Po domowemu.

by Home on the Hill
39 komentarzy

Po domowemu to jest wtedy gdy klocki na podłodze leżą porozrzucane. 

Po domowemu jest wtedy gdy zbieram brudne naczynia ze stołu po rodzinnym obiedzie.
I wtedy gdy przy wejściu do ogródka stoją rozrzucone kalosze Mai, co je w pośpiechu ściągała by na bajkę zdążyć.
Po domowemu jest gdy rano wygrzebuję się z ciepłej, rozkopanej kołdry i idę na kanapę w koc się zawinąć.
I zawsze wtedy gdy kluczy nie mogę znaleźć, albo po raz setny szczotki do włosów. Wtedy gdy cień do powiek po całej łazience mi się rozsypie i gdy piekąc ciasto pół kuchni jest mąką wysmarowane. 
Po domowemu jest wtedy gdy znajduję odciśniętą tłustą łapkę Mai na ścianie i gdy noga od stolika jest ubrudzona kolorową farbką po szale twórczym. 
Gdy na stoliku stoją dwa parujące kubki z cudowną zieloną herbatą i rozłożona książka leży obok, by tylko w wolnej chwili znów po nią sięgnąć.
Po domowemu jest wtedy gdy znajduję w skrzynce rachunek za prąd i kładę go gdzieś na wierzchu by zaraz przejrzeć, a potem znaleźć go nie mogę.
Zdecydowanie też wtedy gdy wieczorem świeczki pięknie pachnące palimy, gdy w ciągu dnia aromat świeżego ciasta unosi się w powietrzu.
I gdy mleko rozleje mi się po stole…
Nie mieszkamy katalogowo, ani jak w muzeum. Nie sprzątamy dziesięć godzin dziennie. Można u nas znaleźć i okruszki i często pełny kosz na pranie. 
Lubię te różne rysy naszego domu co właśnie powstają. Jak żłobienia na stole co to na nim jadamy i z Mają  na nim cudne rysunki malujemy, ciastoliną się bawimy, a wieczorem grę planszową rozkładamy. 
Lubię pod kanapą misia znaleźć. I czasem nawet podnieść ten mokry ręcznik z podłogi. Po całym domu szukać drugiej skarpetki Mai co to nigdy nie wiadomo gdzie ją właśnie porzuciła.
To wszystko właśnie prawdziwy dom tworzy. Gdzie mieszkają i żyją ludzie. Gdzie jest pełno śmiechu i pracy. Gdzie zmywarka co najmniej raz dziennie chodzi. 
Czasami chciałabym żeby jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zawsze wszystko było idealnie odkładane na swoje miejsce. Żeby nigdy żadne okruszki po stole nie tańczyły i żeby mi się wiecznie małe łapki naszego kota na podłodze nie odbijały kiedy właśnie tą podłogę myję. 
Tylko, że to wszystko sprawia, że ten nasz dom cały czas żyje. Pokazuje, że jest w nim i małe dziecko i kot łobuziak .Jestem w nim ja i  mój mąż. Jest więc i wiecznie artystyczny nieład, i ciągłe próby zapanowania nad nim;)
Jest dom.
Są cztery ściany.
Wewnątrz jesteśmy i my.
Czasem zbyt chaotyczni, zbyt mało poukładani.
Za to szczęśliwi aż do utraty tchu……
…..i oby już tak pozostało…..

Zobacz również

39 komentarzy

Mama Julii 15 czerwca, 2014 - 7:43 pm

Pięknie opisana notka o domu 🙂
a zdjęcia mają w sobie to coś .
Pozdrawiam i będę zaglądać częściej

mama-julii.blogspot.com

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 4:30 pm

Miło mi bardzo i dziękuję Ci serdecznie, koniecznie wpadaj tu jak najczęściej:)) Ściskam.

Odpowiedz
Ania a 15 czerwca, 2014 - 7:54 pm

Piękny kot 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 4:30 pm

Ten nasz kot jest naprawdę wielki i taki typowy dachowiec, ale mordkę ma cudną:))

Odpowiedz
Dorota 15 czerwca, 2014 - 7:57 pm

i tak wygląda prawdziwy dom 🙂 nic dodać, nic ująć 🙂
Pozdrawiam

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 4:31 pm

;))) Uściski wielkie:))

Odpowiedz
Magdalena Beck 15 czerwca, 2014 - 8:07 pm

Cudne zdjecia… A dzidzia sliczna… i te oczeta 🙂

Odpowiedz
Magdalena Beck 15 czerwca, 2014 - 8:10 pm

Zachwycasz pisaniem…

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 4:32 pm

Aż się zarumieniłam….Dziękuję…:****

Odpowiedz
paula pearls 15 czerwca, 2014 - 8:22 pm

super to wszystko napisałaś
Marzę o swoim domu…

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 4:32 pm

To ja Ci życzę żeby to marzenie spełniło się jak najprędzej:)

Odpowiedz
My everyday life 15 czerwca, 2014 - 8:23 pm

U mnie przeważnie jest po domowemu…..ha ha ha

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 4:33 pm

;)) To tak jak i u mnie;p

Odpowiedz
Mama Ot 15 czerwca, 2014 - 9:36 pm

Pieknie napisalas , trafilas tym postem w samo serce aż cieplo sie rozlalo. Tak jest zdecydowanie po domowemu najlepiej. Pozdrawiam

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 4:34 pm

Dziękuję Ci bardzo, ,to niesamowicie miłe taki komentarz przeczytać:)) Pozdrawiam Cię serdecznie:))

Odpowiedz
Avrea 16 czerwca, 2014 - 7:45 am

i to jest prawdziwy dom 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 4:38 pm

:))

Odpowiedz
Ola Zebra 16 czerwca, 2014 - 8:24 am

Ślicznie…do tego stopnia po domowemu, że ja się wzruszyłam ;-). Buziaki i dobrego dnia 😉

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 4:39 pm

Dziękuję Kochana:*** Uściski wielkie:))

Odpowiedz
Maria P Cleo 16 czerwca, 2014 - 8:50 am

Świetny tekst, wyraża przecież wszystko – całą codzienność 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 4:41 pm

:)) Bo to właśnie jest całą nasza codzienność:)

Odpowiedz
izulka 16 czerwca, 2014 - 10:01 am

Pięknie napisane….
pozdrawiam!

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 5:35 pm

Dziękuję i pozdrawiam słonecznie:))

Odpowiedz
Agata K 16 czerwca, 2014 - 11:07 am

Nawet przez ekran komputera czuc to wasze udomowienie :*
Pięknie:*

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 5:36 pm

Miło mi bardzo, dziękuję pięknie za komentarz:))

Odpowiedz
Agnieszka F. 16 czerwca, 2014 - 11:47 am

W takim domu naprawdę wiadomo, że ludzie ŻYJĄ przez duże Ż.
Cudownie to ujęłaś, aż łezka się trochę kręci w oku… 😉
Miłego dnia! 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 5:37 pm

Agnieszka dziękuje Ci pięknie za te słowa:)) Buziaki:)

Odpowiedz
caramelandwhite 16 czerwca, 2014 - 5:15 pm

Usmiecham sie..bo..:)…tak mieszkalismy..raczej jak w muzeum.. nie pozwolilam na pol okruszka…wszystko na swoim miejscu…póki na świat przyszedł Antoś… już pierwsza noc z nim w domu była…hm…natychmiastową rewolucją w mojej poukładanej głowie..i tak zostało!:))a mnie łzy płyną ze szczęścia, gdy mały pomaga mi gotować zupę, tak że nawet okno nadaje sie do umycia:D przepięknie to napisałaś, tak zwyczajnie i po mamowemu:)) ściskam

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 5:39 pm

Majka tez uwielbia kuchni pomagać i później cała kuchnia wygląda jak po przejściu huraganu;p Dziękuję Ci pięknie, nawet nie wiesz ile radości sprawiłaś mi swoimi słowami:**

Odpowiedz
Natalia D 16 czerwca, 2014 - 6:37 pm

Świetne zdjęcia.Szczególnie z jedną skarpetką.Skąd ja to znam…:)
pozdrawiam:)

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 5:44 pm

U nas z tą jedną skarpetką to już jest po prostu norma;p Uściski Natalia:))

Odpowiedz
Agata Murawska 16 czerwca, 2014 - 8:29 pm

Pięknie napisane…tak prawdziwie, samo życie:)))
Piękne zdjęcia, oddają klimat domu. Pozdrawiam.

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 5:55 pm

Bo tak to właśnie u nas wszystko na co dzień wygląda:)) Dziękuję pięknie i przesyłam uściski:)

Odpowiedz
Kasia 16 czerwca, 2014 - 9:18 pm

Pięknie to wszystko ujęłaś 😉

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 5:56 pm

Dziękuję Kasiu:**

Odpowiedz
Emma 17 czerwca, 2014 - 8:42 am

Tak po domowemu jest po prostu najlepiej 🙂

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 5:59 pm

Zdecydowanie się zgadzam:))

Odpowiedz
Mama Sokole Oko 17 czerwca, 2014 - 5:43 pm

lubię te twoje opisy:) fajnie się to czyta. i fajnie, że tak tworzycie to swoje miejsce na ziemi.

Odpowiedz
Home on the Hill 17 czerwca, 2014 - 6:00 pm

Miło mi niesamowicie wiesz?:)) I dziękuję Ci pięknie:**

Odpowiedz

Zostaw komentarz

Drogi Czytelniku, Chcielibyśmy poinformować, iż zaktualizowaliśmy naszą Politykę Prywatności. W tym dokumencie dowiesz się jakie dane osobowe mogą być przetwarzane oraz w jakim celu to robimy. Znajdziesz również informację jakie prawa przysługują Tobie w związku z przetwarzaniem danych. Aby móc w pełni korzystać z naszej strony, prosimy Ciebie o akceptację naszej Polityki Prywatności. Akceptuję Czytaj więcej