Jeden taki prezent…

by Home on the Hill
31 komentarzy

1211 26 2122 27 456 1

Zawsze stała w kącie taka duża, zielona. Na niej wesoło migotały światełka, wisiały kolorowe bombki, słodycze, suszone pomarańcze. Pachniała lasem, co roku szukaliśmy takiej, co miała na sobie małe szyszki. Jak myśmy się z tych szyszek cieszyli! Nasza choinka, tak mocno wyczekiwana, upragniona, zwieńczenie dziecięcej magii. W końcu nieodłącznie kojarzy się ze spełnionym pragnieniem… Pewnie każdy pamięta jakiś swój jeden, wymarzony prezent. Najczęściej sięgamy wtedy do wspomnień z dzieciństwa, kiedy to z tą dziecięcą niecierpliwością rozwiązywało się wstążka po wstążce, nie przejmując się za wiele, rozrywało kolorowy papier pośpiesznie, zaglądało do torebeczek. Jeśli miałabym wymienić jaki był mój ten jedyny, najlepszy, to chyba musiałabym sięgnąć pamięcią do początku lat dziewięćdziesiątych…

Jechaliśmy długo naszym czerwonym polonezem, obładowani po dach. Z przodu Mama z Tatą, z tyłu ja z Siostrą, a pomiędzy nami Babcia trzymająca na kolanach makowca. Między nogami wielki gar z kutią i ryba w „bigosie”. Tak naprawdę to po grecku, ale odkąd pamiętam ochrzciłam ja w bigosie i tak zostało do dziś. U nas w ogóle każde danie ma swoją nazwę. Na przykład mamy takie ukochane ciasto, które nazywa się „Psia łapa”, a wszystko przez to, że nasz pies, kiedy był małym szczeniakiem, wskoczył na nie i pozostawiał ślady swoich łapek. Pies już niestety nie żyje, ale nazwa pozostała do dziś… I tak jechaliśmy tym samochodem, w oczekiwaniu wielkim, w ekscytacji, po drodze licząc wszystkie mijane latarnie i wyśpiewując kolędy. Zawsze dojeżdżaliśmy, kiedy już na dworze się ściemniało, wypatrując czy czasem na niebie nie ma tej pierwszej gwiazdki, obiecującej początek kolejnej cudnej historii. Wpadaliśmy do ciepłego domu, już w oknach nas wyczekiwali. Moja najukochańsza Kuzynka na świecie już mnie za rękę łapała i z ekscytacją pokazywała mi tegoroczną choinkę. Tańczyłyśmy wokół niej, moja Siostra raczkowała wesoło, Kuzyn niezdarnie recytował pierwsze wierszyki. Zawsze w którymś momencie wołali nas do kuchni, że mamy coś tam pomóc. Sprawnie dekorowałyśmy wtedy pierniczki albo wycierałyśmy talerze, aż nagle ktoś krzyczał, „Ojejku, słyszeliście? Chyba jakieś dzwonki, chyba na balkonie coś czerwonego mignęło!!”, my w te pędy z powrotem do dużego pokoju. Po czym stawałyśmy z buzią rozdziawioną, w zachwycie wielkim, bo nie wiadomo jak i skąd nagle pod choinką znajdowało się mnóstwo błyszczących, jawiących się tajemnicą, kolorowych paczuszek. I jak to tak? Przecież my tylko chwilę w tej kuchni? I nic nie słyszałyśmy?! I kiedy On tak? Toż to jakieś czary! Później siadaliśmy do stołu, w końcu prezenty można było obejrzeć dopiero po wieczerzy. Niecierpliwie przełykałyśmy wszystkie smakołyki, wciąż tęsknie zerkając na te wszystkie pakunki, a mój Tato jak na złość na talerz co rusz kolejną dokładkę nakładał…

W końcu, tak, już czas! Można było dać nura pod choinkę. Każdemu najpierw sprawiedliwie trzeba było prezent wręczyć, zanieść, dopiero wtedy można było własny rozpakować. Pamiętam, że dostałam jakąś książkę, górę słodyczy, brokatowe puzzle i ten jeden prezent, ten tak bardzo oczekiwany, wymarzony, przez noce wymodlony… Barbie na różowym rowerze! Ach, co to była za radość! Ania dostała to samo, rowery miały silniczki i same w kółko jeździły, przez trzy dni później ciągle się tym bawiłyśmy, zachwycałyśmy, wewnętrzna radość aż roznosiła. Do dziś ten różowy rowerek pamiętam, tę lalkę i to najbardziej autentyczne szczęście z możliwych. Najpiękniejszą atmosferę, to serce lekkie jak piórko. Tę choinkę i wszystkich tych moich najbliższych, a niektórych z nich niestety nie ma już wśród nas…


7 9 8 25 img_9462img_9466 28 14 191718

Prezenty cieszą zawsze najbardziej dzieci. To One tak mocno czekają, marzą, wypatrują. Ale jeśli chodzi o dorosłych mam też swój sposób na najpiękniejszy i najbardziej niezapomniany prezent dla nich. Bo cóż dorośli najbardziej kochają? W czym się pławią, na czynniki pierwsze rozbierają? Wspomnienia oczywiście. Wspomnienia piękne, kolorowe, co stają przed oczami jak żywe. Dla tego dla wszystkich Babć, Dziadków, Cioć, co roku przygotowujemy magiczne książki całe ze wspomnień utkane. Ze zdjęciami dzieciaków, magicznych chwil, radosnych momentów. Fotografie mają w sobie moc, bo mogą przenosić w czasie… To taki prezent wyjątkowy, dla każdego, z uśmiechem w gratisie i łzą wzruszenia w oku. Taki sprawdzony, z serca płynący, z własną inwencją, bo przecież warto trochę coś od siebie dołożyć.

Te nasze zdjęcia zamknęliśmy w CEWE FOTOKSIĄŻKA, to takie proste i jaka to świetna zabawa. Nie zajmuje to wiele czasu, ich program jest niezwykle przyjazny i przejrzysty, a samo projektowanie daje wiele radości. I jest naprawdę genialna jakość, uwierzcie mi, bo z niejedną fotoksiążką mieliśmy do czynienia… W tym roku postanowiliśmy też wkleić tam różne śmieszne dialogi z Majką, takie co te Babcie tak najbardziej rozczulają, tak na pamiątkę. Do tego własnoręcznie narysowane rysunki przez dzieci i już mamy definicję najlepszego prezentu z możliwych. Muszę przyznać, że jak ta nasza fotoksiążka przyszła to od razu zapragnęłam i jedną dla siebie. W końcu może być tylko jeden taki prezent… Cały z pięknych chwil zbudowany.

Święta to okres magii, radości. To chwile bliskości, uśmiechu, rodzinnych rozmów i prezentów, bo jakże inaczej. Myślę, że każdy z nas jakby dobrze się zastanowił, to od razu chętnie mógłby cofnąć się w czasie i opowiedzieć o tym jednym, wymarzonym, który najlepiej zapamiętał, który do dziś uśmiech na jego twarzy wywołuje. Warto w tym magicznym okresie podarować garść wspomnień, na kartkach cały rok podsumować, dać coś najcenniejszego na świecie, bo czas tak szybko przemija, a fotografia ma tę moc, że potrafi daną chwilę na zawsze niezmienioną zatrzymać… A jaki był Wasz najlepszy prezent ze wszystkich, taki który głęboko zapisał się w Waszej pamięci? Piszcie koniecznie, tak chętnie posłucham Waszych opowieści! Wszystkiego dobrego:)

310 img_947323

*wpis powstał przy współpracy z firmą CEWE

Zobacz również

31 komentarzy

kasias 5 grudnia, 2016 - 9:30 am

Te zdjęcia są niesamowite! Oddają prawdziwą magię…

Odpowiedz
Magda 5 grudnia, 2016 - 9:35 am

Witam,
a obraz z niedźwiedziem BE AR to gdzie Pani zakupiła ?
Cudowny! <3

Odpowiedz
Home on the Hill 5 grudnia, 2016 - 9:37 am Odpowiedz
Magda 5 grudnia, 2016 - 9:40 am

Dziękuje! 🙂

Odpowiedz
Natalka 5 grudnia, 2016 - 9:35 am

Ja też pamiętam taki prezent z dziewciństwa, dostałam wymarzony domek dla lalek, radość była wielka 🙂 Piękne zdjęcia, a taka fotoksiążka to naprawdę super prezent.

Odpowiedz
Ela 5 grudnia, 2016 - 9:35 am

KASIAS, to damo myślałam i czułam, oglądając to zdjęcia . Jest pięknie, magicznie, nastrojowo …

Odpowiedz
Gosia 5 grudnia, 2016 - 9:47 am

Bosko! Zdjęcia w pięknym stylu, magicznym stylu!

Odpowiedz
Elen 5 grudnia, 2016 - 10:19 am

Super! Też myślę nad czymś podobnym 🙂

Odpowiedz
Monia 5 grudnia, 2016 - 10:31 am

Niesamowity klimat zawsze gości na Pani zdjęciach. Czy to zasługa wnętrz czy może ludzie którzy e nich mieszkają ;). Wieniec piękny ;). Pozdrawiam

Odpowiedz
Home on the Hill 7 grudnia, 2016 - 3:14 pm

I cóż ja mam na to odpisać? 😉 Dziękuję pięknie!

Odpowiedz
Alicja - o chłopcu i 5 grudnia, 2016 - 10:43 am

Olu! Ja z Wami tym czerwonym polonezen jechałam …:) prezent ? Mebelki dla lalek, takie prawdziwe z drewna i tkaniny, zupełnie jak najmodniejsze w tamtych czasach 😉 dwa fotele,,wersalka i meblościanka .., i doskonale pasowały na jedna, kwadratowa polke w mojej meblościance 🙂 wymarzony pokój dla lalek …

Odpowiedz
Home on the Hill 7 grudnia, 2016 - 3:15 pm

Ależ widzę oczami wyobraźni te Twoje mebelki, cudne musiały być! Uwielbiałam takie rzeczy, pamiętam, że miałam różową kanapę dla lalek, z której byłam strasznie dumna;)

Odpowiedz
Żwawy Leniwiec 5 grudnia, 2016 - 12:17 pm

Przepiękne zdjęcia! 😉

Odpowiedz
Szweda Adriana 5 grudnia, 2016 - 12:50 pm

Prezentów jako takich nie pamiętam ale pamiętam naszą choinkę. Zawsze stała w pokoju gościnnym na taborecie.Mama miała nienoszoną ,starą spódnice,niebieską w białe gwiazdki.I z niej była zawsze narzuta na ten taboret.Pamiętam jak tata co roku reperował światełka choinkowe.Wielkie plastikowe gwiazdki.Były rozłożone przez cały przedpokój i zawsze udało się je naprawic.Pamiętam też jak już ubraliśmy choinkę, mama zawsze odkurzała pokój z lamety i włosa anielskiego a potem przygaszała główne swiatło i zapalała choinkę. To był zawsze magiczny wieczór i ni jak nie dało się mnie i brata zagonić wtedy do spania.Pamiętam to jak dziś i chyba się wzruszyłam.

Odpowiedz
Home on the Hill 7 grudnia, 2016 - 3:18 pm

O tak! Ja tez pamiętam to coroczne ubieranie choinki i wcześniejsze wyprawy po nią. Nie była to sprawa łatwa, bo Mama zawsze chciała taką równiuteńką, matko ile my się jej naszukaliśmy, ile naganialiśmy, a potem i tak w domu okazywało się, że tu gdzieś łyso, tu krzywo itd. A dla mnie zawsze była najpiękniejsza na świecie!:)

Odpowiedz
Kasia 5 grudnia, 2016 - 2:07 pm

Piękny salon!
A skąd ten kominek?

Odpowiedz
Home on the Hill 5 grudnia, 2016 - 2:11 pm

Mąż sam robił 😀

Odpowiedz
Emi 5 grudnia, 2016 - 2:33 pm

Maja ma śliczną spódniczkę 🙂 Można wiedziec gdzie zakupiona?

Odpowiedz
Home on the Hill 5 grudnia, 2016 - 7:50 pm

Nie pamiętam, ale wydaje mi się, że z h&m

Odpowiedz
Aga 5 grudnia, 2016 - 9:59 pm

Ha, też pamiętam tę ekscytację Mikołajem i prezentami – magia świąt i niech dzieciaki wierzą w Mikołaja jak najdłużej!! U nas było tak, że po kolacji wigilijnej obowiązkowo trzeba było umyć rączki, bo wiadomo brudne i w ogóle 😉 Więc dreptałyśmy z siostrą do łazienki, a kiedy wracałyśmy prezenty były już pod choinką i tylko w pokoju jakoś chłodniej, lufcik otwarty, bo to Mikołaj wpadł, starszy kuzyn widział nawet kawałek płaszcza jak mignął hihi Cudne jest, że dzieciaki mogą wierzyć w takie czarodziejskie moce, trochę za tym tęsknię 😉

Odpowiedz
Home on the Hill 7 grudnia, 2016 - 3:19 pm

Ja też za tym tęskni, przecież w tym jest zaklęta prawdziwa magia całego dzieciństwa. Ta radość, to oczekiwanie, ekscytacja, no cudo! Buziaki wielkie:))

Odpowiedz
arleta 6 grudnia, 2016 - 1:36 pm

Aż mi się łezka w oku zakręciła :* na myśl o tych, których już nie ma… na szczęście w naszych sercach pozostają na zawsze 🙂

A albumy to wspaniały prezent, taki od serca, bo w przygotowanie trzeba włożyć pracę, radość, wspomnienia, uśmiech i całe to nasze serducho 🙂 W tym roku już pewnie nie zdążę, ale za to dołączę dla dziadków moich dzieciaków ich świąteczne zdjęcia 🙂
Dzięki Olu za inspirację 🙂
P.S. jedząc w tym roku rybę po grecku będę myślała o Tobie – rybo w bigosie 😉

Odpowiedz
Home on the Hill 7 grudnia, 2016 - 3:20 pm

Śmiej się, śmiej, a powiedz sama czy ona nie wygląda jak w bigosie? ;)) Inaczej bym przecież nie zjadła, bo ryb nienawidziłam, no ale taka w bigosie to zupełnie co innego… 😛

Odpowiedz
Prosto z wnętrza 6 grudnia, 2016 - 6:01 pm

Jak zawsze pięknie i magicznie u Ciebie! a taka książka to wspaniała pamiątka. a wygląda świetnie. Fantastyczna okładka! pozdrawiam ciepło

Odpowiedz
Klaudia 7 grudnia, 2016 - 12:08 am

Pięknie u Was. A zdjęcia są magiczne. Oglądając je można poczuć święta

Odpowiedz
Maria 7 grudnia, 2016 - 2:00 pm

Śliczne zdjęcia! Pięknie wprowadzasz w nastrój czytelników, dodatkowo, w dobrym stylu 🙂 Takie prezenty jak albumy, foto książki są świetnie, a z każdym rokiem cenniejsze! Sama często staram się zebrać te chwile i wydrukować w podobnej formie. Zastanawiam się tylko, czy Babcia nie zobaczy tego wcześniej na blogu …A to niespodzianka…? Pozdrawiam M

Odpowiedz
Home on the Hill 7 grudnia, 2016 - 2:02 pm

To dla mojej Babci, na szczęście nie ma dostępu do internetu 😉

Odpowiedz
Maria 8 grudnia, 2016 - 10:20 am

Czasem dobrze nie mieć dostępu do sieci 😉 Pozdrawiam M

Odpowiedz
Zosia 15 grudnia, 2016 - 8:54 pm

Taki mały akcent a tak wiele robi 🙂 Przepiękna ta choineczka mała

Odpowiedz
Ola 19 grudnia, 2016 - 10:17 am

Ale piękne zdjęcia, tak miło patrzeć już na taki świąteczny klimat

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej