Czekam…

by Home on the Hill
15 komentarzy

Czekam na wiosnę. Na słońce. Na zieloną, soczystą trawę. Tę taką po której będę mogła jak wariatka na boso pobiegać, nic a nic nie przejmując się odpryśniętym lakierem na paznokciach u stóp. Czekam na kwiaty, na hortensje, na pączki na mojej ukochanej magnolii. Na biały taras, który znów będzie bił aż po oczach jak go olejem potraktujemy, bo teraz zszarzał tak bardzo… I tak smutno to wygląda wszystko. I te donice poukładam co wiatr je poprzewracał i nikomu nawet nie chce się wyjść i coś z tym zrobić.

Czekam na kawę, tę taką co najbardziej na świeżym powietrzu smakuje. Na brudne dłonie od ziemi, na przyrumienioną skórę. Na puszyste obłoki i niebo najbardziej błękitne na świecie. Czekam na to aż będzie chciało mi się więcej, bardziej, mocniej. Aż będzie mi się chciało w ogóle. Bo kiedy promienie słońca grzeją to wtedy tak łatwiej ze wszystkim. Nawet z tym praniem i myciem podłogi, z odpisywaniem na maile i chodzeniem po zakupy. Z dobrym humorem i zdrową dietą. Wtedy tak prościej.

Czekam na tę wiosnę tak bardzo. Tak całą sobą. Czekam tak jakby nigdy nie miała nadejść, rozgościć się wygodnie, rozkochać do granic możliwości.

Szoruję kuchnię czekając. Czytając dzieciom książki i pijąc kolejną herbatę pod kocem. I wtedy gdy mi się znów nic nie chce, och, wtedy czekam najmocniej. Układam na kanapie równo poduszki, obiecuję sobie, że jutro świeże kwiaty kupię i upoluję ten cudowny różowy koc w markecie. Spróbuję do każdego kąta upchnąć jej namiastkę. Bo ja już dłużej z tą zimą nie dam rady.

I  ten biały puch, muszę uczciwie przyznać, nawet i przyjemny był, i śmieszne te dziecięce policzki całe takie czerwone. Ale już wystarczy, już dosyć. I but mi dzisiaj przeciekł, przeciekł złośliwie. Ale wcale nowych kupować nie będę, bo ja już chcę nabywać tylko i wyłącznie sukienki, kompletnie na obecną porę roku nieadekwatne. Więc sobie na nie odkładam i w nosie z tymi cholernymi butami. I z cieknącym znów katarem i tą niemocą obrzydliwą. No dosyć.

Dni sobie w kalendarzu odliczam, codziennie, kiedy tak wcześnie żaluzje zasłaniam, kiedy znów przy świetle lamp muszę siedzieć.

Wiosna jak najpiękniejszy, wymarzony prezent się jawi.

Tak sobie w jej takt potańczyć, tak w sobie znów energię rozbudzić, te dłonie w ogródku całe pobrudzić. Tak sobie marzeniami zasnuć głowę i palcem po mapie pojeździć. Tak sobie wszystko, no wszystko!

Bo przecież w końcu nadejdzie… Czyż nie?

Więc sobie wiję sieci w tym moim oczekiwaniu, więc sobie głowę napełniam idealnymi wizjami…

Ileż my się w tym życiu naczekamy… Na te kolejne poranki, wymarzone wakacje, na nową sukienkę, wypłatę, na domowy chleb, który nigdy sam się upiec nie chce, na zwolnienie tempa i jego przyspieszenie, na miłość, na wiosnę, na zdrowie, na wszystko. I tak te dni płyną w tym oczekiwaniu, w tych nadziejach drobnych. A codzienność trwa sobie nieprzerwanie, cyklicznie koło zatacza. I każda zima kiedyś się kończy i każdy dzień z nocą się wita. I my tak w tym oczekiwaniu trwamy, akceptując je jako pewną stałą.

I ważne choć czasem przystanąć. Dotknąć. Zobaczyć. Odkryć, że to już własnie dzisiaj. Że choć jedno oczekiwanie się spełniło. I tym momentem się nacieszyć.

Promienie słońce po podłodze mi tańczyły. Tak koło trzynastej.

Popatrzyłam. Doceniłam. Wiosna kiedyś przyjdzie…

Jestem tego pewna.

Zobacz również

15 komentarzy

Mdzia 25 stycznia, 2017 - 7:48 pm

Ja również czekam… Przepiękne zdjęcia! 🙂

Odpowiedz
Magdalena Kantorska 25 stycznia, 2017 - 8:07 pm

I ja też czekam! przepiękny wpis, rozmarzyłam sie wiosno przybywaj:-)

Odpowiedz
Danuta 25 stycznia, 2017 - 8:14 pm

Fakt, jak jest cieplej wszystko jest jakby prostsze. Bardziej nam się wszystkiego chce. Też czekam na wiosnę. Miejmy nadzieje, że długo się nie spóźni.

Odpowiedz
Zuzia 25 stycznia, 2017 - 8:25 pm

Wiosnę kocham jak każdy chyba 🙂 ale nie chcę jej w styczniu i lutym bo wtedy na Wielkanoc czeka nas śnieżyca. Czekam na mróz i śnieg na ferie 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 25 stycznia, 2017 - 8:26 pm

A idźże z tym mrozem Kobieto, no zlituj się! 😛 :****

Odpowiedz
Justyna 25 stycznia, 2017 - 8:48 pm

Ja w tym roku czekam wyjątkowo niecierpliwie
Wprowadziliśmy się w grudniu do mieszkania z tarasem i teraz jest taki goły, pusty…a ja marzę żeby ustawić na nim właśnie hortensje i wyjść wypić kawkę na słoneczku

Odpowiedz
Marta 26 stycznia, 2017 - 12:25 pm

Też czekam już niecierpliwie, bo mam dość mroźnych poranków, kiedy do pracy trzeba, i jak bałwan się czuję w puchowej kurtce…no i ciągle zajadam te mrozy, by się rozgrzać, jak tak dalej pójdzie, to będę musiała wymienić wszystkie sukienki…;)

Odpowiedz
Małgorzata 26 stycznia, 2017 - 8:26 pm

Kazda pora roku (i zycia) ma swoj urok. Wazne, aby w kazdym z tych stanow (pogody, ducha, wieku) wylapac pozytywy. Kiedy sie osiadzie na czekaniu, mozna wiele przeoczyc… Szeroko otwartych oczu, Olenko! Jestes wrazliwa, na pewno potrafisz znalezc cos pozytywnego nawet w przemoczonym bucie. Do wiosny jeszcze wiele dobrego nas czeka! Usciski gorace

Odpowiedz
Home on the Hill 29 stycznia, 2017 - 10:38 pm

Dzięki Małgosiu za postawienie do pionu!;))) No szukam tych pozytywów, szukam, w końcu nawet już ręką machnęłam i te nowe buty kupiłam. ładne są nie powiem, więc i humor się poprawił:P

Odpowiedz
paczkowski-konie.pl 27 stycznia, 2017 - 11:20 am

Piękne zdjęcia:)

Odpowiedz
arleta 27 stycznia, 2017 - 9:56 pm

Nie czekaj, wiosna i tak przyjdzie… ciesz się tym co jest – tym, że możesz palić świece, bo zmrok wciąż zapada dość szybko, że w weekendy dzień zaczyna się tak jakoś późno, a Wy leżąc z dzieciakami w łóżku nie tracicie dnia i pięknej pogody 😉

Odpowiedz
Home on the Hill 29 stycznia, 2017 - 10:36 pm

No z jednej strony tak, ale z drugiej strony w tym łóżku przy maluchach to się za dużo nie da poleżeć i aż by się chciało pół dnia na dworze spędzić…:/ No wiem, wiem, marudzę ile wlezie!:P

Odpowiedz
Sylwia 28 stycznia, 2017 - 8:19 am

Wspominając Twoje zeszłorocznej wpisy to chyba też mocno wypatrywałaś wiosny. W sumie, jak jej tu nie wypatrywać? 🙂 Z utęsknieniem czekam na nią i ja. Wczoraj kupiłam hiacynt, uspokoił mnie 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 29 stycznia, 2017 - 10:35 pm

To prawda, mam tak co roku i nic na to poradzić nie potrafię;)

Odpowiedz
Maria 28 stycznia, 2017 - 9:12 am

Bardzo ładny wpis! Lubię te wiosenne rośliny, słońce, pierwsze listk, pączki. I nawet wiosenne porządki brzmią lepiej od innych 😉 pozdrawiam

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej