fbpx

Czas dojrzeć, ale… – czyli moja droga do szczęścia.

by Home on the Hill

 

Kiedyś bardzo chciałam gdzieś wyjechać… I to nawet nie chodziło o pieniądze, ale bardziej o przeżycie przygody, o wyrwanie się z domu. Zaraz po maturze spakowaliśmy więc dwa plecaki, wzięliśmy jakieś sto euro w kieszeń w dodatku pożyczone, bo własne pieniądze wydaliśmy na bilet i wyjechaliśmy do Irlandii. Ta moja przygoda z nią trwała krótko, bo niecałe pięć miesięcy. Okazało się, że to co miało być takie szalone i piękne, było niezwykle stresujące i trudne. Niebo tam było takie inne, zawsze zachmurzone. Sto euro starczyło na jakiś tydzień, następnie jak większość innych młodych zasuwaliśmy na zmywaku. Nic w tej Irlandii właściwie nie zobaczyłam, a tylko zdążyłam ją znienawidzić i do Polski wracałam z rozgoryczeniem wielkim i chorobą, co mi się tam napatoczyła. Tak naprawdę to wracaliśmy stamtąd oboje, ale już właściwie osobno. Ta nasza dorosłość skończyła się szybciej niż się zaczęła…

Później były czasy studenckie i wynajęte mieszkanie z Tym, z którym jakbym była w tej Irlandii, to pewnie by nie było tak strasznie. I kilka bliższych i dalszych wyjazdów, mnóstwo ludzi wokół i jeszcze więcej wspomnień. A potem gdzieś tam, w którymś momencie już człowiek nie miał ochoty gdzieś dalej pędzić, ale zrodziła się olbrzymia tęsknota za tym by na świecie pojawił się ktoś jeszcze. Każdy dojrzewa w rożnym momencie, jeden szuka dłużej, drugi krócej… Czasami siedzą w nas jakieś tęsknoty. U jednego myśli czy nie za szybko, u drugiego, że może za późno, że tyle lat zmarnowanych… A mnie się zdaje, że najważniejsze to żyć po swojemu, a to życie nas najlepiej jak może poprowadzi, bo przecież tylko jedno jest nam dane.

Ostatnio wprawiłam w osłupienie znajomą gdy powiedziałam ile mam lat. Bo przecież mąż, dwójka dzieci, a dopiero za kilka miesięcy kończę trzydziestkę. I jak to tak?! Przecież wszyscy POWINNI mieć dzieci dopiero po trzydziestce, bo wcześniej trzeba to życie przeżywać. Bo przecież z dziećmi to sobie już nie poużywamy prawda?..  

—————————————————————————————————————————————————-

Całe życie Ją podziwiałam, zresztą często podziwiam nadal. Niezwykle odważna, przebojowa, niesamowicie oczytana, znająca mnóstwo języków. Żyjąca tak intensywnie jak tylko to możliwe. Czerpiąca z tego życia garściami. Ciągle gdzieś goniła, wiecznie poszukiwała nowych wrażeń. Mieszkała w najróżniejszych miejscach na świecie, zdolna niesamowicie. Jakże często nie miałam zielonego pojecie gdzie właśnie przebywa, tyle tego było. A to w Meksyku, a to we Francji, w Amazońskiej dżungli itd. Silna taka, zwiedziła tyle co ja ledwo jestem w stanie zwiedzić palcem na mapie, tylko że… Okazało się, że pragnąć ciągle więcej, mocniej, intensywniej, tęskniła za czymś zupełnie odwrotnym… I żeby to zrozumieć musiała wcześniej przeżyć ciężką depresję. 


Znam również takich co rzeczywiście do tej trzydziestki świetnie się bawili, a później pełni wrażeń, jakie były im potrzebne założyli rodziny i są szczęśliwi. Śmiała się wiecznie, że po co mi to małżeństwo, że powinnam tak jak Ona teraz karierę robić, być wolna, niezależna. Ciężko pracowała, cieszyła się z wielu rzeczy, żyła na pełnych obrotach. Na śniadanie kawa i papieros, później tysiąc kilometrów do przebycia, kolejne szkolenie, nowi ludzie i powrót do domu. Aż któregoś dnia poznała Jego i świat obrócił się to osiemdziesiąt stopni. Dojrzała, zwolniła. Ma dom, synka, jest nadal niezwykle szczęśliwa, tylko jest już na zupełnie innym etapie. 


 I skąd my możemy wiedzieć, co kto przeżył i co komu jest potrzebne? Nie znoszę takiego generalizowania, mierzenia wszystkich swoja miarą.

Mam też taką cudowną koleżankę. I Ona potrafi tak niesamowicie pozytywnie patrzeć na świat. I dla Niej żadne pierdoły nie  są problemami, bierze to życie w garść, cieszy się każdym drobiazgiem. I ja od takich ludzi się uczę. Uczę pilnie i bardzo. Bo ważne jest to aby pracować nad sobą i  to szczęście w sobie odkrywać, dojrzewać wtedy, kiedy jest nasz moment, a nie kiedy metryka tak wskazuje.

Ale najważniejsza to w tym wszystkim jest rozmowa. By otwierać się na innych i różnych ludzi poznawać, różne historie. By podziwiać, uczyć się i mieć wokół siebie takich najbliższych, co nawet jak żyją zupełnie inaczej, to Ciebie nie oceniają tylko wspierają bardzo.

Tyle ludzi na świecie, na każdym kroku drugi człowiek, a nas jeszcze ciągle potrafi coś dziwić, ciągle chcemy żeby inni żyli naszą miara. Przecież skoro jest nas tylu, to naturalne i piękne, że tak się różnimy od siebie.

Czasami zastanawiam się, że ludziom na to dziwienie i ocenianie nie szkoda czasu. Za młody, za stary, wierzy w to, a nie w tamto, głosuje na tych, a nie innych, kocha nie tego co trzeba itd. A gdyby tak w tym czasie zastanowić się nad sobą? Gdzie ja jestem, jaki jestem i cieszyć się tym swoim życiem? Wydaje mi się, że Ci są naprawdę szczęśliwi i spełnieni, co najmniej oceniają, bo cóż to za różnica jak inni żyją skoro ja żyję tak, że mi dobrze. Każdy ma swoją drogę do szczęścia, nie budujmy jej na siłę dla innych.




———————————–——————————————————————————————————————-

 

Jeśli spodobał Ci się ten post, to zajrzyj również tutaj:

O podwójnym macierzyństwie czyli jak to jest kochać dwoje

Zobacz również

29 komentarzy

Koza domowa 7 sierpnia, 2015 - 6:59 am

To, co najważniejsze to żyć i pozwolić żyć innym. Każdy z nas ma inne pragnienia, pomysły na siebie, ambicje. Każdemu inna droga życiowa będzie odpowiadała bardziej. Grunt to cieszyć się tą odmiennością, szanować siebie wzajemnie i uczyć się od siebie. Bardzo ważny teskt. Dziękuję i pozdrawiam.

Odpowiedz
Ania JM 7 sierpnia, 2015 - 7:07 am

O dokładnie, to miałam powiedzieć! Każdy powinien żyć swoim życiem, w swoim tepie 🙂

Odpowiedz
Ania z osobiedlamnie 7 sierpnia, 2015 - 7:11 am

O tym samym pisałam w moim ostatnim poście. Pozwolić innym być nimi, niech idą swoją ścieżką. Ja mam moją własną. Nie muszę jej dopasowywać do tego, co mają, robią, mówią, myślą inni. Och no czasem westchnę z zazdrością małą, ale krótką. Potem rozglądam się wokoło i…czego więcej mi trzeba do szczęścia? 🙂 A gdy przypomnę sobie i uświadomię co już za mną, co zdążyłam zobaczyć, poznać, zasmakować…buzia sama się śmieje:) pozdrawiam! Pięknie u Ciebie:)

Odpowiedz
Ania JM 7 sierpnia, 2015 - 7:15 am

Dojrzewanie dzieje się automatycznie, w swoim czasie. Tak jak piszesz, jednemu zajmuje krócej, innemu dłużej. Niektórzy nigdy nie dorastają i też maja do tego prawo 🙂 ale nikt nie ma prawa sterować niczym zyciem, niczyjego życia pomniejszac ani w nie wchodzić z butami. Nie do końca jestem przekonana o tym, że życie nas samo pokieruje. W końcu mamy możliwość wyborów i sterowania naszym okrętem 😉 myślę, że to jak wygląda nasze życie jest wypadkową naszych wyborów, wyborów innych ludzi, na które nie mamy wplywu no i zdarzeń losowych. Ale to tylko moja teoria 🙂

Odpowiedz
Filipek 70 7 sierpnia, 2015 - 7:15 am

drugi post ,który czytam i myślę ,że ktoś mi moje myśli podbiera :))))))))))))) takie myślenie to jest dojrzałość wiesz ? i nieważne, że nie masz trzydziestki ,czy ją już masz …wtedy kiedy to wszystko zaczynasz tak postrzegać ,jesteś DOJRZAŁA….powiem ci ,że mnie więcej czasu to zabrało ….bo na początku stresowałam się opiniami w stylu za późno ,za wcześnie ,nie po kolei … teraz postawiłam na siebie i mam w nosie, co myślą inni …..buźka mądralo!!!!

Odpowiedz
Filipek 70 7 sierpnia, 2015 - 7:16 am

p.s …zazdroszczę ci ,że za młodu dojrzałaś …bo czasu swojego nie zmarnujesz 🙂

Odpowiedz
Anonimowy 7 sierpnia, 2015 - 7:24 am

Piękny tekst Olu, jak zawsze, do tego oprawiony w cudowne zdjęcia.
Zgadzam się z każdym Twoim słowem 🙂 Bardzo mądra z Ciebie kobieta <3
Pozdrawiam i ściskam,
Sylwia Świergiel

Odpowiedz
ma.kesz 7 sierpnia, 2015 - 7:26 am

Żyć własnym życiem, niby proste, a jakie trudne. Świetny post:)

Odpowiedz
Karola Franieczek 7 sierpnia, 2015 - 7:34 am

Żyć po swojemu – niby takie proste, a jednak nie każdy potrafi i stąd te ciągłe zdziwienia dookoła, że ktoś ma/robi/chce tak, a nie inaczej. Pod Twoim tekstem pozostaje mi się podpisać. 🙂

Odpowiedz
Beti G 7 sierpnia, 2015 - 7:45 am

Pięknie napisane. Życiowe prawdy nad którymi warto czasem przystanąć, zwolnić i pomyśleć. Teraz w tym miejscu, w tym czasie, z rodziną i przyjaciółmi, z doświadczeniem minionych lepszych i gorszych lat mogę powiedzieć tak jestem szczęśliwa. Życiowe wybory to moje wybory, niech inni robią co chcą i jak chcą, bo każdy ma prawo do własnego szczęścia.

Odpowiedz
Cienka 7 sierpnia, 2015 - 7:50 am

Ja wyznaje zasadę każdemu wedle potrzeb 🙂

Odpowiedz
Gosia Skrajna 7 sierpnia, 2015 - 8:47 am

Bardzo dojrzałe i bardzo prawdziwe 🙂

Odpowiedz
Daisy K 7 sierpnia, 2015 - 9:34 am

Bardzo mądry post 🙂 Tez nie znoszę generalizowania i złotych rad 🙂

Odpowiedz
W biegu pisane... 7 sierpnia, 2015 - 9:58 am

Piękny wpis Olu. Nikt za nas naszego życia nie przeżyje więc bierzmy je w swoje ręce. Oglądając się na to co pomyślą inni marnujemy swój czas, a inni i tak zawsze znajdą coś, do czego będzie się można przyczepić.

Odpowiedz
Jaga Switka 7 sierpnia, 2015 - 11:49 am

Oleńko piękny post.
Trzeba tak żyć aby mając dziesiąt lat powiedzieć sobie jestem szczęśliwa, a to jest trudne bo życie doświadcza.
Żyj własnym życiem i bądż szczęśliwa.
buziaki

Odpowiedz
karmelowa 7 sierpnia, 2015 - 1:00 pm

Nie nam osądzać wybory innych bo przecież każdy inaczej pojmuje szczęście i spełnia się w czym innym 🙂
Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz
Marta | Blog Groszkowej 7 sierpnia, 2015 - 1:56 pm

A ja tam się Tobie nie dziwię 🙂 Mam 23 lata, Staś kończy niedługo 7 miesięcy, a za 3 dni będziemy 2 lata po ślubie. Chcielibyśmy mieć jeszcze minimum jedno dziecko i mieć dom, ale to dopiero gdy nam się jeden kredyt skończy 🙂 Każdy idzie swoją drogą 🙂

Odpowiedz
jola_dk 7 sierpnia, 2015 - 3:26 pm

Oj, jak pięknie napisane. Dzisiaj żyjemy w chorych czasach… gdy kobieta poniżej 25-30 lat decyduje się na dziecko, wysłuchuje komentarzy, że za szybko, że traci życie. Gdy kończy 30 i jeszcze tego dziecka nie ma to wysłuchuje, że święty czas. I bądź tu człowieku mądry. Tak jak piszesz, niech każdy żyje po swojemu i tak będzie najlepiej. 😉

PS. Śliczne masz dzieci!

Odpowiedz
Agata 7 sierpnia, 2015 - 4:26 pm

Jakze nudny bylby ten swiat.. gdyby wszystcy robili to samo, w tym samym czasie i zyli w ten sam sposob 🙂 Kazdy z nas jest przeciez inny, oryginalny i kazdemu inna droga pisana i inne buty pasuja by nia kroczyc 🙂 Szkoda, ze nie wszyscy to rozumieja i patrza na innych z gory 🙂

Ja w Irlandii odnalazlam swoj dom prawdziwy i ukochany 🙂 Tutaj poznalam swojego meza i tu narodzil sie moj syn.. Ty widac musialas wrocic by swoja milosc odnalezc 🙂 Jak widac kazdemu co innego pisane 🙂 Los rozne prezenty rozdaje..

Pozdrawiam serdecznie 🙂

Ps. Zdjecia jak zwykle cudne 😀

Odpowiedz
Natalia K 7 sierpnia, 2015 - 4:29 pm

Wspaniały tekst!!! Uwielbiam Twoje wpisy! Nie boisz się podejmowac tak ważnych tematów jak ten…
ściskam cię kochana i miłego weekendu:)

Odpowiedz
Anita M 7 sierpnia, 2015 - 7:22 pm

To wszystko prawda, tylko nie każdy jest na tyle dojrzały by to zrozumieć i stosować we własnym życiu. A co najsmutniejsze, że ta mądrość i dojrzałość nie zawsze przychodzi z wiekiem.
Cudowne zdjęcia:)))

Odpowiedz
Dominika 7 sierpnia, 2015 - 8:36 pm

Pięknie napisane! Dokładnie o tym samym sama tak często rozmyślam! 🙂

Odpowiedz
Kasmatka 7 sierpnia, 2015 - 10:04 pm

Piękne zdanie na sam koniec – "Każdy ma swoją drogę do szczęścia, nie budujmy jej na siłę dla innych." My budujemy swoje szczęście i wiemy jak ono ma wyglądać, Ci co oceniają może troszkę zazdroszczą że my robimy to, czego tak na prawdę chcemy. Mamy na to odwagę. A im ktoś narzucił, lub życie się tak potoczyło a nie inaczej. Oceniają, bo tak jest im wygodniej siebie usprawiedliwiać.
Pozdrawiam!

Odpowiedz
Anonimowy 7 sierpnia, 2015 - 11:28 pm

Ostatnio zaczęłam czytać blogi żeby otworzyć się na zdania innych, chodzi mi tu bardziej o poglądy i podejście do życia, trafiłam na blog dziewczyny młodej a jednak dojrzałej, niestety zaczyna i nie ma aż tylu wpisów. Dążę do tego, że jeśli ktoś by chciał zobaczyć a zwłaszcza ty Olu to naprawdę warto http://mevrox.blogspot.com/ . Wasze wpisy mają dużo wspólnego 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

Odpowiedz
Magdalena Beck 8 sierpnia, 2015 - 2:24 pm

"Każdy ma swoją drogę do szczęścia…" Idealne podsumowanie…

Odpowiedz
aldia arcadia 9 sierpnia, 2015 - 1:33 pm

Ja też nie znoszę generalizowania… Oceniania innych. Każdy ma swój czas i swoją porę i nie mogę znieść gdy słysze komentarze, co kto JUŻ powinien.. Brrr

Odpowiedz
lavinka 9 sierpnia, 2015 - 10:45 pm

Wg twojej definicji nigdy nie dojrzeję. Dziecko mnie nie zmieniło, przeciwnie, nadal gdzieś gonię, rwę się do świata, dziecko zamiast zatrzymać mnie w domu, stworzyło mi więcej pretekstów do ucieczki. Teraz wiem, jak życie szybko upływa, a ja muszę jeszcze tyle rzeczy zrobić. Dziecko mi w tym przeszkadza. Zajmuje czas. Więc doceniam czas pomiędzy i wciskam się w każdą wolną chwilę, żeby uciec, dziecko podrzucić, a dalej sama gonić za marzeniami. Drugie dziecko? W życiu! 🙂

Odpowiedz
Baba Ma Dom 11 sierpnia, 2015 - 8:50 pm

Ola ja to Cię widzę w bardzo poważnej roli Pani redaktor. Ty wiesz jak napisać, jak ująć, jak przekazać!
A Antek w piachu nie ogarnia kuwety! Nasze pierwsze wakacje nad morzem dla młodszej córki tak właśnie wyglądały – posadzona w piachu nie wiedziała co ma począć z taką ilością piasku 🙂
Buziaki! :-*

Odpowiedz
spacewalker 12 sierpnia, 2015 - 2:56 pm

Widać Irlandia to test dla związków. Powinnaś tam zabrać aktualnego partnera 😉

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej