fbpx

Jak żyją inni? „Duńczycy. Patent na szczęście”, czyli książka, która obala mity.

by Home on the Hill

Niezwykle fascynuje mnie świat, ludzie, różne narodowości, to jak żyją inni. Uwielbiam podróżować, ale także uczuć się świata poprzez przeróżne książki i reportaże. Dania jest krajem, który już od dłuższego czasu marzy mi się odwiedzić i mam nadzieję, że uda się to wkrótce zrealizować. Do tej pory głównie kojarzyła mi się z genialną kolebką designu, słynnym hygge, które ciężko jest tak naprawdę prawidłowo zdefiniować i przełożyć na jakikolwiek inny język, ze świetnie prosperującym państwem ogromnie dbającym o swoich obywateli, z olbrzymim zapleczem socjalnym i dobrą edukacją. A jak jest naprawdę, jak to wszystko wygląda w rzeczywistości? Czy istnieje coś takiego jak państwo idealne? Wiele na ten temat dała mi do myślenia książka „Duńczycy. Patent na szczęście” Patricka Kingsley, utalentowanego dziennikarza, o której to dziś chciałabym Wam trochę opowiedzieć.

Ta książka to tak naprawdę reportaż, pewnego rodzaju dziennik z podróży. Autor spędził miesiąc w Danii podróżując po całym kraju, odwiedzając ciekawe miejsca, przyglądając się kulturze, szkolnictwu, rozmawiając z ponad siedemdziesięcioma Duńczykami. W ośmiu rozdziałach swojej książki porusza niezwykle istotne kwestie, relacjonuje swoją podróż, nakreśla problemy z jakimi Duńczycy się mierzą, opisuje też ich kulturę, światopogląd, pokazuje złożoność tego kraju, w pewien sposób obala mity, dociera do niezwykłych osób, stara się pokazać ten kraj zarówno oczami obywateli jak i imigrantów. Jest to niezwykle pasjonujący reportaż, z którego można naprawdę wiele się dowiedzieć i nauczyć.

Mam wrażenie, że ostatnio wiele osób jest niezwykle zafascynowanych Skandynawią, Danią. Podziwiamy ich wzornictwo, design, oglądamy seriale, które tam powstają, zazdrościmy życiowej filozofii takiej jak hygge, którą wszyscy na siłę próbuję definiować i przenosić do siebie, czego zresztą nie wiem jak Wy, ale ja osobiście mam lekki przesyt, zazdrościmy idealnie działającego systemu opiekuńczego i najmniejszych dysproporcji społecznych. Kiedy sięgałam po tę książkę obawiałam się, że będzie to kolejna historia o tym, w jaki sposób naśladując Duńczyków mamy odczuwać szczęście, jak celebrować codzienność, dbać o dom itd. A okazało się, że to coś zupełnie innego, głębszego, że brak tu wyidealizowanych obrazków, a jest po prostu niezwykle solidnie i obiektywnie napisany reportaż.

Dania to rzeczywiście kraj, w którym żyje się dobrze, gdzie jest łatwy dostęp do edukacji, zaawansowany i dostępny dla wszystkich system opieki medycznej, gdzie stawia się na samodzielność, pracowitość, wiedzę i szanuje wspólną pracę. Jednak jak każdy inny kraj, Dania również mierzy się z rożnymi problemami zarówno społecznymi jak i ekonomicznymi. Są też problemy z imigrantami, z ich asymilacją społeczną, bywają przejawy nietolerancji i braku szacunku dla odmiennych kultur i religii. Nie będąc Duńczykiem, nie jest łatwo wtopić się w to społeczeństwo i w nim funkcjonować. Mieszkańcy Danii od najmłodszych lat są świetnie edukowani, uczeni pracy w grupie, większość dzieci po skończeniu pierwszego roku życia trafia do żłobka, a ich mamy wracają do pracy. Jest łatwy dostęp do prywatnych szkół wyższych, jest nacisk na samodzielne myślenie, na rozwój. Imigrantom często ciąży bariera językowa, mentalna, braki w edukacji, które mogą skutkować problemami z podjęciem pracy. Oprócz tego wcześniej wspomniane dyskryminacje na punkcie kulturowym, zwłaszcza dotyczących osób spoza Unii Europejskiej, przede wszystkim muzułmanów, nie ułatwiają sprawy.

W książce między innymi możemy również przeczytać niezwykle ciekawy rozdział dotyczący designu, który z Danią nieodłącznie się kojarzy. To tu w końcu postało kultowe krzesło „Jajo” Arnego Jacobsena. Duńczycy ogromnie dbają o wystrój swoich domów, ważne jest dla nich, aby było przytulnie, ciepło, aby wnętrza zachęcały do spędzania wspólnego czasu i odpoczynku. Jednakże okazuje się, że i w tej dziedzinie nastąpił pewnego rodzaju kryzys. Ciężko przebić genialne projekty z lat 50 i 60, stworzyć coś nowego równie topowego i przez wszystkich pożądanego. Dawniej projektantom tworzącym meble przyświecała filozofia, aby design ułatwiał życie, był czymś, co pomoże ludziom w organizacji ich przestrzeni jak choćby słynne półki Øresund. Dziś ciężko o to połączenie funkcjonalności z pięknem, o stworzenie czegoś równie ponadczasowego, pomocnego i uniwersalnego, co pokochają wszyscy.

Nie będę Wam opowiadać o każdym rozdziale po kolei, bo naprawdę warto samemu przeczytać tę książkę, poczuć ten niezwykły klimat Danii, spojrzeć na nią być może trochę innym okiem, zagłębić się w jej temat.  Znajdą tu też coś dla siebie miłośnicy słynnego serialu The Killing, gdyż Autorowi udało się odwiedzić plan filmowy tego kultowego obrazu.  Książka jest pełna humoru, niezwykłych opowieści, jest też pewnego rodzaju pretekstem do ukazania poważniejszych problemów świata na przykładzie Danii.

„Na rynku Kopenhagi zebrało się 500 protestujących. To bardziej zróżnicowana grupa niż większość zgromadzeń w Danii. Niektórzy są czarni, inni to Kurdowie i Arabowie, a reszta to biali Duńczycy. Wysoko nad głowami trzymają transparent ‚Chcemy żyć'(…)”

„Sekretem kreatywności Kopenhagi jest to, że nie należy ona do dużych miast. Z kolei skutkiem ubocznym tego faktu jest to, że Duńczycy muszą szukać inspiracji za granicą. ‚Dania to małe państwo, dlatego skupiamy się na tym, co dzieje się na zewnątrz’, mówi Vibskov w swoim  studiu, zgarbiony nad pokrytym kurzem McBookiem Pro, podczas gdy stażyści biegają tam i z powrotem z klocem drewna. Kończą właśnie instalację artystyczną, która pojedzie na Majorkę. ‚Kiedy na przykład jakiś rodzaj muzyki staje się popularny za granicą, w Danii od razu awansuje do rangi przeboju. A wtedy lubią to wszyscy. Takie nastawienie moze być ograniczające’ (…)”

Dania to fascynujący kraj, to niezwykłe społeczeństwo, to ludzie, którzy są bardzo pracowici, dumni ze swojej Ojczyzny, a z drugiej strony tak jak wszędzie indziej, borykają się z różnymi problemami, tworzą dość zamknięte społeczeństwo, gdzie nieuchronnie zbliżają się do momentu podjęcia ważnych decyzji dotyczących organizacji kraju i jego przyszłości. Ogromnie polecam Wam tę pozycję, jestem pewna, że Was niezwykle wciągnie, naprawdę fajnie jest poznawać świat i różne ludzkie historie. To książka, którą można czytać na wyrywki, gdzie każdy rozdział niesie zupełnie inną opowieść, przełamuje schematy i pokazuje szerszą perspektywę.

Zobacz również

9 komentarzy

Kasia 10 lipca, 2017 - 9:49 am

Dania również jest na liście moich marzeń. Musze przyznać, że mnie tą książką zaintrygowałaś, koniecznie muszę przeczytać. Pozdrawiam cieplutko:)

Odpowiedz
Janinka 10 lipca, 2017 - 10:00 am

Z chęcią przeczytam, bo uwielbiam właśnie tematykę pozornego szczęścia pośród krajów skandynawskich. Dziękuję za wartościową recenzję. Pozdrawiam:)

Odpowiedz
Sabi 10 lipca, 2017 - 10:21 am

To już teraz wszystko wiem, zainteresowałaś mnie.

Odpowiedz
Ewa 10 lipca, 2017 - 11:42 am

Ostatnio słyszałam też w radiu, że mimo jednych z najwyższych podatków, Duńczycy są najszczesliwci w Europie. Dla mnie osobiście są symbolem podejścia: zamiast narzekać, pracuje na to, co chcę osiągnąć. Personalnie mnie uderzyło 🙂

Odpowiedz
Mateusz 11 lipca, 2017 - 11:26 am

Wiesz jak to mówią trawa jest zawsze bardziej zielona u sąsiada, jednak faktycznie coś w tym jest prawie każdy Duńczyk lub Dunka których spotkałem byli pozytywnie nastawionymi wesołymi ludźmi

Odpowiedz
ilazienki24 10 lipca, 2017 - 12:42 pm

Bardzo ciekawy wpis 🙂 pozdrawiam

Odpowiedz
Rafał Paczuski 11 lipca, 2017 - 10:17 am

Mnie też się już przejadło to emanowanie szczęściem, chłodną radością, pięknymi wnętrzami i kulturą – fakt, świetnie to wszystko wygląda, i życzę każdej osobie, by była szczęśliwa, jednak nie sposób własnego szczęścia znaleźć w książce, trzeba się za to nieźle napracować, by móc powiedzieć „jetem szczęśliwy, doceniam to, co mam” 🙂 Pozdrawiam!

Odpowiedz
Laura Sielskie Życie 11 lipca, 2017 - 7:45 pm

Lubię czytać o społecznościach, które emanują szczęściem i pozytywnym nastawieniem, zaciekawiłaś mnie tą książką bardzo 🙂

Odpowiedz
Mensa 20 lipca, 2017 - 10:45 am

Pozorna prostota całej koncepcji „Hygge’ jest w rzeczywistości wcale nie taka łatwa w osiągnięciu:)

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej