Jestem mamą…

by Home on the Hill
21 komentarzy

Jestem mamą niewyspaną.

Zniecierpliwioną.

Krzyczącą często zbyt głośno. Denerwującą się błahostkami.

Jestem mamą, która czasami zamiast obiadu podaje frytki bądź jajecznicę.

Bywającą obok zamiast razem z nimi.

Czasami jestem mamą ogromnie niezadowoloną z siebie. Płaczącą do poduszki. Sfrustrowaną.

Kiedy indziej uśmiecham się od rana do wieczora, radość mnie roznosi, są dni, kiedy jestem z siebie tak mocno zadowolona, tak najbardziej na świecie.

Jestem mamą czytającą książki i rozmawiającą o marzeniach. Czeszę warkoczyki i rysuję domki. Przytulam sto razy dziennie, całuję skaleczone kolanka. Zapraszam tabun dzieci i piekę dla nich babeczki.

Włączam bajkę. Jedną. Potem następną. I jeszcze kolejną… Żeby mieć spokój i ciszę wokół.

Tańczę na środku pokoju, wiruję radośnie, po trawie biegam gołymi stopami i razem z Majką zakładam Jej osobistą kwiatową rabatę.

Mówię później, ciszej, nie teraz. Nie dam rady, nie chcę, nie mogę.

Rozumiem, że „sisi” to jadące auto, że „Atuś” to Antoś, „meko”- mleko. Rozumiem, że jak wchodzimy do domu to musi sam zdjąć buty, że nie wolno pomagać, i nie można przez próg go przenosić, bo On chce samodzielnie ten świat zdobywać. Rozumiem, więc kiedy się zapomnę a On zalewa się łzami, to szybko ubieramy z powrotem buty, co by je sam mógł zdjąć. Albo na nowo do mieszkania wchodzimy. Bo to są Jego zasady, takie jakie przystały na dwu i półlatka. Szanuję je, bo wiem, że szacunek to coś ogromnie cennego, coś co z łatwością mogę im podarować.

Odbieram Majkę jako jedną z pierwszych z przedszkola. Odbieram, bo mam taką możliwość. Bo wiem, że Ona na mnie tam czeka. Na złamanie karku zawsze tam pędzę, choćby i tysiąc spraw jeszcze było na głowie, choćbym z niczym miała się nie wyrobić, odbieram, nie spóźniając się nawet o minutę, bo wiem, że Ona tego potrzebuje.

Zakładam im na stopy dwie różne skarpetki, bo znów żadnej do pary nie mogłam znaleźć. Klnę pod nosem na bałagan jakby to on był najważniejszy na świecie. Czasami mam ochotę udawać, że mnie nie ma, wyłączyć się tak choć na minutę. Nie słyszeć tego gwaru, pisku, płaczu, tego mama co pół sekundy. Zamykam się w łazience. Puszczam wodę, ignoruję donośny płacz. Znikam tak po prostu.

Zawsze rano przychodzi do mnie do łózka. Z własną kołderką, którą ciągnie po podłodze. Tupie bosymi nóżkami. Przytula policzek do policzka. Wącham Jego włoski, miziam nosek, całuję. To jeden z najlepszych momentów dnia, to coś czego już wieczorem doczekać się nie mogę.

Jestem mamą, która rozróżnia tony płaczu. Wiem, kiedy ogłasza on zniecierpliwienie, a kiedy ból. Rozróżniam intonację głosu, rozróżniam mowę ciała. Wiem, kiedy się wstydzi, boi, kiedy jest czegoś niepewna. Wiem, że mogę wytłumaczyć Jej wszystko, że mogę oswoić każdą Jej niepewność, dodać odwagi, otuchy, sprawić, że zdarte kolanko mniej boli. Wiem, że ufa mi bezgranicznie, i że jestem dla Niej najważniejszą osobą na świecie.

Jestem mamą tak bardzo nieidealną, niepoukładana. Z wyrzutami sumienia i płaczem na końcu nosa. Taką, która przez cały dzień potrafi się ani chwili z dzieckiem nie pobawić i z westchnieniem zniecierpliwienia odpowiada na kolejne pytanie. Która krzyczy a później płacze roztkliwiając się nad sobą samą.

Jestem mamą kochającą najbardziej na świecie. Zapatrzoną w te swoje dzieci, opowiadającą o nich godzinami. Jestem mamą niesamowicie dumną, szczęśliwą.

Jestem mamą dwójki dzieci. Moich. Wyśnionych. Czasami pozwalam sobie na błędy, niekiedy zdarzają się za często. Ale wiem, że dla Nich mogłabym wszystko. Że cała z miłości do Nich jestem zbudowana. I to chyba jest najważniejsze….

Tak często my mamy zarzucamy sobie w głowie to czy tamto. Wymagamy od siebie więcej niż jesteśmy w stanie udźwignąć. Tak często zdarzają się potknięcia, dni zwątpienia. Są wokół nasze niedoścignione ideały. Są wizje kobiet potrafiących mocniej, lepiej, właściwiej. Tylko czy tak naprawdę te nasze dzieci pragną ideałów? One chcą tylko obok siebie Mamę. Swoją. Jedyną. Niepowtarzalną. Tą która zna je najlepiej na świecie, która kocha najmocniej jak się da. Tylko to ma znaczenie.

Przejrzyjcie się czasami w odbiciu oczu swoich dzieci, uwierzcie mi, zdarzają się chwile kiedy można tam niebo zobaczyć…

 

Zobacz również

21 komentarzy

Basia 19 maja, 2017 - 9:02 am

Kochana jak pięknie to wszystko ujęłaś! Uwielbiam cię czytać!

Odpowiedz
Asia 19 maja, 2017 - 9:29 am

No i się pobeczałam.. w samo sedno, idealnie oddałaś naszą maminą rzeczywistość, nasze wzloty i upadki, radości i smutki, to naprawdę istna karuzela..

Odpowiedz
Ola 19 maja, 2017 - 9:42 am

Zamiast pracować, ryczę….

Odpowiedz
Beata 19 maja, 2017 - 10:02 am

Jestem mamą…… nieco starszych dzieci, bo już dorosłych, ale na chwilę wróciłam do minionych lat. Nie było łatwo, ale dzięki miłości do nich wiele potrafiłam przejść. Teraz słyszę: MAMO JESTEŚ MEGA! Olu dla takich chwil zrobiłabym to jeszcze raz. Trzymaj się i bądź zawsze właśnie taką mamą 🙂

Odpowiedz
Iwona 19 maja, 2017 - 11:03 am

Łzy same leca

Odpowiedz
lavinka 19 maja, 2017 - 11:59 am

Współczuję miotania się między skrajnościami. Między poczuciem „muszę wszystko” a „jestem złą matką, bo dałam frytki”. Nie za wiele od siebie wymagasz? Dziecko nie umrze, jeśli się kwadrans spóźnisz do przedszkola, pewnie nawet nie zwróci uwagi. W sumie nie zdarzyło mi się, bym dwa dni z rzędu odebrała młodą o tej samej porze. Pojadę, jak mi wyjdzie. I tak często się okazuje, że czekam, bo jaśnie panna nie chce wyjść, a jak wyjdzie, to utykamy na placu zabaw w przedszkolu i tak wracamy o dziwnej porze. No i co. Warto się tak mordować? Matka też człowiek, ma prawo do swojego życia, nie musi żyć tylko dla dzieci. Co zrobisz, kiedy dorosną? Zostaniesz sama.

Odpowiedz
Home on the Hill 19 maja, 2017 - 1:13 pm

Wiesz każdy z nas jest inny, ma różne emocje, uczucia. Tak samo nasze dzieci różnią się od siebie, moja Maja na przykład te piętnaście minut spóźnienia odczuje. Ale wpis właśnie był o tym, że nikt z nas nie jest idealny, i że nasze dzieci tego od nas wcale nie oczekują. Kiedy moje dzieci dorosną mam zamiar być obok nich i nadal czerpać z życia garściami. Życie nigdy nie jest czarno-białe, akurat co jak co, ale zdrowa równowaga u nas panuje 😉 Wyjeżdżamy czasem bez dzieci, mam pełno pasji, mam grono Przyjaciółek z którymi często się spotykam, uwielbiam samotne zakupy i wieczory, kiedy dzieci śpią poza domem. Ale jestem mamą i szczęście moich dzieci jest dla mnie ogromnie ważne, chcę zapewnić im beztroskie dzieciństwo, pełne uśmiechu i radości. Dokładnie takie jakie dali mi moi Rodzice, ze wspólnym czasem, wyjazdami, ciepłym ciastem na stole i otwartymi progami dla naszych przyjaciół. A teraz kiedy dorosłyśmy Oni nadal świetnie sobie radzą;) Mają grono przyjaciół, znajomych, wyjeżdżają, żyją aktywnie zawodowo i cieszą się wnukami. To ze jakaś mama „miota się” jak to określiłaś, choć wcale nie do końca o tym mi w tym wszystkim chodziło, wcale nie oznacza, że jej świat składa się tylko z dzieci…

Odpowiedz
Ola 19 maja, 2017 - 8:46 pm

…Akurat Autorka tego bloga pokazuje tutaj w każdym wpisie, że ma wiele pasji i że pięknie i z rozmachem je realizuje… Tak że faktycznie chyba źle odebrałaś wpis.

Macierzyństwo to są właśnie takie skrajności… Te frytki, te powtórki z ubierania i rozbierania…. Te wyrzuty sumienia za podniesiony głos… U mnie też :*

Dzięki, piękny post!

Odpowiedz
lavinka 5 czerwca, 2017 - 9:20 am

Bo wiesz, zabrzmiało, jakby dzieci były dla Ciebie emocjonalnym ciężarem. Że obwiniasz się gdzieś podświadomie, że nie dajesz im wszystkiego, że mogłabyś lepiej, więcej… niby mówisz o nieidealności, a jednak biczujesz się za każdy błąd czy niedopatrzenie. Przecież ta ciągła analiza zabija część radości i zacieszu, jaką ma się z posiadania dziecka. To jest chyba taki drugi etap macierzyństwa, który widzę i wieli mam Najpierw pogoń pod presją „dam dziecku wszystko, co najlepsze”, a potem już tylko „nie jestem idealna, bo dawanie dziecku wszystkiego jest nierealna i niemożliwe do wykonania”. Odczuwasz nacisk z mediów, że coś tam coś tam powinnaś? Bo ja tego widzę sporo i mnie mierzi. Rodzicielstwo bliskości wykluczające prywatność rodzica, trochę na zasadzie masz dziecko to się męcz, a jak nie to zobaczysz! Karm dziecko tak i tak, bo jak nie to zobaczysz! Z jednej strony promuje się taki niby luz, miłość i czułość, ale jak się podsumuje wszystkie „musie”, to doba robi się za krótka, prawda?

Odpowiedz
lavinka 5 czerwca, 2017 - 9:21 am

„U wielu mam” miało być, coś mi palce nie trafiają w litery, przepraszam za literówki.

Odpowiedz
Anett 19 maja, 2017 - 1:49 pm

Akurat w rodzicielstwie należy od siebie dużo wymagać, nie obsesyjnie i w ważnych wymiarach (szacunek, okazywanie miłości i zainteresowania). Żyjemy w czasach upraszczania każdej kategorii życia, ale uważam że nie powinniśmy wdrażać jej w kategoriach rodzinnych jak ty to sugerujesz. Więcej pogody życia w relacjach do swojej córki Tobie życzę.
I zgadzam się z Olą, tekst jest o czymś zupełnie innym, więc albo przeczytałaś i nie zrozumiałaś albo próbujesz wywołać g*wnoburzę.

Odpowiedz
Marta 19 maja, 2017 - 12:28 pm

Tak, tak, dokładnie tak! Jak to dobrze, że mamy mogą się wspierać, rozmawiać i czytać (jak to dobrze,że jest internet!), że nie ja jedna miewam gorsze dni, potem znowu te, kiedy jestem pełna energii i kolejna histeria o coś tam w ogóle mnie nie denerwuje. Bo mama nie musi być taka idealna każdego dnia, że wszystko zrobione, że dzieci bajki to tylko pół godziny i nie codziennie itd. A dzieci kochane i jednym spojrzeniem potrafią mamy serce skraść:) Pozdrawiam cieplutko:)

Odpowiedz
Bee 19 maja, 2017 - 2:34 pm

Becze i ja… Najgorzej przed samą sobą zmierzyć się z wyrzutami. Żeby wszystko samo się robiło to czasu dla dzieci by było więcej, my byśmy były bardziej zrelaksowane, życie byłoby piękne!

Odpowiedz
Aga M 19 maja, 2017 - 8:46 pm

O matko jedyna. Przeczytałam o sobie… Jak dobrze, że nie tylko ja tak mam⌒.⌒ jak zawsze przeczytałam jednym tchem, uwielbiam Twój blog:)

Odpowiedz
Martyna Piotrowska 20 maja, 2017 - 1:34 am

jakie Ty masz piękne te zdjęcia to koniec <3 mamą nie jestem, ale widze tu dużo podobieństwa do mojej!:)

Odpowiedz
Dorota 20 maja, 2017 - 11:33 am

Piękny tekst, prawdziwy w 100%, aż łza się w oku zakręciła 🙂

Odpowiedz
Aneta P. 22 maja, 2017 - 3:44 pm

Bycie matką to piękne ale i trudne chwile za dużo od siebie wymagamy ,chcemy być perfekcyjne ,padamy na twarz ze zmeczenia tak cięzko wszystkiemu podołać wiem bo sama am mam 2 dzieci ,do tego pracuję ,studiuję ,ogarniam dom i brakuje mi czau dla siebie ….. czeka sterta ubrań do prasowania i mogłabym tak wymienić ale jedno wiem nie wszystko na raz odpuść sobie dziewczyno i rób to, co wydaje ci się słuszne i idź swoją własną drogą……. 😉

Odpowiedz
Kasia 14 czerwca, 2017 - 11:55 am

Od pierwszych słów poczułam, że to jakbyś mnie opisywała. No może z jednym małym wyjątkiem – nie mam córki i nie czeszę warkoczyków;), ale za to mam 3 wspaniałych synów, to takie moje trzy spełnione marzenia, synów za których oddałabym wszystko i wszędzie, synów o których myślę przez cały czas, za którymi cholernie tęsknię, którzy doprowadzają mnie do łez radości i z drugiej strony do łez rozpaczy, na których potrafię krzyknąć, zadać karę, obrazić się, nie mieć dla nich czasu, nawet powiedzieć coś przykrego. Ale takie życie, dla równowagi mieszamy się w różnych uczuciach i tych dobrych i tych złych i pewnie na tym polega też wychowanie. Nigdy nie byłam ideałem, a po Twoim wpisie to chyba już nawet nie chcę. chcę być po prostu mamą, swoją, jedyną dla Moich chłopaków.

Odpowiedz
Małgorzata Skibińska 6 lipca, 2017 - 12:33 pm

Święta prawda kochana. po przeczytaniu twojego wpisu odżyły wspomnienia. 31 lat temu też miałam takie przemyślenia i mam do dzisiaj. Mamą nie przestaje się być nigdy, ale to piękne uczucie.

Odpowiedz
Basia 2 sierpnia, 2017 - 5:02 pm

Czytając uśmiechałam się i czułam, że to wszystko znam…
Pięknie to ujęłaś, myślę, że każda z nas czasami próbuje doścignąć niedościgniony wzorzec, wpojony nam przez… no właśnie , przez kogo? co?
Polecam wspaniałą, choć nieoczywistą książkę. Ja ją nazwałam książką mojego życia:) Odsłuchuję ją już czwarty raz (jest też w papierze) i za każdym razem dociera do mnie inny fragment i inna wskazówka:)
„Cztery umowy” Don Miguel Ruiz.
Wspaniała! Nie zrażaj się nieco dziwnym wstępem:)

Odpowiedz
monia 23 stycznia, 2018 - 11:36 am

Dziękuje za ten wpis…z całego serca dziękuję…

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej