fbpx

Jak to jest prowadzić sklep internetowy? – wywiad z właścicielką sklepu Mile Maison

by Home on the Hill
jak to jest prowadzić sklep internetowy

Sądzę, że wiele blogerek obracających się w tematyce wnętrz, marzy o tym by pewnego dnia otworzyć własny sklep z mnóstwem cudnych przedmiotów, dodatków itd. Niektórzy te marzenia przekuwają w realizację. Postanowiłam, więc wypytać moją Magdę o to jak wygląda rzeczywistość, jak to jest prowadzić tego typu biznes. Madzia jest właścicielką sklepu Mile Maison gdzie w Jej asortymencie między innymi można odnaleźć meble prowansalskie, meble Belldeco i mnóstwo różnych, pięknych dodatków. Dziś zapraszam Was na rozmowę z Nią, a usłyszycie o wielkiej pasji, satysfakcji, ale i też trudzie, jakim jest prowadzenie tego typu sklepu.

 Magdę poznałam dzięki mojemu blogowi. To niesamowite ile to miejsce bratnich dusz mi dało. Z Madzią wymieniłyśmy już chyba z kilkadziesiąt maili, nieraz przez długie chwile wisiałyśmy na telefonie, tyle rozmów, ciepłych słów, wymiany myśli. Madzia jest taką osobą, z którą tematy nigdy się nie kończą. Jest niezwykle ciepła, pomocna, niesamowicie otwarta. Dzwoni do Niej człowiek z byle bzdurą, a Ona zawsze ma czas, zawsze wysłucha, doradzi. Z uwagi na to, że i mnie marzy się, aby być może kiedyś mieć taki swój własny sklep z ulubionymi dodatkami, wypełniony niesamowitymi markami, postanowiłam wypytać Magdę jak to właściwie jest. Wyszedł z tego całkiem pokaźny wywiad, do którego lektury serdecznie Was zapraszam:)

Wywiad z właścicielką internetowego sklepu Mile Maison

sklep mile maison wywiad
Skąd pomysł i decyzja na otworzenie sklepu Mile Maison?
Jakieś dwa lata temu spędzaliśmy wakacje we Włoszech, odwiedzaliśmy małe, włoskie miasteczka w Toskanii, pojechaliśmy
również do Francji na kilka dni. Chodziliśmy po uliczkach pełnych magii, przyglądaliśmy się witrynom sklepowym, zachwycając się klimatem, zapachem i oczywiście tym niezwykłym stylem, jaki króluje w tych regionach: nie tylko stylem we wnętrzach, ale także stylem życia. Zachwycił nas spokój, ta pewnego rodzaju niespieszność. Porwało nas ogromne serce tych ludzi, pokochaliśmy ich stosunek do tego, co zewnętrzne. Zakochaliśmy się również w ich niezwykłych meblach o tradycyjnym wzornictwie, naturalnej kolorystyce, którą mieszkańcy zapraszają do swoich domów, utożsamiając to wszystko z ich stylem życia. Życia, w którym jest czas na zachwyt nad otaczającymi nas pięknymi rzeczami, czas na spotkania z najbliższymi…
 No i zapragnęliśmy zmiany w naszym życiu, zmiany, która poprowadzi nas do owej niespieszności i do celebracji każdego
kolejnego dnia. Podczas tych wakacji przypomnieliśmy sobie, jakie to wspaniałe uczucie mieć czas na długie rozmowy, jak cenna jest możliwość decydowania o własnym czasie. Chcieliśmy zabrać cząstkę tego niezwykłego świata do siebie, przenieść go na nasz grunt. Bo nasza Polska też jest piękna i ten świat można znaleźć i u nas, ale czasem brakuje nam czasu na spokojne, zwykłe życie. Są jednak miejsca, gdzie czas nie pędzi, gdzie ludzie się do siebie zawsze uśmiechają, gdzie czekają na siebie i doceniają, jak ważny jest każdy dzień, każda chwila ze sobą spędzona, a przy tym jak cenny jest kontakt z naturą. I zaczęliśmy myśleć nad znalezieniem dla nas takiego miejsca, miejsca na nasz dom, miejsca do życia…
Zakiełkował nam też w głowie pomysł o własnym sklepie z meblami i przedmiotami, które nas tak zachwyciły. Myśl o rzuceniu wszystkiego, co się robiło do tej pory i stworzeniu miejsca, w którym będziemy mogli pracować razem, okazała się na tyle kusząca, że dość szybko się jej poddaliśmy:)))))
 Zamarzył nam się, zatem taki sklep rodem z Prowansji, ale jednocześnie zdaliśmy sobie sprawę, że chcemy uciec z wielkiego miasta. Kocham Wrocław, tu się urodziłam, tu mam najbliższych i masę pięknych wspomnień, ale ciągnie mnie do natury i temu pragnieniu już nie chcę odmawiać. Do lasów, do gór, do zapachu łąk. Marzę o pracy na własnym balkonie, z którego jest widok na Śnieżkę, marzę o tym, by w letnim czasie móc swój gabinet niejako wyprowadzić na, zewnątrz, aby być cały czas w kontakcie z naturą.
 A zatem sklep, ale sklep internetowy, czyli sklep, który będziemy mogli prowadzić z każdego miejsca, do którego się przeprowadzimy. I 9 maja 2014 o godzinie 13.13 ruszył sklep Mile Maison.
 Rozgadałam się….
Dlaczego taka nazwa?
Maison to po francusku dom. A Mile to gra liter, pierwsze litery od naszej ulubionej sentencji, nieco przestawione. Chcieliśmy w nazwie zawrzeć pewną naszą energię, pewien akcent bardzo osobisty. Owa sentencja, to żaden słynny cytat, żadna mądrość ludowa, ot takie powiedzenie, które od wielu lat nam towarzyszy i które jedno drugiemu powtarzało, w chwilach, co ciekawe, nie ciężkich, nie trudnych, ale radosnych, szczęśliwych i takich, w których chciałoby się zostać na dłużej. Zatem Mile Maison.
Jak wyglądały Wasze początki, co stanowiło największe wyzwanie?
Początki były bardzo trudne. Przygotowania do tego, by otworzyć sklep naszych marzeń wymagały od nas sporo pracy, pochłonęły mnóstwo czasu, ale ja wierzę, że nic, co w życiu ważne, nie przychodzi lekko, a nasz sklep jest dla nas bardzo ważny. Nad wszystkim pracowaliśmy sami, mając przekonanie, że każdy element musi być dopracowany, dopieszczony w
najdrobniejszym szczególe, że nic nie chcemy pozostawiać przypadkowi. Zaufaliśmy jedynie tym, którzy pracowali nad bezpieczeństwem robienia zakupów w Mile Maison, nad ochroną danych Klientów, nad tym, aby pod względem prawnym
zadość uczynić wszelkim wymogom. To też jest bardzo ważne, poza tym ja lubię spać spokojnie, lubię mieć świadomość, że wszystko jest tak, jak powinno być, że nie ma luk, niedopowiedzeń. Całą resztą zajmowaliśmy się my. A było tego sporo i przyznam, że gdy podejmowaliśmy decyzję o otwarciu takiego sklepu, nie zdawaliśmy sobie sprawy ze wszystkiego. I największym wyzwaniem było chyba, kolokwialnie mówiąc, ogarnięcie tego wszystkiego, skoordynowanie wszystkich prac. Wyzwaniem okazały się również finanse. Wydatki na sklep internetowy nie są małe, jak można by było pomyśleć i jak nam się na początku wydawało.
Skąd bierzesz inspiracje dotyczące dostępnego u Ciebie asortymentu?
Inspiracji szukamy głównie w naszych podróżach, bo podróżować uwielbiamy. Nie tylko chodzimy po górach, w które jeździmy, gdy tylko mamy trochę wolnego czasu, ale również odwiedzamy małe miasteczka w Polsce i za granicą. Z kolei inspiracji do naszych podróży czerpiemy z gazet, również wnętrzarskich. Gdy czytamy o pięknych miejscach, niezwykłych domach, które tworzą ludzie z pasją, to chcemy tam natychmiast jechać, poczuć ten klimat, pooddychać tą niezwykłą atmosferą… i często jedziemy…
Co jest najtrudniejsze w prowadzeniu internetowego sklepu?
Jest wiele wyzwań. Ja sądzę, że jednym z większych to zbudowanie zaufania. Gdy wchodzisz do sklepu stacjonarnego, widzisz osoby, które w nim sprzedają, widzisz, że ten sklep istnieje naprawdę, że na półkach leżą towary, które można dotknąć, że możesz tu wrócić, gdyby z kupionymi rzeczami było coś nie tak. Do sklepu internetowego nie wejdziesz fizycznie, musisz zaufać ludziom, którzy Ci mówią, że sklep istnieje, że on istnieje naprawdę. Że również są w nim towary, ludzie, że również, w razie potrzeby, będziesz mógł się do nich zwrócić, że znajdziesz poradę, pomoc i że kupione przez Ciebie rzeczy, faktycznie zostaną Ci wysłane. I to wysłane w sposób, który zabezpieczy kieliszki, porcelanę, ceramikę, lampiony, meble i inne rzeczy przed uszkodzeniami, a gdy takowe się zdarzą, sklep weźmie na siebie odpowiedzialność.
Budowa takiego zaufania nie jest łatwa. Poza tym niezależnie od tego, jak bardzo się starasz, na wypracowanie takiej relacji
potrzeba czasu. My widzimy już efekty naszego zaangażowania, naszej pracy nad budową tego zaufania i dlatego każde zamówienie nas ogromnie raduje, bowiem jest dowodem, właśnie na to, że klient nam zaufał. A to niezwykle cenne i
bardzo dbamy o to, aby tego zaufania nie zawieść. W tych staraniach nie można ustawać. Zawsze trzeba dbać o to, by klient czuł się w sklepie bezpiecznie i aby był spokojny, o jakość i stan rzeczy, na zakup, których się zdecydował.
Co sprawia Ci największą satysfakcję?
Zdecydowanie kontakt z Klientem. Pomimo, że istniejemy już od 14 miesięcy, zatem zakupów jest coraz więcej, to każde kolejne zamówienie, traktuję jak pierwsze i każde sprawia mi ogromną radość. Jest ono dla mnie zawsze dowodem, że ktoś poczuł się na tyle dobrze w naszym sklepie, że zdecydował się na zakupy właśnie u nas. Coraz częściej zdarza się również, że po zakupie dostajemy od Klienta maila, w którym jest tyle ciepłych słów i tyle dobrej energii, że rosną skrzydła, a motywacja jest jeszcze większa. Bardzo cenię sobie takie relacje z naszymi Klientami, ponieważ to, co piszemy na stronach naszego sklepu, że zadowolenie i satysfakcja ze zrobionych u nas zakupów jest dla nas najważniejsza, to prawda, a nie żaden chwyt marketingowy.
Satysfakcję dają też kolejne mniejsze sukcesy, nawet takie prozaiczne sprawy: kilka dni temu przyznano nam znak
jakości Trusted Shops. Aby go otrzymać, musieliśmy przejść audyt, dość surowy, bo sprawdzana była cała treść sklepu, każdy najdrobniejszy zapis, każde zdanie. I udało się. Mała, wielka rzecz. Z takich rzeczy, z takich drobnych sukcesów
składa się teraz moja rzeczywistość i każdy jest dla mnie sukcesem wielkim, dodaje mi bowiem niesamowitej energii i motywacji do dalszego działania.

 

Mnóstwo radości daje mi również chwila, gdy otwieram gazetę, taką prawdziwą, drukowaną, pachnącą farbą drukarską i widzę w niej produkty z naszego sklepu, a obok nich podpis: MileMaison.pl
Pamiętam, gdy kilka lat temu, w drodze na jakieś kolejne zakupy, w okresie gdy urządzaliśmy swoje mieszkanie, przeglądałam gazetę wnętrzarską i oglądałam prezentowane propozycje dodatków, mebli z podpisami sklepów, obiecując sobie, że po powrocie do domu, koniecznie do nich zajrzę. A teraz i nasz sklep jest w tych gazetach i to jest dla mnie niesamowite do tego stopnia, że czasem czuję się jak w bajce.
Jakie masz plany na przyszłość dotyczące sklepu, jakie pomysły na jego rozwój?
Każdy szuka własnej drogi, my też. Planów zatem mamy sporo. Na pewno będziemy się rozwijać, wprowadzać nowy asortyment, nowe marki, które nas zachwycają. Ale wszystko wymaga czasu. Rozwój również, aby każda zmiana miała mocne podstawy. Każdy krok staramy się przemyśleć, nie chcemy podejmować pochopnych decyzji. Rok prowadzenia sklepu to tak naprawdę niewiele czasu. Cały czas zdobywamy doświadczenie, uczymy się, doświadczamy nowych sytuacji. Ale na brak pomysłów nie możemy narzekać, czasem jest ich nawet za dużo. Zapisujemy każdy. Niektóre na teraz, a niektóre na kiedyś tam, aby w przyszłości do nich wrócić. O każdym rozmawiamy, czasem długo, wielokrotnie…. i uwielbiam te nasze rozmowy. To jest jedna z największych korzyści wspólnej pracy: spędzamy ze sobą mnóstwo czasu i mnóstwo czasu mamy na rozmowy o pracy, o przyszłości sklepu….
Co mogłabyś poradzić ludziom, którzy również myślą o otworzeniu tego typu miejsca w sieci?
Ja chyba za krótko ten nasz sklep prowadzę, by móc już radzić…, ale dzieląc się tym skromnym doświadczeniem, podpowiem, że trzeba być gotowym na ogromny wysiłek, na dużo pracy i sporo również stresu. A także to, że trzeba cały czas się uczyć, doskonalić, sprawdzać, czy idziemy drogą, po której chcemy iść. I że szczególną uwagę warto zwrócić na człowieka. Mimo, że jesteśmy w sieci, to jesteśmy dla ludzi. I ten człowiek, który siedzi przed swoim monitorem, wyświetlając witrynę naszego sklepu, wędrując po kolejnych produktach czy kategoriach, wreszcie klikając: zamawiam, pokłada w nas pewną nadzieję, udziela nam kredytu zaufania, którego nie można zawieść. Pomimo, że to internet, to głęboko wierzę, że człowiek jest tu najważniejszy. I uśmiech i uczciwość i dobra energia z serca płynąca.
Ogromnie dziękuję Ci Madziu za rozmowę, za poświęcony czas. Muszę przyznać, że w każdym Twoim słowie czuć olbrzymią pasję i jest to niezwykle inspirujące. Życzę Ci samych sukcesów,  ale jestem również pewna, ze przy Waszym podejściu, klientów nigdy Wam nie zabraknie. 
Kochani zajrzyjcie do jednego z moich ulubionych miejsc w sieci pachnącego Prowansją  www.milemaison.pl
——————————————————————————————————————————————————

Ostatnie posty – sprawdź czy jakiegoś nie przeoczyłeś!;):

Wydawało mi się… – zwierzenia o tym jak to jest być mamą dwójki
DIY – zrób sobie skandynawski stołek! – kolejny mebel zrobiony przez Pana Męża;)

Zobacz również

11 komentarzy

caramelandwhite 13 lipca, 2015 - 7:28 am

Nic mnie tak nie ujęło w tym wywiadzie,jak unosząca się nad każdym zdaniem PASJA DWOJGA…. niebywałe…i śmiało powiem-wzruszające.. Madzi życzę sukcesów i jest to kolejny dowód na to,że ciężka praca popłaca..zawsze. Ile pasji..odwagi…ile wzajemnego zrozumienia… Naprawdę gratuluję.

Odpowiedz
W biegu pisane... 13 lipca, 2015 - 8:45 am

Uwielbiam ten sklep. Gdybym tylko mogła to kupiłabym z niego pół asortymentu. I jak widać fantastyczna kobieta go prowadzi. Podziwiam takie odważne i kreatywne osoby i mocno trzymam kciuki za dalasze sukcesy.

Odpowiedz
Magdalena K. 13 lipca, 2015 - 9:49 am

Ja również zakochałam się w przedmiotach z Mile Maison:) Marzą mi się prowansalskie meble, ale na razie nie mam na to funduszy:( za to pozwalam sobie na ceramikę , która jest tak piękna, że zerkam raz po raz na te kubeczki i inne cuda..:) mała rzecz a cieszy:) Fajnie, że są takie miejsca w sieci prowadzone przez ludzi z pasją, do których zagląda się jak do dobrego znajomego:) Pozdrowienia dla Was kobietki:)

Odpowiedz
OLA TakieTam 13 lipca, 2015 - 10:40 am

Taki sklep to moje marzenie 🙂 choć bardziej w realu niż w internecie . Gratuluje bo wybić się spośród tak wielu sklepów w tak krótkim czasie to niewątpliwie powód do dumy 🙂

Odpowiedz
Ola Lewczuk 13 lipca, 2015 - 11:06 am

Ten fajny wywiad potwierdza tylko tezę, że warto walczyć o marzenia, chwytać życie i robić to co sie kocha :))

Odpowiedz
katesz 13 lipca, 2015 - 12:40 pm

Lubię czytać takie teksty i bardzo się cieszę, że jest coraz więcej odważnych ludzi podążającymi za marzeniami 🙂

Odpowiedz
Mile Maison 13 lipca, 2015 - 2:46 pm

Olu, ja bardzo dziękuję Ci za tę rozmowę. Wspaniale było odbyć taką podróż wspomnień do początków i wspaniale było o tym porozmawiać właśnie z Tobą 🙂 I za wszystkie ciepłe słowa Tobie dziękuję 🙂 Dziękuję również za każde ciepłe słowo i niesamowitą energię w komentarzach! Mam piękny dzień 🙂

Odpowiedz
Natalia K 13 lipca, 2015 - 7:59 pm

Świetny wywiad!!! Bardzo prawdziwy i od serca!

pozdrawiam i miłego tygodnia:) buziaki

Odpowiedz
Zielonkowy Domek 14 lipca, 2015 - 7:00 am

Lubię czytać takie wywiady 🙂 Cudny sklep 🙂 i sympatyczna właścicielka 🙂 Pozdrawiam serdecznie Ole i Magdę 🙂 Dorota

Odpowiedz
Baba Ma Dom 15 lipca, 2015 - 6:57 pm

Jak się buduje zaufanie? O tak właśnie!
Marzenia się spełniają 🙂

Odpowiedz
TheDeliratio 16 lipca, 2015 - 6:24 pm

Ciekawy wywiad! Pozdrawiam !

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej