fbpx

Kuchnia w salonie czyli o aneksie kuchennym słów więcej niż kilka.

by Home on the Hill

W poprzednim mieszkaniu mieliśmy kuchnię ciasną, maleńką, ale zrobioną jako osobne pomieszczenie. Pomieszczenie gdzie jak gary się piętrzyły, to wystarczyło zamknąć drzwi i nikt nie widział;) W obecnym domu, układ mieszkania sprawia, że kuchnia występuje jako aneks w pokoju głównym tudzież dziennym. Co prawda jest możliwość zrobienia tak, żeby ją zamknąć ścianą i całkowicie rozdzielić z salonem, ale póki co na pewno się na to nie zdecydujemy.

Jeśli chodzi o aneksy kuchenne, to mają one zarówno wielu zwolenników jak i przeciwników. Jedni lubią taką dużą, otwartą przestrzeń, połączoną z pokojem dziennym, inni zdecydowanie są za tym, że kuchnia to kuchnia i powinna istnieć jako odrębne pomieszczenie.
Nie ma co ukrywać, że zwłaszcza mając dzieci spędzamy w niej naprawdę sporo czasu. U nas jest tak, że gotuję zarówno ja jak i mój mąż, a tak naprawdę często bywało w naszym życiu tak, że On gotował dużo więcej;p Jak to ma się do układu naszego mieszkania? Ano tak, że uwielbiamy spędzać czas razem. Odkąd mamy więc aneks, to żadne z nas nie musi znikać za zamkniętymi drzwiami kuchennymi na długie chwile, nawet przygotowując posiłki możemy cały czas przebywać razem. Łatwiej jest o wspólne gotowanie, smakowanie i bliskość.
Kiedy jestem sama z Mają, siedzi sobie ona grzecznie na kanapie, ogląda ukochane bajki, a ja mając ją cały czas na oku mogę w spokoju robić obiad. Nie plącze mi się pod nogami, nie boję się, że coś ją oparzy, jest to dla mnie niezwykła wygoda. Moja przyjaciółka ma dość dużą zamkniętą kuchnię, z wielkim stołem, ale kuchnia to kuchnia i nie ma tam aż tyle miejsca by dzieci mogły swobodnie się bawić, a Ona w spokoju gotować.  Mając aneks i małe dziecko ten problem nas nie dotyczy. Maleństwo ogląda bajki, tudzież bawi się zabawkami w pokoju tuż przy nas, a my w spokoju gotujemy.
Niesamowicie cenię sobie taki układ. Bliskość dużego stołu, drzwi do ogrodu, spoglądania na całość domu z mojego „centrum zarządzania”;) Nie muszę być w zamknięciu, znikać na długie chwile, zmuszać Majki by siedziała ze mną w ciasnej, gorącej kuchni.
Siedząc zaś na kanapie też nie muszę wcale podziwiać względnie estetycznych garów bo postawiliśmy postawić kawałek ścianki, której rolą jest lekkie odgradzanie nas od aneksu kuchennego. Dzięki temu są jasno zarysowane strefy, tak że mimo, iż jest to jedno duże pomieszczenie, nie zlewa się całkowicie ze sobą i ewidentnie jest wyodrębniona kuchnia i salon. Odpoczywając na fotelu nie musimy podziwiać lodówki.
Lubie też tą przestrzeń, którą udało się uzyskać poprzez połączenie tych zwykle osobnych pomieszczeń. Lubię czuć w mieszkaniu oddech. Źle się czuje w zbyt małych powierzchniach. 
Taki aneks jest też niezwykle wygodny kiedy przychodzą do nas goście. Kiedy rozkładamy stoły i nie musimy przez pól mieszkania nosić pełnych półmisków i co chwile znikać samotnie w kuchni. Możemy podtrzymywać konwersację i szykować dla wszystkich kawę. I od razu jest tak swojsko, swobodnie. Wygoda ponad wszystko.
Nie ma też co ukrywać, że taki aneks sprawia, iż musimy się mocniej kontrolować i mobilizuje do częstszego sprzątania, w naszym przypadku to tylko na plus, chociaż nie rozleniwiamy się zbyt mocno;)
Kuchnia to podobno serce domu. Nasze serce jest połączone z cała resztą i dla nas osobiście jest to niezwykle wygodne. Za nic na świecie nie wróciłabym już do układu z poprzedniego mieszkania.
Jak to jest u Was; wolicie aneks czy jednak osobną kuchnię? Piszcie, jestem bardzo ciekawa;)

Zobacz również

32 komentarze

Agata Murawska 10 lipca, 2014 - 9:38 pm

Śliczna ta Twoja kuchnia/aneks i masz rację pisząc o przestrzeni, o połączeniu całości o pogląd na resztę zarówno z jednej jak i drugiej strony…:))) Ja mam kuchnię oddzieloną od salonu ścianką działową z podświetlanym otworem. Bardzo to lubię, ale myślę, że gdybym miała w przyszłości aranżować jakąś przestrzeń ( a mam nadzieję że będę miała) to zrobiłabym przestrzeń otwartą…:)))
Pozdrawiam Cię serdecznie.

P.S. Mój nowy adres strony: http://takpoprostudom.blogspot.com

Odpowiedz
PodBezchmurnymNiebem 10 lipca, 2014 - 10:16 pm

Kochana , ja zacznę od tego ,że kuchnie masz piękną ! :-)) Z kaflami z moich marzeń 🙂
A odnośnie tego co napisałaś – zgadzam się w 100% . Ja mam kuchnie osobno , kawałek od salonu .. i Oliśka będąc młodszym dzieciakiem była zmuszona bawić się w kuchni , podczas , gdy ja gotowałam 🙂 Na szczęście mam tam na tyle miejsca ,że była bezpieczna . Teraz , gdy jest już starsza bawi się bądź ogląda bajki " samodzielnie " , co nie znaczy ,że średnio co 15 minut idę zapuścić matczyne oko ,czy żadne rewelacyjne pomysły nie przyszły jej do głowy ;-))

Uściski !

Odpowiedz
Cienka 11 lipca, 2014 - 6:29 am

Można powiedzieć, że mam pół otwartą kuchnię z oknem stworzonym z ciągu szafek i słupka. Od strony salonu szafki przykryliśmy rigipsem i mamy zaczątek barku 🙂

Odpowiedz
Magda Allthingspretty 11 lipca, 2014 - 6:41 am

Kuchnia oczywiście cudowna!!
Jeśli chodzi o aneks, to od 10 już lat moje kuchnie są właśnie aneksem. Zawsze mi się to podobało, przede wszystkim dlatego, że otwiera przestrzeń. Masz rację, człowiek musi sie zdyscyplinować, nie piętrzyć garów, nie ma lekko:-) Przy małych dzieciach to też z pewnością duuuuży plus. W mieszkaniu, w którym mieszkamy w DE mam dużą kuchnię jako osobne pomieszczenie, do którego wchodzi się z jadalni. bardzo sobie chwalę do rozwiązanie i wiem, że kiedy wrócimy do PL do mojego małego aneksu kuchennego (który stylowo i układem podobny jest do Twojego) będzie mi trudno przyzwyczaić się do kuchni otwartej. Najwiekszy minus to chyba odgłosy czajnika, zmywarki, okapu, które czasami przeszkadzają gdy się siedzi na sofie obok i ogląda film 🙂 Ale się rozpisałam!!! Buziaki!!! Jeszcze raz – kuchnię masz piękną, z resztą całe mieszkanie jest super!!!

Odpowiedz
Maria P Cleo 11 lipca, 2014 - 7:49 am

My również mamy aneks kuchenny. W zasadzie nie mam jakiegoś uwarunkowanego zdania czy tak jest lepiej czy nie, myślę, że to kwestia dostosowania i tyle. Ja bardzo cenie sobie i lubie otwartą przestrzeń, lubie również fakt, który poruszyłaś, że nie musze znikać za zamkniętymi drzwiami gdy coś pichcę w kuchni. O czystość zawsze bardzo dbałam, wiec fakt, że kazdy wszystko widzi, mi nie przeszkadza, bo mam schludnie ;))) Dobrego dnia :)))

Odpowiedz
lifemanagerka 11 lipca, 2014 - 9:57 am

Ja szczerze mówiąc nie mogę się zdecydować… Tzn. póki co na szczęście nie muszę, bo nie zmieniam mieszkania… Ale teraz mam maleńką, ciemną kuchnię i chociażby z tego powodu kusi mnie aneks – to byłoby totalne przeciwieństwo… Z drugiej strony jednak wiem, ile czasem nazbiera mi się naczyń do zmywania i chyba nie chciałabym na to patrzeć przebywając w salonie. Nie wiem, trudna decyzja 🙂

Odpowiedz
lavinka 11 lipca, 2014 - 10:23 am

A wiesz, gdybym miała mieszkać w domu zaprojektowanym od zera, to chciałabym mieć kuchnię nie z salonem połączona, ale z jadalnią. Duże pomieszczenie ze stołem do śniadań. Salon w moim odczuciu jest to miejsce do wyciszenia, obejrzenia filmu, czy zapasowa sypialnia gościnna. Oczywiście w ciasnym mieszkaniu w bloku tak się nie da. No i zalezy ile się w kuchni gotuje. My robimy dużo rzeczy na miejscu, a gotowanie w środku salonu trochę nie teges. Wychowałam się w kawalerce z aneksem kuchennym i mam trochę uraz. Teraz kuchnię mam oddzielną i też mi źle, bo nie bardzo jest jak upchnąć duży stół. Nie dogodzisz, no nie dogodzisz 😉

BTW piękne kafle, o takich własnie marzę w kuchni, choć jak sobie pomyślę o ich myciu, to mi się robi słabo. Niemałż strasznie chlapie jedzeniem podczas gotowanie, a niestety sprzątanie po gotowaniu spadło na mnie. Mimo wszystko wolę sprzątać niż gotować 😉

Odpowiedz
kasia_fd 11 lipca, 2014 - 8:51 pm

tez mamy białe kafle w kuchni, dziś właśnie je czyściłam.
używam do tego tescowego środka do tłuszczu Deisy czy jakoś tak, w sprayu. rewelacyjnie działa, kafle błyszczą.
co do tematu głównego, to jednak wolałabym ciasną i/lub ślepą kuchnię zamkniętą.
nie lubię, gdy w salonei widać naczynia po śniadaniu, gdy zapach gotowango obiau roznosi się po domu 🙂

Odpowiedz
katesz 11 lipca, 2014 - 12:31 pm

U mnie od zawsze kuchnia była oddzielnym pomieszczeniem. Ale odkąd na żywo zobaczyłam życie z kuchnią jako aneks zakochałam się w takim rozwiązaniu. Wiem, że w moim przyszłym mieszkaniu będę miała kuchnię łączoną z salonem. To nic, że wszystkie zapachy kuchenne podczas smażenia będą unosiły się w salonie, to nic, że z kuchni będzie widać salono- jadalnio-sypialnię. Chce, aby rodzina mnie odwiedzająca nie siedziała sama w salonie, podczas gdy ja będę zamknięta w oddzielnej kuchni nad garami. Tak właśnie pamiętam wszelkie uroczystości w moim domu- dzieci z gośćmi w salonie, a mamuśka zamknięta w kuchni i nieobecna. A tak dzięki temu małemu 'okienku' w ścianie można wszystko fajnie połączyć, rozmawiać a nie krzyczeć z oddzielnego pomieszczenia. Pozdrawiam!

Odpowiedz
Anonimowy 11 lipca, 2014 - 1:00 pm

Ja na wszystkie uroczystości przygotowuję obiadek z Mężem. Niestety muszę uznać jego wyższość w kwestii gotowania. Ja to raczej jestem wtedy pomagierem 😉 Na szczęście to co gotuję i piekę na codzień mu smakuje 🙂 My mamy kuchnię na wpół zamknięta. Już wyjaśniam o co chodzi 😉 Pomiędzy kuchnią a salonem mamy postawioną taką gipsową ściankę na połowę ściany. Dzięki temu mogę obserwować moich synków podczas gotowania i zerkać ukradkiem na tv 😉 Dla mnie rozwiązanie idealne. Wstaw zdjęcia kuchni w szerszej perspektywie. Lodówkę też z chęcią pooglądam.

Lavinka – ja też mam takie kafle. Czyści się je dosyć łatwo 🙂 Po gotowaniu przecieram i delikatnie poleruję i jest ok.

Kinga

Odpowiedz
Mama Ot 11 lipca, 2014 - 1:15 pm

Podzielam Twoje zdanie , uwielbiam moją otwartą kuchnie , lubię mieć wszystkich na oku , gotowanie odbywa się tak mimochodem i nie trzeba odrywać się od rodziny,żeby przygotowac posiłek. Być może kiedyś mi się odmieni i zacznie zawadzać otwarta przestrzeń i przymus zachowania porządku jednak na chwilę obecną jestem bardzo zadowolona . Twoja kuchnia jest przepiękna i piękna jest galeria zdjęć . Pozdrawiam

Odpowiedz
Dośkaa. 11 lipca, 2014 - 8:49 pm

W Pani mieszkaniu wszystko jest takie idealne… Podziwiam! <3

Odpowiedz
Mile Maison 12 lipca, 2014 - 8:51 am

Oluś piękna jest ta Wasza kuchnia. Taka otwarta przestrzeń jest świetnym rozwiązaniem, który na pewno sprawia, że więcej tego czasu razem się spędza, życie inaczej domowe się toczy, tak wspólnie 🙂 My mamy kuchnię bez drzwi, ale od salonu oddziela ją ścianka działowa, którą można obejść dookoła, więc nie jest absolutnie zamknięta bo takiej zamkniętej, z tradycyjnymi drzwiami, bym nigdy nie chciała. Masz piękne meble, piękne płytki, a wagę mamy taką samą :))))) buziole :****

Odpowiedz
caramelandwhite 12 lipca, 2014 - 10:17 am

Kuchnia cudowna! Jak cali Wy:)) Każda kuchnia ma swoje plusy i minusy.. Nasza przez taki a nie inny układ mieszkania jest osobna… Kwestia przyzwyczajenia-u Rodziców też taka była, a zapach pieczonych pierników o 5 rano zimą, albo świeżo parzonej kawy nie miał przeszkód, by zawładnąć całym, dość sporym mieszkaniem..:) Dziś w mojej kuchni są drzwi-owszem…rzadako wprawdzie zamknięte, chyba, że stos naczyń czeka na swą kolej do zmywarki:)) a blat zajmują nie tylko moje akcesoria podczas gotowania oraz obowiązkowe małe radio, ale i klocki, samochodziki, puzzle, kubeczki kolorowe itp..:) A słowa "Mamuś włączymy muzyczkę i popracujemy w kuchni?"-bezcenne:))) pozdrawiam!

Odpowiedz
Agnieszka F. 12 lipca, 2014 - 12:18 pm

Bardzo podobają mi sie Twoje a'la cegiełki białe nad blatem kuchennym. Nie wiesz może, czy można takie zastosować/obłożyć na kominek czy raczej nie? 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 12 lipca, 2014 - 5:01 pm

Móż mąż mówi, że chyba się nie nadają. Bo to są takie zwykłe kafle, a do kominka muszą być hartowane. Uściski:****

Odpowiedz
Agata 13 lipca, 2014 - 6:06 pm

😀 Masz przesliczna kuchnie.. taka to az by bylo szkoda schowac za sciana 🙂 🙂 Piekne dodatki.. i wszystko tak ladnie do siebie pasuje 😀

Ja w moim mieszkanku w Czechach mialam kuchnie otwarta.. ale bardziej z koniecznosci niz z wyboru, gdyz w tej czesci pomieszczenia gdzie sie ona znajduje nie ma okna :-/ Przyzwyczailam sie jednak szybko do tego rozwiazania i tak jak napisalas.. mialo to wiele plusow..(moglam miec caly czas na oku bawiacego sie, w czesci ala pokoj dzienny, synka) ale i minusow – zapach obiadu w calym mieszkaniu :p czy sluchanie wlaczonej zmywarki, czy odsawacza pary siedzac na kanapie..
Teraz w (nie)moim domku w Irlandii.. mam kuchnie osobno.. Samo pomieszczenie jest stosunkowo duze.. albo moze wydaje sie byc takie bo szafek kuchennych w nim malo :p W kazdym badz razie.. oprocz stolu kuchennego zmiescil sie nam ostatnio tez w niej stolik dla synka, przy ktorym chetnie sie bawi (rysuje, maluje itp) kiedy mama gotuje obiadek 🙂

Sama teraz nie wiem, ktory wariant wybiore dla siebie (jesli bede miala mozliwosc wyboru :p ) w moim domu w przyszlosci (mam nadzieje, ze bedzie :p ) Obie opcje maja swoje za i przeciw 🙂

Pozdrawiam cieplo 😀

Odpowiedz
Mama Sokole Oko 14 lipca, 2014 - 7:42 am

Nasza kuchnia malutka bardzo. Namarudziłam już na nią trochę u siebie.
Marzy mi się taka, jak w Rodzince.pl 😉

Wasza piękna i dopracowana w każdym detalu:)

Odpowiedz
Margo eM 14 lipca, 2014 - 10:34 am

No lepiej bym tego ie ujęła! wymieniłaś wszystkie ważne dla mnie aspekty posiadania aneksu kuchennego. Bardzo ważne jest dla mnie to że kręcąc się po kuchni nie tracę kontaktu z rodziną, mam ich na oku i zawszę mogę zamienić słowo. Kwestia gości i podtrzymywania konwersacji również jest bardzo ważna. Niestety u nas z aneksu się nie korzysta (u teściowej mieszkamy) bo przecież wszystkie opary i tłuszcz pójdą na cały dom, wobec tego prawdziwa kuchnia jest w piwnicy, odalienowana od ludzi i z cholernie małymi oknami! Puki o muszę się z tym godzić, ale u mnie w domu będzie aneks i to bardzo podobny do Twojego 🙂

Odpowiedz
My dream Home 20 lipca, 2014 - 8:15 pm

jest piękna, chciałabym aby moja choć w połowie wyglądała tak uroczo!

Odpowiedz
Natalia D 22 lipca, 2014 - 9:19 am

U nas też jest aneks kuchenny,którego centralnym punktem jest wyspa,spełniająca też rolę stołu. Nasz maluch jest tak ruchliwy,że cieszę się,że będzie na oku.
pozdrawiam

Odpowiedz
Anonimowy 23 lipca, 2014 - 10:16 am

Piękna kuchnia!!! w moim nowym domu, też będziemy mieć salon z aneksem. Mam pytanie: czy kuchnie robiliście na wymiar czy to był gotowy zakup? jeśli tak to zdradzisz może gdzie kupiona..? pozdrawiam, Ewucza

Odpowiedz
Home on the Hill 23 lipca, 2014 - 12:07 pm

Kuchnia kupowana była w Ikei, sami sobie dobraliśmy wszystkie elementy i ją zaprojektowaliśmy. Oni mają tam świetny program gdzie można wszystko dobrze rozplanować, montowało się ją też dość łatwo, zajęło to mojemu mężowi jakiś jeden dzień;) Pozdrawiam ciepło:))

Odpowiedz
Marghe 24 lipca, 2014 - 1:53 pm

Obecnie mieszkam w wynajmowanym mieszkaniu, ale kiedy będę mieć w końcu swoje, to wolałabym raczej aneks niż zamkniętą kuchnię 🙂 Jakoś lepiej mi się kojarzy, jest wygodniej, więcej przestrzeni, tak jak mówisz można mieć na oku małe dziecko. Tylko zastanawiam się, gdzie wtedy umieścić stół, czy w części kuchennej, czy w salonie, czy może zrobić wyspę i przy niej jeść… Jakiś pomysł? 🙂 Jak Ty to u siebie rozwiązałaś?

Kuchnia jest świetna? Gdzie ją kupowaliście?

Zapraszam również do siebie 🙂 http://www.zrealizowacmarzenia,blogspot.com

Odpowiedz
Home on the Hill 24 lipca, 2014 - 9:15 pm

Witam Cię serdecznie:)) U nas to jest tak, że stół łączy aneks z pokojem. Stoi trochę jakby w kuchni i w pokoi, na takiej niewidzialnej granicy:)) Może tu będzie to bardziej widoczne:
http://my-homeonthehill.blogspot.com/2014/05/dom-w-szerszym-kadrze-i-wyniki-mini.html
Kuchnie kupowaliśmy w Ikei i jesteśmy z niej baaardzo zadowoleni:) Pozdrawiam Cię słonecznie!:))

Odpowiedz
Marghe 25 lipca, 2014 - 10:29 am

Witaj, dzięki za zdjęcia, rzeczywiście fajnie to zorganizowaliście 🙂 Dodałam do ulubionych, będę często zaglądać. Pozdrawiam 🙂

Odpowiedz
Anonimowy 12 listopada, 2014 - 11:29 am

😉

Odpowiedz
Anonimowy 5 lutego, 2015 - 5:03 pm

Dla mnie aneks na nie. Dlaczego? Nie wyobrażam sobie smrodów z kuchni na salonach (mąż uwielbia flaki np. co mnie doprowadza do mdłości 🙂 ) Nie lubię jak mi goście patrzą na ręce, zaglądają w garnki. Nie chcę patrzeć na bałagan siedząc w salonie. A rano kiedy goście wstają a ja nie, nie będą się przecież kręcić i mnie budzić w celu zrobienia kawy ( kto ma dużo gości lub małą przestrzeń zrozumie) U nas też często goście chcą poplotkować chłopcy kontra dziewczyny i któraś grupa zajmuje kuchnię w celu gotowania/plotkowania – w aneksie wszystko bym słyszała lub ktoś mnie 🙂 Ja widzę same plusy osobnej kuchni.

Odpowiedz
Monika Jelińska 26 października, 2015 - 2:14 pm

Witam serdecznie,
zacznę od tego, że śledzę od jakiegoś czasu tego bloga, a dokładnie od momentu, kiedy postanowiłam mieć białą kuchnię i drewniane blaty. no i te kafle…. 😀 zdradzi Pani jakiej to firmy? czy może z paradyż? Kupilsmy mieszkanie, okazało się, że też bedzie aneks, co mnie bardzo cieszy, a jak mężowi pokazywałam jakie kuchnie mi sie podobały otworzyłam właśnie tego bloga i…i mąż ze mną się zgodził, że nic, tylko ukraść tą kuchnię i przenieść ją do naszego mieszkanka 😀 zzartuje oczywiście, ale Pani blog jest dla mnie inspiracją, ponieważ to jest właśnie mój styl…nasz styl, bo na szczęście mąż się ze mną zgadza 🙂
Piękne wnętrza:) pozdrawiam z Kopernikowego Grodu 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 30 października, 2015 - 3:50 pm

Miło mi bardzo i dziękuję:) Takie komentarze dodają mi masy motywacji, a to czasami przy prowadzeniu bloga jest ogromnie potrzebne;) Jeśli chodzi o nasze kafle to są firmy mugat czy jakoś tak;) Pozdrawiam serdecznie.

Odpowiedz
Man1903Nele 9 kwietnia, 2016 - 1:42 pm

O to właśnie mi chodziło! Jesteście genialni! Dziękuję po stokroć 🙂

u230326 – Fajna rzecz:

Odpowiedz
Wioleta 23 kwietnia, 2018 - 10:04 am

skąd ta piękna retro waga? szukam dokłądnie takiej! 🙂

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej