fbpx

Nie możesz ładnie mieszkać bo masz dzieci?…

by Home on the Hill
wielkanocne inspiracjedekoracje na wielkanoc

wielkanocpomysły na wielkanoc



Dzisiejszy post powstał trochę pod wpływem chwili. Bowiem co jakiś czas, a zresztą czym Was więcej tym częściej, dostaję komentarz pod tytułem „wszystko ładnie, wszystko pięknie, ale jaka jest rzeczywistość. Jak niby przy dwójce dzieci można tak mieszkać, te dzbanki, dekoracje no jak? Przecież to musi być jakaś ściema…” Ogólnie zauważyłam zresztą nie tylko na moim blogu taką tendencję. I zawsze się zastanawiam czy Ci ludzie pytają tak na serio, czy to tylko prowokacja?

Bo naprawdę nie rozumiem. To, że mamy dzieci kompletnie nie wyklucza tego, że możemy ładnie mieszkać. Nasz dom jest dla wszystkich, dla naszych pociech ale również i dla nas. Wychowujemy dzieci, no dobra póki co to głównie Majkę, uczymy pewnych zasad i tyle. Nie rozumiem dlaczego posiadanie maluchów miałoby wykluczyć ładne dekoracje w domu? Maja nie skacze po stole, nie ściąga z parapetów kwiatów, nie rzuca piłką w kawowy stolik i.t.d Wychowujemy ją w duchu szacunku do rzeczy, do otoczenia. Oczywiście, że rozrzuca wszędzie zabawki, że prawie codziennie zapieram kanapę po rozlanym soku, że zrzuca poduszki na ziemię… Ale czy to oznacza, że ja tych poduszek powinnam nie mieć? Czy jakbym mieszkała brzydziej, to bym też tych zabawek nie musiała na okrągło sprzątać? 
U nas jest zasada, że je się przy stole, a po zabawie się sprząta. Oczywiście, ze najczęściej jest tak, że za nim wejdę do pokoju Mai to muszę się mocno przeżegnać, ale cóż po prostu to ogarniam i znów jest ładnie. Nie pozwalamy jej znosić tumanu zabawek do salonu, po każdej skończonej zabawie ma je odnieść z powrotem do siebie. I tyle. Malujemy farbami, wycinamy, robimy z plasteliny. Pieczemy razem babeczki, obsypujemy się mąką.Nie mieszkamy katalogowo. Po prostu dla mnie ważne jest otoczenie w jakim przebywam. To, że mam dzieci nie oznacza, że muszę rezygnować z ładnych rzeczy i dekoracji. Najbardziej zaskoczyło mnie kiedy ktoś spytał „jak książki ustawione na ziemi? Przecież dzieci zaraz to rozniosą!” Hmmm…. Tak samo w takim razie rozniosą je ułożone na półkach. Uczymy Maję, że książki trzeba szanować, nie niszczyć.  Zresztą Majka ma tyle własnych, że po prostu nasze ją nie interesują. Po drugie mimo wszystko dom to nie plac zabaw. Oczywiście Maja skacze sobie po kanapie, po łózkach, tworzy domki z koców, na środku podłogi malujemy na wielkich kartkach brystolu rysunki, ale wyznaczamy też jej pewne granice, tak że dom nie musi się zmieniać tylko w plac dla dzieci. 
Nie wiem,  może czegoś nie rozumiem, może mam wyjątkowe dzieci. Ale u nas to wszystko przebiega jakoś tak naturalnie. Nigdy nie wpadłabym na to, że nie mogę mieć kolorowych dzbanków, lampionów, wazonów z kwiatami i poustawianych wszędzie książek bo mam dzieci…
Dom to dom. Radosny, wesoły, zadbany i taki, w którym  po prostu nam wszystkim jest wygodnie.

dekoracje wielkanoc

A na zdjęciach na przekór, nasze Wielkanocne ozdoby, kolejne kwiaty w dzbanach, lampiony i.t.d. Zapewniam wszystko to stoi u nas od dobrego tygodnia, jak do nas wpadniecie też będzie, a nie tylko na zdjęciach;) W dodatku stoi nienaruszone, moje boskie dzieci i tym razem nie sieją zniszczenia;))

dodatki wielkanoc








Zobacz również

112 komentarzy

anka_skakanka 1 kwietnia, 2015 - 6:39 pm

Kochana, poprostu jesteś świetna matka,wspaniała kobieta, ekstra żona i perfekcyjna panią domu 🙂 tylko tak trzymaj! Ja ci zazdroszczę że przy dwójce dzieci tak ogarniasz, masz piękny dom i tak trzymaj!

Odpowiedz
Home on the Hill 1 kwietnia, 2015 - 8:56 pm

Aniu dziękuję:) I nie ukrywam, że aż się zarumieniałam;p Buziaki wielkie:*

Odpowiedz
Agata K. 1 kwietnia, 2015 - 6:43 pm

Piękne zdjęcia, piękne dekoracje… Zgadzam się z postem w 100%. W naszym domu są dekoracje, kwiaty w wazonach i różne drobiazgi na półkach. Uczymy dzieci, na razie synka, podobnie jak Wy szacunku do rzeczy i do własności. Fifik wie, że jak zniszczy coś mojego to po prostu będzie mi przykro.
Zresztą on tez dekoruje swój pokój i sam dobiera np. Ozdoby na okno.

Pozdrawiam serdecznie
Agata

Odpowiedz
Home on the Hill 1 kwietnia, 2015 - 8:58 pm

U nas tak samo. Majka też uwielbia dekorować swój pokój, a ostatnio nawet w swoje zabawkowe dzbanki "kwiatki wsadza;p
https://www.facebook.com/638972076191910/photos/a.642531315835986.1073741828.638972076191910/823044167784699/?type=1&theater Uściski wielkie!

Odpowiedz
Mama Sokole Oko 1 kwietnia, 2015 - 6:45 pm

Olu, a wiesz że jest jeszcze jedna zależność? 'Nie możesz mieć pasji (np. szyć na maszynie) bo masz dzieci' Ooo! Jak to ja z dziećmi w domu i gotuje, sprzatam, bawie sie z nimi i jeszcze szyję na maszynie?!

Czy to prowokacja, że ktoś tak pisze? Wydaje mi się, że to po prostu zazdrość. Bo co innego? Ona ma dzieci i tak ładnie? Ożesz ty! To napewno studio, a nie dom w którym są dzieci.

Odpowiedz
Anonimowy 1 kwietnia, 2015 - 8:06 pm

nie zrozumialas sensu dyskusji i jeszcze o jakiejs maszynie zaczynasz pisac. umiesz to szyj, napisz o tym na blogu to ci pogratuluje talentu, ale jak wstawisz na blogu zdjecie swojego domu z maszyna do szycia na srodku pokoju…to cie po prostu zapytam ze zwyklej ciekawosci czy twoje dzieci nie sa nia zainteresowane, czy zostawiasz ja swobodnie na srodku pokoju bez obawy ze dziecko podejdzie i zrzuci ze stolu itp. Czytajmy ze zrozumieniem a dopiero potem oskarzajmy ludzi o zazdrosc

Odpowiedz
Home on the Hill 1 kwietnia, 2015 - 8:21 pm

Na tym blogu każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie i opinie. Mama Sokole Oko jak najbardziej dyskusję zrozumiała i dodała jeszcze typy komentarzy jakie u niej się zdarzają. Drogi Anonimie mój post nie jest skierowany wyłącznie do Ciebie, więc bardzo proszę o nie branie każdego słowa do siebie i upominanie innych o tym co maja pisać, a co nie. Najważniejszy jest obustronny szacunek.

Odpowiedz
Mama Sokole Oko 1 kwietnia, 2015 - 8:26 pm

A ty nie masz nawet odwagi się podpisać, tylko anonimowo piszesz swoje uwagi.
Uderz w stół, nożyce się odezwą!

Odpowiedz
Anonimowy 1 kwietnia, 2015 - 8:40 pm

Nikogo nie obrazam i nie uwazam ze odnioslam sie do twojego komentarza bez szacunku. nie znam twojego bloga i nie znam ciebie i nie zazdroszcze niczego nikomu. ba…nawet napisalam wyraznie ze jezeli umiesz szyc to ci gratuluje. negatywne komentarze na swoim blogu kierowane do ciebie odnioslas do dyskusji tutaj. a tu przeciez nikt nikogo nie atakuje. czy ktos kto nie posiada bloga i zaglada z ciekawosci na innych ludzi blogi nie ma prawa zainteresowac sie tematyka bloga, zadac pytania?? czy ktos kto nie rozplywa sie w uwielbieniu nad zdjeciami autorki w.w bloga nie ma prawa zapytac ze zwyklej ciekawosci czy wnetrze ktore pokazuje jest po prostu dla niej funkcjonalne?
Nieanonimowa Ewa mama dwojki urwisów 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 1 kwietnia, 2015 - 9:01 pm

Mama Sokole Oko ja Ci tej umiejętności szycia zazdroszczę, oj i to jeszcze jak:) Cuda tworzysz prawdziwe:) I chyba rzeczywiście nie ma co się przejmować tylko żyć po swojemu, a takie życie z pasją jest dużo bardziej kolorowe:) Uściski!

Odpowiedz
Moja Manufaktura Smaku 1 kwietnia, 2015 - 6:46 pm

Grunt to dobra organizacja. A ktoś kto pisze może Ci jej wyraźnie zazdrości?:)Znam mamy, które mają jedno, dwoje lub troje dzieci, pracują i mają szczęśliwą rodzinę,a w domu porządek. Znam też takie, które nie mają dzieci, a w domu panuje chaos. Moja teściowa twierdzi zawsze, że jak u nas pojawią się dzieci zniknie mój ład i porządek i że będę musiała się pożegnać z dekoracjami….a ja twierdzę, że nie.;) Zawsze mam czysto w mieszkaniu i nie mam zamiaru się przed każdym tłumaczyć, zachowuję umiar we wszystkim i dobrze mi z tym. Lubię do Ciebie zaglądać bo mamy podobne spojrzenie na świat;)
pozdrawiam
Karolina z MMS

Odpowiedz
Home on the Hill 1 kwietnia, 2015 - 9:03 pm

Też tak myślę, że naprawdę dużo zależy od nas.) Najważniejsze to wszystko z głową i właśnie grunt to dobra organizacja. U nas też często panuje chaos ale jakoś to ogarniamy po prostu i jest dobrze:) Dziękuję za komentarz pozdrawiam Cię ciepło:)

Odpowiedz
Anonimowy 1 kwietnia, 2015 - 6:55 pm

Nie chodzilo o porozrzucane zabawki, bo taki "balagan" maja wszyscy posiadacze dzieci i nie chodzilo o to zebys poczula sie urazona komentarzem o dzieci. Niestety na kazdym blogu widze to samo…wystylizowane pomieszczenia na potrzeby zdjec, u ciebie nawet maka desajnersko rozsypana na stole:)ja wiem ze taki blog sie rzadzi swoimi prawami i nikt nie chce ogladac brzydkich wnetrz z balaganem na srodku….ale jakos sie tak czlowiek zastanawia czy to cos z moimi dziecmi nie halo?! my tez uczymy chlopcow szacunku do rzeczy, ksiazek, itp. ale jednak czasem z pokoju musze wyjsc na moment i te wszystkie dzbanki, wazony i reszta dekoracji po prostu sama sie prosi o zainteresowanie. tez mam w domu dekoracje…ale niestety na poziomie gdzie teoretycznie chlopcy dosiegnac nie moga. Zasada przekladania rzeczy na wyzsze polki miala zwlaszcza swoje zastosowanie kiedy chlopcy zaczeli byc mobilni. Nie chcialabym zebys sie obrazala. Uwazam temat za ciekawy do dyskusji, chetnie poznam opinie innych mam, jak sobie radza z tym problemem. Zaznaczam ze moje proby postawienia wazonu z kwiatami na wycigniecie reki moich chlopaków zawsze koncza sie rozbitym szklem…coz zycie 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 1 kwietnia, 2015 - 9:22 pm

Ależ ja się nie obrażam:) Po prostu wyraziłam swoje zdanie i napisałam jak to wygląda u nas. To naprawdę nie chodziło tylko i wyłącznie o Twój komentarz bo takich pytań/uwag jest dużo więcej i to nie tylko na moim blogu:) U nas rzeczywiście jest tak, że Majka choć jest bardzo żywiołowym dzieckiem to jednak jest również bardzo grzeczna. To znaczy jak jej się coś wytłumaczy, to Ona tego słucha. Może dlatego, że od samego początku ją na różne tego typu kwestie uczulaliśmy? A może Ona po prostu taka jest? Nie wiem, ale na póki co nie ma u nas żadnego problemu z dekoracjami;) Oczywiście Majka często po coś sięga, ogląda i odkłada na miejsce;) Zresztą ma już trzy latka i naprawdę wiele rozumie. To jest tez tak, że jak na przykład wyleje jej się soczek to sam biegnie po ściereczkę i wyciera;) Albo kiedy widzi kolejną dekorację, to często naśladuje i idzie do swojego pokoju coś też sobie stworzyć;)) Może odziedziczyła to po mnie?;p Oczywiście wszystko z głową. Jak była mniejsza, to też niektóre rzeczy usuwaliśmy z zasięgu jej rąk. Zabezpieczaliśmy ostre kąty, nie trzymaliśmy małych elementów na wierzchu i.t.d Ale też umówmy się, że na przykład roczny maluch nie jest w stanie samodzielnie wspiąć się na wysoki stół i zrzucić z niego dzbanek, tak więc nie ma co wyolbrzymiać i rezygnować ze wszystkiego. Poduszką też chyba sobie nic nie zrobi;). Myślę, że najważniejsze to wszystko z głową;) Pozdrawiam ciepło.

Odpowiedz
Edith eM 2 kwietnia, 2015 - 9:15 am

pozwolicie drogie Panie,że również włączę się do dyskusji….
jestem mamą dorosłej już córki.W naszym domu zawsze panował ład,skład i ogólny porządek,były również zasady (nie mylic z rygorem) .Oczywiście był również taki moment kiedy córka była malutka i przyszedł czas gdy zaczęła być ,,mobilna" i pewne rzeczy na jakiś okres czasu powędrowały nieco bardziej ponad metr od podłogi (głównie szkło) Był to oczywiście czas nauki chodzenia.Nie trwało to jednak miesiącami,ponieważ sztuką jest (tak uważam ja i wcale nie musicie sie ze mną zgadzać) sztuka wychowania i rozmowy,a może raczej sztuka przekazu informacji do tak małego dziecka,które powiedzmy sobie szczerze,że nie bardzo kojarzy z czym dokładnie związany jest szacunek do różnych przedmiotów….do tego potrzeba dużo czasu i cierpliwości-a zwłaszcza poświęcania uwagi wychowaniu dziecka.Chciałabym jeszcze nadmienić,że w czasach pózno pieluchowych w domu pojawił sie również pies-duży pies.Ale nie przeszkadzało to nikomu ( a zwłaszcza mi ) w utrzymywaniu porządku i czystości w domu.Na podłodze stały (i do dzis stoją) różnego rodzaju zdobiennicze bibeloty,świeczniki itp.Książki,jak i różnego rodzaju czasopisma również znajdują się w zasięgu ręki.Nikt niczego nie zniszczył.Ale jak już wspomniałam sztuka tkwi w mądrym zarządzaniu wszystkim i nie ma rzeczy niemożliwych 🙂 Ponadto przez te wszystkie lata dorobiłam się wśród niektórych moich kąśliwych koleżanek ksywki PERFEKCYJNEJ PANI DOMU 😀
Te wszystkie lata nauczyły mnie jednak,że można mieć dziecko,męża,wielkiego psa i porządek w domu.Można również dobrze i mądrze wychować dzieci- trzeba tylko chcieć 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 2 kwietnia, 2015 - 1:31 pm

Zgadzam się z Tobą całkowicie! Właśnie najważniejsze to z głową i nic na siłę. Oczywiście, ze trzeba zachować rozsądek ale nie można też popaść w skrajność. Dużo zależy od charakteru dzieci ale również, a może przede wszystkim, od naszego. Trzeba tłumaczyć, uczyć i oczywiście też być elastycznym. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam Cie gorąco:)

Odpowiedz
magdusiaa 1 kwietnia, 2015 - 6:56 pm

Myślę, że to kwestia organizacji. Moje dzieci bawią się w swoich pokojach , a do salonu czasem przyniosą jakieś lego, czy kuchnię, ale po zabawie zabierają do siebie. Pewnie, że dzieciom nie można na wszystko pozwolić , moi chłopcy w domu piłką się nie bawią. Cóż nie mówię jakiś wypadek może się zdążyć, ale takie jest życie. Czasem jest tak , że cała czwórka się weźmie za wycinanie , rysowanie , klejenie , ale to robią w jednym z pokoi dzieci, a po skończonej zabawie sprzątamy. Nie mówię, że są aniołkami i wszystko wyczyszczą, ale staramy sie 🙂
To jakaś bzdura, że dzieci oznaczają bałagan . Zdążają się dni , że nie jest wszystko perfekcyjne, ale od razu mówić, że nie można mieć ładnego domu bo ma się dzieci – bzdura!
Pozdrawiam

Odpowiedz
Anonimowy 1 kwietnia, 2015 - 7:13 pm

bardzo prosze o wnikliwsze przeczytanie komentarza. powtarzam…nie chodzilo o balagan robiony przez dzieci…bo taki kazdy ma i kazdy lepiej lub gorzej ten balagan pomaga dzieciom ogarnac po zabawie. chodzilo o widoczne na zdjeciach autorki bloga dekoracje, typu dzbanki, wazoniki, lampki, ksiazki itp, ktore stanowia ozdobe domu w.w autorki a dla mnie sa po prostu potencjalnie niebezpiecznymi rzeczami w rekach dziecka

Odpowiedz
Home on the Hill 1 kwietnia, 2015 - 8:47 pm

Ale ten post nie dotyczy tylko i wyłącznie Twojego komentarza, więc czemu czytelnicy mają go wnikliwiej czytać?;) Rozumiem, że mocno się zaangażowałaś w dyskusję i to jest okey. Jednakże to chyba naturalne, że komentarze reszty uczestników dyskusji dotyczą mojego wpisu, a nie Twoich wcześniej pozostawionych uwag;)

Odpowiedz
Anonimowy 1 kwietnia, 2015 - 9:06 pm

Droga Autorko bloga.
Uwierzysz lub nie, ale komentarz pozostawiony przeze mnie pod wczesniejszym twoim postem byl chyba pierwszym komentarzem jaki pozostawilam gdziekolwiek. czasem zagladam na rozne blogi, ogladam sobie , sama szukam inspiracji bo wbrew pozorom tez lubie ladnie mieszkac, ale nie komentuje bo po co:) Dzis skomentowalam akurat twoj post po tym jak na twoich zdjeciach PIEKNEGO (naprawde mi sie podoba i nie jestem uszczypliwa) domu zauwazylam te nieszczesne bibeloty roznego rodzaju. Zainteresowalo mnie to ze zwyklej ciekawosci. Nie podwazylam w zadnym komentarzu twojego zaangazowania w dom i rodzine. Nie napisalam nigdzie ze jestem zazdrosna i ze napewno klamiesz bo w rzeczywistosci pewnie nawet to nie twoj dom….wyrazilam tylko zainteresowanie zaleznoscia miedzy obecnoscia dzieci w domu a tymi konkretnymi dekoracjami uzytymi w poprzednim poscie. Zamiast zwyklej odpowiedzi pod moim komentarzem, pofatygowalas sie napisac osobny post na temat przeze mnie poruszony. super…tylko czemu odezwaly sie od razu rozzloszczone panie sugerujace ze kieruja mna zazdrosc a moje dzieci sa niegrzeczne, bo jak to zeby nie mozna bylo sobie wazonu postawic. Piszesz ze to ja atakuje czytelnikow twojego bloga, a tymczasem to Twoi czytelnicy w kolko jak mantre w kazdym komentarzu powtarzaja ze zazdrosze ci ze sobie posprzatalas i nie masz balaganu bo jestes super zorganizowana. Tylko jedna mama bez lukru napisala szczerze ze tez musiala rzeczy z dolnych polek poprzekladac na wyzsze bo dziecko zjada papier. Da sie szczerze?…A no da sie:)
Odnoszac sie do tego czemu pisze tu anonimowo…a no temu ze jak wyzej napisalam, nie posiadam bloga i nie posiadam nicku, nie udzielam sie na blogach…ot zwykly anonim, a nie jakis internetowy hejter ktoremu zal sciska cztery litery ( co sugeruja panie)
Coz …czlowiek nauczony kolejnym doswiadczeniem zyciowym wiecej sie w polemike na cudzym blogu nie wda bo niestety posiadanie innego zdania niz reszta widac jest juz passe.
Pozdrawiam i zycze powodzenia
Ewa mama dwojki urwisów

Odpowiedz
Home on the Hill 1 kwietnia, 2015 - 9:30 pm

Ewo po raz kolejny powtarzam ten post nie jest odpowiedzią tylko i wyłącznie na Twój komentarz, więc naprawdę nie rozumiem Twojego oburzenia:) Cieszę się bardzo, że skomentowałaś u mnie ale nie możesz traktować wszystkiego tak osobiście. Większość komentujących tu osób odnosi się od mojego tekstu, a nie Twoich komentarzach:) Naprawdę nikt Cię nie atakuje, po prostu uwierz mi, że na tego typu blogach jak mój, cyklicznie pojawiają się uwagi, że to wszystko nie może być prawdą, że jak przy dzieciach i.t.d Zresztą już kiedyś pisałam na temat dziecięcego pokoju i jego organizacji bo co do tego też często są liczne zapytania typu; gdzie wyniosłam wszystkie zabawki i.t.d Naprawdę post jest moją ogólną odpowiedzią na rożne liczne komentarze, pytania i uwagi. Również inni dzielą się swoją opinią i doświadczeniem. Ewuś spokojnej nocy i naprawdę nie bierz każdego słowa do siebie i komentuj jak najwięcej;))

Odpowiedz
Monika. 1 kwietnia, 2015 - 7:06 pm

Piękne ozdoby ! bardzo podoba mi się wianek z mchu 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 1 kwietnia, 2015 - 9:30 pm

Dziękuję:***

Odpowiedz
Anonimowy 1 kwietnia, 2015 - 7:07 pm

widze ze juz obronczynie zabraly glos i cisna haslami pod tytulem zazdrosc!. Drogie panie, troche luzu:) Zadna zazdrosc, wrecz przeciwnie – dziewczyna zaradna jest i to sie chwali. Balagan dzieciowy kazdy w domu ma, ale nie kazdy ma w domu takie piekne przedmioty wystawione na pokuse dzieciaków i pojawila sie mysl…jak to mozliwe ze pozostaja nienaruszone. Synek chyba jeszcze nie mobilny wiec Jego trzeba wykluczyc a córeczka najwyrazniej nie nalezy do psotliwych..ot co:)

Odpowiedz
Nefertari 1 kwietnia, 2015 - 7:12 pm

Dokładnie! Mam takie samo podejście. Jasne, czasem zdarzy się, że Młody zainteresowany ozdobami na stole zechce czegoś tam dotknąć i tym podobne, ale tłumaczę mu wtedy, że to można obejrzeć, ale nie ruszać, że to dla ozdoby… I zwykle samo patrzenie go zadowala. Mówi z przekonaniem: "Łał!", czasem coś lekko dotknie, żeby pocałować – oczarowany ;> – i już śmiga dalej, do swoich spraw i swoich zabawek… Niby czemu – właśnie! – dom ma być tylko placem zabaw dla dzieci? To wspólna przestrzeń!
Teraz jest spokojnie u nas zresztą, gorzej pod tym względem było, gdy młody się urodził, a potem zaczął raczkować… Mieliśmy bibeloty na wierzchu – powtykane na półeczce pod stolikiem kawowym – które co chwila lądowały na podłodze. No trudno, kupiliśmy kosze, do których wrzuciliśmy te wszystkie szpargały i zagrało – Młody zostawił w spokoju, my mieliśmy porządek. Ale równie zainteresowany podchodził do regałów z książkami i ściągał z półek figurki. Rady najbliższej rodziny: pochować to wszystko, bo to niebezpieczne dla dziecka. Moje działanie? Przełożyłam wszystkie "regałowe" bibeloty kilka półek wyżej, by synek nie mógł ich dosięgnąć. I spokój! Ale prawdziwie wkurzyłam się dopiero wtedy, kiedy usłyszałam, że w ogóle bez sensu, żebym trzymała COKOLWIEK na pierwszych dwóch półkach regału, bo przecież dziecko tam dosięga – że powinnam tę przestrzeń opróżnić i wypełnić maskotkami (sic!), bo tylko tak będzie bezpiecznie i tylko tak stworzę przestrzeń przyjazną dziecku. Bitch please! – że tak powiem! To – było nie było – regały w dużym pokoju, przestrzeni – choć wspólnej – przede wszystkim mojej i męża! Synkowi oddaliśmy naszą sypialnię – ma teraz swój własny pokój. Jeszcze resztę domu mam pod niego ustawiać? Jak mówiłam, że będę tłumaczyć dziecku, że pewnych rzeczy się nie rusza, rodzina patrzyła na mnie bez zrozumienia, zupełnie zaskoczona "nieżyciowym" podejściem. A może myśleli, że krzywdę dziecku robię, nie naginając całej rzeczywistości pod jego dyktando? Nie no, w końcu dom to przestrzeń dla wszystkich… Każdy ma prawo czuć się tam swobodnie i dobrze – a jeśli to gwarantują regały zapełnione książkami albo dzbanki z kwiatami: te mają prawo mieć swoje miejsce i BASTA! 😛

Odpowiedz
magdusiaa 2 kwietnia, 2015 - 12:27 pm

Dobrze powiedziane 🙂

Odpowiedz
Kasia z Piątego Pokoju 1 kwietnia, 2015 - 7:12 pm

Olu, sama nie wiem, co myśleć.

Przeczytałam Twojego posta i zgadzam się z Tobą. Ale chyba rozumiem, co mają na myśli Ci, do których adresujesz ten wpis.

Ja w ostatnim czasie:
1. Musiałam opróżnić trzy dolne kondygnacje Expedita z ksiązek i innej drobnicy (Mój młodszy syn zżera papier. Normalnie wyrywa kartki z książek i żre, jak babcię kocham. Ja nawet paragonu na podłogę nie mogę upuścić, a co dopiero postawić na podłodze książki…)
2. Straciłam już wiele naczyń, bo zachciało mi się mieć obrus. Ale nie ustaję w próbach, bo kocham moje obrusy.
3. Musiałam usunąć wszystkie doniczki z parapetów, bo były za nisko. Teraz kwiaty mają za mało światła i marnieją.
itp. itd.

Ja Ciebie rozumiem. I podziwiam. I zazdroszczę.
Ale Ty masz dużą córkę i niemobilnego synka. A ja mam dwa ŻYWIOŁY. I nie potrafię ich czasem okiełznać, nie mówiąc o wtłumaczeniu czegoś (zresztą, jak mam wytłumaczyć 11-miesięczniakowi, żeby nie wspinał się po tripp-trappie na stół?)

Dlatego rozumiem też tych, którzy się tak bardzo dziwią Twojemu pięknemu domowi 🙂

Buziaki

Odpowiedz
Anonimowy 1 kwietnia, 2015 - 7:21 pm

dziekuje. nareszcie matka racjonalnie myslaca, a nie slepo wpatrzona w piekne zdjecia na blogu. Dom jest piekny, nikt tego nie kwestionuje, wysilek w urzadzanie itp -brawo. Tylko wlasnie…moja rodzina wkomponowana w ten dom by nie zagrala, bo moi chclopcy to rowniez zywioly..4 latka i 2,5. I co… mam stac w tej naszej wspolnej przestrzeni zwanej salonem i pilnowac tych skorup przez caly dzien? ciekawe, co pisza niektore mamy, ze ich dzieci raz upomniane nie dotykaja rzeczy tylko je kontempluja?! wow…moze zaloze bloga i wtedy i moje dzieci beda bardziej wyczulone na design 🙂

Odpowiedz
Kasia z Piątego Pokoju 2 kwietnia, 2015 - 6:21 am

Ale blogi rządzą się swoimi prawami – nie można się dziwić, że na zdjęciach jest porządek i ładne bibeloty.
Ja też robię zdjęcia moim wnętrzom i też wychodzą fajnie, tylko po prostu muszę sobie najpierw posprzątać, coś tam poprzestawiac, a męża i dzieci wyprawic na spacer.

Żeby nie było: nie uważam, że dzieci wykluczają ładne mieszkanie, ale wiem, że z niektórych rzeczy trzeba na jakiś czas zrezygnować.

Na szczęście dzieci rosną i szybko mądrzeją 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 2 kwietnia, 2015 - 1:38 pm

Nasz dom po prostu żyje;) Nie ma dnia bez sprzątania bo oczywiście, że wiecznie jest chaos;) Nieraz coś przestawiam, gdzie indziej dokładam, mieszkamy tu wszyscy razem, jest dwójka maluchów i wszyscy wspólnie tworzymy tą naszą przestrzeń. Kasieńko kiedy Maja była mniejsza też nie trzymałam różnych rzeczy w zasięgu jej dłoni i tak samo będzie na pewno kiedy Antek zacznie być mobilny. Jednakże zawsze starałam się aby dom był udekorowany czy to na niższych partiach czy wyższych;)) Wszystko w miarę możliwości, tak samo z porządkiem. Chodzi mi tylko o to, że mając dzieci nie trzeba rezygnować ze wszystkiego najlepiej obijając dom dookoła materacami ;p Można dbać o wystrój, a zarazem bezpieczeństwo dzieciaków. I też oczywiście zgadzam się, że blog to blog i zdjęcia robimy po sprzątania, a nie przed;)) A że posty publikuję często, to i często muszę sprzątać, hahahaha;))) Buziaki Kasiu i dziękuję za komentarz i racjonalne podejście;)

Odpowiedz
house4you2 3 kwietnia, 2015 - 5:37 am

Kasia, starsznie mnie rozbawilas swoim komentarzem dotyczacym zjadania papieru przez synka. Po prostu wyobrazilam sobie ta scene i nie moglam powstrzymac sie od usmiechu:D
Ja mam dwoch chlpcow 7 i 2 lata. Duza dos roznica wieku pomiedzy nimi. Starszy to halasliwy bardzo,ale mlodszy to jak to mowia typowy chlopak.
Nie sciaga serwetek itp, ale ma tendencje ciskania przedmiotow o podloge. Plastikowy kubek, plastikowe miski itp. Zje i ciska miska o podloge, napije sie i juz ciska kubkiem, czasem nie dopije porozlewane wszedzie. Nie da sie wytlumaczyc i oduczyc, czekam az troszke podrosnie. Juz zdaza mu sie teraz sporadycznie,ale wciaz musze uwazac na szklo:D…

Odpowiedz
Kasia z Piątego Pokoju 4 kwietnia, 2015 - 5:53 am

Dziewczyny, PRZETRWAMY TO!!! Powiem więcej: przyjdzie dzień, kiedy zatęsknimy za tymi czasami 😉

Odpowiedz
Kamila 1 kwietnia, 2015 - 7:35 pm

To czy dzieci biegają jak szalone po mieszkaniu taranując wszystko co na swojej drodze to już kwestia ustalenia pewnych zasad a nie kwestia poustawianych bibelotów na ich drodze. A propos aranżacji wnętrz na blogach…może wystarczy nie zaglądać tam gdzie coś nas drażni ? jeżeli komuś nie odpowiada ogrom pracy i stylistyka jaką proponuje blogger to jest mnóstwo innych. Bardzo doceniam wkład w dobre ujęcie, pięknie współgrające kolory, klimat wnętrza i autentyczność, bo tu na blogu Home on the Hill ją widzę i do głowy by mi nie przyszło, żeby ją podważać. Poza tym jeżeli coś jest robione w sposób profesjonalny nie oznacza braku autentyczności a ogromny szacunek dla odwiedzających . Pozdrowienia 🙂

Odpowiedz