Pierwszy dom dla wroga, drugi dla przyjaciela… – czyli błędy których już więcej nie popełnię!

by Home on the Hill

Na pewno znacie to powiedzenie, że tak naprawdę dopiero trzeci dom jest idealny, że uczymy się na wszystkich swoich wcześniejszych pomyłkach. Choć kocham nasze mieszkanie ogromnie to jednak i u nas nie obyło się bez większych błędów, dlatego dziś postanowiłam Wam o nich opowiedzieć. Być może komuś pomoże to, aby nie powielać ich u siebie. Nie są to żadne straszne rzeczy, ale drugi raz na pewno bym tak nie zrobiła, są to takie zdecydowane nauczki na przyszłość. Jesteście ciekawi, co najbardziej nas w naszym domu uwiera? Zapraszam na post!

Urządzanie wnętrza nie jest prostą sprawą, a tym bardziej wybranie i kupienie swojego wymarzonego mieszkania. U nas błędy pojawiły się już właśnie w momencie kupna naszego gniazdka. Uwielbiam je, ale są rzeczy, które bardzo mnie uwierają. Być może gdybym lepiej poszukała, dała sobie czas, udałoby się ich uniknąć. To samo dotyczy wykończenia, pospiechu, braku wiedzy. Choć i tak uważam, że jak na nasze pierwsze własne mieszkanie, nie jest źle;)

Pierwszy dom dla wroga, drugi dla przyjaciela… – Czyli błędy, których już więcej nie popełnię!

Strony świata

Kupując mieszkanie trzeba dobrze przemyśleć stronę świata, na jaką jest usytuowane. Od samego początku głownie nastawialiśmy się na mieszkanie na parterze z ogródkiem, ogromnie nam się marzył. Dziś nawet nie wyobrażam sobie, żebyśmy mogli go nie mieć. Jednakże, kiedy szukaliśmy naszego wymarzonego gniazdka na rynku niewiele było inwestycji, które spełniałyby nasze wymagania. Niektóre z ogródków były pozbawione jakiejkolwiek intymności, dostępne nieruchomości znajdowały się na osiedlach, które od razu wykluczaliśmy ze względu na to, że wizualnie kompletnie nam się nie podobały, takie wielkie blokowiska bez charakteru. Koniecznie też chcieliśmy, aby było to mieszkanie deweloperskie, choć oczywiście oglądaliśmy również te z rynku wtórnego. W końcu trafiliśmy tutaj gdzie mieszkamy. Zachwyciło nas, że jest tu niezwykle spokojnie, brak ruchliwych ulic wokół, pięknie zagospodarowana przestrzeń, ogródek całkiem spory jak na wokół panujące standardy. Jedyny problem, jaki nas spotkał to to, że było to już ostatnie dostępne mieszkanie na parterze, stąd nie mogliśmy wybrać interesujących nas stron świata. Na początku nie przejęliśmy się tym za bardzo, okna są usytuowane od strony południowo – wschodniej, wiedzieliśmy więc, że będzie jasno. A to, że w ogródku będzie świecić tylko do czternastej? No cóż, chociaż będziemy mogli codziennie zjadać śniadania w blasku promieni. Dziś wiem, że to myślenie było błędne. Kolokwialnie mówiąc, napaliliśmy się i nic nie było nas w stanie zniechęcić;) Dziś ten brak słońca ogromnie mnie irytuje! W mieszkaniu nie jest to jakoś mocno odczuwalne, mamy wiele dużych okien, jest więc naprawdę jasno, mimo, że popołudniu słońce w nie bezpośrednio nie świeci. Ale z tym ogródkiem to przeżyć tego nie mogę! Mam tak, że rano lubię wszystko ogarnąć to, co mam do ogarnięcia, zająć się pracą, która coraz bardziej się rozwija, oprócz tego obowiązki domowe itd, a dopiero później mogę sobie odpoczywać. Ale wtedy nie ma już u nas słońca!

Inni sąsiedzi wygrzewają się popołudniami, a u nas już wtedy całkowity cień. Kiedy są bardzo upalne dni, jest to całkiem przyjemne, ale powiedzmy sobie szczerze ile jest takich dni w roku? Zdecydowanie, jeśli kiedykolwiek znów będziemy kupować jakąś nieruchomość, zwłaszcza nasz wymarzony domek to tylko od strony południowo- zachodniej. Zastanawiam się czasami czy nie trzeba było trochę jednak poczekać, lepiej poszukać… No ale cóż, jest jak jest i już nic na to nie poradzę.


Pośpiech

Nie ma nic gorszego niż pośpiech, ależ my wszyscy dobrze o tym wiemy, a jak przyjdzie co do czego, to i tak dajemy mu się ponieść. Kiedy remontowaliśmy nasze mieszkanie mój Tata od razu zaproponował, aby pogrubić ścianę pomiędzy sypialnią a pokojem dzieci. Wiecie jak to jest w bloku, ściany są jak papier zwłaszcza te w środku pomiędzy pomieszczeniami. Ale nam w ogóle nie było to w głowie, po co, bezsensu, będziemy tylko czas tracić. Dziś bardzo tego żałuję, to, co wtedy można byłoby zrobić bez problemu teraz wiążę się z wielkim brudem, remontem i rozwalaniem połowy mieszkania. Warto jednak takie rzeczy dobrze przemyśleć w momencie, kiedy jest to łatwe do poprawienia, zrealizowania.

Ściana dzieląca te dwa pomieszczenia naprawdę nic nie wygłusza, powoduje, że jest zero intymności. Nasze wieczorne rozmowy są w stanie obudzić dzieciaki. Zastanawiam się jak to będzie później, kiedy będą starsze i nawet sobie nie chcę wyobrażać, co to będzie, jak będą chciały u siebie włączać na cały regulator muzykę;)) Słychać każdy szept, kichnięcie i przewrócenie się na materacu na bok. Słychać wszystko. A tak prosto można było temu zaradzić…


Kompromisy

Kompromis, moje znienawidzone słowo, jeśli chodzi o urządzanie mieszkania. W naszej łazience były jakieś wystające rury, mój Mąż z Tatą stwierdzili, że najłatwiej będzie je obudować i wstawić kabinę prysznicową. Mnie osobiście marzyła się wanna, kocham długie kąpiele. Ale, że naciskali, wmawiali, że się nie da, uwierzyłam, machnęłam ręką i pozwoliłam na prysznic. Jaka była moja wściekłość, gdy okazało się, że większość moich sąsiadów z taką samą łazienką, z tym samym układem rur, mają u siebie…wanny! Tak czułam, że to bardziej wizja mojego współmałżonka, aniżeli faktyczny problem. Nawet nie wiecie jak ja za tą wanną teraz tęsknię… Za jakiś czas na pewno ją zrobimy. Warto więc nie odpuszczać, nie iść na żadne kompromisy, gdybym wtedy bardziej się uparła, na pewno nie potrzebowalibyśmy żadnego remontu, a tak ja niezadowolona, kolejne koszty na horyzoncie i niepotrzebna robota, która na pewno drogi Mężu za jakiś czas nas czeka!


Zostawianie rzeczy na później

To już remontowy klasyk! Na pewno to znacie; to się zrobi kiedy indziej, to wykończymy za tydzień, to czy tamto może poczekać itd. A potem jakoś motywacja siada a prowizorka przestaje rzucać się w oczy i tylko gdzieś z tyłu głowy męczy myśl, że naprawdę musimy kiedyś to zrobić. I u nas znajdzie się kilka takich kwiatków. Na same listwy przypodłogowe musiałam czekać dwa lata! Brakuje też maskownicy nad piekarnikiem, którą „kiedyś”, przy okazji mieliśmy przyciąć, listew łączących pomieszczenia i jeszcze by się trochę znalazło. Naprawdę nie warto niczego odkładać, trzeba robić wszystko od początku do końca. Bo później żyje się z tym wszystkim przez długie miesiące jak i nie lata.

To by były tak naprawdę nasze największe mieszkaniowo – remontowe porażki. Oczywiście znalazłoby się jeszcze trochę rzeczy typu jasna podłoga w łazience, ale zdecydowanie te sprawy, które wymieniłam najbardziej mnie uwierają. Wiem już na przyszłość, że potrzebuję mieć słońce najlepiej cały dzień, żeby unikać kompromisów w rzeczach, na których naprawdę mi zależy, aby się nie śpieszyć i dobrze wszystko przemyśleć, bo w końcu mieszkanie ma służyć na lata, no i przede wszystkim nie zostawiać nic na później. Mam nadzieję, że jeśli kiedyś dorobimy się tego wymarzonego domu, to uda mi się tych wszystkich błędów uniknąć. A jak jest u Was? Co Was najbardziej drażni? Co było Waszą najgorszą decyzją? Co uwiera Was w Waszych domach? Koniecznie podzielcie się swoimi doświadczeniami, ku przestrodze!:)

Zobacz również

36 komentarzy

Maria 1 lutego, 2017 - 9:41 am

Olu, świetny post! W wielu punktach utozsamiam się z Tobą. Ja miałam taki plus, że przed kupnem własnego mieszkania wynajmowałam 3 różne i kilka błędów udało mi się uniknąć właśnie dzięki temu doświadczeniu. No ale zawsze są jakieś niedociągnięcia, mniej przemyślane decyzje, pospieszne wybory czy kompromisy, o których piszesz. Następnym razem będzie lepiej 😉 PS. U mnie często też jest tak, że coś mi się bardzo podoba, kupuję/robię, a potem widzę jakaś nową inspiracje/wpada nowa idea i już marzę o zmianie…Czy też tak miewasz…? Pozdrawiam

Odpowiedz
Home on the Hill 3 lutego, 2017 - 12:48 pm

Zdecydowanie również tak mam i to aż za często;)) Nieraz się śmieję, że ja to powinnam co najmniej trzy domy mieć, żeby zrealizować wszystkie swoje pomysły i to co w danym momencie wo ko mi wpadnie. Jestem uzależniona od zmian!:P Buziaki wielkie!

Odpowiedz
kasias 1 lutego, 2017 - 9:42 am

O tak, błędy się zdarzają. Moim jest kupno mieszkania bez nawet najmniejszego balkonu. Przez to latem czuję się tam jak w klatce. Ile ja bym oddała za Wasz ogródek!

Odpowiedz
Justyna 1 lutego, 2017 - 10:03 am

Mamy tak samo ogródek, popołudniu brak słońca… A ja myślałam że problem z listwami był u nas bo dopiero po miesiącu mieszkania zostaly założone U nas największym problemem to był krótki czas (miesiąc) urządzania mieszkania i co za tym idzie dużo kompromisów i wprowadzenie się do bałaganu

Odpowiedz
Janek Machyńśki | Soczek Pomarańczowy 1 lutego, 2017 - 10:24 am

Łeee, nie ma tragedii. Spodziewałem się bardziej, hmm…kompromitujących błędów (nie żebym źle Wam życzył!). 😉 Jedynie co, to faktycznie wyobrażam sobie, że te cienkie ściany są dramatem. Dobrze, że chociaż sąsiadów nie słychać, bo to dopiero by było! 😉

Odpowiedz
Home on the Hill 3 lutego, 2017 - 12:48 pm

No przykro mi, że Cię rozczarowałam:P Tragedii nie ma, ale uwierz mi, męczą te rzeczy bardzo;) Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz
Malwa 1 lutego, 2017 - 10:32 am

Witam! Piękny blog, uwielbiam 🙂 ach te mieszkaniowe wpadki 🙂 my kupiliśmy mieszkanie w budynku przed termomodernizacją. Na zimnej, zachodniej ścianie poprzedni właściciele zamontowali ogromna, estetyczną i funkcjonalną szafę typu komandor. Niestety zimą ściana pokryła się zielonym meszkiem, spleśniała tapeta i część rzeczy przechowywanych w tej szafie. Zrobiliśmy remont pomieszczenia, a przed następną zimą budynek został docieplony, problem zniknął. Ale i tak mamy nauczkę, że meble nie powinny dotykać bezpośrednio zachodnicej ściany. Pozdrawiam

Odpowiedz
Home on the Hill 3 lutego, 2017 - 12:50 pm

Oj to rzeczywiście niemiłe przygody mieliście:/ Nie wiedziałam, że tak może być, będę pamiętać na przyszłość. Pozdrawiam ciepło i dziękuję za komentarz:)

Odpowiedz
Lena 1 lutego, 2017 - 10:53 am

Listwy, coś co zawsze czeka dluuugo….U nas też zawsze coś zostaje, listwy, malowanie, tu szafka, tam lampka, baterię też się dokupi…a jak już się wprowadzamy to się nie chce. Dlatego tym razem mieszkamy w ciasnej, zagraconej kawalerce i choć dom prawie gotowy to świadomie przeciągamy sprawę żeby jak najwięcej zrobić przed przeprowadzką 🙂 na szczęście jest zimno i nie szkoda nam że dom z ogrodem czeka 🙂

Odpowiedz
Marta 1 lutego, 2017 - 11:13 am

U nas trwa i pewnie jeszcze potrwa z dobre pare miesiecy / lat wykanczanie pierwszego domu 🙂 i choc naleze do upartych osob i nie mam problemu z „poczekaniem” to jednak: niedopytalam firmy kt wykonuje szyby prysznicowe o odcien szyby i przywiezli najtansza z odcieniem zieleni kt kompletnie nie pasowala do kolorystyki lazienki. Jednak porozmawialam z wykonawca i udalo sie za doplata wymienic na wlasciwa. Drzwi wewn. Jesli wybieramy mieszanke przlgowych i bezprzylgowych z tego samego modelu to warto sprawdzic czy wszystkie parametry widoczne sa te same; u nas okazalo sie ze futryna bezprzylgowych jest wyzsza o 4cm od przylgowych kiedy otwory byly takie same. Drzwi byly kolo siebie i musiismy poprawiac bo wygladalo to dziwnie. Koszty- jesli wykonawca mowi ze wersja projektu A jest tansza niz projektu B warto dopytac o zestawienie a nie zakladac to nas nie stac na B chociaz nam bardziej by pasowalo bo po pierwsze kazdy inaczej rozumie „drozsze” a po drugie po glebszej analizie moze B jednak wyjsc taniej . My w ten sposob nie mamy piwnicy a mega duza podbudowe pod plyte fundamentowa 🙁 kolejna rzecz to nalezy baaaaaaardzo dokladnie sprawdzac prace po „fachowcach” my w ten sposob jestesmy stratni jedno podejscie do lampy na elewacji, zle podpiety zestaw podtynkowy, krzywo zrobione wejscia na reflektorki w podwieszanym suficie co trzeba bylo poprawiac wiec strata czasu i ewnie by sie jeszcze znalazlo np za slaba moc jednego z kaloryferow przez ci mielismy 17st w jednym z pokoi… lepiej juz skoncze bo zaczynam sie denerwowac. Dla uspokojenia wszystko jest do ogarniecia ale fakt ze wymaga to czesto nerwow, czasu i pieniedzy.

Odpowiedz
Home on the Hill 3 lutego, 2017 - 12:51 pm

Czyli u każdego jakieś przeboje… Niby wszyscy staramy się dobrze te remonty przemyśleć itd, a potem i tak wychodzą kwiatki. Chyba trzeba się z tym pogodzić;) Ściskam serdecznie!

Odpowiedz
Kluczyk 1 lutego, 2017 - 11:24 am

Jeżeli chodzi o prowizoryczne rozwiązania, to doskonale to rozumiem. I o dziwo każdy wie, że tak się nie powinno działać, ale co kogoś zapytam, to ma prowizoryczne rzeczy od lat, np. łóżko, biurko, kuchnię…

Odpowiedz
The Great Kate 1 lutego, 2017 - 11:45 am

Co do kierunków świata masz 100% racji, są bardzo ważne. My mamy mieszkanie wschodnio-zachodnie. Wschód przypada na część sypialnianą, a ja po prostu uwielbiam budzić się z promieniami słońca, bo od razu mam jakoś więcej energii. Na początku myśleliśmy, że będzie nam to do dokuczało, ale nic bardziej mylnego, no i przecież od czego są rolety gdy ktoś che pospać dłużej. Za to salon i balkon mamy od strony zachodniej, gdzie za to po powrocie z pracy wita nas mieszkanie zalane słońcem. Co do Twojej wymarzonej wanny, to nie nazwałabym tego kompromisem, tylko po prostu pogodzeniem się z takim stanem rzeczy. Nas też zastały rury na wierzchu, ja jakoś na początku wolałam prysznic gdyż utarł mi się taki jeden projekt łazienki w głowie ze szklanym prysznicem, a mąż wolał wannę. Stanęło na tym, ze mamy wannę z deszczownicą i szklany parawanik, który chroni przed rozchlapywaniem wody. Każdy ma to co chciał, a i ja z czasem doceniłam zalety wanny 🙂 Jeśli chodzi o odkładanie na później to i nas dopadła ta przypadłość i teraz to później ciągnie się już rok i dalej nie mamy np. wypełnionych akrylem łączeń w listwach przypodłogowych…. ale przecież nie uciekną 😉

Odpowiedz
Home on the Hill 3 lutego, 2017 - 12:52 pm

Oj salon od zachodu marzy mi się bardzo… I masz rację, za szybko się pogodziłam z tym brakiem wanny i poddałam, ale teraz nie odpuszczę!;)) Buziaki!

Odpowiedz
Biała Sowa 1 lutego, 2017 - 12:18 pm

Masz rację, no ale cóż trzeba uczyć się na błędach 🙂
Faktycznie strony na jakie jest usytuowane mieszkanie są bardzo ważne, bo dużo od tego zależy. Okolica, zieleń dostępność sklepów, ośrodków zdrowia, przedszkoli, szkół to wszystko niestety trzeba mieć na uwadze. A oprócz tego jest tyle rzeczy, że człowiek się gubi.
Trzeba mieć swoje MUST HAVE, które nie podlega żadnym kompromisom, ani dyskusjom. Rozumiem twoje niezadowolenia z powodu braku wanny, prysznic też jest ok, ale kąpiele w wannie są najlepsze 🙂
Pozdrawiam cieplutko.

Odpowiedz
Remigiusz Fedko 1 lutego, 2017 - 12:26 pm

Każdy się uczy na błędach, czasem są plusy tego, że na swoich 🙂

Odpowiedz
Andja 1 lutego, 2017 - 1:24 pm

My mieszkamy 2,5 roku w domu bez drewna na schodach (mamy goły beton), bez kominka, bez wykonczonej elewacji, ogrodzenia, kostki przed domem (mamy kamienie), bez kilku szaf czy regałów….skarbonka pokazała swoje dno i pracujemy nad jej zapełnieniem…. ten brak szaf najbardziej doskwiera….

Odpowiedz
Home on the Hill 3 lutego, 2017 - 12:53 pm

Wyobrażam sobie:/ No ale cóż, krok po kroczku i do celu jak to mówią. Ściskam za Was kciuki i życzę powodzenia!:***

Odpowiedz
Gosia 1 lutego, 2017 - 1:45 pm

Taaaaak, na listwy progowe (te łaczące pomieszczenia) czekam już 1,5 roku. Klasyk 😀 Za to jesli chodzi o storny uparłam się i byłam gotowa zrezygnować z zakupu mieszkania. W końcu takie z ogródkiem od strony południowo- zachodniej się zwoliło. Na pocieszenie powiem Ci, że zazdroszczę wszytskim, którzy w upalny dzień moga się relaksować w cieniu. U nas nie da się wytrzymać. Dlatego planujemy zrobić zadaszenie nad tarasem, wtedy będzie bajka 😀

Odpowiedz
Home on the Hill 3 lutego, 2017 - 12:53 pm

Ty mnie denerwuj, tego cienia to ja mam zwykle po kokardę:P Buziaki Gosiu!:))

Odpowiedz
Anita 1 lutego, 2017 - 2:44 pm

Ooo, coś mogę na ten temat powiedzieć:) Mój największy ból to podłogi – wybierane na szybko, bez „przespania się” z decyzją, bo już za chwilę, za momencik przyjeżdża Tata żeby nam panele położyć. Teraz wzięłabym inne – inny kolor (teraz są prawie pomarańczowe), z V-fugą (teraz nie mogę ich normalnie umyć – nawet pół suchą szmatą – bo odznaczają się łączenia, a nawet spadający pilot od telewizora robi dziurę. Są też ryflowane- weź to ładnie umyj. Taki to Classen z AC4:/). Wymieniać ich po dwóch latach nie będę, chociaż baaaardzo bym chciała. W przedpokoju też nie lepiej – chropowate płyty a’la biały beton. Super super, ale weź to domyj. A że w tych wspaniałych chropowatościach zbiera się brud, to teraz rzeczywiście wygląda to jak beton, tyle że szary. MASAKRA.
Ogólnie gładź kładł nam fachowiec, ale malowaliśmy sami – porażka. I nie wiadomo było, czy spartolił fachowiec, czy my:) Malowaliśmy też raz – no bo przecież ładnie jest. A że nowe budownictwo, ściany chłoną, to po pół roku mamy mazaje na ścianach i plamy (w sumie też efekt betonu:D). Pomalowalibyśmy kolejny raz, ale ściany pękają – czekamy do końca rękojmi, dopiero po naprawie pomalujemy. I tak oto wstydzę się tego, jak moje dwuletnie mieszkanie wygląda:)

Odpowiedz
Home on the Hill 3 lutego, 2017 - 12:55 pm

Ech, te remontowe przeboje:/ Dają w kość, oj dają. No nic teraz trzeba to wszystko krok po kroczku pooprawiać i będzie tak jak Ci się marzy, choć wiem, że często to niełatwe, no bo jak wymieniać coś co jest dobre, a po prostu nam się nie podoba?.. Ja mam tak z podłoga w łazience:( Uściski!

Odpowiedz
Home Things 1 lutego, 2017 - 5:52 pm

Jeśli chodzi o końcówkę Twojego wpisu to… rany, skąd ja to znam… u mnie takie prowizorki, niedokończone sprawy ciągną się całymi miesiącami, co potrafię zrobić sama to robię, ale rzeczy które wykonać może szanowny małżonek… to szkoda gadać ;/
Jeśli zaś chodzi o słońce to wreszcie je mam 😀 nie mam domu, mieszkania też sobie nie wybierałam, trafiło się po prostu … i trafiło się jak należy (choć oczywiście metraż za mały ;)) do obecnego stanu całe życie mieszkałam w ciemności, naprawdę, słońce zaglądało do mnie dopiero po 19, a zimą wcale :/

Odpowiedz
lavinka 1 lutego, 2017 - 6:05 pm

Ze stronami świata sprawa jest uznaniowa. Ja uwielbiam wschodnią stronę właśnie dlatego, że słońce kończy się w południe, góra o 14. Mam teraz salon na zachód i umieram całe lato, tylko o poranku da się w nim wytrzymać. Ogród tylko na wschodzie lub od północy najlepiej. 🙂

Ściany działowe wygłuszają, o ile są grube i mają w środku izolację akustyczną. Wystarczyło przez zbudowaniem podjąć decyzję o tym, by były to tak naprawdę dwie ściany z izolacją w środku (5cm styropianu na ogół wystarcza). Teraz też sobie możecie postawić ścianę gk wypełnioną styropianem, w odległości centymetra od murowanej i się ładnie wygłuszy, wada – zmniejszy się pokój).

Też wolę wannę. 😀

Odpowiedz
Kasia 1 lutego, 2017 - 7:50 pm

Tak, tytuł posta jest bardzo trafny i myślę, że nawet ten trzeci dom nie był by idealny 🙂
My projektowaliśmy swój dom od podstaw a już w trakcie budowy wprowadziliśmy kilka zmian. Pewnie jak w nim zamieszkamy i trochę pomieszkamy okaże się co warto było jeszcze zmienić. Okna mamy na 4 strony świata i myślę, że dobrze wszystko zaplanowaliśmy, bo w sypialni będzie nas budziło słońce w oknie dachowym a wieczorem będziemy mogli podziwiać zachód na tarasie.
Myślę, że przed zakupem mieszkania czy budową domu warto wszystko przegadać. My omawialiśmy pomieszczenie po pomieszczeniu i wszystko uzgadnialiśmy. Oczywiście jest to łatwiejsze przy budowie od podstaw niż gdy musimy wybrać już z gotowych rozwiązań.
Wasze mieszkanie jest przepiękne i tak dopieszczone, że z pewnością nikt nie dostrzegł by żadnych niedociągnięć 🙂
Życzę by spełniło się Wasze marzenie o domu 🙂
Pozdrawiam ciepło 🙂

Odpowiedz
Sylwia 1 lutego, 2017 - 11:33 pm

Jestesmy w trakcie budowy naszego malego domku, möj maz tez ”postaral sie” o prysznic 😉 Na szczescie po dlugiej namowie zdecydowalismy sie na dodatkowa mini lazienke przy pokoju còrki z malutka wanna 140cm …ale wanna! Oczywiscie koszt budowy Troche wzrósl i wszystko robilismy na ostatnia chwile, ale jakos bez Wanny nie moglam sobie wyobrazic domu…. Ciekawe co bede chciala zmienic po odbiorze kluczy 😉

Odpowiedz
Sardot 2 lutego, 2017 - 10:55 am

Sporym kłopotem remontowym może być… wielkość domostwa. 😉 Często zastanawiam się nad zaletami i wadami domu a mieszkania i chyba mieszkanie na parterze z ogródkiem jest najlepszym rozwiązaniem. Niejednokrotnie słyszałem historie, że pary kupowały domki jednorodzinne i niestety bez przygotowania wkładu finansowego pod remont całości, robili remont pomieszczenie po pomieszczeniu nawet przez 10 dobrych lat. A potem? Okazuje się, że ten pierwszy pokój już nadaje się do remontu. A przecież, co dopiero skończyliśmy całość. Takie troszkę błędne koło.

Odpowiedz
patrycja 2 lutego, 2017 - 2:06 pm

wiesz, to przysłowie- to chyba jest jednak prawdziwe 😉 zanim kupiliśmy nasze własne mieszkanie wynajmowaliśmy 3 różne mieszkania (plus nasze rodzinne, więc w sumie 5 różnych domów). z każdego wyniosłam to, czego nie chcę, co jest zbędne i odwrotnie- to czego nam potrzeba, co mi się podoba a co nie. wydawało mi się, że jestem przygotowana a jednak popełniłam podobne błędy o jakich piszesz. niby było ok…. ale jednak nie do końca. pierwszy dom dla wroga- może nie sprzedaliśmy mieszkania wrogowi, ale przyjacielowi bym go nie poleciła 😉 dziś budujemy nowy dom, drugie własne gniazdo, i wiem już jakich błędów nie popełnię. ponoć drugi dom buduje się dla przyjaciela- więc może u nas nie będzie tak źle. i grube ściany między sypialniami, jestem ZA! 😉

Odpowiedz
Home on the Hill 3 lutego, 2017 - 1:22 pm

Na pewno będzie dobrze i będzie cudownie Wam się mieszkać, czego życzę z całego serducha!:)) Buziaki wielkie!

Odpowiedz
Kasia 2 lutego, 2017 - 3:50 pm

Strony świata to bardzo indywidualna kwestia. Po 2 mieszkaniach z sypialnią na wschodzie lub południowym-wschodzie stwierdziłam, że nigdy więcej 😉 Obecnie sypialnia jest na ścianie północnej i była to świetna decyzja. Ani nie nagrzewa się rano, ani przed porą spania. Może nie mam tyle światła, ale spędzam w niej aktywnie może 2h dziennie, na ogół z samego rana i wieczorem, więc też go nie potrzebuję.
Za to trochę sklinam nasz zachodni salon, bo potrafi się nagrzać, choć fakt – balkon wieczorem dalej jest przyjemnie ciepły, żeby na nim posiedzieć.

A prowizorki niestety stają się często permanentne.

Odpowiedz
Pantofelwpodrozy 3 lutego, 2017 - 4:27 pm

Coś mi o tym wszystkim wiadomo… listwy przypodłogowe czekają na montaż już od września…

Odpowiedz
Gosia 10 lutego, 2017 - 6:37 pm

Z mężem w zeszłym roku przeprowadziliśmy się do naszego pierwszego domu i raczej ostatniego. 🙂 Byłam nieugięta na wszelkie propozycje „może później”, „kiedyś się zrobi”, „zróbmy to po kosztach” itp… Mam nawet dużą wannę! Jestem przeszczęśliwa, że udało się wszystko tak jak zaplanowałam, ale to też zasługa blogów, a dokładnie wszelkich uwag i podpowiedzi na co warto zwrócić uwagę. Twój post na pewno wielu osobom się przyda. 🙂

Odpowiedz
Anna 15 lutego, 2017 - 3:37 pm

Te strony świata to chyba jedna z ważniejszych decyzji. Jak wybieraliśmy mieszkanie dostępne były tylko północno-wschodnie lub północno-zachodnie, więc zdecydowałam się na to drugie. Też myślałam, że fajnie byłoby rano budzić się w słońcu, ale w końcu stwierdziłam, że przy moim trybie życia nie miałabym kiedy wykorzystać tego porannego słońca, a gdybym przychodziła z pracy do domu, to ono już by było po drugiej stronie budynku, a ja na balkonie siedziałabym w cieniu. Teraz nie żałuję tego wyboru, bo latem wieczorem fajnie posiedzieć na balkonie przy zachodzie słońca. Ale mamy dość wietrzny balkon, więc nawet w upały rzadko bywa tam naprawdę nie do zniesienia, a często nawet przy dość ciepłej pogodzie bywa tam chłodno 🙁 A z innymi rzeczami też się zgadzam, nie wyobrażam sobie domu bez wanny, a mąż chciał prysznic, więc mamy i to i to. Teraz bym to zmieniła na 2 w 1, ale muszę poczekać na remont.

Odpowiedz
Kamil 16 lutego, 2017 - 9:58 am

Tu muszę się z tobą trochę nie zgodzić, nigdy dom nie będzie do końca idealny, zawsze znajdzie się coś co można poprawić, wymyślą coś nowego co chcielibyśmy mieć, nowe materiały itd. Chodź to co piszesz to całkowita prawda.

Odpowiedz
Kameralne śniadanie - amerykańskie pankejki z syropem klonowym i owocami | Kameralna 6 marca, 2017 - 1:21 am

[…] Ola z bloga Home on the Hill pisze o tym na co warto zwrócić uwagę szukając swojego pierwszego domu, tak by potem nie żałować wyboru. Zupełnie nie pomyślałabym o tym, żeby szukać domu z […]

Odpowiedz
urszula 17 lipca, 2019 - 10:56 pm

Ja przede wszystkim szukałam słońca. Dlatego też kupiliśmy kompletną ruinę do remontu (typu granat do środka), ale z salonem i ogródkiem od zachodu. Za trzecim razem nie popełniłam prawie żadnego błędu oprócz kolorystyki ścian i strasznie żałuję, że nie przekonałam męża do drzwi tarasowych…
Wanny nie cierpię. Z powodów ekologicznych, ekonomicznych i subiektywnych – moczenie się w brudnych mydlinach?!
Pozdrawiam

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej