fbpx

Zawsze nie my…

by Home on the Hill










Znów ta chwila z dnia wyrwana by móc choć kilka zdań napisać. Tyle obrazów w głowie… Lubię jak mi w domu jedzeniem pachnie, jak ciepłą zupę do misek rozlewam… 

Tańczymy, tańczymy do utraty tchu. Ja i On – mój syn. Następnie odbieram Maję z przedszkola, buzia Jej się nie zamyka. Opowiada o Paniach, o kółku graniastym, nowej zabawce, którą znalazła. Idziemy tak, trzymam Ją za rączkę, drugą ręką ściskam wózek z Antkiem. Idziemy powoli, nieśpiesznie. Przystajemy co chwila, bo tu coś rośnie, tu po krawężniku można chodzić, tu po murku się wspiąć, a na ziemi kolorowe liście. „Jest tak jak obiecałaś Mamusiu, poszłam do przedszkola wtedy, kiedy liście zaczęły z drzew spadać..”

Później w głowie jakieś słowa zaczynają mi się układać, gdzieś między jedną łyżką zupy a drugą. Między drzemką Antka i wspólnym układaniem puzzli z Mają. Mąż się ze mnie śmieje, że w końcu książkę powinnam napisać. Lubię w Nim to, że  bardziej we mnie wierzy niż ja w siebie samą. Fajna jest ta miłość. Taka ciepła, bliska…

Liście na wietrze wirują, od rana deszcz mnie wita. Sąsiadka do drzwi puka, telefon bez przerwy dzwoni. A mi tak dobrze. Tak dobrze w tej codzienności z tych małych rzeczy utkanej. Czasami czuję się jak w takim bezpiecznym kokonie i choć człowiek zmęczony, niewyspany, i choć nieraz tęsknię za czymś odległym, to jednak kocham ten mój kokon nad życie… Choć z drugiej strony nie lubię tego sformułowania „nad życie”, bo przecież to właśnie życie jest najważniejsze. Życie z nimi tu i teraz, życie każdego z nas.

Film ostatnio z mężem oglądaliśmy. Za oknem deszcz dudnił, woda po tarasie spływała. W domu tak ciepło, bezpiecznie… I największe wrażenie w tym filmie poboczny wątek na mnie zrobił. Była rodzina. Był On, Ona, Dziewczynka piękna i Maleństwo w brzuchu. Była rodzina szczęśliwa, uśmiechnięta, z tysiącem małych trosk i jeszcze większą ilością radości. Tylko, że tej rodziny…mogło zaraz już nie być. On miał białaczkę. Takie to przecież nierealne, tacy młodzi, uśmiechnięci, dobrze, że to tylko film. Tylko, że w życiu częściej to się zdarza niż się nam wydaje. Ale zawsze gdzieś obok, zawsze nie u nas, zawsze nie my…

Ludzie sobie takie stwarzają problemy. Tak bardzo nie doceniają zwyczajności. A przecież… To możesz być Ty, ja i On. To może przyjść w najmniej oczekiwanym momencie. Dlatego warto się tą ciepłą zupą pozachwycać, co się ją mogło w spokoju myśli zjeść. Z dzieckiem potańczyć, z drugim porozmawiać. Do męża przytulić jakby ostatni raz, do przyjaciółki zadzwonić. Dostrzec w najdrobniejszej rzeczy szczęście zaklęte. Bo przecież…

Bo przecież mogę żyć. Bo w mojej rodzinie Jest On i ja, i maleńcy Oni i… I tylko to. Jakaż to magia.

Jesień przyszła. Tak czuję. Jesień przyszła, kup sobie kalosze, po kałużach pobiegaj.

Pomyśl sobie jak pięknie jest żyć… I już dzisiaj doceń wszystko, bo jutro…

Jutro może być zupełnie inne.








Zobacz również

46 komentarzy

Marta | DOMiOWO 9 września, 2015 - 6:39 pm

Zawsze, ilekroć oglądam taki film,t o zawsze chce mi się płakać. Bo wszystko jest takie kruche, a ja odganiam te myśli jak muchy, że nas to nigdy dotyczyć nie będzie. I przypomina mi się czasem jak zła byłam rano, i nie pożegnałam męża gdy wychodził do pracy, że strzelałam fochy i traciliśmy cenny czas, a przecież różnie może być.
A potem jestem wdzięczna, że to wszystko mam. Męża kochającego, i Maleństwo w drodze, i proszę bardzo, żeby to trwało i żeby jakaś Dłoń nas ochraniała i pozwalała cieszyć się tą miłością.

Pięknie to napisałaś wszystko, jakby z mojej głowy wyciągnięte 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 14 września, 2015 - 6:11 am

Martuś wszystkiego dobrego dla Was, dużo zdrowia i miłości. Niech Maleństwo szybko i pięknie Wam rośnie, wspaniały czas przed Wami:*** Uściski!

Odpowiedz
Monika Mróz 9 września, 2015 - 6:43 pm

Dokładnie tak jak napisałaś – cieszmy się chwilą, bo wszystko jest takie kruche. Ludzie często wyolbrzymiają problemy, czemu by tak nie wyolbrzymić radości? To z tych małych, cudownych chwil utkane jest największe szczęście 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 14 września, 2015 - 6:12 am

To prawda, problemy wyolbrzymiamy, za to radości wiecznie pomniejszamy. Czas odwrócić sytuację!:)) Uściski wielkie Monika i pięknego dnia dla Ciebie!:)

Odpowiedz
Koza domowa 9 września, 2015 - 6:43 pm

Jesień zazwyczaj zaczyna się melancholijnie i wzbudza w nas różne przemyślenia. Film, na szczęście tylko film, przypomniał o tym, że życie to tylko chwile, z których zbudowana jest codzienność. Doceniać te chwile to żyć naprawdę. Pięknie napisałaś.

Odpowiedz
Ania z osobiedlamnie 9 września, 2015 - 6:54 pm

Piękny post. A mi naprawdę udaje się doceniać, złapać po kilka chwil, kilkanaście! każdego dnia. Bo one latają nad nami i między nami, niby niewidoczne, ale ciągle uśmiechnięte. Te chwile. I wystarczy lekko się od ziemi oderwać i je złapać.
A jesień, to powolne w nią wkraczanie, wprost uwielbiam. Znajomi patrzą na mnie z niedowierzaniem, bo "jak można jesień lubić???". A ja lubię. Już sweter, a jeszcze bose stopy, jak to kiedyś pisałam. Oj, czas coś u siebie napisać, bo się rozgadałam:) Pozdrawiam cieplutko:)

Odpowiedz
Home on the Hill 14 września, 2015 - 6:14 am

Ja też lubię jesień, taka ciepłą, złotą. Kocham wrzesień, bo we wrześniu ślub braliśmy, lubię wieczory przy świecach, te swetry, koce… Każda pora roku niesie sobą coś wyjątkowego, innego, jakże się tym nie cieszyć…:) Uściski!

Odpowiedz
rodzinna 9 września, 2015 - 7:16 pm

Masz rację kochanie, ludzie sami sobie problemy stwarzają. Życie komplikują, a szkoda bo mamy je jedno. Trzeba z niego czerpać garsciami, ale i dostrzegać szczęścia w małych rzeczach. Często otaczamy się drogimi rzeczami..a to nie o to chodzi 🙂 Czasem gdy z dzieciakami jestem na dworze i tak się huśtam i tak patrzę jak Pan mąż bawi sie z Julią, Szymon biega z wózkiem to jest mi tak dobrze, że nic innego sie nie liczy. Ja pod wpływem jednego z tego typu filmów rzuciłam papieroski. Mam dla kogo żyć, a płacenie za potencjalnego raka to istna głupota 🙂

Odpowiedz
Natalia K 9 września, 2015 - 7:19 pm

Masz rację kochana! Nie warto smucić się, ze nadchodzą szare dni. Należy cieszyć się z tego co mamy. Życie jest takie kruche i pełne niespodzianek. Oby te niespodzianki były same pozytywne!
Prześliczne, nostalgiczne zdjęcia! Rewelacyjne kalosze!
buziaki posyłam:)

Odpowiedz
Home on the Hill 14 września, 2015 - 6:15 am

Kalosze są mojej siostry, tez mi się bardzo podobają:) Dziękuję Natalia, cudownie, że jesteś i pozdrawiam Cię ciepło:)

Odpowiedz
Anna D. 9 września, 2015 - 7:58 pm

Powiem Ci Olu, że to nie takie proste… W tamtym roku zginą tragicznie mój tato. Postanowiłam sobie, tak jak w tych filmach, że zmieniam swoje podejście do życia, do codzienności, że przestanę z moimi bliskimi biec, że będę łapać chwilę, że… Mnóstwo było tych "że". I strach się przyznać, ale lęk, ból, smutek sprawiły, że pędzę bardziej, szukam "czegoś nieokreślonego", sama nie wiem, czego. Ciągle wspominam tamten dzień, a za mało patrzę na obecny. Ale to inna bajka, nie o tym do końca piszesz:)
Przyznaję, że najcenniejsze co mam, to moja rodzina, mąż, dzieci. Oni to mój sens, pilnuje ich jak oka w głowie i modle się, by spokojnie i bezpiecznie dorastali, spokojnie żyli. Uwielbiam ten mój 'kokon". Każda z nas powinna go mieć. Dużo radości Olu:)

Odpowiedz
Home on the Hill 14 września, 2015 - 6:18 am

Aniu przykro mi bardzo… Wiem, że często jest tak, że łatwo się mówi; usiądź, zastanów się i zmień to życie, ale nigdy to nie takie proste, łatwe. Przysiadamy na chwilę, przestraszymy się na moment ,a potem biegniemy dalej… Ot, życie… Aniu ściskam Cię z całych sił i dla Ciebie mnóstwa radości i uśmiechu:***

Odpowiedz
Basia K 9 września, 2015 - 7:59 pm

Pięknie jak zawsze. I napisane i zobrazowane. Kiedy się wchodzi na Twój blog, to się czuje ciepło domowego ogniska.
Wręcz poczułam ten zapach zupy.:) Jarzynowa chyba była? 😉
"Jesień przyszła, kup sobie kalosze, po kałużach pobiegaj.Pomyśl sobie jak pięknie jest żyć… "
No właśnie. Można narzekać, ze deszcz, okropna pogoda, a można pobiegać po kałużach. Wybór należy do nas. Pozdrawiam cieplutko. 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 14 września, 2015 - 6:19 am

Basiu krem z kukurydzy;))) Dziękuję Ci Kochana za ten pokrzepiający komentarz, fajnie, że tu zaglądasz:) Ściskam Cię z całych sił i najserdeczniejszy uśmiech posyłam:)

Odpowiedz
ushii 9 września, 2015 - 8:28 pm

cóż, opisałaś moją filozofię życiową. tyle że nie z filmu… dlatego każda chwila jest najcenniejsza, nie mam czasu na narzekanie i bycie nieszczęśliwą 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 14 września, 2015 - 6:21 am

Ula Kochana i ja tego szczęścia i uśmiechu życzę Ci jak najwięcej!:) Cudowna jesteś, wiesz?:) Uściski!

Odpowiedz
Mile Maison 9 września, 2015 - 8:54 pm

Oluś, Ty wiesz…. że ja Was po prostu kocham :))) !!!

Odpowiedz
Home on the Hill 14 września, 2015 - 6:21 am

Madzia Ty moja!:***********

Odpowiedz
Aginka 9 września, 2015 - 9:21 pm

Każdego dnia doceniam, mam lęk w sobie,aby nigdy te zwykłe chwile codzienności się nie skończyły.

Odpowiedz
Kasia z Piątego Pokoju 9 września, 2015 - 9:56 pm

Pisz, pisz, przypominaj. Może w końcu oduczę się tego narzekania. Może zacznę doceniać to, co mam… Bo mam wrażenie, że pędzę przez to życie tak bezrefleksyjnie i ani się obejrzę i po życiu będzie, ciach.

Odpowiedz
Dirty Little Angel 10 września, 2015 - 3:49 am

Nic dodać nic ująć. Czasem, jak mi źle – bo on coś nie tak zrobił, niemiło się odezwał, nie docenił, bo oni nie szanują, nie posłuchali – łapię się na myśli, że jak to fajnie, że mogę mieć takie problemy… Ale takie refleksje przychodzą z wiekiem, kiedyś nie było mnie na nie stać.

Odpowiedz
Home on the Hill 14 września, 2015 - 6:22 am

Ja też często marudzę, wkurzam się ,a potem sobie myślę; "Ty głupia babo zobacz ile masz, jak w kieszeniach to szczęście masz poupychane, doceniaj trochę!" i od razu myślenie wraca na prawidłowe tory:)))

Odpowiedz
Dorota na przedmieściach 10 września, 2015 - 5:59 am

Własnie
nic do dodanie
Pozdrawiam

Odpowiedz
Gender Gosposia 10 września, 2015 - 7:39 am

W końcu pozytywny post o jesieni. Bez ,,chandry lub depresji'' w tytule. 🙂 I bez trudnych, ciemnych dni w treści. A zamiast kaloszy stosuję trekki. Moje nogi strasznie często gubią kalosze. 😉

Odpowiedz
Home on the Hill 14 września, 2015 - 6:25 am

:)))) Pozdrawiam jesiennie i wesoło:)

Odpowiedz
caramelandwhite 10 września, 2015 - 7:49 am

I dlatego właśnie nie oglądam takich filmów..nawet spotów reklamowych "o problemach" staram się unikać. Nie wyobrażam sobie inaczej. Jestem wrażliwa..nie..ja jestem PRZEWRAŻLIWIONA… Choroba? Być może..odkąd pojawił się Antoś. Mam taką świadomość nieszczęść na każdym kroku, że dodatkowe obrazy chyba by mnie zabiły.
A na Polską Złotą Jesień…czekamy…oj czekamy niecierpliwie! :):) Buziaki Olu! ps. Kupiłam sobie kalosze! Pierwsze , nie licząc tych "za dzieciaka" ! 🙂

Odpowiedz
Dominika 10 września, 2015 - 8:28 am

I za to właśnie lubię Twojego bloga (zaglądam regularnie, choć rzadko zostawiam komentarz) – za to, że przypominasz nam o tym, co ważne: „Ta codzienność z tych małych rzeczy utkana”. Teraz pozostaje mi nadrobić starsze wpisy z Archiwum – zawsze aktualne. Ale to krok po kroczku. Zdrowia i miłości dla Was. I niech nadchodząca jesień nastraja nas wszystkich do mądrych, pozytywnych refleksji. Kocham tę jesienną zadumę.

Odpowiedz
Home on the Hill 14 września, 2015 - 6:27 am

Ja też ją lubię… Świat jakby zwalnia na chwilę, daje czas na myśli, refleksje… Na dłuższe wieczory, spokojniejsze popołudnia. Dziękuję Ci Dominiko, cieszę się bardzo, że tu zaglądasz, a jeszcze mocniej, że zostawiłaś dla mnie słowo:) Uściski wielkie i wszystkiego dobrego!

Odpowiedz
Lussi 10 września, 2015 - 9:12 am

Szczera prawda…cieszmy się życiem i doceniajmy każdy dzień. Buźka

Odpowiedz
Anna Widawska 10 września, 2015 - 10:09 am

Piękne..

Odpowiedz
Marta Chmielecka 10 września, 2015 - 11:32 am

jak zawsze pięknie napisane;) lubię historie o Twoich dzieciach;)

Odpowiedz
Anonimowy 10 września, 2015 - 3:41 pm

Hej mogłabyś podać tytuł filmu z chcecie obejrzę;)

Odpowiedz
Home on the Hill 10 września, 2015 - 5:57 pm

Film to "Idol", tylko tak jak pisałam w tekście, to o chorobie to poboczny wątek:) Pozdrawiam ciepło.

Odpowiedz
Anonimowy 10 września, 2015 - 6:20 pm

Okey dziękuje serdecznie 😉

Odpowiedz
Skandichic 11 września, 2015 - 6:12 am

Piękne, jesienne zdjęcia 🙂

Odpowiedz
Anna 11 września, 2015 - 11:28 am

Piękne zdjęcia 🙂 Już nie mogę się doczekać, aż kupię sobie nowe kalosze na deszcz:-)

Odpowiedz
Home on the Hill 14 września, 2015 - 6:28 am

Cudownych spacerów w tych kaloszach życzę:) Uściski!

Odpowiedz
The Natural Minimalism 11 września, 2015 - 2:26 pm

Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam czytać Twoje posty, zwłaszcza takie. Piszesz tak ze czuć to ciepło, tą troskę, to życie. Tak powinnaś napisać książkę, byłaby świetna 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 14 września, 2015 - 6:28 am

:))) I skrzydeł właśnie dostałam, DZIĘKUJĘ!:***

Odpowiedz
Magdalena Beck 12 września, 2015 - 2:12 pm

Wspaniałe refleksje… Masz mądrego męża, bo pomysł z książką jest w sam raz dla ciebie.. Tyle osób które czytają bloga sięgnie po książkę. Gwarantuję 🙂
Daj znać jak się zastanowisz 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 14 września, 2015 - 6:29 am

Madziu Kochana, ależ Ty mnie podbudowujesz, dziękuję Ci!:)))

Odpowiedz
Mada 12 września, 2015 - 6:55 pm

A dla mnie post trochę smutny ale to dlatego, że ja panicznie boję się utraty bliskiej osoby. niestety na własnej skórze musiałam się przekonać, że musimy cieszyć się nawet tymi "małymi" rzeczami bo jutro wszystko może sie zmienić…na gorsze.
Ogromne pokłady ciepła i miłości biją z twojego tekstu i zdjęć. Rączka dziecka na liściach..wiele osób nie zwróciłoby uwagi na taki szczegół a co dopiero robiło takie zdjęcie-bo niby po co fotografować rękę? Piękne zdjęcie! pozdrawiam cieplutko

Odpowiedz
Home on the Hill 14 września, 2015 - 6:34 am

Dziękuję Ci bardzo, tak ogromnie milo mi się zrobiło jak przeczytałam Twój komentarz. Ściskam Cię mocno i oby już samo szczęście i radości stawało na Twojej drodze:)

Odpowiedz
Baba Ma Dom 13 września, 2015 - 9:21 pm

To co Olu? Napiszesz tę książkę?? Dla siebie, dla nich, dla nas? Udałoby się! :-*

Odpowiedz
Home on the Hill 14 września, 2015 - 6:34 am

;))) Kochana Ty!:***

Odpowiedz
Home on the Hill 14 września, 2015 - 6:24 am

O tak Aguś, szczęściary co niemiara!:))) Dziękuję Ci bardzo, fajnie, że tu do mnie zaglądasz:))) Buziaki wielkie!

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej