Szczęście w odbiciu kałuży dostrzec…

by Home on the Hill
20 komentarzy

3 owoce półka-miętowa-kuchenna półka-kuchenna-miętowa blog-lifestylowy 4 2

Wracamy razem z przedszkola. Maja jakaś dziwna taka, cicha, zamyślona…

– Majeczko masz jakieś kłopoty? – pytam zaniepokojona.

– Nie mamusiu – odpowiada zdziwiona – A dlaczego miałabym mieć?

Uwielbiam dziecięcą logikę. Spytaj o to samo jakiegoś dorosłego… Zaraz zacznie wymieniać… Rachunki, brak możliwości wyjechania na wakacje w tym roku, kłótnia z mężem, szef wkurzający w pracy… Nawet jak żadnych problemów nie ma, to i tak wymyśli jakieś naprędce. No bo dorosły bez kłopotów? Nie do pomyślenia! A dzieci pozwalają sobie na radość, na beztroskę, na to by patrzeć na świat i z założenie widzieć go pięknym. By zatrzymywać się i spojrzeć na swoje odbicie w kałuży, by dostrzec niebo błękitne, by machnąć ręką kiedy coś nie wyjdzie i nawet łzy z oczu jak gęsto kapią to zaraz dziecko biegnie dalej i już nie pamięta, że coś złego chwilę temu się przydarzyło. Wszystko jest do zdobycia, każda rzecz do ogarnięcia, a jak coś niezrozumiałe, to nie warto nad tym się skupiać. Nie potrzeba wiele, byleby móc do późna w piaskownicy siedzieć, i z huśtawki odważnie zeskoczyć kiedy mama głowę odwróci. Na kolanko plaster z Elsą przyczepić, na każde nieszczęście w ciepłe ramiona się wtulić i biec dalej, to szczęście dostrzegać w każdej najdrobniejszej rzeczy na świecie.


Zaklęłam pod nosem siarczyście. Zaklęłam po raz czwarty, a zegar pokazywał dopiero 7:20… No świetnie, ciekawe co będzie dalej! Matko jak mi się nic nie chce, kolejny taki sam dzień mnie czeka. Tańczenie z odkurzaczem, bieganie za Antkiem, tysiące głupich spraw na głowie, a On od rana humor też ma taki, że aż strach w jego stronę spojrzeć. Oj czuję, że się dzisiaj pokłócimy, pokłócimy i to jeszcze jak! Nawet jeszcze niewiadomo o co… może o te złe humory? Albo o to kto ma tą cholerną zmywarkę załadować? I to, że On nic kompletnie nie rozumie?… A może o te dwa słowa za dużo, co zawsze padają? A potem cała litania uzbierana z dziewięciu wspólnych lat, co się była w stanie w stałą formułkę ułożyć?… Jeszcze niewiadomo, ale pokłócimy się jak nic!


Próbuję jedną stronę książki przeczytać, jedną cholerna stronę. Ale nie da się, no nie da! Jak ze stołu nie muszę go ściągać, to znów dobrał się do koszyka z drobiazgami i szafkę na narzędzia otworzył, no jasne, że otworzył jak się nie domyka!… Matko ileż razy ja mogę prosić żeby ON tam posprzątał! Telefon… Koleżanka dzwoni. „Tak wszystko dobrze… Tylko wiesz zabiegana jestem, Mała katar ma znowu i w tej pracy nie wyrabiam… Niby fajna ta praca, niby lubię ją bardzo, ale wiesz jak jest, no po dziurki mam wszystkiego. I ciągle sama jestem, bo ten nadgodziny bierze… Ech sama nie wiem… Tak wszystko dobrze… Tylko tak ogólnie to do d… jest!”. I ja na to ochoczo, że rozumiem, że współczuję, że u nas podobnie, że już od rana nie wyrabiam, że nawet nie ma gdzie się ruszyć, a ja tak tego ruszenia potrzebuję, i że byle do wiosny… Bo wiosną to może w końcu będziemy szczęśliwe?…


Uśmiecha się. Uśmiecha codziennie. Do słońca, do mnie i pani z warzywniaka.  Mijam ją czasem gdzieś w przelocie, tym Jej uśmiechem się częstuje. Przychodzi na plac zabaw energiczna taka, gania za tym swoim chłopcem, razem po piasku się turlają, piratów udają. Zawsze jest do dwunastej, bo o dwunastej trzydzieści to już w pracy musi być. A później biegiem po Małego i wieczorem jeszcze korepetycji udziela, co by trochę dorobić. Siadamy na ławce, tuż obok siebie… Tak, że łokciami się stykamy. Gniecie w dłoniach końcówkę spódnicy, gniecie i cichutko opowiada, że jest dobrze. Że co z tego, że w pędzie, ale szczęśliwie. I że sama. Bo sama i już. Bo raz uderzył i drugi… I zabawa w tatę dla niego tylko zabawą była… I że walizkę spakował jedną, a w nią wszystko co mieli. I tylko żalu po sobie nie pozostawił, bo już nie było niczego do żałowania. I czasu na żal nie było, bo Mały chorował. Mocno chorował, więc wiele przedpołudni zamiast na placu zabaw to w szpitalu. Ale teraz jest dobrze, teraz jest nawet czas żeby po pracy te korki poudzielać i o dwudziestej drugiej obiad na jutro przygotować. A rano… Rano twarz do słońca wystawić, na piasku marzenia cicho nakreślić i w piratów się pobawić. Więc czemu się nie uśmiechać?


Majka tańczy od rana, wzory z czekoladowych kulek układa. Jak ja zazdroszczę temu mojemu dziecku tej beztroski. Jak ja zazdroszczę, że nie widzi problemów tam gdzie ich nie ma. Że zawsze wstaje prawą nogą i po upadku tylko kurz ze spodni strzepuje. Biegnie dalej, nie roztkliwia się, nie analizuje. Tyleż marudzenia w tej codzienności, tyleż ciężarów wymyślanych naprędce. Tyle złości i przekleństw. A przecież nieraz Ci, co noszą naprawdę wielki na plecach ciężar, potrafią ot tak beztrosko twarz do słońca i jeszcze uśmiechem innych zarażać.

Uczę się tego uśmiechu, uczę codziennie. I braku kłopotów się uczę i wystawiania twarzy do słońca. Może się jednak z Nim dziś nie pokłócę?… Może dziś tak wyjątkowo, skupię się na tym na czym naprawdę człowiek skupiać się powinien?… I docenię tak po prostu i z głębi siebie powiem, że jest naprawdę dobrze?… Może tak raz spróbować na pytanie o kłopoty ze zdziwieniem odpowiedzieć, a dlaczego jakieś miałabym mieć?…

Choć raz tak… Szczęście w odbiciu kałuży dostrzec.

plakatklocki-drewniane-retro hiacynty babeczki-błyskawiczne 1

 

Zobacz również

20 komentarzy

Śmietankowy Dom 3 lutego, 2016 - 9:34 pm

Poczytane, jak miło, jak prawdziwie, tak po mojemu. I mogłabym to samo napisać i pod tym się podpisać bo u mnie tak samo. Wiesz…fajnie tak poczytać, że u kogoś podobnie, że też tak ma a chciał by troszkę inaczej. Dla mnie ostatnio najmniejsze niepowodzenia urastają do tragedii życiowej, a przecież to tylko 3 raz dziś odkurzyłam, 20 raz powiedziałam że siku to do nocnika a nie za firanką i powiem Jemu że ja zmęczona jestem i się nie poryczę jak zapyta „czym niby”. Pisz tak da mnie-dzięki

Odpowiedz
Calla 3 lutego, 2016 - 9:48 pm

Piękne zdjęcia!:)

Odpowiedz
Izabela 3 lutego, 2016 - 9:58 pm

Witam.Bardzo dobry post i bardzo potrzebny, zeby uzmyslowic sobie, ze …trzeba sie cieszyc z kazdego dnia bo jutro… jutro moze sie wszystko zmienic…Bo ZYCIE jest NIEWIaDOMA…

Odpowiedz
Beti House 3 lutego, 2016 - 9:59 pm

Świetnie napisane, dałaś mi wiele do myślenia. To prawda, że nie doceniamy tego co mamy, nie umiemy się cieszyć z małych rzeczy, że wciąż marudzimy, psioczymy, narzekamy. Dopiero, kiedy dopada nas coś naprawdę trudnego i ciężkiego, jakaś tragedia, choroba, potrafmy dostrzec małe rzeczy. Może powinniśmy brać przykład z dzieci?? Zapewne świat byłby piękniejszy i mniej trudny 🙂

Odpowiedz
Klaudyna 3 lutego, 2016 - 10:53 pm

Czasami dorosłym brakuje tej dziecięcej beztroski i ciekawości świata. Lepiej by było nie dorastać i cieszyć się życiem 🙂

Odpowiedz
CanBe 3 lutego, 2016 - 10:57 pm

Za każdym razem jak odwiedzam tego bloga to jestem zachwycona. Czuję się jak w galerii na wystawie!

Odpowiedz
Laverda 3 lutego, 2016 - 11:24 pm

To jeden z takich postów, które się czyta jak własne słowa, myśli… Tylko te dużo ładniej ubrane.
I ja zazdroszczę swojej córce tej beztroski, braku analizowania chyba bardziej, bo od tego się wszystko zaczyna, cała ta lawina negatywnych myśli. Dzieci tego nie robią, żyją sobie spokojnie i cieszą się z tego co daje im los i ludzie.

Odpowiedz
Basia 4 lutego, 2016 - 2:44 am

🙂

Odpowiedz
Monika 4 lutego, 2016 - 7:01 am

Pięknie ubrałas w słowa to co zawsze tłumaczę sobie i mężowi, że inni naprawdę mają gorzej a wbrew pozorom zazwyczaj nie narzekają, tylko cieszą się tym co mają, nie tracą niepotrzebnie czasu na zawracanie sobie głowy sprawami, które i tak same się rozwiarzą. Twój post zmusił mnie po raz kolejny do refleksji…

Odpowiedz
Klimaty Agness 4 lutego, 2016 - 7:12 am

Olu pięknie to wszystko napisałaś i bardzo prawdziwie. Można się podpisać pod każdym słowem 🙂
Człowiekowi z czasem mija, niestety, dziecięca beztroska. Wiadomo życie nie jest łatwe i nie szczędzi nam problemów…ale, ileż z nich wymyślamy sami, czasami zwykłą bzdurę rozdmuchujemy do rangi wielkiego problemu. Trzeba cieszyć się każda chwilą w życiu, nawet te najzwyklejsze zamieniać na piękne i przyjemne i tak jak piszesz… uśmiechać się , bo uśmiech rodzi uśmiech 🙂
Pozdrawiam Cię serdecznie i ściskam Twoje maluszki , Agness <3

Odpowiedz
Kasiula 4 lutego, 2016 - 8:52 am

Piękne zdjęcia. Jeszcze lepszy tekst. Bo tak naprawdę wciąż w głębi serca jestem dzieckiem. Tylko muszę sobie przypomnieć…jak w odbiciu kałuży widziałam szczęście. Pozdrawiam.

Odpowiedz
Ania z Osobiedlamnie 4 lutego, 2016 - 9:10 am

Uwielbiam takie „żywe” teksty, prosto z serca. I zdjęcia wiosenne, śliczne! pozdrawiam ciepło:)

Odpowiedz
Swiat Bruna 4 lutego, 2016 - 9:27 am

Fajne miejsce.. cudowne zdjęcia, pomysłowe i śliczne wnętrze, dodatki i w ogole jeden z moich ulubionych blogów 🙂 Gratuluję!

Odpowiedz
cynnamonek 4 lutego, 2016 - 10:32 am

Ależ cudownie to wszystko napisałaś. I ja czasem chodzę zła na cały świat, bo każdy dzień taki sam, bo mały marudzi, bo deszcz, wiatr i chmury… bo… no właśnie, a potem upominam siebie – głupia, nie narzekaj już, jesteś szczęściarą, że masz takie życie, że masz cudownego męża, cudownego syna, masz gdzie mieszkać, nie musisz wstawać o 6 by biec na 7 do pracy…
Wiadomo, codzienność potrafi być męcząca. Trzeba jednak starać się dostrzegać te promyk słońca 🙂
pozdrawiam!

Odpowiedz
Rodzinna 4 lutego, 2016 - 11:51 am

Wbrew pozorom dzieci są doskonałymi nauczycielami dla nas dorosłych. Szkoda tylko, że większość z nas wyrasta z tej beztroski niestety. Ja codziennie się martwię na przyszłość i na zapas. Nie umiem inaczej, wolę założyć negatywne zdarzenia i zostać pozytywnie rozczarowana. Ale każdy mówi (i ja paradoksalnie też) pozytywne myśli przyciągają pozytywne zdarzenia. Tylko jak myśleć pozytywnie jak np. na koncie ubywa, a tu połowa miesiąca? Mężowski też mnie czasem irytuje ja dla przykładu odkurzę całe domostwo z jęzorem wywalonym, makeupem i fryzurą do pracy o 6 rano w dodatku, a on nie patrząc na to pokruszy podłogę wieczorem ciasteczkiem. Krew strumieniami bucha w mojej głowie. Ale przychodzi pora snu i te nerwy jakoś na bok odchodzą gdy wtulam się w ten wielki kawał ciała i wtedy wiem, że wszystko będzie dobrze, musi bo mamy siebie, bo dzieci są zdrowe, a pieniądze no cóż…raz są raz ich nie ma. Nie wiem czy w tym roku pojedziemy nad morze, tzn ja stanę na rzęsach aby Szymonowi choćby przez tydzień pokazać Bałtyk i plażę, stanę na rzęsach aby pomimo wykańczania domu, komunii Julki zrealizować to marzenie, a we wrześniu posłać pierworodną na zieloną szkołę 🙂 Musi być dobrze, myślmy Oleńko pozytywnie zawsze. Życzę tego sobie i przede wszystkim Tobie kochana :*

Odpowiedz
Dessideria 4 lutego, 2016 - 4:17 pm

🙂 Brak mi slow, piknie napisane, tak dobitnie i daje do myslenia 🙂

Odpowiedz
Pastelowa Kropka 4 lutego, 2016 - 5:15 pm

Kiedyś bałam się „zapeszać” Dziś jestem prawie pewna, że im więcej razy wypowiem takie magiczne słowa ( oczywiście szczerze) jak fantastycznie, cudownie, miło, dobrze, wspaniale, świetnie tym częściej będę miała ochotę ich używać. To samo tyczy się drobnych uśmiechów i komplementowania innych, jeśli tylko na to zasługują. Dobra energia krąży, warto się samemu wpisać w jej nurt 😉
Choć wiem, że to wszystko nie łatwe. Wczoraj miałam swój pierwszy ( oby ostatni! :P) naprawdę zły dzień w nowym roku i w życiu bym tych powyższych słów nie skleciła. Na szczęście mamy nowy dzień, a buty do biegania poszły w ruch 😀
Uściski
D.

Odpowiedz
Happy Place 4 lutego, 2016 - 6:37 pm

Dobrze napisane 🙂 Dzieciaki działają intuicyjnie, są mądre i inspirujące – warto brać z nich przykład. Wiem, o czym piszesz, bo znam sporo osób, które borykają się z podobnymi problemami. Ja akurat mam tak, że moja szklanka jest zawsze do połowy pełna. Gdy jest mi źle (bo czasem się zdarza, jak każdemu), przytulam się do męża, biorę długą kąpiel lub idę wcześnie spać – zazwyczaj pomaga. I mogę ręczyć za to, że pozytywne myślenie przyciąga pozytywną energię. Nie boję się marzyć, nie rzucam sobie kłód pod nogi i czasem aż nie potrafię uwierzyć, że to, co mnie spotyka, dzieje się naprawdę 🙂 Buziaki dla Ciebie i mnóstwo pozytywnej energii dla wszystkich Czytelniczek 🙂

Odpowiedz
Natalia K 4 lutego, 2016 - 7:29 pm

Cudownie jest u Ciebie. Wszystko ze sobą pięknie współgra.
A ostatnie zdjecie słodkie:)
pozdrawiam kochana:)

Odpowiedz
Magdalena 4 lutego, 2016 - 10:36 pm

Olu z całego serducha życzę być często te swoje szczęście w kałuży widziałą 🙂
Pozdrawiam

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej