką na niepowodzenia, daję sobie przyzwolenie na gorsze chwile. Mniej analizuję, mniej czepiam się samej siebie w myślach. Wiele rzeczy mi nie wyszło i pewnie jeszcze więcej nie wyjdzie. Zdaję sobie sprawę z tego, że może i kiedyś wypomną mi głośno moje błędy, wykrzyczą, co ich zdaniem robiłam nie tak. Cóż, chyba taka kolej rzeczy… Dziś za to widzę tylko te dwa ich uśmiechy, uspokaja mnie to, rozpływa ciepłem po sercu. Dziś wiem, że jest tak jak być powinno i tylko to ma znaczenie.

Zobacz również

7 komentarzy

Sowa 10 września, 2017 - 7:51 pm

Zgadzam się z każdym słowem.

Odpowiedz
Home on the Hill 11 września, 2017 - 12:08 pm

🙂 Przesyłam pozdrowienia i uściski.

Odpowiedz
Monia 10 września, 2017 - 8:12 pm

Jakbym czytała o sobie. Dzisiejsze media kreują wizerunek mamy wiecznie uśmiechniętej, znakomicie ubranej, obrazek wręcz idylliczny. Macierzyństwo to cudowna przygoda, która potrafi wznieść nas na wyżyny, ale czasem powoduje mega depresję. Trzeba łapać piękne chwile i nie dać się kiepskim emocjom. Bardzo miło się czytało ten artykuł;). Pozdrawiam ciepło.

Odpowiedz
Home on the Hill 11 września, 2017 - 12:12 pm

To prawda, czasami oglądając te idealne obrazki ciężko nie poczuć się gorszą, mniej starającą się, w głowie rodzą się pytania, ale jak to? Dlatego wydaje mi się, że ważne jest, aby głośno i wyraźnie mówić o tym macierzyństwie, takim jakim jest naprawdę. O tych wszystkich radościach, dumach, o spełnieniu, ale też o umiejętności odpuszczania, o gorszych chwilach, o tym, że nie zawsze wszystko musi być idealne, a mimo to i tak jest dobrze. Dziękuję za komentarz i przesyłam wielkie uściski:))

Odpowiedz
Natalka 11 września, 2017 - 11:19 am

Jakie to prawdziwe! Też uważam, że my rodzice powinniśmy mieć jakiś swój świat, nie skupiać się tylko na dzieciach. I masz rację, dzieci uczą się przez obserwację, żadne wykłady i kazania tego nie przewyższą. Super tekst! Pozdrawiam cieplutko 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 11 września, 2017 - 12:13 pm

Ten własny świat wypełnia nas, ale też ich. Pokazuje, że warto w życiu mieć zainteresowania, marzenia. Kiedy mama jest spełniona to i szczęśliwsza, co zdecydowanie pozytywnie wpływa na dzieci. Uściski Natalka! 🙂

Odpowiedz
Pastelowa Kropka 12 września, 2017 - 11:40 am

Nie jestem jeszcze mamą, ale patrząc na te zdjęcia to dla mnie właśnie to jest „ideał”, ta rozsypana mąka, te wrzaski, drobne sprzeczki i wybuchy chichotu, które bardzo dobrze potrafię sobie wyobrazić… i gdzieś w tle za nimi widzę siebie i mojego 12 lat młodszego brata, Ach! To były czasy i nie ważne, że ja sama miałam 18 lat, a on 6… byliśmy jak dwa diabły tasmańskie. Ależ ja bym się na chwilę wróciła do tamtych naszych czasów…:D
Masz wspaniały dom i wspaniały blog ( jeden z moich ulubionych, ale nie mów nikomu 😀 ;)!!) i myślę, że dlatego, że są nie idealne, a prawdziwie …

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej