Drobne przyjemności [Open’er Festival, filmy o podróżach i najlepsza czekoladowa tarta]

by Home on the Hill
12 komentarzy

Drobne przyjemności to cykl, w którym  polecam Wam jakieś pyszne przepisy, dobre książki, świetne filmy i rzeczy, które potrafią sprawiać radość. Lubię w tej codzienności pochylać się nad drobiazgami, rozpieszczać małymi rzeczami, które w prosty sposób wywołują uśmiech. Stąd pomysł  na to, aby się tym z Wami dzielić i zachęcać do tego byście codziennie zrobili dla siebie coś miłego.


W dzisiejszych drobnych przyjemnościach trochę Wam poopowiadam o przeżyciach. Będą pozytywne emocje i niesamowite chwile. Zachęcam Was abyście jako przyjemności dnia codziennego traktowali również aktywności, rożne wyjścia, warto łapać te wszelkie chwile, na co dzień budować sobie wspomnienia. Jak najwięcej wychodzić na zewnątrz i do ludzi. Oprócz tego tradycyjnie niosę Wam garść książek, filmów i przepis na pyszną czekoladową tartę.

To co, zaczynamy?:)

Do obejrzenia…

Z uwagi na to, że dopiero co wróciliśmy z kolejnych wakacji, jestem niezwykle pochłonięta podróżniczym tematem. Już planuję kolejne podróże, marzą mi się różne wyprawy. Dlatego też dziś zaprezentuję Wam niezwykle inspirujące filmy, pełne kolorów, smaków i widoków. Ale rownież takie, które pokazują tą gorszą stronę ekstremalnych przeżyć, opowiadają o możliwych wypadkach i skrajnych emocjach.

 Wszystko za życie – To niezwykła opowieść o chłopaku, który kończy studia i postanawia wyruszyć w samotną podróż autostopem w kierunku Alaski. Film ten mówi o marzeniach, o pewnego rodzaju ucieczce, pragnieniach połączenia się z naturą, odrzucenia tego co materialne. Opowiada o odwadze, ale również naiwności. Niezwykłe obrazy, cudowna muzyka, różne emocje. Zdecydowanie polecam!

Podroż na sto stóp – To jeden z moich ukochanych filmów! Uwielbiam ten klimat, te zapachy, co aż czuć przez ekran, te widoki i pozytywną energię. Tylko lojalnie ostrzegam, nie możecie tego filmu oglądać z pustym brzuchem, no momentalnie śliniotok zapewniony;) Hinduska rodzina postanawia przeprowadzić się do Francji, gdzie otwierają restaurację. Na przeciwko nich jest druga, konkurencyjna. I zaczyna się zabawa;) Film jest niezwykle ciepły, pełen uśmiechu, smaków i pozytywnych emocji.  Musicie go zobaczyć!

 127 godzin – To nie jest na pewno filmy lekki i przyjemny. Ale robi niesamowite wrażenie, ta historia jest zarówno przerażająca jak i niezwykła. Młody, doświadczony wspinacz wędruje po Kanonie. W pewnym momencie obsuwa się głaz i klinuje mu rękę. Zaczyna się walka o przetrwanie… Film cały czas trzyma w napięciu, a najważniejsze, że to autentyczna historia, ludzkie emocje, determinacja, ale też ogromna doza desperacji. Obejrzyjcie!

 

Do poczytania…

Lubię czasami sięgnąć po takie ciepłe, typowo babskie książki. Takie idealne na lato, aby się zrelaksować, poczuć jakiś inny klimat, przeżywać losy bohaterów.  Dziś mam więc dla Was jedną propozycję, za to składającą się z aż trzech tomów. Bardzo lekkiej historii, niezwykle rodzinnej i malowniczej.

Dom nad rozlewiskiem Małgorzata Kalicińska – to pierwsza część trylogii opowiadająca o przeprowadzce na wieś, o losach bohaterów. Niezwykle malownicze otoczenie przyrody, zupełnie nowe wyzwania, dość skomplikowane więzy rodzinne. To odkrywanie się na nowo, to poszukiwanie szczęścia i miłości. Nie ma złego czasu na to, aby odmienić swoje życie całkowicie, przewartościować je, poszukać drogi do spełnienia. To bardzo ciepła, wciągająca opowieść, mówiąca o różnych bohaterach oraz ich przeżyciach. Lubię takie książki, pozwalają dostrzec najprostsze prawdy, zatrzymać się na chwilę, zastanowić nad własnym życiem. Kolejne tomy to „Powroty nad rozlewiskiem” i „Miłość nad rozlewiskiem”.

Do zjedzenia…

Niedawno na zdjęciach pokazywałam Wam urywki naszej codzienności. Dostałam od Was masę próśb o przepis na prezentowaną tam tartę. Z przyjemnością, więc się nim podzielę;)

Tarta czekoladowa z malinami

12

Jeśli chodzi o ciasta i desery, to najczęściej sięgam po przepisy z kotlet.tv. Polecam tą stronę ogromnie, bo znajdziecie tam masę pyszności, naprawdę fantastycznych przepisów. Moja tarta to tak naprawdę mieszanka dwóch przepisów stamtąd, które postanowiłam połączyć;)

Jeśli chodzi o kruche ciasto, to robiłam je dokładnie krok po kroku z tego przepisu. Nie będę go więc kopiować, tylko Was tam odeślę.

Co do masy to moja rożni się trochę od tej, którą się inspirowałam, więc podaję składniki.

  • 2 tabliczki czekolady (jedna mleczna, druga deserowa)
  • 150 g śmietanki
  • 2 łyżki masła
  • opcjonalnie 1 łyżka ciemnego kakao ( ja zawsze dodaję, wtedy mam wrażenie, że jest jeszcze bardziej wyrazisty smak)
  • maliny

Wszystkie składniki oprócz owoców rozpuszczamy w rondelku na wolnym ogniu. Następnie wylewamy masę na kruche ciasto, na wierzch kładziemy maliny i schładzamy.

Przeżycia…

To teraz opowiem Wam o niezwykłych chwilach, jakie udało nam się ostatnio przeżyć. Bardzo lubię przebywać wśród ludzi, robić najróżniejsze rzeczy, łapać te chwile, dzięki temu czasami nawet nie spodziewając się, może nas spotkać coś wyjątkowego, co będziemy naprawdę długo wspominać. Tak było ostatnio, kiedy wybraliśmy się na Open’er Festival. Lubię panującą tam atmosferę, dobre koncerty, tak się wyszaleć, wyskakać. Ale w tym roku zdarzyło się coś szczególnego. Opowiadałam Wam już o tym na naszym FB, ale pozwolę sobie tu jeszcze raz to przytoczyć. Bo to było coś naprawdę bardzo pozytywnego i niesamowitego.

30 czerwca byliśmy na Open’er Festival. Przywitały nas wielkie korki, w których praktycznie spędziliśmy dwie godziny kompletnie nie poruszając się do przodu. Wszyscy chcieli zdążyć na 21, żeby na wielkim ekranie obejrzeć, choć początek meczu (Polska – Portugalia). Kiedy w radiu po pierwszej minucie strzeliliśmy gola, masa osób zaczęła parkować gdzieś na poboczu i po prostu biec w stronę openera. To było niesamowite, muzyczna impreza, a wszyscy z komórkami w ręku, w pośpiechu, czekając na bramkach po opaski, tylko przekazywali sobie nawzajem informacje; „nadal 1:0.” Nie już 1: 1 – Jak to jeden- jeden?! Ale jak!!!” Itd. W końcu, kiedy udało nam się dostać do środka pierwsze kroki oczywiście skierowaliśmy w stronę ekranu wyświetlającego mecz. Nie jestem fanką piłki nożnej, no nie interesuję mnie kompletnie. Ale uwierzcie mi, taka jak tam panowała atmosfera, jak czuło się wręcz podniosłość chwili, to było coś niesamowitego!! O 22 zaczęła grać główna gwiazda programu Red Hot Chili Peppers. Wszyscy jak jeden mąż zaczęli tęsknie zerkać w stronę sceny, ale prawie nikt nie ruszył się w jej kierunku. Każdy został, aby oglądać mecz! Pod sceną było zdecydowanie dużo mniej osób niż przy ekranie. Z jednej strony to był taki kompletny kosmos, bo tu Ci nasi grają o półfinał i to już nie do uwierzenia, a z drugiej strony podczas oglądania meczu przygrywali nam Red Hot Chili Peppers. Ludzie na przemian śpiewali „Poooolska do boju” i „Californication”, no klimat niesamowity. Kiedy w końcu miała być dogrywka i chwila przerwy, wszyscy w biegu zaczęli lecieć na koncert. Kiedy RHCP zobaczyli ten tłum zmierzający w ich kierunku ze sceny zaśpiewali „Biało-czeeerwoni” 😉 No było genialnie. Wszyscy razem zaczęliśmy się bawić, ale i tak większość nerwowo zerkała w ekran komórek, co za emocje! Na karne tłum rzucił się z powrotem przed ekran. Takiej ekscytacji, radości, emocji, jeszcze nie widziałam. I choć niestety przegraliśmy, to to wspólne przeżywanie, oglądanie z RHCP w tle, było czymś niesamowitym! Było pięknie, a Polacy i tak dali czadu! 🙂

https://www.instagram.com/p/BHXbJamAVA7/?taken-by=home_on_the_hill

Polecamy…

I jeszcze na koniec, coś co ogromnie mi się spodobało. Od dłuższego czasu możecie nas znaleźć rownież na Instagramie. Jeśli jeszcze nas tam nie obserwujecie, to musicie koniecznie to nadrobić;) Ale ja nie o tym. Lubię zdjęcia we wszelkiej formie, ale te wydrukowane mają dla mnie największe znaczenie, wtedy nabierają innego wymiaru. Dlatego też ogromnie urzekł mnie Instabook, czyli taka mała fotoksiażka stworzona z samych zdjęć  z Instagrama. Wygląda to cudnie! Mam też dla Was niespodziankę w postaci rabatu – 15% na hasło homeonthehill.

IMG_4369


Ostatnie posty, które może przeoczyliście, a warto do nich zajrzeć:)

Relacja z podroży na Korfu – piękne widoki, praktyczne wskazówki i… moja niezbyt miła przygoda.

Nie daj się okraść! – czyli jak zabezpieczyć dom przed złodziejami.

Rumiane placuszki z jabłkami i musli – prosty i szybki przepis na niebo w gębie! 😉

Mam nadzieję, że to co dziś dla Was przygotowałam umili Wam nadchodzący weekend. Łapcie wszelakie chwile, zaczytujcie się w ciekawych książkach, oglądajcie filmy, gotujcie, podróżujcie, róbcie zdjęcia i po prostu cieszcie się życiem. Rozpieszczajcie się na co dzień, takie drobne przyjemności wnoszą radość i dodają koloru. Uściski Kochani!

Zobacz również

12 komentarzy

arleta 8 lipca, 2016 - 9:23 am

Też lubię takie małe przyjemności 🙂 Ja jestem na etapie pochłaniania książek z serii Prowincja pełna… Katarzyny Enerlich – książki bliskie memu sercu, bo praktycznie w każdej przewija się moje rodzinne miasto – Mrągowo 🙂 Zazwyczaj czytam kryminały, ale ta mnie zaciekawiła, dostałam od siostry na urodziny pierwszą książkę i tak mnie wciągnęło, że zaopatruje się w kolejne 🙂 A jeśli lubisz czytać i śmiać się w głos to polecam Lesia – Joanny Chmielewskiej 🙂

Reply
Home on the Hill 8 lipca, 2016 - 9:28 am

Lesia to ja kocham całym sercem! :))) Czytałam chyba z dziesięć razy, uwielbiam 🙂 W ogóle Chmielewska to jest mój sposób na poprawę humoru, mam cała półkę Jej książek 🙂

Reply
arleta 8 lipca, 2016 - 9:08 pm

Książki Chmielewskiej czytałam w ciąży i podczas karmienia (moje dzieciaki tak się układały, że mogłam swobodnie czytać) – najtrudniej było z Lesiem, bo dusiłam się ze śmiechu, a musiałam być cicho, żeby dziecka nie obudzić 😉
Jeśli podobają Ci się książki ‚nad rozlewiskiem’ to prowincja też powinna Cię oczarować 🙂

Reply
Patrycja 8 lipca, 2016 - 10:12 am

Katarzyny Enerlich polecam Pod słońcem prowincji. Zapiski z prostego życia – świetna pozycja. A małe przyjemności składają się jednak na nasze życie i są bardzo ważne. Z filmów, które polecasz to 127 godzin mnie rozłożyło na łopatki.

Reply
Adrian M 8 lipca, 2016 - 1:11 pm

Bardzo fajna seria. Lubię jak blogerzy dzielą się swoimi ulubieńcami. Sam niegdyś tworzyłem coś w tym stylu. Chyba wrócę do tego!
A film „Wszystko za życie” i „127 godzin” już dodałem do listy na filmwebie 🙂 Chciałbym kiedyś pojechać na taki festiwal.

Reply
Sisters About 8 lipca, 2016 - 1:52 pm

Bardzo fajne propozycje:) Szczególnie książkowe:)

Reply
Dessideria 8 lipca, 2016 - 11:31 pm

Podróż na sto stóp mam już od dłuższego czasu na filmwebie jak „muszę obejrzeć” i niestety brakuje mi źródła, z którego mogę ten film uzyskać… Ale mam nadzieję, że już niebawem 🙂
Dom nad Rozlewiskiem kupiłam ostatnio na promocji w Biedronce i cała seria czeka na swoją kolej 😉
Też lubię takie klimaty książek i filmów do relaksu, przeniesienia się w inny świat…

Reply
tullinotes 9 lipca, 2016 - 11:10 am

Bardzo fajny pomysł na wpisy:) Lubię jak blogerzy dzielą się takimi rzeczami, bo jest to autentyczne. Ja do swoich małych przyjemności zaliczam słoneczny dzień i książki Marley de Blassi o życiu w pięknej Italii, polecam:)

Reply
Aletuladnie Karolina 9 lipca, 2016 - 9:23 pm

Co rok obiecuję sobie opener, za rok się uda!

Reply
Dorotanaprzedmiesciach 13 lipca, 2016 - 1:07 pm

i ja Was na tym Openerze nie wypatrzyłam?? niemożliwe!!!!
Pozdrawiam serdecznie

Reply
Home on the Hill 13 lipca, 2016 - 1:09 pm

Oj no widzisz szkoda bardzo. Może w przyszłym roku? 🙂

Reply
Michał 2 sierpnia, 2016 - 11:21 am

Kusisz tymi słodkościami ! 😉
Pozdrawiam ! 🙂

Reply

Zostaw komentarz