Jak największa porażka w końcu zamieniła się w sukces…

by Home on the Hill
35 komentarzy

droga

Jestem tak szczęśliwa, że postanowiłam, że po prostu muszę się tu z Wami tym podzielić!:) Od wczoraj uśmiech nie schodzi mi z twarzy, a wszystko nadal wydaje się być jak sen. A to przecież tak banalne, tak normalne, w końcu większość dorosłego społeczeństwa ma ten zwyczajny dokument i kompletnie o tym nie myśli. Wstaje rano, ubiera się, kieruje swoje kroki na parking pod domem, wciska sprzęgło, odpala silnik i jedzie. Wszyscy tylko nie ja. Aż do wczoraj…

Swoją przygodę z prawo jazdy zaczęłam prawie pięć lat temu. Maja pojawiła się na świecie, a ja poczułam, że w końcu jest dobry moment na to, aby to zrobić. Byłam bardzo pozytywnie nastawiona, w końcu co to za filozofia, każdy jeździ, ja też będę. Moje nastawienie diametralnie się zmieniło tuż po pierwszej lekcji. Kompletnie tego nie ogarniałam. Potem zaczęła się równia pochyła… Krzyczący instruktor, jak się potem okazało najgorsza szkoła jazdy z możliwych, do tego moja nieumiejętność radzenia sobie ze stresem i roztrzepanie. Byłam pewna, że to nie dla mnie. Poszłam na egzamin, jeden, drugi, trzeci, czwarty… Odpuściłam. Jestem beznadziejna, nienauczalna, no po prostu porażka! Schowałam głęboko w sobie wstyd i wróciłam do znienawidzonej komunikacji miejskiej. Uwierało mnie to, oj nawet sobie nie wyobrażacie jak. Z jednej strony powtarzałam sobie, że przecież nie każdy musi nadawać się na kierowcę, a z drugiej strony zieleniałam z zazdrości na to, że każdy może ot tak sobie wsiąść, spontanicznie pojechać z dziećmi na plaże, pozałatwiać tysiące spraw, a ja wiecznie uzależniona od Męża. Czułam się jak kompletny nieudacznik. Wszyscy wokół powtarzali mi, że to nic, że za szybko się poddałam, a ja tam wiedziałam swoje; jestem beznadziejna, nie nadaję się i już!

Musiałam to w sobie przetrawić… Przetrawiałam długo, bo aż do września tego roku.  Przy dwójce dzieci brak prawo jazdy to naprawdę koszmar. Męczyło mnie to już tak okropnie, że nawet mój strach przed jazdą zmalał, byłam w totalnej desperacji. Postanowiłam wziąć się w garść. Zapisałam się do nowej szkoły, poszłam na kurs. Tym razem trafiłam na Instruktora – Anioła.  Pierwszy raz w życiu poczułam się pewniej na drodze, ba! Zaczęłam to lubić! Na każdą lekcję biegłam jak na skrzydłach, a nie jak na ścięcie, jak to było pięć lat temu. Szło mi całkiem nieźle, Instruktor chwalił, ja promieniałam. Oczywiście, co chwilę popełniałam tysiące gaf, ale przestałam się bać, stałam się bardziej uważna, samochód zaczął mnie słuchać, a znaki stały się dużo bardziej czytelne. Skończyłam kurs i szybko zapisałam się na egzamin. Byłam ogromnie optymistycznie nastawiona, Instruktor powtarzał mi, że jest pewien, że zdam, ja czułam się naprawdę świetnie przygotowana. Poszłam… Wyjechałam, Egzaminator niesamowicie miły, cały czas mnie zagadywał, prosta trasa, czułam się bardziej jak na lekcji aniżeli egzaminie. Stres całkowicie odpuścił… Gawędziłam z Egzaminatorem, w myślach już biegłam do urzędu, aby odebrać upragniony dokument i wtedy… przejechałam na zielonej strzałce. Przesiadka. Koniec. Czarna rozpacz. Historia się powtarza, nie nadaję się, nie ma szans, jestem do du…!!! Przeryczałam cały dzień, oczywiście chciałam odpuścić, ale Mąż postawił mnie do pionu. Kolejny termin.

Tym razem szłam nie robiąc sobie żadnych większych nadziei. Miałam ochotę uciec jak najdalej, trzęsłam się maksymalnie, na końcu nosa łzy, ręce drżały, przed oczami mroczki. No po prostu nie ma szans, nie da rady, nie wsiądę i już! Wywołali mnie. Egzaminator przywitał się, plac poszedł błyskawicznie i wyjechaliśmy. Tym razem Pan Egzaminator zdecydowanie mnie nie polubił;) Był tak opryskliwy i wredny, że to wręcz mało powiedziane. A na mnie o dziwo podziałało to bardzo motywująco. Nie myślałam już o tym, że nie dam rady, że to egzamin itd., cały czas tylko powtarzałam sobie w głowie „już ja CI pokażę!” Byliśmy wszędzie, zaliczyliśmy wszystkie możliwe skrzyżowania w Gdańsku, a ja chyba pierwszy raz w życiu byłam tak skupiona i skoncentrowana. I wtedy zdarzył się cud… Zdałam!!! Matko żebyście Wy mogli mnie wczoraj zobaczyć! Skakałam kankana na parkingu Pordu, banan na twarzy miałam tak wielki, że aż mnie wszystko od tego uśmiechu bolało.

Nadal nie mogę w to uwierzyć! Pięć lat męczenia się, braku wiary, otchłani rozpaczy i w końcu jest! Moje wymarzone, upragnione prawo jazdy:))) Teraz ja też tak mogę; wstać rano, ubrać się, kierować swoje kroki na parking pod domem, wcisnąć sprzęgło, odpalić silnik i jechać. W siną dal…:) Udało się, w końcu! 2016 zakończył się najlepiej jak mógł…

 

Zobacz również

35 komentarzy

Anka 29 grudnia, 2016 - 7:52 pm

Gratulacje!!!

Odpowiedz
Speckled Fawn 29 grudnia, 2016 - 8:00 pm

Gratuluję 🙂 też trochę przeszłam zanim udało się zdać 😉

Odpowiedz
Babamadom 29 grudnia, 2016 - 8:02 pm

Gratuluję! To bardzo ułatwia wszystko!

Odpowiedz
Arleta - schabikowo 29 grudnia, 2016 - 8:07 pm

Cudnie, gratulacje 🙂 tak wyczekane prawko na pewno bardzo cieszy 🙂 szerokiej drogi Olu 🙂

Odpowiedz
Kasia 29 grudnia, 2016 - 8:15 pm

Moje gratulacje 🙂
Miałam identycznie z moim prawem jazdy 😉 dla mnie to było traumatyczne przeżycie 🙂 po zdanym egzaminie nie jeździłam autem kilka lat ….nie zrób tego błędu !!! wsiadaj od razu za kółko i w drogę :)))
Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz
Monika 29 grudnia, 2016 - 8:23 pm

Z całego serducha gratuluję! :))) To akurat przede mną :D. Czuję się jak kosmitka, bo wszyscy wokół mają prawo jazdy, tylko ja nie :P. A jeździć umiem, nawet motorem :). Zaczęłam robić prawo jazdy chyba z 10 lat temu, ale się przeprowadziłam i w nowym mieście już nie kontynuowałam kursu. To moje jedyne zadanie na liście do zrobienia w przyszłym roku 🙂

Odpowiedz
Ewa 29 grudnia, 2016 - 8:26 pm

Gratulacje! To wszystko niestety przede mną… ale z tego, co piszesz najważniejsza jest kwestia motywacji i… dobrego instruktora 🙂 Pozdrawiam i raz jeszcze gratuluje, dzielna z Ciebie babka! 🙂

Odpowiedz
Aleksandra 29 grudnia, 2016 - 8:28 pm

Brawo! O, jak ja Cię rozumiem 🙂 Gratulacje!

Odpowiedz
blog.stabrawa 29 grudnia, 2016 - 8:28 pm

Brawo TY 🙂

Odpowiedz
Magdalena K. 29 grudnia, 2016 - 8:34 pm

Gratulacje!!!

Odpowiedz
Marta 29 grudnia, 2016 - 8:40 pm

Ja swoim prawem jazdy bardziej stresowałam się niż maturą, ale też się udało 😉 gratuluję 🙂

Odpowiedz
Joanna 29 grudnia, 2016 - 9:06 pm

Gratuluję!!! Wiem co przeżywasz, bo ja zdałam 13 grudnia w wieku 40 lat 🙂 To też było moje drugie podejście do prawa jazdy, za pierwszym razem po 2 niezdanych egzaminach na polu manewrowym odpuściłam na ponad 10 lat. Teraz też za drugim razem na mieście, z tym że za pierwszym razem miałam okropnego egzaminatora i szukał okazji, żeby mnie oblać. Pierwszą samodzielną jazdę już zaliczyłam i czułam się swietnie 😉 Pozdrawiam

Odpowiedz
All about home 1 stycznia, 2017 - 8:39 pm

To prawie jak ja, z tym że ja miałam z 15 lat przerwy między pierwszym a drugim podejściem. I było jak opisałaś Olu, wszyscy mieli prawko tylko nie ja. Ale widać na pewne sprawy potrzeba czasu i oczywiście dobrego instruktora- ja swojego nie nazwałabym aniołem, a wręcz diabłem wcielonym :), ale jest spoko gościem i nauczył mnie jeździć 🙂 I jak już ktoś wcześniej wspomniał, od razu siadaj za kółko i jeździj 🙂

Odpowiedz
Danka 29 grudnia, 2016 - 9:06 pm

Zdolna dziewczyna! Szerokości! Gratulacje ogromne i szczęśliwego Nowego Roku 😀

Odpowiedz
U Mamusi Muminka 29 grudnia, 2016 - 9:48 pm

Ja zrobiłam pj 3 lata temu, po urodzeniu córki. Zdawałam 6 razy. 6!!! Na pierwszym egzaminie, zarysowałam na parkingu inne auto i dostałam mandat – czujesz???
Matura to pikuś w porównaniu z tym egzaminem. Nigdy więcej 🙂 aaa i GRATULACJE!

Odpowiedz
Justyna 29 grudnia, 2016 - 10:09 pm

Brawo, super! To mega uprości Ci życie, super, że się zdecydowałaś 🙂

Odpowiedz
Pani Kredka 29 grudnia, 2016 - 11:02 pm

Gratulacje! Prawko ułatwia wiele… prostych dróg 😉

Odpowiedz
Gosia 29 grudnia, 2016 - 11:27 pm

GRATULACJE!!!! 🙂 nie wiedziałam, że mieszkasz w Gdańsku! :))))

Odpowiedz
Magda 29 grudnia, 2016 - 11:37 pm

Gratulacje 🙂

Odpowiedz
A 30 grudnia, 2016 - 1:21 am

Gratulacje!
Fajnie wiedzieć że komuś udało się spełnić swoje marzenia… 🙂
Pozdrawiam

Odpowiedz
Elżbieta A. 30 grudnia, 2016 - 7:34 am

Czytałam wieczorem z wypiekami na policzkach, ze łzami w oczach i z uśmiechem na buzi.
Wiem co przeżywałaś i podziwiam upór.
Ja…odpuściłam… no cóż, nie każdy musi jeździć autem…
Gratuluje z serca, ogromnie się cieszę.

Odpowiedz
C.aro 30 grudnia, 2016 - 8:08 am

Gratuluję 🙂 Ja jeszcze nie podchodziłam do kursu na Prawo Jazdy ani tym bardziej do egzaminu. Jeszcze wszytko przede mną- ale podejrzewam , że moja historia nie wiele, będzie się różnić od Twojej 😀
Pozdrawiam i życzę szerokiej drogi

Odpowiedz
Monia 30 grudnia, 2016 - 8:51 am

Gratuluję i życzę wielu pięknych kilometrów jako kierowca 🙂

Odpowiedz
Anka 30 grudnia, 2016 - 10:23 am

Gratulacje 🙂 Ja swoje prawko zdawałam 20 lat temu i mimo iż zdałam od razu to miałam jakieś dziwne poczucie że to tylko papierek a tak naprawdę to nie umiem jeździć. Bo chociaż instruktora miałam fajnego i lubiłam jeździć, to samodzielna jazda bez niego paraliżowała mnie strachem. Nie jeździłam chyba ze trzy lata, z dwójką malutkich dzieci przeżywała gechennę miejską komunikacją. W końcu powiedziałam basta- puknęłam się w głowę i nieśmiało siadłam za kierownicę. I chociaż te pierwsze jazdy były okupione potworny stresem – nie poddałam się, a teraz prowadzenie auta sprawia mi prawdziwą frajdę- do tego stopnia, że jak parę dni nie siadam za kółkiem to tęsknię za tym 🙂 Powodzenia :)))

Odpowiedz
Riona 30 grudnia, 2016 - 3:36 pm

Czułam to samo w grudniu zeszłego roku 🙂 Miałam bardzo podobne przejścia i aż za dobrze wiem jak ciężko Tobie było. Gratuluję 🙂

Odpowiedz
Magdalena 30 grudnia, 2016 - 4:43 pm

Super, gratulacje 😉 Szerokości 😉

Odpowiedz
Maria 30 grudnia, 2016 - 4:57 pm

Gratulacje! Znam ten stres! Teraz ciesz się wolnością i niezależnościa! Szczęśliwego Nowego Roku. M

Odpowiedz
katalog inspiracji 30 grudnia, 2016 - 5:44 pm

Gratuluję – szerokiej drogi

Odpowiedz
Kasia Twoje DIY 31 grudnia, 2016 - 12:11 am

Brawo! Gratulacje. Mi prawko przyszło łatwo, ale są inne egzaminy, których do dzisiaj nie zdałam i wierzę, że to musi być wielka radość.

Odpowiedz
Jaga Bunia 2 stycznia, 2017 - 9:51 am

Gratulacje!!! To wielkie ułatwienie:) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, dużo zdrowia i kolejnych sukcesów:)

Odpowiedz
Home on the Hill 2 stycznia, 2017 - 4:28 pm

Dziękuję Wam wszystkim ogromnie za tyle gratulacji i ciepłych słów, jesteście niesamowici!!! :)))

Odpowiedz
Elena 2 stycznia, 2017 - 7:45 pm

Jejku, nawet nie wiesz, jak Cię rozumiem! Jeszcze 1,5 miesiąca temu dokładnie przez to samo przechodziłam!

Odpowiedz
Ania 3 stycznia, 2017 - 9:02 am

Gratulacje! Ja zdałam za piątym razem. Tylko, że strach paraliżuje mnie tak, że nie umiem sama pojechać. Jeżdżę raz na 2 tyg z mężem. Miałam już stluczke… ehhh. Nie wiem jak się przemoc. Pozdrawiam Ania

Odpowiedz
Magda 5 stycznia, 2017 - 2:56 am

Widziałam Cię:) Myślałam nawet żeby zagadać, ale nogi same tańcowały mi ze stresu więc odpuściłam:) Siedziałyśmy w tym samym rzędzie czekając na egzamin:) Mam bardzo podobną historię do Twojej tylko że zaczęłam nie 5 a 8 lat temu:) 28.12 zdałam za drugim razem. Trafiłam na mało sympatyczną Panią ….. ale udało się:) Powodzenia i do zobaczenia na trasie gdzieś w Gdańsku:)

Odpowiedz
Monika 15 stycznia, 2017 - 8:32 pm

Miałam dokładnie to samo z instruktorem. Pierwszy porażka jego zdaniem kobiety nie powinny mieć prawa każdy!! !!! Tak mnie zdemotywował ze nie chciałam patrzeć w kierunku samochodu… 2 egzaminy w d@$!
Ale mąż -kierowca nie odpuścił i musiałam zdać. Poszłam do innej szkoły, do innego instruktora który mial zupełnie inne podejście i wysraeczylo kilka jazd, pare dobrych rad, pare pochwał zebym zdała śpiewająco 🙂
Teraz uważam że to kobiety są lepszymi kierowcami niż mężczyźni. Na pewno bezpieczniej jeżdżą

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej